Czytamy św. Jana Kasjana [cz.3] – doskonałość tych, którzy wystrzegają się grzechów z miłości

Istnieje wszak duża różnica pomiędzy tym, kto tłumi w sobie ogień wad obawiając się piekła czy spodziewając przyszłej nagrody, a tym, kto brzydzi się brudem grzechu i zdobywa czystość, kierując się miłością Boga i pragnieniem samej cnoty. Ten ostatni bowiem, nie wyczekuje obiecanej, przyszłej nagrody, lecz już teraz cieszy się w sercu dobrem, tak, że wszystko, co czyni, nie wypływa z lęku przed karą, lecz z rozkoszy, jaką dają mu cnoty.

Człowiek w tym stanie nie skorzysta z okazji do grzechu nawet wtedy, gdy nie będzie miał wokół siebie żadnych świadków. Nie zagrożą mu też podszepty grzesznych myśli, bo jeśli tylko tkwi w nim głęboko umiłowanie cnoty, to wszystko, co jej się sprzeciwia, nie tylko nie będzie miało wstępu do jego serca, lecz wywoływać w nim będzie największe obrzydzenie. Czym innym bowiem jest cieszyć się już teraz posiadaniem dobra i z tej przyczyny nienawidzić brudu wad i grzechów ciała, a czym innym jest powściągać niedozwolone żądze ze względu na przyszłą zapłatę. Czym innym jest lękać się już teraz straty, a czym innym trwożyć się z powodu przyszłej męki. O wiele, wreszcie, doskonalszą jest rzeczą nie chcieć oddalić się od dobra z powodu miłości do tego dobra, niż nie przyzwolić na zło z powodu lęku przed innym złem.

W pierwszym bowiem przypadku dobro jest chciane, w drugim zaś niejako narzucone i wymuszone siłą na opornym, groźbą kary lub żądzą nagrody. Każdy bowiem, kto lubuje się w wadach i powstrzymuje się od ich pokus jedynie z bojaźni, powróci do nich, gdy tylko zostanie usunięta ta przeszkoda. Taki nigdy nie osiągnie stałości w dobrym, nie zazna wytchnienia od pokus i nie będzie się cieszył trwałą i niezamąconą walkami czystością.

Wszędzie bowiem tam, gdzie toczy się walka, z konieczności jest się narażonym na rany, a każdy, kto bierze w niej udział, chociażby był doświadczonym żołnierzem i walcząc mężnie zadał wrogowi niejeden śmiertelny cios, sam też czasem bywa zraniony ostrzem jego broni. Ten natomiast, kto pokonał już natarcia wad i zażywając bezpiecznego pokoju przeszedł do ukochania samej cnoty, będzie starał się niezmiennie wytrwać w tym stanie dobra, do którego należy całą swą istotą, przekonany, że nie ma nic bardziej zgubnego niż utrata nieskazitelności duszy.

Wewnętrzna czystość, którą osiągnął, stanowić będzie dla niego najdroższy i najcenniejszy skarb, najcięższą zaś karą będzie zgubne pogwałcenie cnót i trująca zaraza wad. Obecność ludzi nie przysporzy takiemu cnoty, jak i nie umniejszy mu jej samotność, albowiem wszędzie i zawsze ma on przy sobie swego „sędziego”, to znaczy sumienie, które osądza jego słowa i czyny. To jemu, przede wszystkim, będzie się starał przypodobać, wiedząc, że nie da się go oszukać ani przed nim uciec.


św. Jan Kasjan „Rozmowy z Ojcami, tom 2″

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl