Jak praktykować modlitwę Jezusową? Kalikst i Ignacy Ksantopuloi radzą… [cz.1]

Początkiem wszelkiego miłego Bogu działania jest pełne wiary wzywanie zbawczego Imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa. On sam bowiem powiedział: Beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5). Łączy się z tym pokój, bo, jak napisano, należy modlić się bez gniewu i złości (1 Tm 2,8); następnie – miłość, albowiem Bóg jest miłością, a kto trwa w mi­łości, ten trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim (1 J 4,16). Ów pokój i miłość rodzą się i powstają z modlitwy, sprawiają też, że staje się ona godna przyjęcia. Wspólnie też wzrastają i dopełniają się, niby dwa promienie pochodzące od Boga.

Nasi sławni przewodnicy i nauczyciele, wraz z Duchem Świętym, który w nich mieszka, mądrze nauczają, aby przed wszelkim innym dziełem i rozważaniem modlić się w Panu i z ufnością szukać Jego miłosierdzia. Także, by nieustanne mieć w pamięci i rozważać najświętsze i najsłodsze Jego Imię, nosić je wciąż w swym umyśle, w sercu i na ustach. W nim i z nim oddychać i żyć, spać i budzić się, chodzić, jeść i pić, oraz, powiedzielibyśmy, to, co możliwe, czynić w ten sposób. Zalecają to wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy chcą stanąć do walki o Boży pokój, odejść od świata i poświęcić się Panu, by świadomie żyć w wyciszeniu.

Dobrą i – jak się nam wydaje – bardzo pożyteczną rzeczą jest przedstawienie najpierw naturalnej metody błogosławionego Nicefora. Wskazuje ona, jak wejść do serca drogą oddychania, usiłując w ten sposób doprowadzić do skupienia intelektu.

Ten Boży mąż, poza wieloma innymi stwierdzeniami opartymi na pisemnych świadectwach świętych autorów, mówi, co następuje: „Wiesz, że oddychamy powietrzem, które wdychamy i wydychamy, ze względu na serce…”.

A nieco dalej pisze: „Powinieneś jednak pamiętać o tym, byś od momentu, gdy twój umysł znajdzie się w sercu, nie pozostawał milczącym i bezczynnym. Wciąż natomiast miej w pa­mięci i rozważaj to wezwanie: Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną! Niech umysł nigdy nie ustaje w ta­kim działaniu! To uchroni go od trosk i rozproszeń, uczyni nieuchwytnym i niedostępnym dla podszeptów szatana, a nadto, każdego dnia, będzie go wznosić ku miłości i pragnieniu Boga”.

Tak pisał ów błogosławiony ojciec. Pragnął on przede wszystkim, by poprzez działanie naturalnej metody umysł odszedł od właściwego mu błąkania się, zniewolenia i rozproszenia, oraz by powrócił do czujności. By też dzięki czujności na nowo złączył się z samym sobą i w ten sposób związał się z modlitwą. Wreszcie, by wraz z modlitwą wszedł do serca i tam zawsze pozostawał.

Inny spośród Bożych mędrców, jakby wyjaśniając przedstawioną metodę na podstawie doświadczenia tego świętego dzieła, mówi:

„Temu, kto żądny jest wiedzy, należy wyjaśnić: jeśli przyzwyczaimy nasz umysł, aby wchodził w nas wraz z oddechem, wówczas dokładnie będziemy wiedzieli, że umysł, który wchodzi, nie wyjdzie, zanim nie oddali wszelkiej myśli i nie stanie się jednolity i wolny. Zanim też nie będzie pamiętał o niczym innym, jak tylko o wzywaniu Imienia Jezusa Chrystusa. Kiedy zaś opuści serce, powraca na zewnątrz do pamięci rozproszonej, i nawet wbrew sobie, staje się podzielny”.


fragment z książki „Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

 

Możesz skorzystać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl