Elementarz pobożności, czyli o psałterzu słów kilka…

Wśród książek pobożnych jedne mówią o Panu Bogu, inne — jakże ciekawe — zwracają się bezpośrednio do Pana Boga. Są to modlitewniki z psałterzem na czele. On to bowiem był z dawien dawna ele­mentarzem dla nauki modlitwy. Jego udokumentowana historia w Pol­sce rozciąga się na całe tysiąclecie, odkąd przeszczepiono tu zwyczaj chrześcijański. Psałterz więc towarzyszył misjonarzom. Św. Wojciech już za młodu nauczył się go na pamięć, a tak ukochał, że księgę tę wo­ził ze sobą. Tradycja kościelna uznała psałterz za oficjalny zbiór modlitw, które rozbrzmiewały w katedrach i klasztorach. Ufnie też sięgali po niego ludzie świeccy, jak o tym przekonuje najstarszy z za­chowanych dotąd staropolskich psałterzy.

Przemawiały za tym liczne przyczyny, nawet pozareligijne. Psałterz odegrał znaczną rolę kulturalną jako podręcznik szkolny. Kto miał uczyć się czytać, dość często umiał już psalmy na pamięć. Edukacja polegała na oglądzie zapisu, wyodrębnieniu liter i składaniu ich w sło­wa. Psałterz dawał też podstawę do ćwiczeń z łaciny i gramatyki, a przy sposobności zapoznawał też z innymi czasami, krajami, oby­czajem, florą i fauną. Zniechęcało to jednych, ale dla innych mogło przedstawiać wartość przygody.

Trudno wyobrazić sobie przeżycia tych, którzy czytali psałterz po raz pierwszy. Głębiej przeżywali go przybysze z wcześniej schrystianizowanych krajów Europy. Tym więcej cenili sobie psałterz jako drogą pamiątkę, im bardziej odstręczało ich miejscowe barbarzyństwo. Pod tym względem wyjątkowym przybyszem była królowa Rycheza, która wspomniany psałterz przywiozła do Polski. Przyjęto ją bez entuzjazmu, a przecież — jako człowiek — zasługuje ona na współczucie. Los ów­czesnych księżniczek bywał wręcz okrutny. Wysyłano je bez pytania o zgodę na dalekie dwory, wydawano za mąż pod wpływem ko­niunktury politycznej, jako rękojmię przymierza. W Polsce, od Dąb­rówki począwszy, widzimy księżniczki ze Wschodu i Zachodu na dwo­rze Piastów. Szczęśliwe czy nieszczęśliwe, odegrały one przecież wiel­ką rolę w dziedzinie kulturalnej; także Kościół zawdzięczał im wiele. Dwór królowej stawał się szybko ośrodkiem pobożności, gromadził się tu niekiedy kler przybyły z zagranicy. Tutaj powstały także pier­wociny literatury pobożnej, mianowicie tak zwany modlitewnik kró­lewny Gertrudy, który wpisała ona do omawianego psałterza.

Ale przedtem był psałterz, przechowywany dziś w Cividale. Czci­godny ten kodeks łączą z benedyktynami wielorakie związki. Powstał on w Reichenau w X wieku na użytek biskupa Egberta z Trewiru, stosuje się bowiem do tamtejszych zwyczajów liturgicznych. Jest pew­ne, że psałterz ten Gertruda miała ze sobą, gdy wraz ze swym mał­żonkiem, Izjasławem, księciem kijowskim, lawirowali razem pomię­dzy Wschodem a Zachodem. Nie wiadomo, czy Gertrudzie towarzy­szył kapelan albo jakaś dwórka, ale dopiski w psałterzu świadczą, że miała go zawsze przy sobie. Pierwsza Polka, która umiała czytać i pisać, uczyła się tego na psałterzu, bo taki był zwyczaj. Zarazem nabyła także umiejętności w dziedzinie modlitwy. Jej zapiski budzą zrozumiałą ciekawość, byleby nie przesłoniły prawdy, że właściwym modlitewnikiem królewny był sam psałterz.

Wypadek, o którym mowa, pozwala uchwycić na gorąco przejście od formuł psałterza do modlitwy własnymi słowami. Bez przygoto­wania nie byłoby doszło do tych, jakże osobistych i zindywidualizo­wanych, wypowiedzi. Już w Ewangelii zauważyć można rzecz podob­ną. Pan Jezus modlił się psalmami. Magnificat, stanowiący wyraz uczuć jedynych i niepowtarzalnych, splata się ze zwrotów, których używa Biblia. To znaczy, że zwykłą szkołą modlitwy jest jej wspólne odma­wianie — ongiś w synagodze, później w kościele. W takich warunkach przyswojone teksty liturgiczne, na przykład Credo i Gloria, wniknęły nieuchronnie w modlitwę Gertrudy. Powtarzała je wielokrotnie, wcale nie biernie, ale tak, jak tego wymagał św. Benedykt, aby myśl od­powiadała wypowiadanym słowom (ut mens concordet voci). Na tym polu długotrwałej uprawy rodziły się owoce w postaci modlitwy ory­ginalnej i osobistej. Modląca się kobieta przedkładała Bogu swoje sprawy, dole i niedole dobrze opanowanym językiem, zupełnie prosto i bezpośrednio.

Znawca literatury duchowej, prof. Karol Górski, zaliczył modlitewnik Gertrudy do duchowości benedyktyńskiej. Kształtowano wówczas tę duchowość przez uważne i pobożne wnikanie w treść wy­mawianych wolno i głośno tekstów. W klasztorach były to psalmy. Tak samo i Gertruda szła tą utartą drogą. Określając duchowość be­nedyktyńską, nikt nie chce zakreślać granic pojęcia; czyż granice zresztą mają dzielić raczej, a nie łączyć? Tak modlili się benedyktyni w swych opactwach, ale naśladowali ich inni, chociażby na dworach królewskich. Na psałterzu uczyli się czytać i modlić Kazimierz Spra­wiedliwy, Przemysł, a także św. Jadwiga Śląska, św. Kinga, a później św. Jadwiga królowa. O nich wszystkich pisali kronikarze, ale prak­tyka była powszechna w Kościele. Nie mamy jeszcze monografii o kul­turotwórczej roli psałterza w chrześcijaństwie, w klasztorach, wresz­cie w duszy modlącego się człowieka. W pewnym stopniu uświada­mia to modlitewnik królewny Gertrudy. Tymczasem czcigodny ten zabytek pozostaje w zapomnieniu. Rzadkie — a podobno wadliwe — wydanie wzbudziło ciekawość daleką od zaspokojenia. Wprawdzie za­awansowane są prace nad ponownym wydaniem, ale nastąpi ono nierychło.

Wspomnienie królewny oraz jej psałterza uświadamia aktualność sprawy. Minęło już dziewięćset lat, a wielu naśladuje pierwszą modlącą się z psałterza Polkę. Psałterz przekładano wielokrotnie, a wydania roz­chodziły się szybko. Reforma liturgii udostępniła psałterz jeszcze bar­dziej. Zobowiązani do brewiarza księża i zakonnicy radośnie przyjęli te zmiany, jako pomoc w trudnym nieraz dziele modlitwy. Zarazem przyszła chwila sprawdzenia całego dorobku od czasów Gertrudy. Wprawdzie dzisiejszy człowiek sztukę czytania osiąga przy pomocy innych elementarzy, psałterz otrzymuje nadal z rąk Kościoła-Matki jako podręcznik modlitwy. Niechże mu zaufa, niechże się modli.


Paweł Sczaniecki OSB „Kamienie do mozaiki”

Inne publikacje Ojca Pawła:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl