Czytamy św. Jana Kasjana [cz.4] – miłość przemienia sługi w synów

Na taki stan zasłużyć sobie jednak może tylko ten, kto ufa w pomoc Boga, a nie polega zarozumiale na własnym wysiłku i pracy. Przejdzie on wówczas ze stanu bojaźni sługi i ze stanu nadziei najemnika (którego bardziej niż dobroć Ofiarodawcy interesuje sama nagroda), do stanu przybranego synostwa, gdzie nie będzie już ani bojaźni, ani pragnień, a jedynie ciągłe panowanie miłości, która nigdy nie ustaje.

O tej bojaźni i miłości mówił Bóg, gdy karcił kapłanów, wskazując nam przy okazji, komu który stan jest właściwy: Syn powinien czcić ojca, a sługa bać się swego pana: jeśli więc Ja jestem Ojcem, gdzież jest cześć dla Mnie, a jeśli Panem, gdzież strach przede Mną?.

Sługa koniecznie powinien się więc bać, albowiem jeśli znając wolę swego pana, popełnił czyny zasługujące na karę, otrzyma wielką chłostę.

Kto zaś przez miłość stał się na obraz i podobieństwo Boże, ten kocha dobro dla rozkoszy, jaką znajduje w nim samym. Posiada też Bożą cierpliwość i łagodność, przez co nie unosi się gniewem nad wadami grzeszników, lecz ze współczuciem i litością błaga o wybaczenie im ich słabości. Przypomina sobie bowiem, jak długo i jego trapił oścień podobnych namiętności, dopóki Pan nie zmiłował się nad nim, bo przecież nie własny wysiłek, lecz opieka Boga wybawiła go od cielesnych pokus. Taki rozumie, że błądzącym należy okazywać nie gniew, lecz miłosierdzie, sam bowiem, zażywając w sercu pokoju, śpiewa Bogu werset psalmu: Ty rozerwałeś moje kajdany. Tobie złożę ofiarę pochwalną, oraz: Gdyby Pan mi nie udzielił pomocy, wnet by moja dusza zamieszkała [w kraju] milczenia.

Osiągnąwszy taką pokorę ducha, zdolny jest też wypełnić przykazanie ewangelicznej doskonałości: Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą i módlcie się za tych, którzy was prześladują i spotwarzają.

Postępując tą drogą, każdy z nas może dojść do nagrody, którą Pan obiecuje zaraz w następnym wersecie, a mianowicie, że nie tylko będziemy nosili w sercu obraz i podobieństwo Boga, ale że nazwani będziemy Jego synami: Tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Święty Jan, świadom, że dostąpił tego stanu, pisze: Mamy pełną ufność na dzień sądu, ponieważ tak, jak On jest [w niebie], i my jesteśmy na tym świecie.

W czymże bowiem słaba i ułomna natura ludzka może być podobna do Boga, jeśli nie w tym, że za przykładem Bożym człowiek może trwale ogarniać łagodną miłością swego serca zarówno dobrych jak i złych, sprawiedliwych i niesprawiedliwych, oraz że może dobrze czynić z miłości do samego dobra. W taki właśnie sposób dochodzi się do prawdziwego przybrania za synów Bożych, o którym ten sam błogosławiony Apostoł powiedział: Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże, taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga, oraz: Wiemy, że każdy, kto się narodził z Boga, nie grzeszy, ponieważ to narodzenie z Boga zachowuje go i Zły nie ma do niego dostępu.

Słów tych nie należy oczywiście odnosić do wszystkich rodzajów grzechu, ale tylko do grzechów głównych, o których św. Jan powie w innym miejscu, że jeśli kto nie chce się z nich wyzwolić i oczyścić, to nie należy się nawet za niego modlić: Jeśli ktoś spostrzeże, że brat popełnia grzech, który nie sprowadza śmierci, niech się modli, a przywróci mu życie, mam na myśli tych, których grzech nie sprowadza śmierci. Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć. W takim wypadku nie polecam, aby się modlono. Ze słów tych wynika także, że od grzechów, które „nie sprowadzają śmierci”, nie są wolni nawet ci, którzy wiernie służą Chrystusowi, chociażby nie wiadomo jak bardzo chcieli się przed nimi ustrzec. Pismo Święte powiada bowiem: Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy, oraz: Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki.

Nawet bowiem święci nie mogą całkowicie wystrzec się któregoś z tych drobnych wykroczeń, które popełnia się słowem lub myślą, bądź tych, które wynikają z nieświadomości, zapomnienia, konieczności, słabej woli czy zaskoczenia. I chociaż wszystkie te uchybienia dalekie są od grzechu, który „sprowadza śmierć”, to jednak i one nie są bez winy i zasługują na karę.


św. Jan Kasjan „Rozmowy z Ojcami, tom 2″

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl