Beztroska kapłana żyjącego niezgodnie z głoszoną nauką

Przypomnijcie sobie, co sądzicie, a z czym ja też zgadzam, o posłudze duszpasterza, który zaniedbując troskę o powierzony mu lud, bardziej pragnie dóbr doczesnych niż wiecznych. Zapomina on, że <kiedyś> odpowie przed Pasterzem wszystkich pasterzy nie tylko za siebie, ale także za trzodę mu powierzoną i nie zwraca uwagi na szkody, jakie ponosi on sam i wierni. Nie cieszy go dobro postępujących <w cnocie> i nie smuci zło popełniane przez występnych. Zatroskany tylko o siebie – chociaż w rzeczywistości jest to pozorna troska – nie zwraca uwagi na to, co czynią jego wierni; dobrego lub złego. Sprawiedliwych nie zachęca do wytrwałości, przewrotnym nie przypomina o pokucie, już nawróconych nie poucza o pogardzie świata, a nie chcącym się nawrócić nie przypomina o przyszłym sądzie.

Taki duszpasterz nie może przypominać lekceważącym jego napomnienia: „pamiętajcie o przyszłym sądzie”, skoro sam o nim nie pamięta. Światowcom nie powie: „nie kochajcie świata”, gdyż jego samego świat cieszy. Próżnym nie zwróci uwagi: „pohamujcie swą próżność”, bo przecież sam daje się kierować rujnującej ambicji. Do pijaków nie zwróci się: „zachowujcie trzeźwość”, jeśli sam upija się winem do nieprzytomności. Obżerając się na wystawnych ucztach nie może innym polecać wstrzemięźliwości, którą sam gardzi. Niepohamowany w chciwości nie może <innym> odradzać pożądliwej miłości do pieniądza. Zacietrzewiony w sporach nie ośmieli się kapłańskim pokojem jednać zwaśnionych. Sędziów nie ośmieli się pouczać o sprawiedliwości, którą sam hańbi przez faworyzowanie osób wpływowych. Nie wystąpi w obronie pokrzywdzonych, skoro sam jednych honoruje, a innymi pogardza. Nikogo nie zachęci do dobra, którego sam nie czyni, ani nie odwiedzie od zła, którego się dopuszcza. Traci autorytet konieczny do nauczania przez rozdźwięk między tym, co czyni, a tym o czym poucza.


Kościoła powierzonego nie można ani opuścić, ani zaniedbywać

Rozważając te i podobne zagadnienia żałowaliście przyjęcia biskupstwa. Wprawdzie urząd ten sumiennie sprawowany nobilituje, ale staje się przekleństwem dla tego, kto go zaniedbuje. Doszliście do wniosku, że przerasta on wasze siły i chcieliście opuścić powierzony wam Kościół, by udać się na jakąś samotnię. Taki zamiar zrodził się nie tyle z umiłowania spokoju, ile z lęku przed samym waszym urzędem.

Nie znajduję innego, lepszego argumentu, przemawiającego za zaniechaniem tego zamiaru, od przypomnienia, iż w ten sposób narazilibyście się na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Jeżeli jest rzeczą niebezpieczną nieostrożnie kierować łodzią pośród fal, to o ileż większym niebezpieczeństwem jest porzucić ją w czasie burzy, wydając tym samym na pastwę szalejących bałwanów. Byłoby rzeczą o wiele lepszą w ogóle do niej nie wchodzić. Natomiast, skorą się ją raz przejmie, to należy pozbyć się strachu przed szalejącym morzem i żywiąc nadzieję dotarcia do celu, doprowadzić ją do portu z całym ładunkiem.

Widząc, że to porównanie przypadło wam do gustu, dodałem jeszcze <wyjaśnienie>. To Kościół, niczym wielka łódź, żegluje przez morze tego świata. Napotyka przy tym na fale różnych pokus. Jest miotany w różne strony – niczym gwałtownymi falami – przez prześladowania duchów nieczystych. Uderza o ostre skały zgorszeń. Jest podobny do łodzi <dryfującej> pośród mielizn. W tej sytuacji nie powinno się tej łodzi opuszczać, ale należy nią kierować, bo jeśli będzie ona kierowana przez czujnego sternika, to dowiezie bezpiecznie i cało wszystkich swych pasażerów. Jeżeli natomiast zostanie porzucona i pozostawiona na pastwę fal, to zgubi nie tylko pasażerów, ale też samego sternika.


Julian Pomeriusz „O życiu kontemplacyjnym”

Skorzystaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl