Pałające serca. Czytając Nowy Testament z o. Johnem Mainem OSB

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie (Mt 6,7–8).

Jak już sugerowałem, modlitwa nie polega na mówieniu do Boga, ale słuchaniu Go, czy też jeszcze lepiej byciu z Nim. To proste rozumienie istoty modlitwy leży u podstaw zalecenia Jana Kasjana, że kiedy chcemy się modlić, słuchać, to trzeba się nam zatrzymać, czemu służy nieustanna recytacja krótkiego wersetu. Sam Kasjan otrzymał tę metodę modlitwy jako przekaz dawnej tradycji znanej jemu współczesnym i, jak dziś wiemy, jest to tradycja nieprzemijająco obecna i uniwersalna. Tysiąc lat po Kasjanie angielski autor Chmury niewiedzy zaleca powtarzanie krótkiego słowa: „Trzeba więc się modlić według pełnego wymiaru naszego ducha, jego wysokości i głębokości, długości i szerokości, i nie należy używać wielu słów. Wystarczy jedno słowo i to nawet jednosylabowe”.

Pielgrzymka modlitwy wiedzie pomiędzy dwoma ślepymi zaułkami iluzji. Ograniczenie modlitwy do opowiedzenia Bogu o swoich problemach skończy się prawdopodobnie jeszcze większym skoncentrowaniem się na sobie. Z kolei oddanie się swobodnej samoobserwacji myśli może się zakończyć oddaleniem od Boga, innych i w końcu utratą kontaktu z samym sobą. To dlatego prostota i ubóstwo naszej chrześcijanskiej mantry są tak ważne podczas medytacji. Powtarzanie jej z wiarą to wszystko, co możemy uczynić, by odwrócić uwagę od samego siebie. Resztę pozostawiamy Bogu, a to, co nastąpi, będzie Jego wolnym darem dla nas, którego ani nie pragniemy, ani się nie spodziewamy. Zaczynamy medytować z wiarą. Kontynuujemy medytację z wiarą. W wierze też dokonamy naszego dzieła. Nasza szansa i nasza odpowiedzialność polega na byciu uczniem zapierającym się samego siebie, na wzór naszego Pana i Mistrza. (Monastery without Walls, rozdz. Returning Home)
 


 

Potem mówił do wszystkich: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23).

Medytując codziennie, wypełniamy to polecenie Jezusa. Zaprzeczanie wielkości chrześcijańskich wymagań byłoby oszukiwaniem samego siebie i innych. Jeżeli Duch Święty przynagla nas do tej praktyki, a jest ona otwarta dla każdego chrześcijanina, wówczas mamy podejść do niej z pełnym zrozumieniem co do jej wymagań. Wejście w ciszę oznacza wejście w otchłań, gdzie dokonuje się nasze nowo-narodzenie. Nie możemy już być tą osobą, którą byliśmy. Ale to nie jest nasze unicestwienie, tylko przebudzenie w całkowicie nowym źródle naszego jestestwa. Pojawia się świadomość, że jesteśmy nieustannie stwarzani, że wytryskamy z dłoni Stwórcy i powracamy do Niego w miłości. (Word into Silence, rozdz. The Son)

 


 

Przynosili Mu również niemowlęta, żeby na nie ręce włożył, lecz uczniowie, widząc to, szorstko zabraniali im. Jezus zaś przywołał je do siebie i rzekł: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy Królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Łk 18,15–17).

Nauka medytacji to nauka od-uczania się. Na początku wielkim problemem jest jej radykalna prostota. Bóg jest Jednią i dlatego modlitwa chrześcijańska była zawsze rozumiana jako proces stawania-się-jedno, stawania się jednym z Jednym, który jest Jednią. A nasze zadanie to pozbyć się złożoności. Stała się ona naszą drugą naturą, bo wychowano nas w przeświadczeniu, że im coś jest bardziej skomplikowane, tym doskonalsze. Udoskonalanie techniki stymuluje złożoność. Udoskonalanie dyscypliny prowadzi do prostoty. Tego uczy nas Jezus, kiedy mówi, że mamy stawać się podobni do dziecka. Medytacja jest drogą odkrycia na nowo naszej dziecięcej umiejętności zachwytu. Modlitwa chrześcijańska to stan niewinności. Kiedy medytujemy, przekraczamy nasze pożądania, chęć posiadania, poczucie ważności samego siebie, wykraczamy poza wszelkie źródła poczucia winy. Dlatego pierwszą rzeczą, jakiej masz się nauczyć, kiedy wyruszasz w drogę medytacyjnej pielgrzymki, jest kroczenie nią z prostotą dziecka. Bóg jest Jednią. I wspaniałością chrześcijańskiej dobrej nowiny jest to, że przeznaczeniem człowieka jest stanie się przez Niego jednym z Nim. (The Way of Unknowing, rozdz. The Listening Heart)
 


fragment przedpremierowy książki „Pałąjące serca. Czytając Nowy Testement z o. Johnem Mainem OSB”
możesz skorzystać z innych książek na temat medytacji chrześcijańskiej – kliknij tutaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl