Czytamy św. Jana Kasjana [cz.7] – bojaźń, która rodzi się z wielkiej miłości

Ten zaś, kto utwierdził się już w doskonałej miłości, powinien przejść na stopień jeszcze wyższy, to znaczy do szlachetnej miłosnej bojaźni, którą rodzi nie groza kary czy pragnienie nagrody, ale wielka miłość. Jest to bojaźń pełna troski i serdecznego uczucia, jaką syn żywi względem miłosiernego ojca, brat względem brata, przyjaciel względem przyjaciela lub mąż względem żony. W bojaźni tej nie ma obawy przed chłostą lub zganieniem, ale trwoga przed najlżejszym nawet ubliżeniem miłości i ciągły niepokój, by jakiś uczynek lub nieopatrzne słowo nie naruszyły serdecznego uczucia i by na chwilę nawet nie wystygł żar miłości, którą kochana osoba żywi względem nas.

Wspaniałość tej bojaźni opisał pięknie jeden z Proroków: Mądrość i wiedza są bogactwem zbawienia, ich skarbcem jednak jest bojaźń Pana.

Nie mógł wyraźniej ukazać, na czym polega wielkość i zasługa tej bojaźni, jak stwierdzając, że bogactwo naszego zbawienia, czyli prawdziwa mądrość Boża i wiedza, mogą być zachowane jedynie dzięki bojaźni Pana. Dlatego też Psalmista wzywa do tej bojaźni nie grzeszników, lecz świętych, mówiąc: Bójcie się Pana, święci Jego, gdyż bogobojni nie doświadczają biedy.

Każdy więc, kto taką bojaźń żywi wobec Pana, może być pewien, że w jego doskonałości nie ma braków.

W przytoczonych wcześniej słowach, jak pamiętamy, Apostoł Jan mówił wyraźnie o lęku przed karą: Kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Teraz widzimy, że jest wielka różnica pomiędzy bogobojnymi, [którzy] nie doświadczają biedy i ich bojaźnią będącą skarbcem mądrości i wiedzy, a bojaźnią niedoskonałą, nazywaną początkiem mądrości, która kojarzy się z karą. Dla lęku przed karą nie ma bowiem miejsca w sercach doskonałych, gdy zagości w nich pełnia miłości: W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk.

Rzeczywiście, jeśli lęk przed karą jest początkiem mądrości, to jej pełnią jest miłość Chrystusa, zawierająca w sobie bojaźń doskonałej miłości, która nie jest już „początkiem”, lecz „skarbcem” mądrości i umiejętności.

Mamy zatem dwa stopnie bojaźni:

Pierwszy, który jest właściwy początkującym, czyli tym, którzy żyją jeszcze w lęku i w jarzmie niewolników. Do nich odnoszą się słowa: Sługa [powinien] bać się swego pana, oraz te z Ewangelii: Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego.

Ta sama Ewangelia powie także: Niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz syn przebywa na zawsze, pouczając nas, byśmy z lęku przed karą przeszli do pełni wolności i miłości, oraz do zaufania właściwego przyjaciołom i dzieciom Boga. Podobnie mówi błogosławiony Apostoł, który, osiągnąwszy cnotę Bożej miłości, opuścił niewolniczy stopień bojaźni i spoglądając nań z góry wyznaje, że Bóg ubogacił go większymi dobrami: Nie dał nam Bóg – powiada – ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.

Tych zaś, którzy płoną już doskonałą miłością do Ojca niebieskiego, i którzy ze sług stali się dzięki Bożemu przybraniu synami, zachęca on tymi słowami: Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: „Abba, Ojcze”!.

O drugim stopniu bojaźni mówi natomiast Prorok, opisując siedmiorakie dary Ducha Świętego, które, jak wiemy, zstąpiły na Syna Człowieczego za sprawą Wcielenia. Kiedy bowiem zapowiada, że spocznie na Nim Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i pobożności, na samym końcu doda również – jako coś wyjątkowego – że napełni Go duch bojaźni Pańskiej.

Zwróćmy dokładnie uwagę, że nie powiedział jak w przypadku wcześniejszych darów: „spocznie na Nim Duch bojaźni Pańskiej”, ale: „napełni Go duch bojaźni Pańskiej”. Bogactwo tego ducha jest bowiem tak wielkie, iż jeśli kogo raz dotknie swą mocą, zajmuje nie część, ale całość jego duszy. Jest to zupełnie oczywiste, ponieważ bojaźń złączona ściśle z miłością, która nigdy nie ustaje, nie tylko napełnia, ale nieustannie i nieprzerwanie trwa w tym, kim zawładnęła. Nie może jej więc pomniejszyć żadna doczesna uciecha lub przyjemność, co nieraz zwykło się zdarzać owej pierwszej bojaźni [niewolników], która została już usunięta.

Taka właśnie doskonała bojaźń napełniała Syna Człowieczego, który przyszedł na świat nie tylko aby odkupić rodzaj ludzki, ale także aby być dla niego wzorem doskonałości i przykładem cnót. Prawdziwy Boży Syn, który grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu, nie mógł bowiem mieć w sobie niewolniczej bojaźni przed karą.


św. Jan Kasjan „Rozmowy z Ojcami, tom 2″

Materiały dodatkowe:

komentarz

napisz komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl