„Człowiek gniewliwy, choćby i umarłego wskrzesił, nie jest miły Bogu”. Gniew w nauczaniu Ojców Pustyni

Powiedział także: „Nigdy nie poszedłem spać mając coś przeciw komuś; ani nie pozwoliłem, o ile mogłem, żeby ktoś poszedł spać mając coś przeciwko mnie”.

Ten sam powiedział: „Człowiek gniewliwy, choćby i umarłego wskrzesił, nie jest miły Bogu”

Mówił abba Ammonas: „Czterdzieści lat spędziłem w Sketis, błagając Boga dniem i nocą, aby mi dał łaskę opanowania gniewu”.

Kiedy indziej pewna hetera zaszła drogę Efremowi z czyjejś namowy i wdzięczyła się do niego, chcąc go doprowadzić do grzesznego obcowania, a przynajmniej pobudzić go do gniewu: bo go nikt nigdy nie widział wzburzonego. On zaś jej powiedział: „Chodź za mną”. A kiedy przyszedł na miejsce, w którym panował szczególny ścisk, powiedział: „Chodź tutaj, zrobimy, jak chciałaś”. Ona, widząc tłum ludzi, odrzekła: „Jakże możemy zrobić to przy tylu ludziach? Przecież to wstyd”. On na to: „Jeżeli wstydzimy się ludzi, to o wiele bardziej powinniśmy się wstydzić Boga, który widzi w ukryciu i w ciemności”. Zawstydzona odeszła więc z niczym.

Pytano go także, co to jest gniew. I odpowiedział: „Kłótliwość, kłamstwo i głupota”.

Pewien brat zwrócił się do niego z pytaniem: „Dlaczego demony tak bardzo się ciebie boją?” Starzec odpowiedział: „Dlatego, że odkąd zostałem mnichem, pracuję nad tym, aby gniew nigdy nie przedostał mi się przez gardło”.

Powiedział abba Izaak: „Nigdy do swojej celi nie wpuściłem gniewnej myśli o bracie, który mnie skrzywdził; robiłem też, co mogłem, żeby żaden brat nie odszedł do swojej celi zagniewany na mnie”.

Powiedział abba Makary: „Jeżeli karcąc kogoś wpadasz w złość, idziesz po prostu za własną namiętnością. Nie gub własnej duszy dla zbawienia cudzej”.

Abba Nicetas opowiadał o pewnych dwóch braciach, którzy zeszli się, pragnąc zamieszkać razem. I jeden z nich myślał: „Kiedy brat mój będzie czegoś chciał, ja to uczynię”; podobnie myślał i drugi: „Będę spełniał wolę mego brata”. I żyli przez długie lata w wielkiej miłości. A nieprzyjaciel widząc to, zapragnął ich poróżnić; więc stanął przed drzwiami celi, pokazując się jednemu z nich jako gołąbek, a drugiemu jako kruk. Więc jeden powiedział: „Widzisz tego gołąbka?” a drugi na to: „Przecież to kruk”. I zaczęli się sprzeczać, przekonując jeden drugiego; w końcu wstali i pobili się aż do krwi, ku niezmiernej radości nieprzyjaciela. I rozdzielili się. Ale po trzech dniach ochłonęli z gniewu i powrócili. Przeprosili jeden drugiego i uznali, że każdy z nich naprawdę widział takiego ptaka, jak mu się zdawało. Zrozumieli, że to był atak nieprzyjaciela i pozostali do końca razem.

Brat pewien pytał abba Pojmena: „Co to znaczy gniewać się na brata nierozważnie?” On odrzekł: „Gdyby twój brat ci wyrządził jakąkolwiek krzywdę, a ty byś się na niego rozgniewał, to jest to gniew nierozważny. I choćby ci wykłuł prawe oko i obciął prawą rękę, a ty byś się na niego rozgniewał, byłby to gniew nierozważny. Ale gdyby cię od Boga oddzielił, wtedy się gniewaj”.

Abba Pityrion, uczeń abba Antoniego, mówił, że kto chce przepędzić szatana, powinien najpierw opanować namiętności: bo którą namiętność pokona, tej i szatana wypędzi. „Diabeł bowiem – powiadał – i gniew to towarzysze: jeżeli przemożesz gniew, to i szatan jego ucieknie. Tak i z każdą inną namiętnością”.

Powiedziała także: „Dobrze jest nie wpadać w gniew, ale jeśli już się zdarzy, nie pozostawiono ci nawet dnia jako miary długości gniewu. Bo powiedziano: Niech nie zachodzi słońce… Czyż więc będziesz czekał, aż upłynie cały ten czas? Dlaczego nienawidzisz tego człowieka, który ci sprawił przykrość? Nie on zawinił, ale diabeł. Miej w nienawiści chorobę, a nie chorego”.

Powiedział także: „Jeśli ktoś w chwili gniewu nie panuje nad swoim językiem, to i nad namiętnościami nie panuje taki człowiek”.

Mówił znowu, że powiedział pewien starzec: „Po to wyrywam z siebie rozkosze, aby odciąć okazję do gniewu. Wiem bowiem, że on zawsze we mnie walczy o przyjemności, wzbudza we mnie umysł, i wypędza rozum”.

Usłyszał abba Pojmen o kimś, który pościł sześć dni a potem wybuchł gniewem. Starzec powiedział: „Nauczył przymuszać się do postu sześć dni, a nie nauczył się wyrzucić z siebie gniewu”.

Abba Ewagriusz przytaczał słowa starca, który mówił: „Dlatego odrzucam od siebie upodobania cielesne, abym uniknął tym samym powodów do gniewu. Wiem bowiem, że on z powodu tychże upodobań walczy przeciwko mnie, mąci moją myśl i rozprasza ducha”.

Był we wspólnocie pewien niespokojny brat, który często wpadał w gniew. Rzekł więc do siebie: „Pójdę i samotnie zamieszkam w innym miejscu. A skoro nie będę miał do kogo mówić, ani kogo słuchać, będę spokojny i opuści mnie namiętna gniewliwość”. Wyszedł więc i mieszkał samotnie w jaskini. Pewnego dnia napełnił sobie dzban wodą i postawił go na ziemi. Stało się tak, że on się nagle przewrócił. Napełnił go więc po raz drugi, lecz znowu przewrócił się. Trzeci raz napełnił i postawił, lecz i tym razem się przewrócił. Zawrzał więc gniewem, chwycił ów dzban i rozbił go. Oprzytomniawszy poznał, że uwiódł go ten sam demon złości i rzekł: „Chociaż byłem samotny, pokonał mnie. Wrócę więc do wspólnoty, bo wszędzie trzeba pracy nad sobą i wytrwałości, a przede wszystkim Bożej pomocy”. Wstał więc i wrócił na swoje miejsce.

Pewien starzec powiadał, że jeśli ktoś z pokorą i miłością Bożą nakaże bratu coś wykonać, sama mowa, która powstała ze względu na Boga, sprawi, że ów brat będzie uległy i wypełni to, co mu polecono. Jeśli zaś ktoś chce wydać polecenie bratu, a nie uczyni tego w bojaźni Bożej, lecz apodyktycznie, chcąc w ten sposób utwierdzić swoją władzę, Bóg, który widzi wnętrze serca, nie dopuści do tego, by go słuchano i wykonywano to, co on każe. Można bowiem poznać to, co jest zgodne z wolą Bożą, ale łatwo też odróżnić to, co nakazuje się dla swego widzimisię lub władczo. To bowiem, co jest zgodne z wolą Bożą, jest nakazywane w pokorze i po modlitwie. To zaś, co pochodzi z chęci pokazania władzy, niesie z sobą gniew i niepokój, jako że pochodzi od złego.

Powiada jeszcze: „Kto nie szkodzi człowiekowi, nie zasmuca człowieka i nie złorzeczy, ten naśladuje dzieło aniołów. Kto zaś szkodzi i gniewa się, ale natychmiast wraca pojednać się z bratem swoim i pokutuje za to, co wyszło od niego, ten prawdziwie (podejmuje) dzieło prowadzących duchową walkę. Kto zaś zasmuca innych i zachowuje pragnienie zemsty w swym sercu, ten jest bratem szatana i nie może prosić Pana o przebaczenie swego grzechu; jeśli będzie prosił, nie otrzyma go, dopóki nie przebaczy i nie daruje swemu bratu”. Ten sam powiedział: „Jest winą mnicha, jeśli obrażony lub znieważony przez brata pierwszy – oczyściwszy swe serce – nie wybiegnie mu naprzeciw z miłością. Bo i Sunamitka tylko dlatego zasłużyła przyjąć w dom Elizeusza, ponieważ z nikim nie prowadziła sporu. Sunamitka przedstawia duszę, a Elizeusz – Ducha Świętego; albowiem tylko czysta dusza zasługuje na przyjęcie Ducha Świętego. Natomiast zastarzały gniew zaślepia oczy, serca i wyłącza duszę z modlitwy”.


Fragment książki Osiem rodzajów złego życia


Termin „apoftegmaty” odnosi się do zbiorów anegdot, sentencji, jak mówili Grecy – logoi – „słów” Ojców Pustyni. Nie jest łatwo zdefiniować czym są apoftegmaty, gdyż wielka jest ich różnorodność, choć nie mamy wątpliwości, że stanowią jeden rodzaj literacki. Odpowiedź Ojca (apoftegmat w zasadzie jest ze swej natury odpowiedzią na konkretne pytanie) może ograniczać się do kilku sylab, może na nią się składać sentencja, lub opowiadanie o jakimś wydarzeniu rozrastające się do opowieści, jak mówiono niegdyś, „budujących”.

Były one przeznaczone przede wszystkim dla osób nie mających doświadczenia w życiu ascetycznym lub dopiero debiutujących na pustyni; miały im przekazać zbiorową mądrość środowisk monastycznych, służyć radą, umocnić w momentach zwątpienia. Stały się tekstami normatywnymi obok Biblii, gdyż mnisi egipscy bardzo rzadko posługiwali się regułami. W apoftegmatach umieszczano sugestie na temat godnego mnicha zachowania w kwestii pożywienia, snu, monastycznej etykiety. Apoftegmaty pozwalały zachować w pamięci postacie sławne, ważne, godne podziwu, które powinny służyć za modele / Prof. Ewa Wipszycka Monastyczny savoir-vivre /

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl