Jak praktykować modlitwę Jezusową? Kalikst i Ignacy Ksantopuloi radzą… [cz.2]

Święci Ojcowie i nauczyciele, na podstawie swego doświadczenia, uczą i nakazują, aby ten, kto stara się zachować w sercu duchową czujność, zwłaszcza początkujący, zawsze siadał w ciszy i w miejscu bez światła, szczególnie w czasie wyznaczonym na modlitwę. Spojrzenie oczu i oglądanie sprawiają bowiem, że myśl w naturalny sposób rozprasza się i rozdziela, stając się roztargnioną i zmąconą. Gdy jednak, jak powiedziano, zostanie ona zamknięta w cichej i ciemnej celi, przestaje być podzielna i zmienna z powodu widzenia i oglądania. W ten sposób, mimowolnie, umysł częściowo się uspokoi i nauczy się być skupionym w sobie.

Jednak bardziej niż wskutek tych i wszelkich innych rzeczy, umysł czyni postępy w walce dzięki łasce Bożej. Otrzymuje ją przez stałe, czyste i pełne skupienia wzywanie Jezusa Chrystusa, czynione z wiarą w sercu. Nie jest to prosty wynik stosowania przedstawionej wyżej naturalnej metody, a więc oddychania i pozostawania siedzącym w cichym i ciem­nym miejscu. Oczywiście, że nie! Święci Ojcowie postrzegali ją jedynie jako pomoc w skupieniu umysłu oraz w tym, by odwodząc rozum od naturalnego mu rozproszenia, doprowadzić go do niego samego i do uwagi. Dzięki temu w umyśle rodzi się stała, czysta i niezmącona modlitwa. Tak mówi św. Nil: „Uwaga, która szuka modlitwy, znajduje ją. Za uwagą bowiem modlitwa podąża, bardziej niż co innego. Dlatego należy o tę uwagę się starać”. Powiedzieliśmy o tym wystarczająco. Ty zaś, synu, jeśli miłujesz życie i pragniesz oglądać szczęśliwe dni (Ps 34,13), oraz „żyć w swym ciele jak bezcielesny”, przestrzegaj tych reguł i prawideł.

O zachodzie słońca, wzywając na pomoc Pana Jezusa Chrystusa, nieskończenie dobrego i potężnego, usiądź na swym łóżku, w cichej celi i bez światła, skup swój umysł, odwiedź go od naturalnego mu rozproszenia i błąkania się. Kieruj go powoli do wnętrza serca wraz z oddechem, i ściśle trzymaj się wezwania: Jezu Chryste, Synu Boga, zmiłuj się nade mną! Równocześnie z oddechem wprowadzaj słowa modlitwy, jak powiedział Hezychiusz: „Z oddechem swym złącz czujność oraz Imię Jezusa, a także szczere rozważanie o śmierci i pokorę: jedno i drugie, jak wiadomo, jest bardzo pożyteczne”. Wraz z modlitwą i innymi rzeczami, o których mówiliśmy, zachowaj także pamięć o Sądzie i zapłacie za dobre i złe czyny. Z całej duszy uważaj, że jesteś bardziej grzeszny, niż wszyscy ludzie… Niech taka myśl przyniesie ci skruchę, żal i łzy. Pozostań przy niej, aż skrucha przyjdzie sama. Jeśli nie otrzymałeś jeszcze daru łez, walcz i proś pokornym sercem, aby je uzyskać. Przez nie bowiem zostajemy oczyszczeni z namiętności i skalania, i naszym udziałem stają się rzeczy dobre i zbawienne, zgodnie ze słowami Klimaka: „Jak ogień unicestwia trzcinę, tak czyste łzy – brud duszy i ciała”. A inny ojciec mówi: „Kto chce okupić swe grzechy, łzami je okupuje, a kto chce nabyć cnoty, za łzy je nabywa”.

Jeśli nie masz w sobie skruchy, to znak, że jesteś próżny. Próżność bowiem przeszkadza duszy wzbudzać żal. Jeśli łzy nie nadejdą, siedź przez godzinę, skupiony zarówno na tych myślach jak i na modlitwie. Następnie wstań, uważnie zaśpiewaj „małą kompletę”, później usiądź ponownie, skup wszystkie swoje siły na modlitwie w sposób czysty i bez rozproszenia. Stań się więc wolny od wszelkich trosk, myśli czy też jakichkolwiek wyobrażeń, pozostając w całkowitej czujności przez pół godziny, zgodnie z tym, który powiedział: „Jeśli chcesz pozostać jedynie ze swym umysłem podczas modlitwy, pozbądź się wszystkiego innego, poza oddychaniem i pożywieniem”. Uczyń na sobie znak chwalebnego i życiodajnego krzyża, podobnie przeżegnaj swoje łoże i usiądź na nim. Myśl o przyszłej szczęśliwości i karach, o zmienności i złudzeniu rzeczy doczesnych, oczywiście o nagłej i powszechnej konieczności, jaką jest śmierć, o strasznym Sądzie po końcu i przed końcem. Przypomnij krótko całość twoich win i gorąco proś o ich wybaczenie. Zrób sobie dokładny rachunek sumienia, jak spędziłeś miniony dzień, następnie połóż się, nie odrywając się od modlitwy, zgodnie ze słowami: „Pamięć o Jezusie niech zasypia z tobą”. Śpij pięć albo sześć godzin, a ra­czej, stosownie do długości nocy, niech odpowiednio długi będzie twój sen.


fragment z książki „Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

 

Możesz skorzystać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl