Czyn dobry trzeba zawsze zauważać i doceniać, czyn zły zawsze potępiać, ale człowieka nigdy potępić nie wolno

Bóg jest – jak to często przypominam – zbiorem nieskończonym, a nieskończoność jest to zbiór, do którego niczego nie można dodać przez dodanie, niczego ująć przez odjęcie. A czy my jesteśmy zbiorem nieskończonym? Nie było nas, jesteśmy, i fizycznie nas nie będzie. Oczywiście, pozostaje sprawa życia duchowego, które trwa już na zawsze i ten byt duchowy się kiedyś z ciałem połączy. Jako byt stworzony jesteśmy od Boga wszyscy razem, począwszy od Hitlera, a skończywszy na najświętszych ludziach i Matce Boskiej – nieskończenie odległymi. Jeśli nieskończoność jest czymś, do czego nie można nic dodać ani odjąć, to wszystko skończone jest, od niej nieskończenie odległe. A więc z jednej strony, po co moje wysiłki, kiedy i zbrodniarz i ja jesteśmy tak samo od Boga oddaleni? Dzięki Jezusowi Chrystusowi, który wcielił się, stał się człowiekiem, jest jednak różnica między Matką Bożą a Hitlerem i tutaj między nami, między mordercą a człowiekiem, który poświęca się dla innych. Miłosierdzie Boże jest nad każdym. Kościół nikogo nie potępił. Kanonizował, beatyfikował tysiące ludzi, ale o nikim nie ma prawa powiedzieć, że ten człowiek nigdy nie zobaczy chwały wiecznej. Nie ma prawa, bo nie zna motywów człowieka. Jezus sam zna duszę człowieka, wie dlaczego ten zrobił źle a ten zrobił dobrze. Tylko On wie, co jest w człowieku, a my widzimy tylko wierzchołek góry lodowej.

Czyn dobry trzeba zawsze zauważać i doceniać, czyn zły zawsze potępiać, ale człowieka nigdy potępić nie wolno, sąd zostawmy sądom sprawiedliwym i Bogu. Gdyby chrześcijanie i ludzie w ogólności wzięli na serio, jakże inaczej życie by wyglądało! Jakże wiele w życiu społecznym i politycznym, opiera się na sądzeniu! Jak wiele opiera się na przypuszczeniu, ten taki, tamten taki, niewiele prawdy, wiele kłamstw się wyciąga, podejrzeń. Pan Bóg nikogo nie potępił. Sąd do mnie należy – mówi Bóg, a ty pomódl się za takiego człowieka. Bóg chce zbawienia każdego człowieka. Nawet wielu, którzy byli prominentami komunistycznymi, którzy przez całe życie zachowywali się, jakby Boga nie było i nawet walczyli z Kościołem – przed śmiercią wezwało kapłana. Bóg się o nich upomniał we właściwym czasie.

Może modlitwy Kościoła przyczyniły się do tego, może matki lub wierzącego przyjaciela? W ostatnich chwilach, już na sądzie Bóg zwróci się do kogoś takiego: Popatrz, ty tak żyłeś, czy kochasz mnie teraz? A czy chcesz, abym ja cię pokochał? Jeśli doczeka się odpowiedzi twierdzącej, możliwe że wówczas płomień Bożej miłości miłosiernej ogarnie człowieka, paląc i niszcząc wszystkie, nawet najgorsze jego grzechy. Ten płomień może być bardzo bolesny (czyściec?), bo za grzechy trzeba ponieść stosowną karę. Zostanie tylko to, co dobre i czyste, i wówczas czeka takiego człowieka wieczne zbawienie. A my, którzy ufamy, że wreszcie nasze życie okaże się święte, nie będziemy mieli żadnych pretensji do tego, który był łotrem. Otrzyma za zło, które popełnił satysfakcjonującą wszystkich karę. Ale sprawiedliwa i miłosierna dobroć Boża będzie nade wszystko, w to wierzymy.


Leon Knabit OSB „Rekolekcje z Ojcem Leonem”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl