Karol van Oost OSB: „Pierwszą więc reakcją na trudny rozkaz jest zawsze małoduszność…”

„Jeśli jakiś brat otrzymałby polecenia trudne lub zgoła niemożliwe do wykonania, niechaj przyjmie wówczas rozkaz z całą łagodnością i posłuszeństwem” (RB 68,1). Jak św. Franciszek mówi ciągle o ubóstwie, tak św. Benedykt wraca stale do posłuszeństwa opartego na miłości. Gdy jest ono nadprzyrodzone i w duchu miłości – sufficit (wystarczy), jest dobre.

W Prologu czytamy: „Ufamy przy tym, że zakładając ją, nie ustanowimy nic surowego ani nazbyt trudnego” (RB Prol,46). Gdzież więc jest umiar św. Benedykta, gdy pisze rozdział 68 o rzeczach niemożliwych? Święty Ojciec nie myśli tu jednak o niemożliwościach znanych nam np. z Kasjana. Często jest tylko pozorem to, co nam wydaje się zupełną niemożliwością. Jedni mówią, że polecone zajęcie przekracza wprost ludzkie możliwości; inni, że sami nie są do niego zdolni, bo nie mają odpowiedniego wykształcenia; jeszcze inni chcą się uwolnić, bo boją się odpowiedzialności. Pierwszą więc reakcją na trudny rozkaz jest zawsze małoduszność. Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem! (Jr 1,6), a przecież rozkaz taki trzeba przyjąć spokojnie i lojalnie próbować go wykonać. Często zakonnik nie wie do czego jest zdolny, przełożony zaś, bardziej doświadczony, lepiej się orientuje w tej kwestii. Dając nam jakiś trudny obowiązek, umożliwia jednocześnie wyrobienie umysłu, równowagi, roztropności, a przez to przygotowuje nawet do przyszłego przełożeństwa.

karol_van_oost_cytat

Trudny rozkaz jest często oznaką zaufania ze strony przełożonego. Jeżeli jednak po odpowiednim czasie próby okazuje się, że rozkaz rzeczywiście przekracza siły zakonnika, nie wolno mu szemrać ani okazywać niezadowolenia, wolno natomiast „cierpliwie i w stosownym czasie” przedstawić sprawę przełożonemu. Idzie wtedy do niego jak do ojca. Być może jednak przełożony będzie zmuszony trwać przy swej decyzji, czy to dla próby tego zakonnika, czy też dla czyjegoś dobra, a wówczas podwładny musi uwierzyć, że tak jest dla niego lepiej, inaczej pozostanie duszą letnią, mierną, na którą przełożony nie może liczyć. „Niechaj więc będzie posłuszny z miłości, ufając w pomoc Bożą” (RB 68,5) – zawsze ufać, nie bać się skoku w przepaść ufności.


Fragment książki Komentarz do Reguły Świętego Ojca naszego Benedykta


Karol Filip van Oost OSB (ur. 1899, zm. 1986), belgijski benedyktyn, mnich opactwa św. Andrzeja na przedmieściach Brugii (Zevenkerken), jako przeor wznowionego opactwa tynieckiego (1939–1951) odnowiciel życia benedyktyńskiego w Polsce. Pierwsze śluby zakonne złożył wobec bł. Kolumby Marmiona w 1918 r. Posłuszny woli przełożonych pełnił gorliwie rozmaite funkcje zarówno w rodzimym klasztorze, jak i poza jego murami (m.in. posługiwał jako: nauczyciel w szkole przyklasztornej, misjonarz, wizytator klasztorów żeńskich, dyrektor internatu, refektariusz). Był cenionym rekolekcjonistą i kaznodzieją. Dzieło jego życia stanowi tyniecka fundacja, której rozwój, po zakończeniu przełożeństwa, śledził z wielką troską. Odznaczał się głębokim wyczuciem życia wspólnego i charyzmatem duchowego ojcostwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl