Bogu wolno zniżać się do nas, ale nam nie wolno mniej Go przez to wielbić [odcinek 4] Piotr Rostworowski o Eucharystii

Kto pożywa Ciała Mego i pije Krew Moją we Mnie mieszka, a Ja w nim (J 6,56).

Cechą charakterystyczną życia chrześcijańskiego jest to, że zakorzenia się ono w sakramencie, płynie z sakramentalnego udziału w Chrystusie, jest rozwinięciem łaski sakramentalnej.

Życie chrześcijańskie nie jest rozwinięciem potencjalnych możliwości naszego ducha, ale rozwinięciem przyjętej łaski, dojściem do głosu łask, które są w nas złożone przez sakrament Chrztu, Eucharystii i inne.

Święty Paweł mówi nie raz o życiu sakramentalnym. O Chrzcie św. mówi:

Będziemyż trwali w grzechu, aby łaska obfitowała? Żadną miarą. Wszak myśmy umarli dla grzechu, jakoż więc jeszcze żyć w nim mamy? Czyż nie wiecie, że wszyscy, którzykolwiek ochrzczeni jesteśmy w Chrystusie Jezusie, w śmierci Jego ochrzczeni jesteśmy? Przez Chrzest bowiem zostaliśmy razem z Nim pogrzebani w śmierci, aby jako Chrystus zmartwychwstał przez chwałę Ojca, tak i my byśmy w nowości życia chodzili. (…) Niechże tedy nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym (Rz 6,1–3.12).

A więc sprawiedliwość i życie święte w Chrystusie wypływa z faktu, że z Chrystusem umarliśmy grzechowi na Chrzcie św. Chrzest jest całym programem życia naszego. Chodzi o to, żeby ten chrzest, który przyjęliśmy sakramentalnie, doszedł do głosu, zrealizował się w nas duchowo, żeby zmienił postępowanie nasze na to, czego jest znakiem, na to umieranie i nowe nasze życie z Chrystusem.

Sakramenty mają dynamizm, który zmierza do życia w ich kierunku, do użycia łaski, jaka w nich została nam dana i podporządkowania się prawdzie, która w nich jest.

Pod tym względem profesja zakonna, śluby mają charakter zaznaczenia chrztu i umocnienia w nas łaski chrzcielnej, są wejściem całkowitym w łaskę chrztu, śmierci, przemienienia i nowego życia. Mają być realizowaniem programu chrztu św. Taka była starożytna koncepcja życia zakonnego. W życiu zakonnym bierze się dosłownie słowa Chrystusa: „Kto nie opuszcza wszystkiego, co ma (…) nie jest Mnie godzien” (por. Mt 10,37–42; Mk 10,28–31; Łk 18,28–30). Stąd ten nacisk w ascezie zakonnej na wyrzeczenie się dosłownie wszystkiego.

Eucharystia pogłębia łaskę chrztu, bo jeszcze bardziej zbliża do śmierci Chrystusa, jest w niej bowiem obecna sama ta śmierć, dokonuje się ona na ołtarzu. Jeszcze bardziej niż Chrzest, Eucharystia daje życie Chrystusowe, bo w niej jest Chrystus promieniejący chwałą, zmartwychwstały, już Zwycięzca. Pan Jezus ustanowił Eucharystię w czasie Ostatniej Wieczerzy. Wszystkie czynności miały wielkie znaczenie: brał chleb i łamał, dzięki czyniąc (por. Łk 22,19–20).

Dzięki czynił, bo Odkupienie zaczęło się już dokonywać. Już nadszedł dzień zwycięstwa Chrystusowego. Łamiąc chleb, dzięki czynił za Odkupienie, które miało nastąpić, gdy odda swe życie na Mękę i śmierć. Uczył więc wiernych dzięki czynić nawet wtedy, gdy trzeba się łamać.

Sama nazwa Eucharystii oznacza „dziękczynienie”; to odpowiednia nazwa i ta nazwa została. To słowo oznacza coś zasadniczego w chrześcijaństwie. Atmosfera dziękczynienia powinna być klimatem duszy chrześcijańskiej. Nie można zająć się innymi rzeczami do tego stopnia, żeby zapomnieć o dziękczynieniu. Jest ono postawą duszy, która ma oczy otwarte na to, co się dokonało: na miłosierdzie Boże dokonane w Chrystusie.

Dziękujemy za stworzenie świata, za Odkupienie. To klimat duszy chrześcijańskiej, bo to jedynie ważne.

Pan Jezus dając Eucharystię, mówi: To czyńcie na moją pamiątkę (zob. Łk 22,19n, Mt 26,26–29; Mk 14,22–25; 1 Kor 11,23nn). Pamiątkę zostawił Oblubienicy – Kościołowi, ale nie jest ona jak inne pamiątki. Eucharystia tym się różni od innych pamiątek, że jest samą rzeczywistością tego, co przypomina. Sam jednak fakt, że Chrystus podał nam to właśnie jako pamiątkę, oznacza również, że chce On wychować chrześcijanina, którego stałym usposobieniem jest pamięć o tym, co Bóg dla niego uczynił, że umarł dla niego z miłości.

Ten jest uczniem Chrystusowym, kto wciąż o tym pamięta. Tego Chrystus chciał, gdy dał jako pamiątkę śmierć swoją. Pamiątkę tę, owo misterium mortis Domini, zostawił Kościołowi – Oblubienicy jako wiatyk na drogę tego życia, dopóki powtórnie nie przyjdzie. Mortem Domini annuntiabitis donec veniat (1 Kor 11,26b). Musicie iść przez życie pamiętając, że Bóg dla was umarł. Z tego czerpiemy pociechę, bodziec do oddania się Bogu, siłę do tego, żeby przejść przez życie umierając dla Chrystusa i żyć w Nim.

Eucharystia jest syntezą i centrum życia Kościoła, bo zawiera wszystko w sobie:

  • jest przedłużeniem tajemnicy Wcielenia, Boże Ciało – to obecność Boga wśród nas;
  • jest chwałą Zmartwychwstania – bo Chrystus jest w Eucharystii Zwycięzcą. Drugi Adam stał się Duchem ożywczym (1 Kor 15,45b);
  • jest tajemnicą Kościoła, bo Ciało Eucharystyczne jest więzią jedności Ciała Mistycznego. Dlatego św. Augustyn mówi o Eucharystii: „Wasza Ofiara jest na ołtarzu, wy jesteście na ołtarzu w kielichu, bo wy jesteście Ciałem Chrystusa”;
  • jest tajemnicą rzeczy ostatecznych. Nie tylko znakiem ich, ale tajemniczym uobecnieniem i udziałem w uczcie ostatecznej, o której Ewangelia mówi, że ostatecznie Bóg wszystkich zgromadzi na ołtarzach Syna swego. Uczta wieczna zaczyna się na ołtarzach naszych. Karmimy się już Bogiem, a to jest życie wieczne, wieczna chwała.

W księdze Tobiasza Archanioł Rafał mówi do Tobiasza: „Aniołowie mają pokarm niewidzialny” (por. Tb 12,19 Wlg), karmią się Bogiem.

Na ołtarzu jest synteza jakby całego misterium chrześcijaństwa, musimy przyjmować łaskę i z tą łaską współpracować, starać się, żeby łaska ta znalazła wyraz w naszym życiu.

A więc życie sakramentalne wymaga specjalnych konsekwencji wiary w życiu chrześcijanina, w uczniu Chrystusa.

Trzeba, żeby chrześcijanin wiedział, co przyjął, żeby wiedział, jaką łaskę ma, a przez to, żeby wiedział wszystko, co powinien i wszystko, co może.

Powinność nasza wynika z łaski, z tego, cośmy otrzymali. Święty Paweł pisze do Rzymian: …otrzymaliście i umarliście w Chrystusie, a więc musicie umrzeć grzechowi, żyć nowym życiem, niech nie panuje grzech w śmiertelnych ciałach waszych (por. Rz 6,1–3.12).

Objawienie łaski jest objawieniem możliwości i powinności człowieka. Tak jak przykazanie również jest objawieniem łaski tego, cośmy otrzymali. Ile jest wymagane, tyle otrzymałeś. Jeśli np. Pan Jezus mówi: Miłujcie nieprzyjaciół (Mt 5,44) – to tym samym objawia to, że otrzymaliśmy moc miłowania nieprzyjaciół.

wypatrujac_jezusa_piotr_rostworowski

A) Msza święta jest ofiarą. Najpierw ofiarą Chrystusa samego, który ją złożył z miłości i posłuszeństwa dla Ojca. A więc ofiara Jego jest ludzkim wyrazem Jego boskiego stosunku Syna do Ojca w Duchu Świętym. Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy mówi: „Aby świat poznał, że miłuję Ojca, to czynię”. A więc idę na krzyż, aby świat poznał Ducha Świętego, ten stosunek miłości Syna do Ojca. Aby poznał, że to jest dzieło Ducha Świętego.

W ten sposób wzajemny stosunek Boskich Osób znalazł wyraz ludzki w Chrystusie, stał się dla człowieka czytelny i człowiek został powołany, aby wejść w życie Boże jako syn i tak samo ustosunkować się do Ojca, jak Chrystus ustosunkowuje się do Ojca, Jednorodzony Syn w Duchu Świętym.

Po to jest Msza święta, żebyśmy mogli wejść w ten stosunek Syna do Ojca. Wyraził się on w życiu ludzkim krwawą ofiarą, śmiercią, bo głos Syna podniósł się z ziemi grzesznej. Nawet i tu, w grzesznej ludzkości znalazła się możliwość wyrażenia życia Bożego. Tym wyrazem była Męka i Krzyż. Więc my musimy przy pomocy Eucharystii uświadomić sobie, do czego wezwani jesteśmy.

Kiedy biskup święci kapłanów, dając im moc odprawiania Mszy świętej, mówi: „Znajcie, co czynicie i naśladujcie to, co sprawujecie”. Daje im wytyczną życia, którą będzie Msza święta. Ona musi stać się treścią ich życia duchowego.

Chrześcijanie, którzy otrzymują Eucharystię, muszą nią żyć. A szczególnie dusze, które otrzymały specjalne powołanie do kontemplacji tego Misterium, do udziału w tej Tajemnicy przez ciągłe czuwanie przy Najświętszym Sakramencie.

Jeżeli więc mamy wejść w ofiarę Chrystusa, to musimy się zastanowić, co to znaczy.

Ofiara jest najpierw czymś duchowym, potem czymś zewnętrznym. Wynika z jakiegoś stosunku do Boga, któremu się składa ofiarę. Ofiarę składa się tylko Bogu.

Postawa ofiarnika, to postawa uwielbienia bez granic, zupełnego poddania się, adoracji. Zatem wejść w ofiarę Chrystusa – to wejść w Jego usposobienie, w Jego stosunek do Ojca.

Pan Jezus w Ogrójcu, mimo że jest Synem Ojca, jest w naturze ludzkiej i w naturze ludzkiej chce wyrazić swój stosunek do Ojca jako Ten, który wziął na siebie grzech. Chce wyrazić uwielbienie, widzimy, jak bardzo pokornie pada na twarz: Ojcze, jeżeli to możliwe, niech odejdzie ode mnie ten kielich, wszakże nie jako ja chcę, ale jako Ty (zob. Mk 14,36; Mt 26,39; Łk 22,42).

Tu wyraża się cała prawda ludzka, a jednocześnie bezwzględne oddanie, poddanie pełne miłości, uwielbienie Ojca. Tego ducha daje nam więc ofiara Chrystusa. Musimy nim żyć, jeżeli uczestniczymy we Mszy świętej i przyjmujemy Ciało Chrystusa, tj. łączymy się z Nim w Jego akcie.

Ale w Chrystusie uwielbienie wyraziło się śmiercią – całkowitym oddaniem i poświęceniem życia przez bolesną śmierć. Nigdy nie możemy zapomnieć, że rzeczywistość Eucharystii, którą posiadamy, czcimy, którą się cieszymy – to była Golgota, straszna śmierć w cierpieniu, opuszczeniu, upokorzeniu, odrzuceniu, wzgardzie, opuszczeniu przez ludzi, że było to właśnie to. W tym mamy udział przez Najświętszy Sakrament, to jest naszym realnym, żywym programem. Męka, krzyż Chrystusa są nam dane jako nasze.

Musi to w nas jakoś być, nie możemy od tego uciec, bo życie traci wtedy swój sens.

Cała nasza adoracja Najświętszego Sakramentu, nasze Komunie Święte straciłyby sens, jeżeli odrzucilibyśmy treść, która się pod postaciami ukrywa, nie chcąc brać w niej udziału.

Przyjmować Komunię Świętą to poważna rzecz – prowadzi nas do zasadniczych rozstrzygnięć w życiu. Można odpowiedzieć „tak” albo „nie”, ale w tym drugim przypadku człowiek nie może już spojrzeć w oczy Chrystusowi ukrzyżowanemu, który nam daje udział w swym krzyżu przez codzienny nasz udział w Sakramencie Eucharystii. To jest wielka decyzja, trzeba nam pomocy Bożej, żeby odpowiedzieć.

Ojciec Lallemant, jezuita, w swojej ślicznej książce o życiu duchowym (Doctrine spirituelle) pisze, że w każdym życiu jest moment rozstrzygający, gdy Bóg wymaga całkowitego oddania się Jemu, przyjęcia Jego całkowitego wtargnięcia i całkowitej naszej kapitulacji. Wielu ludzi nie przyjmuje tego żądania całkowicie. I można się przez całe życie od tego wywijać. Życie staje się połowiczne. Człowiek składa ofiarki Bogu, ale przed wzięciem wszystkiego przez Boga wymiguje się. Trzeba bardzo prosić Boga o całkowitą wierność, o całkowite wejście w prąd Sakramentu.

Widzimy, jak w naszym życiu jest – zrywamy się, potem zniechęcamy, ulegamy oschłości, potem znowu się zrywamy.

Kiedy stanie się tak, że Eucharystia będzie nasza w pełnym tego słowa znaczeniu? Łaska do tego dąży, ona nam mówi: „Kiedy się nareszcie zdecydujesz, jak długo będziesz odkładać?”

Kiedy więc przyjdzie chwila, że naprawdę w pełni się oddamy? Do tego Sakrament dąży.

Ezechiel pisze w swoim widzeniu o istotach żyjących, ognistych: Gdzie był pęd ducha, tam szły i nie cofały się (Ez 1,12).

Kiedyż powiemy: Non recessit retro cor nostrum? (Ps 44,19a). Kiedy nareszcie my tacy będziemy?

Nie powinno nas przerażać to, że nie idziemy na cierpienie z lekkim sercem, bo i Pan Jezus przez to przeszedł, również i lęk wziął na siebie. Chciał, żebyśmy o tym wiedzieli. Nie chodzi o to, żebyśmy nie mieli słabości, bo katolicyzm nie jest stoicyzmem, ale chodzi po prostu o wierność miłości.

B) Eucharystia porywa nas w ofiarę Chrystusa, otwiera głębię miłości ofiarnej. Jeżeli jesteśmy wierni tej łasce, to prowadzi nas do świętości. Ale Eucharystia daje nam to jednocześnie z wielką łącznością, przyjaźnią z Chrystusem, w bliskości z Nim. Kto pożywa Ciało Moje i pije Krew moją, we Mnie mieszka a Ja w nim (J 6,56). Wy we Mnie a Ja w was (J 14,20b). To bliskie zjednoczenie Pan Jezus przedziwnie wyraża, porównuje je aż do jedności w Trójcy Świętej.

Czy my o tym myślimy, czy rozumiemy, że mamy taką bliskość z Chrystusem? My tego możemy nie czuć, ale mamy sobie to uświadamiać wiarą, że On jest tak bliski, tak nasz.

Jako posłał Mnie żyjący Ojciec i Ja żyję dla Ojca (J 6,57a) (tu jest dwuznacznik – można tłumaczyć również – przez Ojca). Kto pożywa Ciało Moje, żyje dla Mnie (J 6,57b) (albo: przeze Mnie). Tej bliskości dostępujemy we Mszy świętej, w Komunii Świętej. Powinniśmy uświadomić sobie tę bliskość i wyjść jej na spotkanie, ona powinna wyrazić się w naszym życiu. Trzeba wprowadzić Chrystusa we wszystko, co nasze, bo stał się człowiekiem po to, żeby być z nami. Wszystko, co nasze, powinno być Jemu oddane, by mógł życie swoje przedłużać w nas. Nie odmawiajmy Mu tego. Nie będziemy samotni, gdy Bóg przyszedł, by towarzyszyć człowiekowi. To grzech być samym po tajemnicy Wcielenia, która jest darem obecności, wspólnoty życia. Widzi się czasem, jak człowiek się szamocze w życiu wewnętrznym, a nie myśli o tym, że jest z Chrystusem. Pan Jezus chce wejść w nasze życie i nawet nasze drobiazgi też należą do Niego.

Trzeba Mu oddać nasze myśli, uczucia, czyny, słabości, choroby, nawet grzechy – nie być bogatym grzechami. Są ludzie, którzy do tego bogactwa są przywiązani i ciągle swoimi grzechami się zajmują. On je też wziął, by wrzucić w głębokości morskie swej Miłości.

C) Komunia Święta daje nam jedność wzajemną. My jesteśmy Ciałem Mistycznym. Dzięki Komunii świętej dzieje się tak, jak było w Starym Przymierzu, gdy Bóg był własnością ludu, a lud własnością Boga i gdy przez odnawianie przymierza, przez ofiary i spotykanie się z Bogiem w świątyni, zespolenie Boga z ludem i ludu z Bogiem stawało się coraz większe. Lud rodził się na nowo dla Boga przez kontakt z Nim. Kościół rodzi się wciąż na nowo na naszych ołtarzach. Ludzkość rozsypałaby się, gdyby nie to, że się wciąż na nowo rodzi w miłości na ołtarzach.

Trzeba starać się o konkretne życie Eucharystią. Pamiętaj, że twój stosunek do sióstr – to jest życie Eucharystią. Jeżeli siostry od siebie odsuwasz, to zwalczasz zasadniczą łaskę Sakramentu.

Pamiętaj, że musisz czuć się związana z tą siostrą i chociaż mogą być trudności psychologiczne, to jednak niech ta więź będzie głębsza. Oddalanie od siebie siostry, to bardzo poważna zła sprawa. W rodzinie naturalnej czasem się ludzie pokłócą, ale potem wracają do zgody, bo czują, że więź rodzinna jest o wiele głębsza niż kłótnia. Nas, zakonników, głęboka więź powinna łączyć o wiele bardziej. Jeżeli podtrzymujesz w sobie niechęć do siostry, to nie będziesz miała udziału w Eucharystii. Co innego, jeżeli przepraszasz i żałujesz. Bądźmy wymagający pod tym względem. Po to przyjmujemy Eucharystię, żeby żyć jej treścią, a tą treścią jest jedność z Bogiem i między nami.

D) Eucharystia jest również przedsmakiem nieba. Jest to wyrażone w liturgii Bożego Ciała, w treści modlitwy po Komunii św. w tę uroczystość:

Spraw, prosimy Cię, Panie, aby w wieczności napełniała nas radość z posiadania Bóstwa Twojego, co wyobraża już doczesne spożycie Przenajdroższego Ciała i Krwi Twojej.

Pełna radość posiadania Boga jest już tutaj, w tej tajemnicy, która oznacza życie na ziemi tajemnicą życia wiecznego.

Ów charakter Mszy świętej jako przedsmaku życia wiecznego, daje moc przezwyciężania doczesności. Daje to, że życie doczesne staje się przedsmakiem, zaprawą, początkiem życia wiecznego, a nie zamkniętym etapem, po którym jako wynagrodzenie za zasługi otrzymujemy życie wieczne.

Istnieje ciągłość między tym, a tamtym życiem; jest to to samo życie, tylko tu in mysterio, in Sacramento, a tam będzie już otwarcie.

Kiedy chwała ogarnie nas, nie tylko duszę, ale i ciało, i świat, wtedy tajemnica Eucharystii się dopełni.

Jesteście Sakramentkami, żyjcie bardziej Eucharystią. Widzicie, jak całe życie wiąże się z Eucharystią, wymaga konsekwencji i stosunku do niej, czerpie z niej. Powinniście Nią w pełni żyć, a wtedy łaska Eucharystii będzie w pełni działać, będziecie się z nią łączyć, z Niej czerpać, wtedy będzie waszą siłą i radością.


Piotr Rostworowski „Wypatrując Jezusa”

Skorzystaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl