16 nowych e-booków. „Co się wydarza podczas Mszy”, „Reguła św. Benedykta / II księga Dialogów”, „Modlitwa Jezusowa”

Oferta e-booków powiększyła się o kolejne, 16 publikacji. Wśród wersji elektronicznych znajdziecie m.in. felietony ojca Leona Widziane z Tyńca, opowieść o Magdalenie Mortęskiej OSB Tęsknota, benedyktyńskie motywatory Słuchaj, synu, nauk mistrza…, przewodnik Modlitwa Jezusowa.

Co się wydarza podczas Mszy

To oczywiste, że nie rozumiemy Mszy tak dobrze, jak powinniśmy. Mówię powinniśmy, gdyż jest jeszcze inny problem: jak moglibyśmy. Nie rozumiemy Mszy tak dobrze, jak moglibyśmy. Jednak błędem byłoby sądzić, że Msza powinna być od razu zrozumiała dla wszystkich. Jakże miałoby się to dziać? Jest ona szczytem życia chrześcijańskiego. Zwykle nie zaczyna się od szczytu, lecz dociera nań powoli i z mozołem. Ludzie — zarówno wierzący, jak i niewierzący — nie mogą się spodziewać, że przyjdą prosto z ulicy i od razu odnajdą we Mszy coś znaczącego i zrozumiałego. Tak, czy owak, kto umie określić, co jest „zrozumiałe”? Nie zajdę zbyt daleko w swych wysiłkach, aby zrozumieć Mszę, jeśli będę uważać, że mam prawo nadawać jej znaczenia zgodne wyłącznie z moimi własnymi definicjami. To pozbawiłoby mnie możliwości przyjmowania Mszy jako daru od kogoś innego, od samego Boga. To On ją określa i definiuje. To jego inicjatywa, Jego działanie / przeczytaj fragment /

Widziane z Tyńca

Byłem bardzo zbudowany, kiedy przed wielu laty nie żyjący już ks. Mieczysław Maliński publikował swoje teksty nie tylko w czasopismach katolickich. I oto sam doczekałem się tego, że Dziennik Polski zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy nie mógłbym raz w tygodniu podzielić się z Czytelnikami swoimi przemyśleniami. Zgodziłem się z radością, a rzecz poparli i Przełożeni, bo jakżeby inaczej, i oto oddajemy w ręce Czytelników zbiór tekstów, które od kilku lat ukazują się w naszej gazecie. Tysiącletni prawie Tyniec znajduje się granicach Krakowa już niema od pół wieku. Problemy Miasta i jego Mieszkańców są nam bliskie, choć nie wszystkie nas jednakowo dotykają. Na przykład nie ma u nas smogu, a ogrzewamy i palimy ekologicznie. Solidaryzujemy się wszakże z tym, co się dzieje wokół nas i chcemy służyć Miastu pokorną pomocą w ukazywaniu, a może i wskazaniu na możność rozwiązywania aktualnych problemów. Sprawy Krakowa i nie tylko, widziane są z Tyńca z pewnej perspektywy i może łatwiej jest o obiektywizm, choć piszący jest mnichem, co z góry określa jego pozycję. Czterdzieści lat temu św. Jan Paweł II mówił o Krakowie, „w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga”. Łączymy się z tym wyznaniem wszyscy Krakowianie i urodzeni i przybysze. To jest nasze kochane Miasto. Mimo smoka i mimo smogu / Leon Knabit OSB / przeczytaj fragment /

Słuchaj, synu, nauk mistrza…

W naszych wydawniczych działaniach w świecie Internetu, często dzielimy się z czytelnikami krótkimi fragmentami, aby zachęcić do sięgnięcia po więcej… powiedzmy, coś w rodzaju benedyktyńskich motywatorów, które spełniają zasadę krótko i przystępnie. Zdajemy sobie sprawę, że niektóre osoby poprzestaną na wczytaniu się w tekst na zdjęciu opublikowanym na Facebooku. Trudno. Naszym założeniem są adresaci, którzy szukają. Początkowo przez zapoznanie się, aż do sięgnięcia po cały tekst. I tak od kilku zdań, które zaintrygowały czytelnika, rozwija się cała sieć zależności, a wszystko po to, aby wyrobić sobie rzetelne zdanie na dany temat / przeczytaj fragment /

Tęsknota

…zbliżał się Adwent roku Pańskiego 1578. Magdalena posłała do Pokrzywna Piecewskiego, który dzięki temu drogę do Chełmna mógł poznać, a panu ojcu zawiózł jej ustną (oczywiście) prośbę, żeby mogła na Roraty jeździć do Lubawy. Mając więc na to pozwolenie, za pierwszym razem zabrała ochmistrzynię, ale ta, starą będąc, zmarzła tak bardzo podczas nabożeństwa, że już więcej jechać nie chciała i odtąd nie przeszkadzała jej samotrzeć jeździć, z Dorotą i Zuzią. Przed świtem garnek z grochem na wodzie wstawiały do ciepłej framugi, potem się ubierały w kożuchy i ciepłe rańtuchy na głowę, i kładły się w saniach na słomie, zaciągając jeszcze na siebie fartuch futrzany. Do Lubawy ledwo kilka mil było, ale one jeszcze po Roratach zostawały na drugą Mszę, a tak przeciągały powrót prawie do południa; i wtedy wróciwszy, na obiad zarazem i śniadanie jadły ten groch. I wkrótce nikt się już w domu nie dziwił ani ich długim nieobecnościom, ani postowi. Adwent przecież, jakże. Aż w końcu, jakoś w pół Adwentu, któregoś wieczoru spakowały do tłumoków bieliznę i po parę najskromniejszych sukien, i te tłumoki pani Piecewska przemyciła do sań pod słomę. I rano, zamiast jechać do Lubawy na prawo, na pierwszych rozstajach ojciec Zuzi skręcił w lewo i pojechały do Chełmna. Były tam już, kiedy w Mortęgach dopiero pomyślano ich szukać / przeczytaj fragment /

O prawo dla Boga

Jeden z dawnych Ojców pustyni mawiał: Dziełem Bożym jest chwalenie Boga. I to jest rzeczywiście główne nasze ćwiczenie.Winnyśmy nieustannie składać Panu ofiarę chwały i adoracji w imieniu całego Kościoła, a nawet całego świata – pisała Matka Mechtylda, założycielka Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Sformułowana w ten sposób idea adoracji – której jedną z podstawowych cech jest wynagrodzenie Bogu za grzechy wszystkich ludzi – realizowana jest stale we wszystkich klasztorach tego zgromadzenia; od trzystu lat także w naszym kraju. Najstarszy z polskich klasztorów sióstr sakramentek stanowi wotum królowej Marysieńki i króla Jana III Sobieskiego za wielkie zwycięstwo pod Wiedniem / przeczytaj fragment /

Reguła św. Benedykta / II księga „Dialogów”

Reguła św. Benedykta to fundament życia mniszego w Kościele zachodnim już od kilkunastu stuleci. Jednak w ciągu tak długiego czasu nic nie straciła na wartości. Następujące po sobie pokolenia mnichów i mniszek nadal dostrzegają w niej urzekający i zawsze aktualny sposób życia, realizację chrześcijańskiego ideału naśladowania Chrystusa przez postępowanie pełne umiaru, zaproponowane przez Mistrza odznaczającego się umiłowaniem Boga nade wszystko i głęboką, nadprzyrodzoną mądrością. Mistrzowie życia duchowego, zarówno znani z imienia, jak i anonimowi, pozostawili wiele reguł, ale żadna z nich nie zdobyła takiej popularności ani nie odegrała takiej roli jako żywa norma dla żywych ludzi. Reguła benedyktyńska „wyrasta” z doświadczenia wielkiego człowieka, który głęboko przeżył treść Ewangelii i pragnął podzielić się swym doświadczeniem z innymi, aby także oni osobiście zetknęli się z Chrystusem we wspólnocie zakonnej / przeczytaj fragment /

Komentarz do Reguły św. Benedykta

„Słuchaj”, pierwsze słowo Reguły niesie w sobie ogromną treść. Przede wszystkim mówi ono o postawie, której istotą jest wsłuchanie się w mądrość pochodzącą od mistrza. Człowiek, stworzony przez Boga Jego słowem, jest w istocie odpowiedzią i dlatego może się prawdziwie realizować jedynie jako odpowiedź na Boże wezwanie. Słowa Pana Jezusa: beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5), odnoszą się w pierwszym rzędzie do Bożej inicjatywy, Bożej łaski, która nas zawsze uprzedza. Cokolwiek byśmy wymyślili, choćby wydawało się nam najszlachetniejsze, najdoskonalsze, i starali się potem to zrobić na własną rękę, bez Bożej inicjatywy, bez Bożego wezwania staje się bezowocne, puste i pozbawione życia. Dlatego pierwsze, najistotniejsze jest dla nas usłyszenie Bożego słowa do nas skierowanego. Wtedy dopiero staje się w ogóle możliwe, byśmy zrobili coś, co będzie nas budowało, zakorzeniało w prawdzie i życiu / przeczytaj fragment /

Komentarz do Reguły Świętego Ojca naszego Benedykta

Powstające od setek lat komentarze do Reguły św. Benedykta świadczą o niezwykłej wartości tego starożytnego tekstu. Święty Benedykt, obserwując wielkie zawirowania społeczne, kulturowe i religijne swoich czasów, wiedział, że do utrzymania stałości paradoksalnie potrzeba duchowego dynamizmu i zdolności adaptacji. Umiar i rozsądek, z jakimi stworzona została Reguła, pozwalają, by w obrębie jednego zakonu rozkwitały specyficzne, lokalne charyzmaty i powołania. Na nią powoła się przecież i kameduła w bielańskim eremie, i świecki oblat odmawiający Kompletę ze swoją małżonką. A jak Regułę odczytywał tyniecki przeor, który u progu II wojny światowej osiedlił swoich braci w Tyńcu i przez dwanaście lat im przewodził? Co może to oznaczać dla nas? / przeczytaj fragment /

Modlitwa Jezusowa

Ta mała pozycja ma przybliżyć wszystkim osobom charakter rekolekcji Oddychać Imieniem, jak i samą modlitwę Jezusową. Jest prostym i dobrym przewodnikiem. Odpowiada ponadto na różne pytania i prośby dotyczące wyjaśnienia wielu szczegółów rekolekcji i różnych form praktyki modlitwy Jezusowej. Mamy nadzieję, że będzie pomocą dla wszystkich modlących się imieniem Jezus / przeczytaj fragment /

Żywot św. Antoniego Wielkiego

Atanazy napisał Żywot, wedle własnego oświadczenia, dla mnichów żyjących poza Egiptem: epi ksenes, prawdopodobnie dla jakiejś grupy ascetów w Galii, gdzie przebywał w Trewirze w latach 335–337, lub w Italii, w której schronił się w okresie 340–346. Choć pismo ma konkretnego adresata, musiało od razu być tworzone z myślą o licznych anonimowych czytelnikach ówczesnego świata. Powstało w okresie między rokiem 356 a 362, gdy Atanazy, ścigany przez władze przychylne arianom, ukrywał się w klasztorach i pustelniach Egiptu. Próby uściślenia datowania nie dały uchwytnych rezultatów. Uczciwie mówiąc, nie ma to większego znaczenia ani dla specjalistów ani dla niefachowego czytelnika / przeczytaj fragment /

Żywot błogosławionego Romualda, pustelnika i opata

Nieświetny świecie, oto się właśnie na ciebie skarżymy, ponieważ nosisz na sobie nieznośny tłum głupich mędrców, wymownych dla ciebie, a głuchych dla Boga. Masz takich, którzy dzięki próżnej elokwencji i jałowej filozofii potrafią się zuchwale wynosić na szczyty pychy; nie masz takiego, który chciałby się jakoś przyczynić do zbudowania bliźnich i zapisać coś na kartach ku pamięci potomnych. Masz, powiadam, takich, którzy swymi nieustającymi deklamacjami potrafią przemawiać w sądach w procesach dotyczących spraw świeckich; nie masz zaś takiego, który mógłby pośród świętego Kościoła opisać cnoty i sławne czyny chociaż jednego ze świętych. O ile istnieją jacyś mędrcy, to po to, by czynić zło, nie umieją zaś czynić dobra. Oto bowiem minęło już prawie piętnaście lat, odkąd błogosławiony Romuald, zrzuciwszy brzemię ciała, przeniósł się do Królestwa Niebieskiego, a nie znalazł się dotąd żaden z mędrców, który napisałby bodaj piórem historyka o tak wielu cudach jego życia, a czyniąc zadość gorliwej pobożności wiernych, przekazał je, aby ku powszechnemu pożytkowi były czytane z pulpitu pośród Kościoła świętego. Dla nas zaś, zaszytych w ciasnym kąciku celi, pożyteczniej było, jak już wspomnieliśmy, własne grzechy przyzywać ustawicznie przed oczy duszy, niż układać historię cudzej cnoty. Bardziej przydatne było opłakiwanie mroków popełnionej winy, niż zaciemnianie niewprawną mową jaśniejących znaków świętości. Wszelako przez cały rok, a zwłaszcza w jego święto, rzesza wiernych napływa do jego grobu z odległych krain ziemi; widzą oni cuda, jakie Bóg sprawia za jego pośrednictwem i gorąco pragną usłyszeć historię jego życia, ale nie mogą oczywiście usłyszeć czegoś, czego nie ma. Toteż nie bez racji lękamy się, aby znakomita jego sława, która na razie jest głoszona ustami całego ludu, nie zatarła się całkowicie w ludzkiej pamięci w miarę upływu czasu / przeczytaj fragment /

Być ojcem

Dzisiaj mamy na świecie do czynienia z ogromnym kryzysem ojcostwa. Właściwie można powiedzieć, że żyjemy w świecie „bez ojca”. Jest to oczywiście uproszczenie, jednak w tym stwierdzeniu zawiera się dużo prawdy o tym, że w większości rodzin brak prawdziwego ojca, a właściwie trzeba by powiedzieć nieco inaczej: większość dzieci dzisiaj wychowuje się bez ojca we własnym domu. Jest to fakt nie tylko statystyczny, ale też prawda w wymiarze wychowawczo-psychologicznym. Niestety to owocuje powieleniem się sytuacji w następnym pokoleniu i to często z jeszcze większym brakiem czy niedoborem obecności ojca w życiu dziecka / przeczytaj fragment /

Mądrość ukryta

Zasadniczo mądrością jest sztuka życia prowadzącego do jego pełni. Wszyscy ludzie chcą żyć prawdziwie, szczęśliwie, z poczuciem zrealizowania siebie. Jednak życie na świecie nie jest w stanie tego poczucia nikomu dać. Co najwyżej może je dawać na chwilę, kiedy człowiek osiągnął to, czego pragnął. Jednak kiedy to osiągnięcie przestaje być nowością i staje się czymś, co już mamy, czymś normalnym, przestaje nas ekscytować i przynosić szczególną satysfakcję. Wówczas znowu pojawia się pragnienie czegoś nowego, nadzwyczajnego, atrakcyjnego. I to w następnej kolejności przechodzi w zwyczajność, stając się nieatrakcyjne. W ten sposób nic, co możemy na ziemi osiągnąć, nie jest w stanie zaspokoić naszego pragnienia życia i jego pełni. Wszystko ostatecznie okazuje się zbyt małe, niedostateczne. „Niespokojne jest moje serce, Boże, póki nie spocznie w Tobie” – pisał kiedyś na początku swoich „Wyznań” św. Augustyn. Jego słowa okazują się uniwersalną prawdą / przeczytaj fragment /

Droga w zawierzeniu

„Droga w zawierzeniu” jest już trzecim tomem złożonym z szeregu moich artykułów, jakie powstawały w różnych okolicznościach i w odpowiedzi na rozmaite potrzeby. Podobnie jak poprzednie tomy: Droga człowieka oraz Droga duchowa nie stanowi ona jednolitego tekstu posiadającego określony temat i konsekwentny wywód. W tym zbiorze dzielę się swoimi przemyśleniami z ostatnich lat. Każdy rozdział jest odrębnym tekstem i nie ma pomiędzy poszczególnymi rozdziałami ścisłego powiązania. Stąd wynikają także liczne powtórzenia pewnych myśli, odesłań do tekstów biblijnych, cytatów z Reguły św. Benedykta czy innych publikacji. Powtarzają się także pewne myśli, jednak umieszczone w tekście o określonym temacie służą one do naświetlenia różnych problemów. Dlatego też nie usuwałem tych powtórzeń i odniesień. W ciągu myślenia stanowią one przesłanki i racje dla wyciągania właściwych wniosków w zależności od samego zagadnienia. Poszczególne artykuły starałem się ułożyć według podobieństwa tematów oraz ich powiązania.

Oddając ten tom w ręce czytelników, mam nadzieję, że moje refleksje przyczynią się do wzbogacenia osobistych refleksji na przedstawione tematy / Włodzimierz Zatorski OSB / przeczytaj fragment /

Droga duchowa

Droga duchowa jest to droga, poprzez zwykłe ludzkie doświadczenie na świecie, do Boga. Czytelnik znajdzie w niej szereg podobnych idei i myśli, ale także ich rozwinięcie oraz całkiem nowe koncepcje. Ten zbiór artykułów jest swoistym świadectwem mojej osobistej drogi rozpoznawania tego, co duchowe, precyzowania pojęć i pogłębienia świadomości. Każdy z zebranych tekstów powstawał odrębnie jako konkretny wykład myśli. Książka powstała przez ich zestawienie i ułożenie według klucza, który, wydaje mi się, odnalazłem w samych tekstach. Artykuły starałem się grupować zgodnie z obszarem, jakiego dotyczy refleksja w nich zawarta. Wyróżniłem następujące obszary, w których musimy się odnaleźć: po pierwsze świat, następnie duchowe zmagania w nas samych, z kolei relacja do Boga, oraz relacja z drugim człowiekiem, na koniec problem modlitwy / przeczytaj fragment /

Droga człowieka

Na sprawy religii zwykliśmy patrzeć od strony moralnej, to znaczy przez pryzmat powinności, zadań i zobowiązań, jakie na nas ciążą. Taką też problematykę najczęściej podejmują księża na ambonie, podczas rekolekcji i konferencji duchowych. Stąd nasze zasadnicze zatroskanie o to, jacy powinniśmy być, jak winniśmy żyć, jak postępować, jakich norm się trzymać / przeczytaj fragment /

komentarz

napisz komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl