Czytamy św. Jana Kasjana [cz.6] – różne stopnie doskonałości

Abba Cheremon: Przede wszystkim musimy pamiętać, że Pismo Święte wzywa naszą wolną wolę do różnych stopni doskonałości w zależności od stanu i przygotowania poszczególnej duszy. Nie mogło bowiem ukazywać wszystkim takiej samej korony doskonałości, skoro nie wszyscy posiadają jednakową cnotę, wolę i gorliwość. Z tego powodu Słowo Boże ustanowiło więc niejako różne stopnie i różne miary doskonałości.

O tym, że tak jest naprawdę, mówi nam na przykład różnorodność błogosławieństw w Ewangelii. Chociaż bowiem błogosławieni są ci, do których należy Królestwo Niebieskie; ci, którzy posiądą ziemię; ci, którzy będą pocieszeni i ci, którzy będą nasyceni, to jednak, myślę, jest wielka różnica pomiędzy przebywaniem w Królestwie Niebieskim, a posiadaniem ziemi (jakakolwiek by ona nie była), czy też pomiędzy otrzymaniem pociechy, a nasyceniem pełnią sprawiedliwości. Podobnie duża różnica występuje pomiędzy tymi, którzy dostąpią miłosierdzia, a tymi, którzy zasłużą sobie na wieczne oglądanie chwały Boga.

Inny – bowiem – jest blask słońca, a inny – księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem.

Dlatego też, chociaż Pismo Święte zgodnie z tą zasadą chwali tych, którzy boją się Boga i obiecuje im za to pełnię szczęścia: Szczęśliwy każdy, kto boi się Pana, to jednak w innym miejscu powie: W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości.

W podobny sposób, chociaż jest czymś chwalebnym służyć Bogu, bo napisano: Służcie Panu z bojaźnią, i: Wielka to rzecz dla ciebie, nazwanym być Moim sługą, oraz: Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności [rozdawania żywność], to jednak powiedziano do Apostołów: Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego, a także: Jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję.

Widzicie więc, że istnieją różne stopnie doskonałości, i że Pan wzywa nas od rzeczy wzniosłych do wznioślejszych. Kto więc w bojaźni Boga stał się doskonały i błogosławiony, niech według słów Pisma postępuje z mocy w moc, i z doskonałości w doskonałość, czyli, niech z sercem ochoczym przejdzie z bojaźni do nadziei, gdzie czekać już na niego będzie wezwanie do stanu jeszcze bardziej błogosławionego, to znaczy do miłości. W taki sposób ten, kto był sługą wiernym i roztropnym, przejdzie do przyjacielskiej zażyłości i przybrania za synów.

Tak właśnie należy rozumieć cały mój wywód, a nie jakobym uważał, że wzgląd na wieczną karę lub błogosławioną zapłatę obiecaną świętym nie ma żadnego znaczenia. Mimo to jednak, powtarzam, chociaż bojaźń i nadzieja są pożyteczne i tych, którzy się nimi kierują, wprowadzają na drogę ku szczęśliwości, to jednak miłość, która już teraz zawiera w sobie pełnię nadziei i wieczne szczęście, wyprowadza dusze ze stanu bojaźni niewolników i nadziei najemników, i przeprowadza je do stanu miłości Boga i przybrania za synów, przemieniając niejako doskonałych w jeszcze doskonalszych. Prawdą jest więc, co mówi nasz Zbawiciel: w domu Ojca mego jest mieszkań wiele, ale prawdą też jest, że chociaż wiele ciał niebieskich świeci na niebie, to jednak jest wielka różnica pomiędzy blaskiem słońca a księżyca, blaskiem gwiazdy porannej a innych gwiazd.

Dlatego też błogosławiony Apostoł, ukazując wszystkim drogę jeszcze doskonalszą, przedkłada miłość nie tylko nad bojaźń i nadzieję, ale także nad wszystkie wielkie i cudowne charyzmaty. Kiedy bowiem wyliczył wszelkie dary duchowe i chciał szczegółowo opisać miłość, rozpoczął następująco: A ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą: Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Widzicie więc, że nie ma niczego bardziej drogocennego, bardziej doskonałego, bardziej wzniosłego i, że tak powiem, bardziej wiecznego niż miłość. Bo chociaż proroctwa się skończą, dar języków zniknie a wiedza się skończy, to jednak miłość nie ustaje nigdy. Bez niej nie tylko najwspanialsze charyzmaty, ale nawet chwała męczeństwa nie ma żadnego znaczenia.


św. Jan Kasjan „Rozmowy z Ojcami, tom 2″

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl