Jak wyleczyć się z acedii – duchowej depresji? Przeczytaj kilka rad i wskazówek [cz.6]

Co jednakże czynić, kiedy nawet usilne prośby o dar łez nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, gdyż owa duchowa, „uczuciowa susza”, o której mówił powyżej Ewagriusz, zagnieździła się już na stałe? Roztropność zna jeszcze inny, wypróbowany środek leczniczy: „zaprzeczenie słowem” temu, co podszeptuje nieprzyjaciel. „Metoda” ta, której Ewagriusz poświęcił jedno ze swych obszerniejszych dzieł (Antirrhetikos), polega w głównej mierze na recytacji określonych wersów Pisma i ma na celu zamknięcie ust przeciwnikowi. Również tutaj, jak zresztą wszędzie, trzeba się jednak chronić przed zawsze możliwym nadużyciem.

Nawet jeśli Ojcowie z Pustyni Sketyjskiej zaprzeczali złym myślom, to czynili to z wielką prostotą i bojaźnią Bożą. Dla nas jednakże nie jest to pewna i bezpieczna metoda, gdyż Zły nie kłopocze się słowami, a my, zajmując się tym przez cały dzień, pozbawiamy się dialogu z Bogiem.

Takie „zaprzeczenie słowem”, które w sposób oczywisty przekształciło się w niekończący się spór z demonem, jest już tylko karykaturą pierwotnego sensu tego pojęcia. Potrzeba tu koniecznie wielkiej „prostoty” serca i „bojaźni Bożej”. Jaki jest zamiar i cel tej „metody”, tak rozpowszechnionej wśród pierwotnych mnichów, poucza wzór Chrystusa, do którego Ewagriusz wyraźnie odsyła. Gdy Jezus był na pustyni kuszony przez szatana, nie wdawał się w niekończącą się dyskusję z przeciwnikiem, który w istocie „nie przejmuje się słowami”. Raczej przerywał każdą dyskusję i zamykał kusicielowi usta Słowem Bożym.

Wiele z przytoczonych przez Ewagriusza urywków Biblii to w rzeczywistości krótkie akty strzeliste. Tradycja Kościoła Wschodniego rozwinęła później z tej prostej zasady tak zwaną modlitwę Jezusową (dokładniej: modlitwę do Jezusa Chrystusa). Nie wiąże się ona z jakąś określoną sytuacją i w krótkiej formule łączy wyznanie Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, prośbę o pomoc i miłosierdzie oraz uznanie własnej grzeszności. Z pewnością nie bez jakiejś racji koptyjska tradycja, w ramach której przecież powstała modlitwa Jezusowa, przypisuje ją Makaremu Wielkiemu, nauczycielowi Ewagriusza i zalicza mnicha z Pontu do jej wczesnych krzewicieli. W każdym razie tradycja ta nie mogła wziąć się znikąd, nawet jeśli trudno dokładnie ustalić, kto był „wynalazcą” tej „modlitwy jednego słowa”.

Widzieliśmy już, że przeciwko pokusie acedii Ewagriusz zaleca „nieustanną i zwięzłą modlitwę”. W swych pismach ciągle mówi on o „krótkich, zwięzłych, nieprzerwanych, nieustannych, żarliwych modlitwach”.

W czasie takich pokus używaj krótkiej, ale intensywnej modlitwy.

Widocznie modlitwa ta ma składać się jedynie z nielicznych słów. Odpowiednio zwięzłe są więc też jej formy, które zachowały się w pismach wczesnego monastycyzmu – różnorodne, lecz w istocie zawsze zawierające wezwanie Syna Bożego. Ma ona być powtarzana „nieustannie”, jak zalecają Ojcowie, wskazując na 1 Tes 5,17. Być może Ewagriusz, podobnie jak inni współcześni mu mnisi, nie znał jeszcze jednej „ustalonej” formuły. Takie ujednolicenie jednak, najpierw na osobistym poziomie poszczególnego mnicha, a potem w całym monastycyzmie jest całkiem naturalnym procesem, który zresztą do dzisiaj nie usunął całkowicie pierwotnej wolności w doborze słów.

Tak więc z pewnością Ewagriusz należy do najwcześniejszych mistrzów „modlitwy jednego słowa”. Ów słynny abba Izaak, który uczył Jana Kasjana „modlitwy żaru”, to prawdopodobnie nikt inny tylko sam Ewagriusz, którego Kasjan poznał w Egipcie i z którego pism i nauki obficie czerpał, nie podając przy tym ich źródła. Wszystko sprowadza się tutaj do jednego wersetu z psalmu: Deus, in adiutorium meum intende, Domine, ad adiuvandum me festina (Ps 70[69],2).

Sam Ewagriusz zebrał w swoim Antirrhetikos niezliczoną listę fragmentów biblijnych, porządkując je przy tym według kolejności ośmiu sprawczych myśli. W rozdziale o acedii, który już często cytowaliśmy, nie brakuje również łez:

Do duszy zatwardziałej i nie chcącej nocą wylewać łez z powodu myśli zniechęcenia. Wylewanie łez bowiem jest wielkim lekarstwem na nocne widzenia powstające z powodu zniechęcenia. To lekarstwo również prorok Dawid mądrze stosował na swoje cierpienia, mówiąc: Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie me skrapiam łzami (Ps 6,7).

Do duszy uważającej, że w czasie walki ze zniechęceniem łzy na nic nie przydają się, i nie pamiętającej, że to właśnie Dawid czynił i mówił: Łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy (Ps 42[41],4).

Łatwo zrozumieć sens tej metody, będącej owocem intensywnej medytacji Pisma Świętego u Ojców. W miejsce wrogich podszeptów kładzie ona pocieszające, upominające, pełne obietnic Słowo Boże, które ma umożliwić człowiekowi ruszenie z martwego punktu. Boże słowa przełamują jednocześnie diabelski krąg własnych bądź cudzych myśli, owo niekończące się wewnętrzne mędrkowanie, które wręcz pozbawiło niektórych rozumu. Jak należy konkretnie to czynić, poucza Ewagriusz w obu poniższych tekstach (czytając je odnosi się wrażenie, że miniaturzysta Psałterza z St.-Denis z czasów Karolingów miał je przed oczyma).

Kiedy wpadniemy w sidła demona acedii, wśród łez rozdzielmy swą duszę na dwie części: pocieszającą i pocieszaną, zasiewając w nas samych dobrą nadzieję i śpiewając te słowa świętego Dawida: Czemu jesteś zgnębiona, moja duszo, i czemu trwożysz się we mnie? Ufaj Bogu, bo jeszcze Go będę wysławiać: zbawienie mego oblicza i mojego Boga (Ps 42[41],6).

Nie na darmo Ewagriusz również tutaj cytuje słowa psalmu. W istocie bowiem Psałterz stał się już dawno temu najbardziej znaną księgą Pisma Świętego, ze względu na jego codzienne używanie. I to nie tylko przez samych mnichów, ale w ogóle przez chrześcijan. Z pewnością więc mnich z Pontu opiera się także na codziennym doświadczeniu, gdy zapewnia, że psalmodia ma uzdrawiający wpływ na duszę.

Demoniczne śpiewy rozbudzają w nas pożądliwość i podsuwają duszy haniebne wyobrażenia. Natomiast psalmy i hymny, i pieśni pełne ducha (Ef 5,19) nawołują umysł do ciągłej pamięci o cnocie, studząc kipiącą popędliwość naszej duszy i uśmierzając pożądliwości.

Wiemy już, że równoczesne i długotrwałe pobudzenie tych dwóch irracjonalnych części duszy wywołuje acedię. Psalmodia jest więc także znakomitym środkiem przeciwko acedii. Łagodzi zwłaszcza naszą agresywność, o czym Ewagriusz często przypomina.

Właściwa modlitwa psalmami jest jednakże sztuką, charyzmatem, który podobnie jak wszystkie Boże dary łaski trzeba sobie uprosić. Dlatego też nie wystarczy „poruszać jedynie językiem w ustach”! Należy modlić się „z głębi serca”, „uważnie i w sposób uporządkowany”. „Uważnie odmawiać psalmy” znaczy „odmawiać psalmy bez rozproszeń”. Intelekt albo w ogóle nie ulega wtedy sugestii „barwnych”, psalmicznych obrazów i nie zatrzymuje się przy nich, albo jedynie wychwytuje charakterystyczne dla psalmów rzeczy, względnie ich sens.

Ponieważ psalmodia należy do wielorakiej mądrości Boga (Ef 3,10), która odzwierciedla się w stworzeniu i historii zbawienia, zatem to odmawianie psalmów bez rozproszenia jest faktycznie ważniejsze niż jakakolwiek inna „modlitwa bez rozproszenia”. Modlitwa pozostaje wszak „preludium do niematerialnego i niezłożonego poznania” samego Boga.

Demony doskonale wiedzą o tym wszystkim i wynajdują różne środki i drogi, aby nam tę uzdrawiającą psalmodię obrzydzić lub obrócić w coś przeciwnego!

Zaśpiewajcie nam jedną z pieśni syjońskich.

Mnie także są znane demony zmuszające nas do tego, byśmy odmawiali „psalmy i duchowe pieśni”, zawierające właśnie to przykazanie, które zbłądziwszy przekroczyliśmy, po to tylko, by słysząc je naigrawać się z nas jako tych, co mówią, ale sami nie czynią (Mt 23,3). Dlatego mówi Dawid: Niech nie drwią ze mnie pyszni (Ps 137[136],3 LXX).

Na te sztuczki nie wolno nam dać się nabrać i to szczególnie wtedy, gdy jesteśmy przytłoczeni acedią. Psalmodia pozostaje przecież czynem charakterystycznym dla człowieka, czymś głęboko ludzkim.


Gabriel Bunge „Acedia – duchowa depresja”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl