Bunt przeciw miłosierdziu Boga [cz.2]

Drugim powodem, dla którego potrafimy odrzucić Boże miłosierdzie, jest nasze poczucie sprawiedliwości. Bardzo dobrze odsłania to Pan Jezus w przypowieści o robotnikach najmowanych do pracy w winnicy. Jak pamiętamy, gospodarz najmował do pracy w swojej winnicy pracowników przez cały dzień, poczynając od godzin porannych aż do późnego popołudnia. Za całodzienną pracę należała się pracownikowi wypłata w wysokości 1 denara.

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!”  9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze.  10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.  11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi,  12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”.  13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?  14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie.  15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”  16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi» (Mt 20,8–16).

„Patrzenie złym okiem” na dobroć gospodarza za to, że wypłacił innym tyle samo co pracującym od samego rana, wynika z ich poczucia sprawiedliwości: ponieważ napracowali się więcej, dlatego należało się im więcej. Nie przeszkadzało im to, że przecież umówili się wcześniej na 1 denara za całodzienną pracę! Takie myślenie spotykamy nie tylko u tych robotników z przypowieści. Dzisiaj także niektórzy ludzie uważają, że gospodarz rzeczywiście był niesprawiedliwy, bo jednak powinien dać więcej tym, którzy więcej pracowali. „Złe patrzenie” związane jest i tutaj z patrzeniem porównawczym – gdyby nie było później najętych, ci umówieni na denara nie mieliby pretensji. Nie byłoby żadnego problemu, problem zaczął się wtedy, kiedy inni dostali tyle samo za mniejszy wysiłek.

„Złe patrzenie na miłosierdzie” przez porównywanie się z innymi jest jeszcze bardziej widoczne w postawie starszego brata z przypowieści o miłosiernym ojcu. Zazwyczaj patrzymy na młodszego syna, który się nawrócił i doświadczył miłosierdzia ojca. Natomiast zapominamy o sytuacji starszego brata.

25 Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce.  26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć.  27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.  28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.  29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi.  30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.  31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.  32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”» (Łk 15,25–32).

Myślenie starszego brata ukazuje, jak bardzo był on skoncentrowany na sobie i na życiu ziemskim i jego pomyślności. Patrzył na wszystko w kategoriach życia doczesnego, a jego wartość oceniał w kategoriach porównawczych. Zresztą widać to już w wypowiedzi sługi, który relacjonował starszemu bratu, co się stało. Mówi tak: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Zdrowie jest dla nas niewątpliwie czymś bardzo ważnym, ale bywa lepsze lub gorsze i nawet ze słabszym zdrowiem można sobie w życiu jakoś radzić. Ono ostatecznie odnosi się tylko do naszego obecnego życia. Natomiast ojciec, zwracając się do starszego syna, mówi tak: A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się. Ojciec patrzył w kategoriach ostatecznych, w których istnieje jedynie alternatywa: życie lub śmierć. To jest zupełnie inna perspektywa niż w kontekście zwykłego życia. Tutaj rzeczywiście sprawiedliwość mówi, że każdemu się należy według jego wkładu: kto więcej pracował, temu się należy więcej pieniędzy za pracę, a kto się mniej napracował, temu się należy mniej. To jest dla nas oczywiste w zwykłym życiu. Natomiast gdy stajemy wobec ostatecznego rozstrzygnięcia: życie lub śmierć, zbawienie lub potępienie, to tak rozumiana sprawiedliwość i ten sposób myślenia są zupełnie nie na miejscu. W tej perspektywie powinniśmy zupełnie zmienić nasze myślenie. Wobec ostatecznych rozstrzygnięć wszyscy musimy być solidarni, musimy być naprawdę braćmi. Nie ma już lepszych i gorszych, bo perspektywa wiecznego zbawienia lub potępienia absolutnie przerasta wszelkie nasze miary. Nie możemy być szczęśliwi, gdy widzimy kogoś odrzuconego i potępionego na wieki. Taka świadomość nie może nam dać spokoju, bo jego grzechy na ziemi są absolutnie nie do porównania z ciężarem wiecznego potępienia. Gdyby istniało w naszym sercu odrzucenie kogoś na wieki i radość z jego potępienia, świadczyłoby to o jakiejś szatańskiej przewrotności, co właściwie uniemożliwiałoby nam życie w królestwie Bożym, które jest królestwem miłości. Taki stan ducha byłby sprzeczny z tym, co jest właściwe dla życia w Duchu Świętym w królestwie Bożym.

Boża pedagogia wobec nas żyjących na ziemi stawia nas nieustannie wobec ostatecznego wyboru: życie lub śmierć i przez to uczy nas właściwej postawy wobec tego, co spotykamy dzisiaj. Przykładem takiej pedagogii w Ewangelii jest przypowieść o dwóch dłużnikach. Odnosi nas ona do sytuacji finalnej – przebaczającym królem jest Bóg – jednak chodzi w niej o przebaczenie na co dzień. Nasze przebaczenie dzisiaj ma ostateczne odniesienie do naszej sytuacji przed Bogiem. Musimy przebaczyć do końca bez chowania w sobie resztek niezadowolenia, urazy, żeby mieć udział w królestwie Bożym. W zwykłym życiu powinniśmy już żyć według zasad królestwa Bożego.

Nasze zwykłe poczucie sprawiedliwości niewątpliwie jest słuszne w odniesieniu do doczesności i tego co z nią związane. Dlatego musimy się nim kierować w praktycznych rozstrzygnięciach. Jeżeli widzę, że ktoś źle postępuje, mam obowiązek go napomnieć. Jednak zwykłe poczucie sprawiedliwości staje się wielką przeszkodą w odkrywaniu prawdy odnoszącej się do życia wiecznego, a zatem także w odniesieniu do Bożego miłosierdzia i naszego spotkania się z Nim.


fragment z książki „Boże miłosierdzie”

 

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl