Czy medytacja chrześcijańska jest groźna? Weź udział w KONKURSIE i wygraj książkę Johna Maina OSB „Cisza i trwanie”

W tym tygodniu skupimy się na temacie medytacji chrześcijańskiej i niezwykłym autorze, który założył Światową Wspólnotę Medytacji Chrześcijańskiej – na osobie Johna Maina OSB i jego sposobie na życie…

Nie tak dawno wydaliśmy zbiór refleksji Johna Maina OSB na każdy dzień roku, które stanowią naukę o medytacji chrześcijańskiej i są niejako przygotowaniem, czy też wprowadzeniem, w modlitwę. Tytuł publikacji nie jest przypadkowy; jest odzwierciedleniem całej drogi autora. „Cisza i trwanie” w swojej prostocie zawierają wszystko czego potrzeba dzisiejszemu człowiekowi, który ciągle szuka…

Książka „Cisza i trwanie” jest odpowiedzą na dzisiejsze nieuporządkowanie każdego z nas, począwszy od sfery duchowej, przez moralną, a kończąc na tej typowo materialnej.


Na weekend, podobnie jak ostatnio, mamy dla Was 3 egzemplarze książki Johna Maina OSB, które możecie wygrać. Zadanie jest banalnie proste… Wpiszcie poniżej w komentarzu odpowiedź na pytanie: Czego potrzeba dzisiejszemu człowiekowi? Do czego, tak naprawdę, dążymy?


Liczymy na ciekawe i ambitne odpowiedzi – konkurs potrwa do 23 listopada, a wyniki ogłosimy w poniedziałek (24 listopada).

  • john-main-cisza-i-trwanie-2
  • john-main-cisza-i-trwanie-3
  • john-main-cisza-i-trwanie-1
  • john-main-cisza-i-trwanie-4

Zachęcamy do śledzenia nas na fanpage’u i zapisania się do newslettera, dzięki czemu w łatwy sposób będziecie informowani, na bieżąco, o nowościach, ciekawych promocjach i konkursach.

napisz komentarz
  • Trudno mi powiedzieć do czego dążą inni ludzie i czego tak naprawdę im potrzeba, bo nigdy do końca nie można rozgryźć człowieka. Może, np. ukazywać, że jest materialistą i że zależy mu tylko na „szczęściu materialnym” a tak naprawdę w środku być uczuciową osobą, która tłamsi swoje prawdziwe potrzeby. Ludzie współcześnie dostosowują swoje pragnienia do otoczenia, sytuacji. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Studiuję i dla grupy moich rówieśników najważniejsze są imprezy, albo nowe ciuchy. A dla mnie wręcz przeciwnie. Chciałabym ułożyć jakoś sobie życie, znaleźć swoje miejsce w świecie i poznać kogoś, kto będzie warty mojego zaufania. No ale przecież się nie przyznam, bo stwierdzą, że jestem sentymentalna, staroświecka. Więc „dążę” do tego co inni. Patrząc stereotypowo ludzie szukają spokoju materialnego, choć mam nadzieję, że jeszcze tam gdzieś są tacy, którzy patrzą ponad przyziemność.

  • Dzisiejszy człowiek cierpi na brak czasu, miłości, zrozumienia. Czuje się wyobcowany. Pragnie spokoju, szczęścia, bliskości. Szuka tego wszystkiego na zewnątrz – w innych ludziach a nie znajdując czuje się zawiedziony i niezrozumiany. Zapomina o wewnętrznym bogactwie uganiając się za bogactwem zewnętrznym. Dąży do spełnienia swoich pragnień i marzeń i myśli, że kiedy w końcu osiągnie upragniony cel i będzie szczęśliwy. Wciąż „goni” a wystarczy tylko się zatrzymać, wyciszyć, dostrzec piękno otaczającego świata, dostrzec miłość jaką kierujemy ku naszym bliskim i zwrócić ja przede wszystkim do siebie – pokochać siebie takimi jakimi jesteśmy – wtedy znajdziemy nasze szczęście wewnętrzne i poczujemy spokój. A jak jest? Każdy widzi… Lubimy za czymś gonić – jak w piosence „nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go” – więc gonimy…

  • Wszystko już było, więc to tylko wariacje na temat, nie trzeba wymyślać. Istotą jest poczuć całym sobą doświadczenie innych, przekazane nam w pismach. A doświadczenie jest nie przekazywalne. Powtórzę za św Augustynem: Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Panu. Poza tym wielce raduję się odnajdując swój los w księdze Hioba. Oto dzieci odeszły z domu i zostałem sam, oto wołam w głębi wnętrza do syna marnotrawnego: Wróć, synu wróć, z daleka, wróć, synu wróć, ojciec czeka…

  • Czego potrzeba?

    Ponownej nauki bycia poza wirtualną rzeczywistością.
    Bożej miłości która jest nadal żywa aktualna i niezastąpiona.

    Odrzucenia mentalnego rozproszenia.
    Tysiąc jak nie więcej informacji zalewa nas codziennie.

    Skupienia na rzeczach ważnych i cennych.

    Relacji z Najwyższym, Wszechmogącym i relacji z… ludźmi, rodziną, przyjaciółmi, znajomymi.

  • Dążymy wszyscy jak sądzę, choć nie często świadomie do odnalezienia sensu życia, a zwłaszcza cierpienia. Dążymy też w związku z tym do odkrycia Boga Osobowego, który swoim Odkupieniem ten sens nadał.

  • Dużo już rzeczy i spraw, a nawet ludzi uważałam z koniecznych do życia i że właśnie tam, z nimi będę szczęśliwa. Ostatecznie jednak dotarło do mnie, że dążymy do Boga – źródła prawdziwego szczęścia (banał, wiem!). W dążeniu tym pomaga wiedza o sobie, przyznanie się do słabości, akceptacja i nadzieja, że mogę wzrastać, oddawać to Bogu. Wygląda na to, że pokora z jednej strony, a ufność wobec Boga z drugiej byłyby tu pomocne. A bez modlitwy i wglądu w siebie nic z tego nie da się „zrobić”. No i miłość, mówiłam już o miłości? Jeśli powołaniem człowieka jest wzrastanie w miłości, to samowiedza i zaufanie Bogu są jedynym rozwiązaniem. Inaczej zamiast miłości osiągamy i powodujemy tylko kolejne zranienia.

  • Do czego tak naprawdę dążymy ?
    Myślę, że wielu z nas płynie na fali życia, podświadomie oszukując się, że wszystko ma pod kontrolą i na pewno dąży w odpowiednim dla niego kierunku. Wiele lat temu zwaliła mnie z nóg refleksja, że tak naprawdę to nie ja niosę swoje życie, ale ono niesie mnie 😉 Zaowocowało to zmianami, które do dziś przynoszą pozytywne konsekwencje.
    Bóg najlepiej wie czego nam trzeba, wcześniej niż zdążymy o tym pomyśleć. Musimy się tylko nauczyć Go słuchać, rozpoznawać znaki jakie nam stawia na drodze życia. Ale do tego trzeba nam Ciszy. I nie można mieć pretensji do świata bo krzykliwy i pełen zgiełku, pośpiechu. Taki jest i taki będzie.
    Jeśli znajdziemy Ciszę w sobie, zewnętrzny hałas przestaje przeszkadzać.
    Łatwo powiedzieć, trudniej zastosować w praktyce 😉 Życzę sobie i wszystkim umiejętności otwierania w sobie przestrzeni ciszy i wewnętrznego spokoju, bo wtedy jesteśmy chyba najbliżej Boga i nie musimy już nigdzie dążyć 🙂

  • Dzisiejszemu człowiekowi, tak jak i temu „niedzisiejszemu” potrzeba przede wszystkim Boga. Wtedy wszystko inne będzie na swoim miejscu. Kiedyś gdzieś czytałam, że człowiek, który idzie do domu publicznego, tak naprawdę tęskni za Bogiem. Człowiek poraniony przez innych, przez swoje niewłaściwe wybory, a więc przez grzech, potrzebuje bardzo dużo Miłości. Takiej prawdziwej, wiecznej, którą może dać jedynie Bóg, który jest Miłością. Zostaliśmy przez Niego stworzeni i naszym celem jest Niebo. Dzięki wierze możemy odnaleźć Niebo na Ziemi. W ciszy swojego serca, gdzie usłyszymy pełen miłości, delikatny szept Najwyższego.

  • Miłości! Ludzie zawsze jej pragnęli i pragnąć będą. Właśnie ta potrzeba tłumaczy, dlaczego ludzie rozwiedzeni czy będący w separacji, żyją w nowych związkach.
    „Kochać ludzi, kochać Boga, to do nieba prosta droga” – mawiała Marianna Popiełuszko, matka błogosławionego. Sam Chrystus zapytany o największe przykazanie, wskazał przykazanie miłości. Przecież Bóg jest miłością!
    Każdy z nas dąży do miłości, choć może sobie tego nie uświadamiać, choć droga jest długa i trudna. Miłość nadaje sens naszym działaniom, rodzi motywację, poczucie spełnienia i bezgraniczną radość. Pozwala zaufać i po prostu żyć.
    Jak powiedział Jan Paweł II: „Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko ona może uczynić go szczęśliwym”.
    Szczęść Boże! <

  • Moim zdaniem dzisiejszemu człowiekowi potrzebna jest stabilizacja. To właśnie ona i wewnętrzna harmonia, dają możliwość stąpania twardo po ziemi. W dzisiejszym zabieganym świecie niestety, ale taka jest prawda, niektórzy wyznają zasadę : ” homo homini lupus est”. To bardzo przykre. Postawione pytanie jest bardzo trudne – Czego potrzeba dzisiejszemu człowiekowi? Do czego, tak naprawdę, dążymy? W moim odczuciu dotyczy ono, bardziej natury egzystencjalnej. Mimo wszystko, to rodzina jest najważniejsza. Osoba, którą lubię i szanuję. Przecież to wtedy, przeciwności losu, są nam nie straszne. Pozdrawiam 😉

  • Człowiekowi dzisiaj potrzeba zatrzymania się na chwilę i ciszy. Ciszy, w której mówi i poprzez, którą działa Bóg. Ciszy, która wprowadza harmonię w chaos naszych dni.

  • Dzisiejszy człowiek chciałby się zatrzymać – pędzi do szkoły, do pracy, do domu, do dzieci, do rodziny… Przebywając z ludźmi nadal biegnie – myślami do niezałatwionych spraw, zbliżających spotkań. Wciąż w jakiejś gonitwie, która nie pozwala ŻYĆ NAPRAWDĘ. W pędzie dzikim gubi się to co istotne, najważniejsze -słowami piosenki – ” co jedyne, prawdziwe, największe, za co warto życie dać”. Każdy dąży do szczęścia – najlepiej jak zacznie z Bogiem i będzie z Nim trzymać. Trudniej osiągnąć cel gdy zapomina się o Tym, który wie czego nam trzeba. Tyle 😉

  • Medytacja chrześcijańska jest groźna, bardzo groźna dla współczesnego człowieka. Długotrwałe świadome jej uprawianie grozi bardzo poważnymi konsekwencjami i zaburzeniami w trybie życia, traci się bowiem zupełnie chęć do nielegalnego seksu, używek, hazardu, obżarstwa, plotek i pijaństwa, traci się wszystko, co się najbardziej lubi w życiu i popada się w tak skrajny stan, że człowiek dotknięty tym zaczyna podejrzewać, że to, czego mu potrzeba to modlitwa i przebywanie w Obecności Boga oraz zaczyna odkrywać, że to, do czego tak naprawdę dążymy to śmierć z Jezusem i Życie z Jezusem…. Dlatego zaleca się, by medytacji chrześcijańskiej człowiek współczesny stanowczo unikał.

    ps. pozdrawiam serdecznie, z Panem Bogiem 🙂
    + + + Ela

  • Czego potrzeba dzisiejszemu człowiekowi? Do czego, tak naprawdę, dążymy?

    Chcąc odpowiedzieć na tak postawione pytanie o potrzeby i dążenia dzisiejszego człowieka, musimy najpierw zdefiniować kim według mnie jest dzisiejszy człowiek? Czy możemy to zrobić prosto definiują dzisiejszego człowieka jako tylko konsumpcjonistę dóbr świata, a przez to osobę zamkniętą na wartości? Tak zwykło się uogólniać mając na myśli człowieka czasów obecnych. Uważam, że nie możemy dokonać jednoznacznego uogólnienia, bo mimo tego, że jesteśmy tym samym gatunkiem, to jednak każdy z nas jest inny, nawet odrobine ale jednak inny .

    Dokładnie trzeba by było utworzyć różnego rodzaje grupy ludzi, którym przypisalibyśmy jakieś wspólne cechy łączące ich. Dlatego najlepiej mówić o sobie jako dzisiejszym człowieku, a odpowiemy na zadane pytanie najlepiej.

    Moim zdaniem mnie jako człowiekowi tu i teraz potrzeba najbardziej tak powszechnego SZCZĘŚCIA, no i tego, co zawsze sobie życzymy przy okazji świąt i urodzin, a to jest: „wszystkiego najlepszego”.

    Człowiek współczesny czyli ja tu i teraz potrzebuję szczęścia i wszystkiego najlepszego, co ujmuje wszystkie potrzeby: fizyczne, egzystencjalne, egoistyczne i wyższe.
    To najpełniej można rozumieć pod pojęciem szczęścia i wszystkiego najlepszego, co potrzeba mnie, i myślę, że wszystkim inni żyjący współcześnie ludzie.
    Dlatego też dla realizacji potrzeb człowiek (wszystkich indywidualnych i zbiorowych w społeczeństwie), DĄŻYMY MY WSZYSCY WSPÓŁCZEŚNI LUDZIE.
    Gorzej gdy czasami łapię się na sentymentalizmie i retrospekcji, co czyni mnie człowiekiem mniej współczesnym, a nawet tęskniącym za tym, co było wcześniej (jak ludzie, którzy często powtarzają: „przed wojną, to panie było dobrze…”), że i o średniowiecze się ocieram swoim rycerstwem lub jak mawiają inni „zakutym łbem”, ale to tylko trochę jak współczesność doskwiera. 😉

    Dlatego ja współczesny człowiek do realizacji moich potrzeb ( szczęścia, wszystkiego najlepszego itp.) potrzebuję najbardziej zdrowia oraz stabilizacji.
    Jeśli chodzi o tą stabilizację, to mam na myśli bycie pewnym swego w życiu jako osoba mogącej pracować i żyć ze swojej pracy godnie, mając swoje miejsce w społeczeństwie. Pewnie, że potrzebne są i aspiracje typu kariera, finansowy sukces, udane życie rodzinne, życie duchowe, więź z Bogiem i ludźmi itp. Do aspiracji niezbędne są marzenia i chęci realizacji tych wszystkich oczekiwań dobra. Można tak mnożyć w nieskończoność.

    Możliwe, że są ludzie, którym łatwo przychodzi powiedzieć (może nawet wy bo tak uczą w zakonie i kazaniach), że potrzebny jest tylko Bóg i on jest celem dążeń w osobie Zbawiciela? Możliwe, że tacy ludzie są, bo i sam taki byłem, jestem i muszę być mimo, że już inaczej. Dlatego uważam, że równie dobrze zawiera się to w moim myśleniu o potrzebie szczęścia i wszystkiego najlepszego.

    Podsumowując moją odpowiedz na postawione pytania odpowiadam, że :
    MNIE JAKO CZOWIEKOWI WSPÓŁCZESNEMU POTRZEBA SZCZĘŚCIA I WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, DO CZEGO TEŻ PRZEZ CAŁE ŻYCIE DĄŻĘ.

    Całkiem możliwe, że do realizacji moich dążeń bardzo przydatna stanie się właśnie konkursowa książka, która może pozwoli mi bardziej zrozum czym tak naprawdę jest właśnie dla mnie to szczęście i wszystko, co najlepsze, które stało się potrzebą i dążeniem życia?
    Dlatego skoro zależy Wam na mnie i moich potrzebach, to sprezentujecie mi ją, a może dzięki temu w moich dążeniach do realizacji potrzep nie zapomnę o rzeczach ważnych, na które chcielibyście zwrócić mi uwagę, jako również „Wy”, ludzie współcześni posiadający potrzeby i ukierunkowaną realizację ich we własnych dążeniach.
    🙂

  • najbardziej to spokoju,takiego zatrzymania przed lustrem po to by zobaczyć siebie i zadać kilka pytań a potem cierpliwie poczekać na odpowiedź; tej cierpliwości to też barkuje….i wtedy zrozumieć czego tak naprawdę się chce .

  • „Czego potrzeba dzisiejszemu człowiekowi? Do czego, tak naprawdę, dążymy?”

    Dążymy, czy tego chcemy, czy nie, do wspólnego wszystkim ludziom finału – do śmierci, która jest dla każdego z nas wielką, niepokojącą niewiadomą. Ja wierzę, że jest ona początkiem wielkiej Podróży ku najpiękniejszemu i najlepszemu z Celów. Wierzę.

    Ta świadomość ustawia w zupełnie innym porządku hierarchię naszych wartości. Ale żeby mieć tę świadomość potrzebna jest chwila na zadawanie sobie pytań, na refleksję, na wejście w głąb siebie. I tu pojawia się problem, bo dziś jesteśmy zabiegani, zakręceni wokół spraw, które z początku wydają się najistotniejsze i najważniejsze, ale z perspektywy wieczności okazują się marnością.

    Sądzę, że dzisiejszy człowiek potrzebuje przede wszystkim ciszy i milczenia. Że potrzebujemy pewnej pustki wokół nas, pewnej przestrzeni, która pozwoli otworzyć się naszym sercom. Żeby uświadomić sobie nasze prawdziwe cele, nasze najistotniejsze wartości…

  • No cóż, mam wrażenie, że dzisiejszemu człowiekowi potrzeba tego samego co człowiekowi w każdym czasie. Oddzielanie fragmentów na osi czasu: wczorajszego od przedwczorajszego, dzisiejszego od jutrzejszego itd. to taki sam proces jak rozdzielanie narodów, płci, profesji, upodobań, doświadczeń – to angażowanie się w zdradliwy i bezsensowny proces dzielenia. Strata bezcennego czasu na rozkruszanie, rozdrabnianie tej nieskończonej całości. To droga w odwrotnym kierunku, wstecz, uparte i absurdalne cofanie się. W każdym czasie, każdy człowiek potrzebuje odrzucać pozorne, złudne różnice i trwale dostrzegać wieczną i nieskończoną jedność. Liczenie ziaren piasku na pustyni to tragiczne marnotrawstwo, wydaje mi się, że należy przebywać, pozostawać w pustyni jako jedności. W każdym czasie mamy tylko jeden, bezdyskusyjny cel, zadanie – wrócić, ile się da, do początku. W odwrotnym kierunku niż ten rozpadu jedności na kolejne miliardy barwnych, hałaśliwych złudzeń.

  • Moim zdaniem potrzeba nam przede wszystkim miłości. Tej prostej, zwykłej , codziennej jaką jest zrozumienie dla ( i od ) najbliższych i trwanie przy sobie nawzajem w dobrej i złej chwili. Unikanie ranienia i pogodne przyjmowanie nieuchronnych zranień, które niesie życie. Wzajemnego otwarcia się na siebie . Jedności. Zaufania. Źródłem takiej miłości i jedności jest Bóg, który przemówić może do nas jedynie w ciszy serca, która powinna być naszą troską , pragnieniem i celem. Po to, by bardziej kochać, by coraz bardziej zbliżać się do Miłości i dawać miłość.

  • Myślę, że dzisiejszy człowiek dąży do zagłady a powinien dążyć do równowagi. Zaburzone proporcje między pracą a życiem powodują, że nie cieszy nas nic. Próbując być idealnym pracownikiem nie mamy siły być już rodzicem. Nie dajemy autentycznie rady. Dajemy się wyciskać jak cytryny w imię lepszego jutra tyle tylko, że te jutro może wcale nie nadejść a gubimy po drodze zainteresowanie żony/męża i dziecka. Czujemy się jak intruz we własnym domu a co gorsze, stajemy się nim.

  • Pytanie, a właściwie pytania, odbieram jako nieco podchwytliwe, bo tak naprawdę to czego trzeba współczesnemu człowiekowi to właśnie uwolnienia się od dążenia do czegoś. Poszukiwanie nowych wyzwań, wyznaczanie celów, planowanie, realizacja, ciągły pęd, czyli dążenie do czegoś towarzyszą nam nieustannie. A czego potrzebujemy? Potrzebujemy ciszy, skupienia, wglądu w siebie, aby zobaczyć to co istotne i zrozumieć istotę rzeczy, aby poczuć oddech Boga.

  • zatrzymania, powrotu do siebie, do prostoty..
    czucia, słuchania, zadziwiania się, zachwycania, wdzięczności..
    zgody na cierpienie..
    zwykłego bycia..

  • Jeżeli zrozumiemy że ,, KONIEC jest już na POCZĄTKU ” to samo życie stanie się dla nas wielką radością. Ważne jest też znalezienie różnicy między POTRZEBAMI a PRAGNIENIAMI.
    Dzisiejszy człowiek tęskni za CISZĄ w której ma potrzebę odnalezienia samego siebie.
    Bo wszystko czego potrzebujemy to być SOBĄ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl