Cisza w medytacji chrześcijańskiej – fragment najnowszej książki

Językiem Medytacji Chrześcijańskiej jest cisza. Mantra służy osiągnięciu skupienia oderwanego od nas samych i jej zadaniem jest wyciszenie myśli, które koncentrują się na ego. To jest cisza, która jest miłowaniem i otwarciem. Otwarciem na innych i na bezgranicznego Innego – na Boga – który, paradoksalnie, w nas zamieszkuje. Bóg jest miłością, naucza św. Jan Apostoł (J 4,16). Niedługo przed śmiercią św. Teresa z Lisieux leżała w klasztornym lazarecie, nie mogąc zasnąć. Jej siostra Celina spojrzała na nią i zapytała, co robi. „Modlę się” – odpowiedziała Teresa. „A co mówisz Bogu?” – zapytała Celina. „Nic nie mówię. Kocham Go”. Medytacja Chrześcijańska jest kochaniem Boga.

Każda modlitwa jest rozmową z Bogiem, niekoniecznie jednak odbywa się ona za sprawą słów. W Medytacji Chrześcijańskiej językiem obu rozmówców jest cisza. Bóg w tę rozmowę według św. Jana od Krzyża, wnosi obdarowywanie łaską. „Językiem Boga – pisze Jan – są dzieła, jakie On sprawia w naszych duszach”. Te dzieła to udział w życiu Boga, zwany także komunią, i to wzajemne zamieszkiwanie w sobie dokonuje się w ciszy. Im więcej ciszy, tym lepiej. Jest czas na słowa w naszych rozmowach z Bogiem, ale nie w czasie medytacji. Tu znów powołamy się na Jana od Krzyża, który przedstawia prymat ciszy w zdecydowanych słowach: „Językiem, którego Bóg słucha najchętniej, jest milcząca miłość”. Mistrz Eckhart ujął to podobnie: „Nic Bogu nie sprawia większej przyjemności niż cisza”.

Mantra wypowiadana jest w milczeniu, by od początku do końca medytacji podtrzymywać wewnętrzną ciszę. Ustaje dopiero wtedy, gdy modlący zostaje zredukowany do absolutnej ciszy i nie może już dłużej artykułować frazy. W tym punkcie nasz umysł jest w jedności z Bogiem. Ponowne podejmujemy powtarzanie mantry, gdy zauważamy, że nasze własne myśli przerwały ciszę. Mantra wymawiana jest z „oderwaną od ego uważnością”. To jest coś więcej niż połowiczna czujność codziennej, dyskursywnej świadomości. Jest to niedyskursywna, skupiona na jednym punkcie, aż do pominięcia wszystkiego innego, uważność. Cała energia duszy i umysłu modlącego się jest skoncentrowana na mantrze jako ścieżce do Boga. Z czasem, w miarę, jak nasza świadomość oswaja się z jej dźwiękiem, mantra coraz bardziej w nas się zakorzenia. Przechodzimy od jej wymawiania do rozbrzmiewania jej w nas, wsłuchiwania się w nią z coraz to większą uważnością. Gdy w końcu zanika, cała świadomość modlącego się zatracona jest w ciszy Boga.

Celem Medytacji Chrześcijańskiej jest „druga strona ciszy” lub „czysta modlitwa”, owoc oderwania się czy też czystości serca. U św. Jana od Krzyża „ubóstwo ducha” i kontemplacja są praktycznie tym samym. Tak samo utożsamione zostają czystość serca i pełnia chrześcijańskiego życia w nauczaniu Jana Kasjana, który widział te dwa aspekty jednocześnie jako środek i jako cel, jako drogę i jej kres, najbliższy zamiar (skopos) i obiektywny koniec (telos) życia duchowego. W nauczaniu Kasjana oba te elementy, przy pomocy Bożej łaski, są jednym i tym samym.

Recytacja mantry jest przyznaniem się do słabości, gestem zależności i wyznaniem, iż brakuje nam pochodzących od nas środków, by zainicjować relację z Bogiem. Jest to dawany Bogu sygnał, że na serio wzięliśmy słowa z Listu do Rzymian: Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26). Medytacja chrześcijańska nie polega na poszukiwaniu sensu słowa „Ma-ra-na-tha”, nie jest teoretyzowaniem na jego temat, jest jedynie jego artykułowaniem, gestem pozawerbalnej komunikacji. Celem tej modlitwy jest bezpośredni osobowy kontakt, który jest czymś większym, niż myślenie o Bogu, czy też o sobie samym. To poziom kontemplacyjnej, niedyskursywnej aktywności.

Medytacja Chrześcijańska zwykle nie kończy się empirycznym lub odczuwanym za pomocą zmysłów doświadczeniem zamieszkiwania Boga w nas. Takie mistyczne dary zdarzają się, lecz modlitwa nie jest na nie nakierowana. Medytujący zadowalają się ciszą, wierząc, że przesuwają się na coraz to głębsze poziomy relacji z Bogiem. Wierzą, że pozostają z Nim w kontakcie, chociaż ich bezpośrednie doświadczenie nie dostarcza na to zbyt wielu dowodów. Jest tylko zwykła cisza. Rozeznawanie duchów pomoże modlącemu się interpretować nastroje, które towarzyszą, bądź następują po modlitwie. Dowody na owocność modlitwy pojawią się później w postaci pozytywnego nastawienia i dobrych uczynków, jakimi ona owocuje.


Ernest E. Larkin | Medytacja Chrześcijańska. Kontemplatywna modlitwa na dziś – kup w księgarni on-line

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl