Doświadczenie Ojców Pustyni w walce z duchową depresją. Wybór tekstów o acedii

Przy ataku zaś złych duchów i przy wzbudzających niepokój zjawiskach mamy do czynienia z wrzaskiem, krzykiem i dzwonieniem, jakby to był zamęt wywołany przez nieokrzesanych chłopaków i rozbójników. Z tego rodzi się natychmiast niepokój duszy, nieład i zamieszanie myśli, wstyd, nienawiść do ascetów, niedbałość, smutek, wspomnienie bliskich i strach przed śmiercią, a potem pragnienie tego co złe, lekceważenie cnoty i niestałość. Gdy więc, mając widzenie, przestraszycie się, ale strach ten natychmiast odejdzie, a zamiast niego pojawi się radość niewysłowiona, spo­kój myśli i to wszystko, o czym mówiłem wcześniej, męstwo i miłość do Boga, bądźcie odważni i módlcie się. Radość i spokój wskazują na obecność świętości. Tak też uradował się Abraham na widok Pana (por. J 8,56) i Jan na widok Bożej Rodzicielki Maryi „podskoczył z radości” (por. Łk 1,41–44). A jeśli w czasie widzenia powstaje strach i wrza­wa z zewnątrz, i widzenie rzeczy światowych, i groźba śmierci, i to, o czym wcześniej opowiadałem, wiedzcie, że to atak złych duchów (Vita Antonii 36).

Święty abba Antoni, kiedy mieszkał na pustyni, popadł raz w znie­chęcenie i wielką ciemność wewnętrzną. I powiedział do Boga: „Panie, chcę się zbawić, ale mi myśli nie pozwalają: co mam robić w tym utrapieniu? Jak się zbawić?”. I chwilę potem, wyszedłszy na zewnątrz, zobaczył Antoni kogoś podobnego do siebie, kto siedział i pracował, potem wstawał od pracy i modlił się, a potem znowu siadał i plótł linę, i znów wstawał do modlitwy. A był to anioł Pański, wysłany po to, by go pouczyć i umocnić. I usłyszał Antoni głos anioła: „Tak rób, a będziesz zbawiony”. Gdy to usłyszał, odczuł wielką radość i ufność; a robiąc tak, osiągnął zbawienie (ŹrMon 4, 1).

[Święta Synkletyka] powiedziała: „Jest smutek, który przy­nosi korzyść, i taki, który niszczy. Smutek pożyteczny to ten, gdy bolejemy nad swoimi grzechami i nad błędami bliźnich: on sprawia, że nie słabniemy w gorliwości osiągnięcia do­sko­nałego dobra. Oto oblicza prawdziwego smutku. Lecz nieprzyjaciel nasz również ma tu swój wkład. Zsyła bowiem smutek bez żadnej przyczyny, który nazywa się zniechęceniem. Takie usposobienie trzeba jak najszybciej odrzucić przez modlitwę i śpiewanie psal­mów” (2 Apo X 71(1001)).

Brat zapytał starca: „Co mam robić? Bo naprzykrza mi się taka myśl: «Nie potrafisz pościć ani pracować, przynajmniej opiekuj się chorymi, bo i to także jest miłość»”. Odrzekł mu starzec: „Idź i jedz, pij, śpij, bylebyś z celi nie odchodził; wiesz przecież, że to cierpliwe trwanie w celi doprowadza mnicha do doskonałości”. – I gdy spędził tak trzy dni, sprzykrzyło mu się; więc znalazł sobie trochę liści, zdarł je na włókna, a następnego dnia zaczął je splatać. Gdy był już głodny, powiedział sobie: „Oto jeszcze trochę liści, zużyję je i wtedy zjem”. A kiedy zużył już liście, znów powiedział: „Trochę poczytam, i wtedy zjem”. A po czytaniu powiedział: „Odmówię te swoje kilka psalmów, i wtedy już zjem spokojnie”. I tak po krótkim czasie za pomocą Bożą zaczął robić postępy, aż doszedł do doskonałości. Nabrał też śmiałości do walki z myślami, i odtąd je zwyciężał (Abba 21).

Jeden z wielkich ascetów mieszkających w Enaton koło Aleksandrii wpadł w ciężki grzech, i szatani poprzez acedię doprowadzili go do zniechęcenia. Widząc więc, że go smutek zwycięża, postąpił jak doświadczony lekarz i zaaplikował sobie nadzieję, mówiąc: „Ufam miłosierdziu Boga i wierzę, że na pewno zlituje się nade mną!” Kiedy wymówił te słowa, diabli mu rzekli: „Ależ na pewno się zlituje!” A on im na to: „A wy kto jesteście? Czy się zlituje, czy nie, wy i tak jesteście raz na zawsze synami Gehenny i zgu­by. Jeżeli Bóg jest dobry, co wam do tego?” I tak skarceni odeszli (Abba 278).

Abba Makary mówił: „Kiedy byłem młody, sprzykrzyło mi się w ce­li, więc wyszedłem na pustynię i powiedziałem sobie: «Pierw­sze­go człowieka, jakiego spotkam, zapytam o radę». I spotkałem małego chłopca, który pasł cielęta. I zapytałem: «Dziecko, co powinienem robić, bo jestem głodny?» On mi na to: «No to jedz!» Po­wiedziałem: «Jadłem już, i nadal jestem głodny». On znowu: «No to zjedz jeszcze». Powtórzyłem: «Zjadłem i nadal jestem głod­ny». Wtedy powiedział: «To może ty jesteś osłem, abba, że ciągle chcesz żreć?» I odszedłem zbudowany” (Abba 350).

Był pewien starzec w Tebaidzie, imieniem Hieraks, który dożył dziewięćdziesięciu lat. A diabli, chcąc go doprowadzić do zniechęcenia długością życia, stanęli przed nim pewnego dnia, mówiąc: „Cóż ty będziesz robił, starcze? bo jeszcze masz przed sobą pięćdziesiąt lat!” A on im odpowiedział: „Bardzoście mnie zmartwili! ja się przygotowałem jeszcze na dwieście”. Oni więc wyjąc, uciekli (Abba 290).

Mówił starzec: „Pewnego brata przez dziewięć lat kusiły złe myśli, że aż zwątpił o swoim zbawieniu. A ponieważ był skrupulatny, uznał się za potępionego i rzekł: «Zatraciłem już duszę, wracam więc do świata, bo i tak zginąłem». A gdy odchodził, w dro­dze usłyszał głos z nieba mówiący: «Te dziewięć lat, podczas których byłeś kuszony, to były twoje wieńce: wracaj tam, skąd przyszedłeś, a ja uwolnię cię od tych złych myśli». Widać stąd, że nie­dobrze jest popaść w rozpacz z powodu swoich myśli; przynoszą nam one raczej wieniec chwały, jeśli ich dobrze użyjemy” (Abba 226).

Pewien brat pytał abba Pojmena o zniechęcenie. Starzec mu rzekł: „Zniechęcenie stoi przy każdym początku i nie ma nad nie nic gorszego, ale jeśli człowiek rozpozna je, że to ono, to wtedy ustaje” (ŹrMon 4, Pojmen 149(723)).

[Abba Nil] powiedział także: „Modlitwa jest obroną przed smutkiem i zniechęceniem” (ŹrMon 4, Nil 3(548)).

Dziewiąty [pustelnik] rzekł: „Ja codziennie kontempluję Kościół świętych (por. Hbr 12,23) i pośrodku nich Pana chwały (por. 1 Kor 2,8), jak jaśnieje ponad wszystkimi. Gdy zaś ogarnie mnie zniechęcenie (ace­dia), udaję się do niebios i kontempluję nadzwyczajną piękność aniołów i hymny, które zanoszą ku Bogu. Słysząc ich głosy, śpiewy i melodie podnoszę się na duchu i rozważam słowa Pisma: Niebiosa głoszą sławę Boga (Ps 19,2) i wszystko, co znajduje się na ziemi, uważam za proch i śmieci (Flp 3,8)” (ŹrMon 9, XXII,9).

Starzec zapytany, dlaczego nigdy nie uległ zniechęceniu, odrzekł: „Każdego dnia spodziewam się śmierci” (ŹrMon 9, XXIII,4).

Pytał ktoś starca: „Dlaczego często ulegam zniechęceniu?” Starzec odrzekł: „Jeszcze nie ujrzałeś końca” (ŹrMon 9, XXIII,5(1092)).

Starzec powiedział: „Człowiek, który ma ciągle śmierć przed oczami, pokona zniechęcenie” (ŹrMon 9, XXIII,34(1121)).


Fragment książki Acedia – duchowa depresja. Wybór tekstów


Ewagriusz z Pontu, który żyjąc w latach 345–399 kilkanaście z nich spędził na pustyni w Nitrii i Cele, niedaleko Aleksandrii prowadząc surowy styl życia w samotności wypełniony postami, ascezą i modlitwą. Na pustyni, gdzie brak było jakiejkolwiek możliwości „ucieczki” od siebie czy też „odurzenia” czymkolwiek wewnętrznego bólu szybko uzewnętrzniła się owa zasadnicza, jak zobaczymy dalej acedycznej, struktura psychiczno-duchowa człowieka po grzechu pierworodnym, którą mnich z Pontu, jako wykształcony i bystry obserwator dostrzegał w sobie i innych oraz w ciekawy sposób opisał. Inspirując się własnymi przemyśleniami i najprawdopodobniej także nauką w tym względzie Orygenesa stworzył kategorię ośmiu namiętnych myśli, która stała się podstawą późniejszej kościelnej nauki o siedmiu grzechach głównych. Według mnicha z Pontu acedia wyraża stan „duchowego zniechęcenia”, „znużenia”, „oschłości”, „znudzenia”, „tchórzostwa”, „przygnębienia”, „niezdolności do koncentracji na jednej czynności”, „obrzydzenia”, „zniechęcenia” „uprzykrzenia”, „atonii duszy” czy wręcz „paraliżu duszy”. Najczęściej używanym określeniem w języku polskim jest „uprzykrzenie” lub „atonia duszy”. Acedia oznacza więc taki stan psychiczno-duchowy człowieka, który przejawia się często poczuciem pustki i bezsensu życia, myślach lub nawet próbach samobójczych, niechęci do jakiegokolwiek działania, a także bezprzedmiotowym lęku czy wręcz paraliżu sił psychiczno-duchowych człowieka.

komentarz

napisz komentarz
  • Wspaniałe materiały, dziękuję Bogu że,na Was trafiłam jesteście dla mnie kopalnią solidnej wiedzy religijnej ,bardzo dobre rzeczy publikujecie, wiele się nauczyłam i zrozumiałam. Należę do Odnowy w Duchu Świętym ponad 6 lat i dziwne rzeczy zaczęły się dziać w moim życiu,miałam problem skąd to i dlaczego?skoro jestem naprawdę Bożym człowiekiem choć ułomnym ale ze złem nie mam kontaktów a to,co działo się w moim życiu przyprawiało mnie niemal o utratę zmysłów.Byłam szczerze tym przerażona , a nikt /pytałam księży na spowiedzi/nic mi nie umiał mądrego powiedzieć. Widocznie Bóg chciał bym na Was trafiła bo modliłam się”Panie Jezu pomóż” i trafiłam na Wasze publikacje,okazały się dla mnie bezcenną pomocą na drodze Wiary w Boga,wszystko mi wyjaśniły,znalazłam i znajduję w nich odpowiedzi na wszystkie moje pytania po kolei.To czego szukałam znajduję u Benedyktynów.Ta wiedza jest mi potrzebna by nie dać sobie zamącic w głowie jakimiś bzdurnymi teoriami, które zły duch usiłuje wsączyć w umysł ludzki tym którzy, usiłują się rozwijać w Wierze katolickiej i poznawać ją głębiej,nie mając wykształcenia teologicznego,łatwo zejść na manowce biorąc to,co nieBoże za Boże,a tego nie chcę.Dążę do Prawdy i nie chcę być sprowadzana na manowce.Te artykuły Wasze o acedii ,mądrości Ojców pustyni i wasze wypowiedzi i nauki są bezcenne i uczą właściwego podejscia i patrzenia na sprawy Wiary i uczą jak skutecznie nawiązać prawdziwą relację z Bogiem,to najlepsze lekcje jakie w życiu miałam.Będę w nich uczestniczyć zawsze bo,nie ma takich książek które byłyby tak dobre jak to ,co Benedyktyni mówią i piszą na YU TUBE.Z ogromną wdzięcznością dziękuję Wam i Bogu że,jesteście i że,dzielicie się tą mądrością tak cenną i Bożą.Zauważyłam z przykrością że,zły duch widząc czyjąś religijność i dążenie do Boga i widząc że,to człowiek zwykły choć ma dobre intencje,jednak nie ma wiedzy teologicznej, wykorzystuje ten fakt by,tego człowieka sprowadzać na drogę jakiejś falszywej religijnosci budząc w nim chęć doznawania wrażeń czy pragnienie wizji i objawień „Bożych”w ten sposób sprowadzając na manowce i w stronę iluzji.Będąc we wspólnocie religijnej trzeba mocno stać w rzeczywistości by nie dac się porwać fałszywym objawieniem,żeby zły duch nie miał zabawy ze zwykłego człowieka który ,często nie znając się , daje mu się zwieść .Trochę cudowności i ma biedaka w ręku omamionego dokumentnie i może nim manipulować a człowiek nawet sobie z tego nie zdaje sprawy myśląc że,to Boże.Nie szukam ani objawień ani cudowności ani żadnych pięknych wizji tylko Boga prawdziwego, takiego jaki jest naprawdę.Wasze nauczania prowadzą do prawdziwego Boga.Kiedy zwykły człowiek pojmuje naukę wykształconych ludzi to,znaczy że dobrze nauczają i że,ich wykształcenie teologiczne nie jest przeszkodą w nauczaniu maluczkich którzy, takiego wykształcenia nie posiadają a potrzebują by, nie błądzić w Wierze,a o błędy łatwo gdy się człowiek na czymś nie zna. Ryzyko jest duże bo,zły duch czyha na błądzących, szczególnie gdy są w jakichś ruchach religijnych zaangażowani.Wasze nauki prowadzą na drogi rozsądnej Wiary w Boga i ukazują pułapki,jakie zły stosuje a o których zwykli ludzie nie wiedzą bo,skąd? Jak nikt tego nie uczy. A modlitwa Jezusowa to Skarb,szkoda że,od dziecka nas się tego nie uczy np.na religii.Gdyby człowiek od początku szedł przez życie z modlitwą Jezusową niosąc ją na ustach i w sercu, nie popełniłby tylu błędów w życiu. Bardzo dziękuję za wasze bardzo wartościowe nauczania ,przestałam czytać religijne książki bo,to co przekazujecie jest najlepsze,to prawdziwa rzetelna wiedza której można ufać. Cieszę się bardzo że,mam dostęp do tych materiałów, codziennie słucham i czytam i dzięki składam Bogu za Benedyktynów i za Tyniec że,jest nasz polski.Podajecie jak na tacy skarby Bożej nauki i to w sposób bardzo przystępny i ciekawy Człowiekowi korzystającemu z tej wiedzy/ choć chwilami jest z bardzo wysokiej półki,/ rozjaśnia się w głowie. Chwała Panu za Was że,jesteście i piszecie i mówicie.To jest bardzo dobre i bardzo potrzebne i złemu się to nie podoba bo,ludzie się uczą Bożej mądrości, ale Bóg napewno jest zadowolony i ci którzy kochają Boga też .Kto by pomyślał że,taki Ewagriusz z Pontu-pustelnik z zamierzchłych czasów posiadł taką ponadczasową Bożą mądrość cały czas aktualną.Mało kto dziś sięga po takie rzeczy a szkoda bo,one są zawsze na czasie i tym co po nie sięgają dają mądrość Bożą,a człowiek wierzący szuka jej w książkach i nie może znaleźć,trzeba było od razu brać się za mądrość Ojców pustyni bo, tam jest ukryta. Przepraszam że,może trochę nieskładnie piszę,ale czuję się jakbym odkryła Amerykę.Boże Błogosław wszystkim Benedyktynom ,jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za Wasz trud i poświęcenie i za wspaniałe, wartościowe Boże nauczanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl