Cud wskrzeszenia Łazarza w oczach Ojców Kościoła i pisarzy kościelnych [cz.1]

Jan Apostoł w zredagowaej przez siebie Ewangelii wspomniał najpierw o chorobie Łazarza (por. J 11,3–4), następnie o prośbie skierowanej do Jezusa przez jego siostry, Marię i Martę, o uleczenie brata. Autor traktatu Pictor in carmine, odwołując się do postaci Abigail ze Starego Testamentu, łączy namaszczenie stóp Jezusa z błaganiem Marii o pomoc dla zmarłego.

Abigail movit David prece, munere fovit.
Sic dans obsequia placat te, Christe, Maria.

Podobnie jak Abigail wzruszyła Dawida błaganiem, i wsparła przez wypełnienie obowiązku roztropnej żony.
Tak również, okazując posłuszeństwo, zdolna jest przejednać Ciebie, Chryste, Maryja.

Chrystus informuje słuchaczy o śmierci Łazarza, opisując ją jako sen: Łazarz, przyjaciel nasz, śpi; ale idę, abym go ze snu obudził. Rzekli więc uczniowie jego: Panie! Jeśli śpi, zdrów będzie. Lecz Jezus mówił o śmierci jego; a oni sądzili, że o zaśnięciu snem mówił (J, 11,11–12). Ewangelista używa przy tym zwrotu κεκοίμηται, który ma podwójne znaczenie, bowiem może odnosić się do zwyczajnego snu lub do śmierci. Jak pisze św. Augustyn: „Zwykle bowiem sen chorych uwa­ża się za znak powrotu do zdrowia. A Jezus mówił o jego śmier­ci, a oni mniemali, iż mówił o śnie. Wówczas więc Jezus powie­dział im otwarcie. Powiedział bowiem niejasno »śpi«; mówi więc otwarcie: »Łazarz umarł i cieszę się, że mnie tam nie było; ze względu na was«”.

Święty Ambroży w traktacie De bono mortis, odniósł się do słów Jezusa o śnie Łazarza: „Pięknie zatem Grecy nazwali koniec życia człowieka śmiercią, używając słowa τελευτὴν, bowiem śmierć jest końcem życia. Podobnie i Pismo Św. śmierć określa słowem somnum – sen, skoro pisze Jan 11,11: Lazarus amicus noster dormit: sed vado ut suscitem eum. Sen bowiem jest czymś dobrym, ponieważ jest spoczynkiem, jak to jest napisane w Psalmie 3,6: Ego dormivi, et requievi, et surrexi; quoniam Dominus suscepit me. Słodki jest zatem spoczynek śmierci. Zapewne dlatego Pan wskrzesił spoczywającego, ponieważ Pan jest zmartwychwstaniem”.

Z kolei św. Augustyn, komentując Ewangelię według św. Jana, w Homilii 49 zwrócił się do słuchaczy: „A potem rzekł do nich: »Łazarz, przyjaciel nasz śpi, ale idę go zbudzić ze snu«. Prawdę powiedział, bo umarł dla sióstr, spał dla Pana. Umarł dla ludzi, gdyż wskrzesić go nie mogli; Pan zaś z taką łatwością wskrzesił go z grobu, z jaką ty budzisz śpiącego”. I nieco dalej św. biskup Hippony wyjaśnia: „Śpi tedy każ­dy umarły, dobry i zły. Ale różne są sny tych, którzy codzien­nie zasypiają i budzą się; jedni bowiem widzą sny radosne, inni przykre, niektórzy budzą się i boją się zasnąć, aby do nich znowu senne koszmary nie powróciły. Każdy też człowiek z winą swoją śpi, ze swą winą wstaje”.

Dialog, jaki następnie miał miejsce między Jezusem a siostrami Łazarza wyjaśnia dalszy etap zachowania się Nauczyciela wobec choroby i śmierci Jego przyjaciela. Jezus w rozmowie z Martą odwołał się do prawdy o swoim zmartwychwstaniu: Jam jest zmartwychwstanie i życie; kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żyć będzie. A wszelki, który żyje, a wierzy we mnie, nie umrze na wiei. Wierzysz w to? Powiedziała mu: „Tak, Panie, jam uwierzyła, żeś jest ty jest Chrystus, Syna Boga żywego, który na ten świat przyszedłeś” (J 11,25–27). Można by w tym miejscu odwołać się do łacińskiego poety z początku VI w. Rustika Helpidiusza:

Lazarus hic iterum projecta morte resurgit,
Et pariunt animas mutata lege sepulcra,
Qui vitam functis scit verbo reddere, vita est.

„Tutaj Łazarz znowu, porzuciwszy śmierć, zmartwychwtał,
A groby, skoro zmieniło się prawo, rodzą dusze,
Ten, który potrafi słowem przywrócić życie zmarłym, jest życiem”.

Cyryl Aleksandryjski w traktacie Catechesis V. De fide et symbolo odnośnie słów skierowanych do Marii „Wierzysz w to?, postawił pytanie, czy czyjaś wiara może przywrócić komuś życie? I odpowiedział: Zmarł Łazarz, minął jeden, drugi i trzeci dzień; rozluźniły się zmarłego nerwy i zgnilizną czuć było już ciało. W jaki sposób może wierzyć człowiek od czterech dni umarły i prosić zbawcę za siebie? (…) Chrystus zapytał siostry Łazarza: »Gdzie złożyłyście jego ciało?«. (…) Odpowiedziały, że już go czuć, gdyż od czterech dni leży. Chrystus odrzekł: »Czyż ci nie powiedziałem, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?«. Jakby chciał rzec: »Ty wiarę zmarłego wyręczysz swoją wiarą. Bowiem jeśli ktoś za kogoś uwierzy może go przywrócić życiu«. I odwołuje się tutaj do postawy apostoła, który powiedział: »Panie, wzmocnij moją wiarę«. Również ciebie może to dotyczyć.

Mateusz Ewangelista połączył namaszczenie z pobytem Jezusa w domu Szymona Trędowatego: Gdy zaś Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, przystąpiła do niego niewiasta, mając słoik alabastrowy drogiego (ἀλάβαστρον μύρου βαρυτίμου) olejku, i wylała na głowę jego, gdy u stołu siedział (Mt 26,6–7). Obydwaj ewangeliści, Marek i Mateusz, podają, że kobieta wylała olejek na głowę Jezusa, zaś Jan pisze, że na stopy (J 12,3). Należy jednak zaznaczyć, że przedstawienie wylania olejku na głowę Mistrza w ikonografii jest rzadsze.

Smaragdus, egzegeta benedyktyński z opactwa Saint-Mihiel w pobliżu Verdun, utożsamił Marię siostrę Łazarza z Marią Magdaleną. Jego zdaniem „Ową niewiastą była Maria Magdalena, siostra Łazarza, którego Jezus wskrzesił z martwych, o czym Jana wyraźnie wspomina”. Natomiast opat benedyktynów w Corbie, Paschazjusz Radbert, podał, że „Wielu nauczycieli ma co do tego wątpliwości czy czterej ewangeliści w tych miejscach mówią o tej samej kobiecie; ponieważ prawie jednakowo mówią o tej samej niewieście, raz o tej a drugi raz może do niej podobnej; albo czy u niektórych mowa jest o obydwu albo o jednej”.

Rupert z Deutz, benedyktyński egzegeta i mistyk w komentarzu do Ewangelii według św. Jana również stara się wyjaśnić problem tożsamości Marii i Marii Magdaleny: „Nie pomylił się zatem ewangelista Jan, kiedy napisał, że Mateusz i Marek jasno powiedzieli, że ten olejek wylała na Jego głowę, natomiast milczą, że namaściła Mu także stopy. Bowiem rzeczywiście, kiedy po raz pierwszy przystąpiła do Pana, wtedy olejkiem, który zakupiła nie dla samego Pana, lecz zachowała dla ożywienia wonnością swojego ciała namaściła jedynie stopy Pana. Nie mogła bowiem jako grzesznica stać się natychmiast godną jego głowy; teraz zaś usprawieliwiona i pokochana, olejkiem, który w tym celu zakupiła, posmarowała zarówno głowę, jak i stopy”. Wylanie olejku na głowę Jezusa miało miejsce przed wskrzeszeniem Łazarza, zaś namaszczenie stóp już po cudzie przywróceniu mu życia.

Jednak jest pewne, że obydwa namaszczenia dokonały się w Betanii przed Paschą i przed męką Chrystusa. Inne były tylko miejsca, w których do nich doszło – mieszkanie Łazarza i dom Szymona Trędowatego. Namaszczenie głowy i stóp Jezusa olejkiem doczekało się komentarza kolejnego benedyktyna, Wolberona: „Namaszczenie głowy i stóp Pana oznaczało wiarę w Jego boskość i człowieczeństwo oraz jej głoszenie. Dlatego to pisze się, że mocą namaszczenia przez Marię cały dom napełnił się wonnością olejku. Przez dom zaś rozumiany jest Kościół, który napełnił się wonią tego namaszczenia, ponieważ wierzy i wyznaje Chrystusa Człowieka i Boga i w ten sposób tę wiarę rozpowszechnia po całym świecie. […] Namaszczenie stóp symbolizuje cnotę aktywności, zaś namaszczenie głowy, moc kontemplacji”. Grzegorz Wielki w Moraliach dostrzega pewną analogię roli grobowca do kontemplacji: „Tak jak grobowiec jest miejscem, w którym ukrywa się ciało, tak i boska kontemplacja jest pewnego rodzaju duchowym grobowcem, w którym ukrywa się dusza”. Grobowiec Łazarza skrywał więc nie tylko ciało, lecz stał się w pewnym sensie grobowcem ducha.

Pisząc o wizycie Jezusa w domu Łazarza, należy jeszcze podkreślić zachowanie się obu sióstr. Marta, zwana hospita Christi, krzątała się, aby przygotować posiłek, Maria zaś usiadła obok Jezusa i słuchała Jego nauczania. Efektem tej różnicy była skarga Marty na Marię i jej brak zainteresowania przyrządzaniem poczęstunku dla gości (por. Łk 10,38–42).

Zachowanie się sióstr zostało przez egzegetów odcztane jako analogia vita activa i vita contemplativa. Jak pisał czternastowieczny dominikanin, Henryk Bitterfeld z Bregi, nie można oddzielać vita activa od vita conteplativa ponieważ są one niczym siostry – Marta operans zaś Maria contemplans: „I tak Maria siedziała, Marta zaś się uwijała przy posłudze. Maria słuchała słowa Bożego, Marta była przejęta odpowiedzialnością. Maria przekonana o potrzebie milczenia przeszkadzała Marcie, która zamiast słuchać słowa Pana, oddawała się gadulstwu. Wielomówstwo bowiem nie sprzyja kontemplacji”.

Podobnie rozumował już Orygenes: „Jeśli zaś Maria jest symbolem życia kontemplacyjnego, Marta praktycznego, a Łazarz symbolem życia, które otrzymało wiarę w grzech, to słusznie Maria i Marta opłakują Łazarza, a opłakując go, potrzebują po bracie pociechy, której chcą im udzielić Żydzi. Są słowa przed pełnią czasu, a Żydzi powątpiewają, aby siostra zmarłego mogła zaprzestać lamentu nad zmarłym. Marta wydaje się teraz bardziej gorliwa niż Maria. Marta przecież pobiegła do Jezusa, Maria zaś siedziała w domu. Są jednak tacy, którzy jak setnik nie są gotowi na przyjęcie Jezusa, inni znów jak przełożony synagogi, są godni tego, by Go przyjąć. Marta zatem jako słabsza pobiegła do Jezusa, natomiast Maria, zdolna do przyjęcia odwiedzin Jezusa, została w domu, aby tam Go ugościć”. Lecz dalsze słowa Jezusa informują słuchaczy, że Maria także przybiegła do Jezusa, gdyż to Marta rzekła do Marii: Nauczyciel przyszedł i woła cię. Skoro ona usłyszała, wstaje szybko i idzie do niego (J 11,28–29).

Natomiast słynny jezuicki kaznodzieja, Piotr Skarga, w żywocie Magdaleny napisanym w drugiej połowie XVI w., przekazał owo wydarzanie następująco „Już czwarty dzień był, jako w grobie Łazarz leżał, gdy przyszedł do Betanji Pan Jezus i pytał się o Magdalenę, i wołać ją sobie kazał. O którym ona usłyszawszy, porwała się od ludzi z Jeruzalem, którzy ją nawiedzali i cieszyli, i bieżała do Pana i padła do nóg Jego, mówiąc: »Byś Ty tu był, Panie, brat mój nigdyby nie umarł«. I to mówiąc, rzewnie płakała. Taka była ludzkość i łaskawość Boga naszego, iż z płaczącą Magdaleną i z innymi płakał, i w duchu się zatrwożył, tak iż Żydzi na to patrząc, mówili: »Patrz, jako tego Łazarza miłował«. A Pan Jezus, spy­tawszy, gdzie jest położone ciało jego, na płacz Magdaleny swej uczynił on wielki cud. Zawołał na Łazarza: »Wynijdź sam«, i wyszedł z grobu umarły i związany, już dobrze zdrowy; i roz­wiązać go uczniom kazał. Tak wiele mógł płacz on Magdaleny i miłość jej ku Panu, iż brata swego ożywiła”. Z tekstu Skargi wynika, że Marią była Maria Magdalena.

Podobną opinię wyraził św. Augustyn: „Znamy, widzimy, codziennie widzimy ludzi, którzy zmieniwszy jak najgorsze nałogi, lepiej żyją niż ci, którzy ich karcili. Miałeś wstręt do człowieka, oto sama siostra Łazarza (jeśli jednak jest tą, która nogi Pana namaściła wonnym olejkiem i swymi łzami je obmyła) lepiej niż jej brat została wskrze­szona, została oswobodzona od wielkiego ciężaru złego nałogu. Była bowiem osławioną grzesznicą i o niej powiedziano: »Odpuszczone są liczne jej grzechy, bo wielce umiłowała«”.


Stanisław Kobielus SAC „Wskrzeszenie Łazarza”

Zobacz inne książki Autora:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl