Jak wyleczyć się z acedii – duchowej depresji? Przeczytaj kilka rad i wskazówek [cz.5]

Jednakże same te mądre rady i spostrzeżenia nie odniosą wielkiego skutku, gdyż pożądliwa i popędliwa część duszy ma swoje korzenie w sferze irracjonalnej, instynktownej. Jeśli w tym zaskorupiałym kompleksie frustracji i agresji ma się coś zmienić, to inicjatywa działania musi przyjść z góry. Pobudka taka może pochodzić jedynie z umysłu, owej siedziby Bożego podobieństwa i otwarcia na Boga. Z pewnością również on pozostaje pod wpływem namiętności duszy, jednakże nie traci nigdy swej wrażliwości na Słowo Boże. Pozostaje ostoją wolnego wyboru, który nadaje wszelkiemu ludzkiemu czynowi jego wartość.

Aby wyjść ze ślepej uliczki acedii należy więc zaapelować do rozumu, odgrywającego w człowieku wiodącą rolę. Idąc za swoim mistrzem, Grzegorzem z Nazjanzu, Ewagriusz definiuje zgodne z naturą i porządkiem stworzenia działanie racjonalnej części duszy w następujący sposób:

Ponieważ dusza rozumna składa się z trzech części, według naszego mądrego mistrza, kiedy więc w części rozumnej rodzi się cnota, nazywa się roztropnością, bystrością i mądrością (…). Dziełem roztropności jest dowodzić w walce z przeciwnymi mocami, osłaniać cnoty i stawiać czoła wadom, a także rozporządzać tym, co moralnie obojętne, stosownie do okoliczności. Dziełem bystrości jest z kolei harmonijnie kierować wszystkim, co jest pożyteczne w drodze do celu, a mądrości – kontemplować racje bytów cielesnych i bezcielesnych.

Jedna z tajemnic duchowego życia polega na tym, by „wszystko czynić we właściwym czasie i z odpowiednią miarą. To bowiem, co nie zna właściwego czasu ani miary, trwa krótko, a to, co krótkotrwałe, przynosi więcej szkody niż pożytku”. Potrzebna jest do tego roztropność, której zadaniem jest przecież między innymi „rozporządzać tym, co moralnie obojętne, stosownie do okoliczności”. Co się za tym kryje, uwidacznia Ewagriusz na przykładzie psalmodii. Jak już widzieliśmy, acedia wytwarza przy odmawianiu psalmów przewlekłe zniechęcenie, które sprawia, że recytacja tekstów staje się uciążliwa. Przychodzi wtedy pokusa jeśli nie do przespania oficjum, to przynajmniej do czynienia rzeczy w niewłaściwej porze. Tak więc śpiewa się wtedy, gdy należałoby recytować i przedłuża się w ten sposób modlitwę. Innym znowuż razem demon popycha nas do nieprzyzwoitego wręcz pośpiechu… Roztropność potrafi bronić się przeciwko temu.

Czasami w zgromadzeniu właśnie szeptem należy odmawiać psalm, czasami zaś rzeczą użyteczną jest modlić się wieloma psalmami. Albowiem stosownie do zasadzek nieprzyjaciela konieczne jest, abyśmy i my zmieniali sposoby postępowania.

Podobnie mamy się zachować, kiedy demon atakuje nasze „ciało” i ogarnia nas takie zmęczenie, że doznajemy pokusy, by w ogóle pozostać w łóżku.

Zbudzeni ze snu przed świętym zgromadzeniem rozważajmy w sercu myśli świetlane, abyśmy z czujnym umysłem stanęli do śpiewu psalmów.

Podobnie jak wielokrotnie wcześniej, również tutaj zwycięstwo nad acedią wiąże się z obietnicą, której głębszy sens przyjdzie nam jeszcze zbadać.

Kto stara się rozpromienić duszę najlepszymi myślami, najpierw oczyszcza wspaniały pomnik modlitwy; kto niestosownymi myślami rani serce, popadając w niewolę odrzuca owoc modlitwy. Kto gorliwie wpatruje się w blask modlitw niczym w zwierciadło, dzięki widzeniu sięgającemu najwyżej ujarzmia te myśli, które są poniżej, ponieważ oko duchowe otrzymuje ze światła jakby siłę i pożywienie. Ten bowiem, kto w oglądzie rzeczy usilnie stara się posuwać naprzód, otrzyma zdolność wyraźniejszego widzenia, jak opisał to prorok Elizeusz.

To, co doradza tutaj Ewagriusz mnichowi Eulogiuszowi odnośnie modlitwy, tego „dzieła Bożego” par excellence, dotyczy naturalnie mutatis mutandis każdej, dowolnej pracy. Kto wstaje dopiero w ostatniej chwili, może być pewny, że rozpocznie swoją pracę pełen niechęci i złego humoru. To samo dotyczy samej pracy. Kto da się zwieść do niestosownego pośpiechu bądź też do opieszałości, ten stanie się ostatecznie ofiarą acedii. W tym wypadku, jak mówi Ewagriusz, zawsze należy czynić przeciwieństwo tego, co podpowiada nam nieprzyjaciel duszy. Każdą rozpoczętą pracę należy więc pieczołowicie doprowadzić do końca, a kiedy nie jest się w stanie ruszyć z miejsca, trzeba niejako zadać sobie gwałt i przymusić się do kontynuacji.

W gruncie rzeczy są to powszednie mądrości życiowe, które każdy zna. Jednakże tylko nieliczni są świadomi tego, że te drobnostki decydują o tym, czy nasze życie zdegraduje się do poziomu wiecznej nudy, pełnej rozgoryczenia i niechęci, czy też nasze serce będzie wypełnione „myślami światłości”.

Ta mądrość życiowa może pomóc uniknąć acedii, lecz jeśli już się w niej tkwi, potrzebne są mocniejsze środki. Ewagriusz, idąc za Ojcami, wymienia takowych wiele. Współczesnemu człowiekowi mogą się wydawać początkowo obce. Pierwszym często wymienianym lekarstwem są łzy.

Ciężki do zniesienia jest smutek i trudna do odparcia acedia, lecz łzy wylane przed Panem są mocniejsze od nich.

Płakać można z najprzeróżniejszych motywów. W związku z tym łzy nie zawsze mają to samo znaczenie. Są one środkiem i czyniąc je celem samym w sobie można je wyalienować i przez to utracić nawet rozum. Łzy, o których mówi tu Ewagriusz, są w najściślejszy sposób związane z modlitwą. Modlić się oznaczało dla Ojców paradoksalnie wylewać jednocześnie łzy przed Bogiem.

Nocą ze łzami błagaj Pana i niech nikt nie spostrzeże cię, gdy się modlisz, a znajdziesz łaskę.

Niech zatem ucieka do Pana umysł, który spostrzega takie rzeczy (…) Niech ze łzami powie, spoglądając na niebo, które jest blisko: Chryste, Panie mocy zbawienia mego (Ps 140[139],8), skłoń ku mnie Twe ucho, pośpiesz, aby mnie ocalić. Bądź dla mnie Bogiem obrońcą i miejscem ucieczki, aby mnie zbawić (Ps 31[30],3).

Módl się ze łzami skruchy, a każda twoja prośba zostanie wysłuchana. Bowiem Pan twój raduje się bardzo, kiedy przyjmuje modlitwę połączoną ze łzami.

Skąd tak wysoka ocena łez? Dlaczego Bóg ma takie upodobanie w modlitwie zanoszonej pośród łez? Odpowiedź znajduje się już w Biblii. Łzy wielkiej grzesznicy (Łk 7,36nn), łzy Piotra po jego haniebnym zaparciu się Jezusa (Mt 26,69nn) mają to samo znaczenie co wyznanie celnika w świątyni: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika! (Ps 51[50],1 – Łk 18,13). Milczące łzy są wyznaniem potrzeby zbawienia. Chrystus nie przyszedł przecież, aby powołać sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty, lecz grzeszników, którzy uznają swą grzeszność. Jeżeli więc Ewagriusz, idąc za tradycją Ojców, tak bardzo poleca łzy, szczególnie na początku modlitwy, to czyni tak dlatego, iż chce podprowadzić ku temu koniecznemu wyznaniu własnej grzeszności i potrzeby zbawienia.

Początkiem zbawienia jest osądzić samego siebie.

Łzy przelane podczas modlitwy nie oddziałują jedynie na Boga, dokonują również zmiany w nas samych.

Nade wszystko módl się o dar łez, abyś przez skruchę zniszczył właściwą twej duszy zatwardziałość, a po wyznaniu – wbrew sobie – nieprawości przed Panem otrzymasz od Niego przebaczenie.

Nic bowiem tak bardzo nie przeszkadza nam przyjąć łaskę Bożą, jak ta tępa zatwardziałość. Stąd też łzy stanowią konieczny składnik życia „praktycznego”, to znaczy ascezy i jej trudów. Po nich nastąpi radość poznania Boga.

Plonem zasiewu są snopy, natomiast plonem cnót – poznanie. I jak zasiewom towarzyszą łzy, tak snopom towarzyszy radość.

Zresztą, czy już Chrystus w Błogosławieństwach nie przyobiecał radości tym, którzy teraz płaczą (Łk 6,21)? Zrozumiałe jest więc, dlaczego Ewagriusz mówi:

Duch acedii odpędza łzy, zaś duch smutku przeszkadza modlitwie.

Acedia pozostaje najgorszym wrogiem łez, które towarzyszą płynącej z serca modlitwie i nic bardziej nie pomaga w „zmiękczeniu” tej wewnętrznej surowości i zatwardziałości, jak ponowne szukanie ucieczki we łzach.


Gabriel Bunge „Acedia – duchowa depresja”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl