Komentarze i refleksje liturgiczne. Zestawienie publikacji, które pomogą lepiej rozważać Pismo Święte

Co to jest Pismo Święte? Pytanie wydaje się zgoła niepoważne. Któż z nas tego nie wie? Łatwo się jednak przekonać, że ta wiedza jest bardzo powierzchowna. Tak na przykład pewna pani z wyższym wykształceniem, a przy tym szczera katoliczka, zdziwiła się kiedyś bardzo, gdy się dowiedziała, że Psalmy należą również do Biblii. A właściwie dlaczego raz mówimy „Biblia”, a raz „Pismo Święte”? Otóż to pierwsze określenie pochodzi z języka greckiego i pierwotnie znaczyło tyle co „księgi”, gdyż jest po prostu liczbą mnogą od słowa biblion – księga. I rzeczywiście, Pismo Święte nie jest bynajmniej jedną księgą, lecz raczej całym „księgozbiorem”, wielką „biblioteką”, która, jak zaraz będziemy o tym mówić, narastała z wolna przez ponad tysiąc lat, a zawiera dzieła reprezentujące najróżniejsze gatunki i formy literackie i to aż w trzech językach: hebrajskim, aramejskim i greckim. Tymczasem w naszych domach stoi sobie najczęściej gdzieś na półce albo leży nawet na jakimś honorowym miejscu, w postaci jednego opasłego tomu, jeśli jest to Pismo Święte w całości, a czasem mniejszej książeczki, jeśli chodzi tylko o Nowy Testament.

Niewątpliwie ważne jest już to, że Biblię mamy pod ręką i dobrze jest pamiętać, że w wielu krajach jest o to nawet dzisiaj jeszcze znacznie trudniej, a i u nas do niedawna nie było tak łatwo.

Co z tego jednak przyjdzie, jeżeli Księgi tej nie czytamy? Wielu katolików jest skłonnych sądzić, że wystarczy im to, co słyszą w Kościele. A przecież chociaż słyszą (o ile rzeczywiście słuchają), to nieraz niewiele rozumieją głównie dlatego, że brak im codziennej zażyłości z Pismem Świętym. Zażyłości tej nic nie zastąpi, a ktoś, kto w nią wszedł prawdziwie i z całą pokorą, może czasem nawet bez pogłębionych studiów biblijnych rozumieć więcej niż niejeden teolog. Biblię bowiem wyjaśnia przede wszystkim właśnie sama Biblia (Prof. Anna Świderkówna)

 

sluchaj-refleksje-liturgiczne

Słuchaj… Refleksje liturgiczne

Słowa przetrwają wieki, stanowią najcenniejszy skarb i dziedzictwo. W taki sposób chcemy zapamiętać ojca Jana Pawła Konobrodzkiego OSB — jako tego, który głosił. Starał się na różne sposoby, czasami odbijał się od muru „poprawności”, jednak pozostał wierny swoim przekonaniom. Mimo różnych zakrętów, można stwierdzić jedno: wtedy w piątek, w listopadowe południe, powiedział to, co stanowi właściwe podsumowanie Jego życia, mocne zakorzenienie w duchowości chrześcijańskiej, w której świadomość Boga to nie przejaw folkloru religijnego, ale trwanie w OBECNOŚCI tu i teraz.

Czuwajcie! Bądźcie gotowi! Na co gotowi? Na spotkanie Przychodzącego Pana. Czy to będzie jednorazowe spotkanie? Nas takie nie interesuje. Jeśli mam Go spotkać, to lepiej teraz, już dziś. Zanim się zacznie dziać coś okropnego. Teraz jest On mi potrzebny do rozwiązywania moich problemów. Moim problemom mówię, jak silnego mam Boga. Moja czujność jest potrzebna, by zobaczyć rozwiązania, wszelkie podszepty od Niego w sprawach, o które proszę lub w których biorę udział.

 


 

rozmowa-o-apokalipsie

Rozmowa o Apokalipsie

Apokalipsa zawsze budziła u ludzi niepokojące skojarzenia. Z jednej strony bano się groźnych przepowiedni, z drugiej jednak chciano zrozumieć zapisane w nich wizje, by poznać scenariusz zbliżających się wydarzeń. Zainteresowanie tekstem wzrastało w chwilach gwałtownych zmian, burzliwych wydarzeń, a także pod koniec wieku. Jeszcze bardziej zainteresowanie wzrasta, gdy kończy się kolejne tysiąclecie! Wielu oczekuje znaków nadchodzącego końca. Obrazowy język Apokalipsy pozwala, przy odrobinie wyobraźni, tworzyć rozmaite skojarzenia i na ich podstawie przewidywać przyszłość. Jak to się jednak ma do samej prawdy głoszonej przez Słowo Boże zapisane w księdze Objawienia św. Jana? Jak należy do niej podchodzić? Jak rozumieć obrazy? Do czego się one odnoszą? Jaki jest dzisiaj ich sens dla nas żyjących ponad 1900 lat po jej napisaniu? Czy należy i dlaczego należy czytać Apokalipsę? Jaki jest zasadniczy cel tej ostatniej księgi Pisma Świętego?

 


 

piesni-dla-pana

Pieśni dla Pana

W 2003 roku ukazały się drukiem po raz pierwszy moje egzystencjalne refleksje na temat niektórych psalmów. Robiłem je przede wszystkim dla siebie samego, aby lepiej wejść w odmawianą codziennie w chórze liturgię godzin. Równolegle z refleksjami nad psalmami podobnie robiłem w odniesieniu do pieśni, których obecnie mamy w liturgii godzin bardzo dużo. Niemniej te refleksje zostały jedynie w brudnopisie bez wyraźnego zamiaru ich publikacji. Po latach pojawiła się potrzeba publikowania refleksji biblijnych w wydawanym przez naszych oblatów miesięczniku: Benedictus. Przypomniałem sobie wówczas o tych niedokończonych tekstach i przekazałem je redakcji do wykorzystania. W kolejnych miesiącach otrzymywałem zredagowane teksty, które z kolei sam musiałem jeszcze dodatkowo dostosować do tego zbioru. W końcu udało się opublikować w ten sposób prawie wszystkie rozważania. Wydaje się zatem, że nadszedł czas na ich wydanie.

 


 

psalmy-szkola-madrosci

Psalmy – Szkoła mądrości

Psalmy należące do objawienia Bożego są od strony ludzkiej modlitwami całych pokoleń ludzi wierzących, wypróbowanymi przez czas i rozmaite sytuacje. Dlatego również dla nas są szkołą mądrości życia. W naszej refleksji nad nimi postaramy się skorzystać z tej podwójnej wartości, odkrywając zawartą w nich prawdę egzystencjalną o nas samych i o Bogu obecnym w naszym życiu. Za podstawę bierzemy tekst psalmów w tłumaczeniu, znanym nam z Liturgii godzin. Chodzi bowiem o ukazanie harmonii modlitwy z życiem. Staramy się jednak rozważać pełny tekst psalmów, z uwzględnieniem także fragmentów nie używanych w liturgii, ze względu na złorzeczącą treść. Psalmiści byli żywymi ludźmi, w których sercu istniała także złość, agresja i nienawiść. Nie bali się oni z tymi negatywnymi uczuciami stawać przed Bogiem. Wiedzieli, że je­dynie stając przed Nim w pełnej prawdzie własnego serca, mogą uzyskać uzdrowienie. To samo dotyczy i nas.

 


 

medytacje-nad-psalmami

Medytacje nad Psalmami

Śpiew i recytacja psalmów należy do codziennej praktyki mnicha. Psalmy są jego codziennym pokarmem duchowym. Tak było również w życiu o. Piotra Rostworowskiego, który nie tylko modlił się nimi, ale także rozmyślał nad nimi przez całe swoje życie. Na temat psalmów pozostało po nim wiele spisanych notatek, począwszy od krótkich punktów poprzez dłuższe lub krótsze medytacje, komentarze, aż po referaty starannie osobiście opracowane. Szereg konferencji na temat psalmów zostało spisanych przez słuchaczy. Zróżnicowany materiał źródłowy wpływa na niejednolity poziom prezentowanego tomu, jednak z uwagi na głębię przekazywanych treści i żywe świadectwo odkrycia modlitwy Kościoła, zdecydowaliśmy się zaprezentować ich szerszy wybór. Mamy nadzieję, że pomogą one Czytelnikom w osobistym kontakcie z psalmami.

Autor kochając psalmy i znając je bardzo dobrze w swoich komentarzach cytował je nieraz z pamięci posługując się dawniej często językiem łacińskim, w którym przez wiele lat odmawiał psalmy w chórze klasztornym. Później korzystał z różnych tłumaczeń przeważnie używanych w liturgii Mszy św. i liturgii godzin oraz różnych wydań Biblii Tysiąclecia. Gdy komentarz czy medytacja nad psalmem odnosi się do słowa wziętego z innego przekładu niż aktualnie używane, zostawiamy cytaty w pierwotnej formie używanej przez Autora. Dla ułatwienia Czytelnikowi kontaktu z myślą o. Piotra przed medytacjami umieszczamy tekst samego psalmu w tłumaczeniu piątego wydania Biblii Tysiąclecia.

 


 

rozwazania-liturgiczne-t1-adwent-i-boze-narodzenie

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 1

„Prawdziwe oczekiwanie może dotyczyć jedynie czegoś, co nie przeminie, a tym samym całkowicie nas przerasta…” – w zbiorze rozważań ojca Włodzimierza Zatorskiego znajdziemy wiele podobnie celnych sformułowań. Ten zbiór homilii na okres Adwentu i Narodzenia Pańskiego oparty jest z jednej strony na głębokiej egzegezie biblijnej, z drugiej na bogatym doświadczeniu duszpasterskim oraz wiedzy teologicznej autora.

Czuwajcie! To wezwanie Pan Jezus powtarza nam w Ewan-gelii niezmiernie często. Co ono znaczy? I dlaczego mamy czuwać?

Czuwać znaczy przede wszystkim „nie spać”, aby wyczekiwać kogoś lub czegoś ważnego. Otóż czujność jest podstawową postawą chrześcijanina, ucznia Chrystusa: Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w któ­rym dniu Pan wasz przyjdzie (Mt 24,42). Mamy czuwać, abyśmy byli gotowi na przyjście Pana. Dzisiaj, 2000 lat po przyjściu na świat Mesjasza i dokonaniu przez Niego dzieła odkupienia, czuwanie odnosi się do drugiego przyjścia Jezusa, to znaczy do paruzji. Będzie ona jednocześnie oznaczała koniec świata i sąd ostateczny. Pan Jezus mówi w Ewangelii, że dzień Jego przyjścia będzie niespodziewany, podobnie jak za czasów Noego, gdy potop przyszedł nagle i potopił ludzi, całkowicie pochłoniętych troskami i radościami życia doczesnego. Potop był dla nich zaskoczeniem i tragedią. W jednym momencie stracili wszystko, w czym widzieli swoje szczęście. Ich życie okazało się wielką ułudą.

 


 

rozwazania-liturgiczne-t2a-wielki-post

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 2a

Ojciec Włodzimierz zauważa, iż tak jak z modlitwą, tak i z postem – kwestia skuteczności jest próbą prawdziwego otwarcia serca. Otwarcia zmysłów na głos Boga, a nie na głosy naszych potrzeb, gdyż przeważnie to „nasze oczekiwania stanowią największą przeszkodę na drodze modlitwy i spotkania z Bogiem”. Tymczasem ON „przychodzi tak, jak sam chce i zawsze zaskakuje, zawsze jest inaczej, niż sobie to wyobrażamy”.

Cóż prostszego od wyboru: oczywiście życie! Kto by wybierał śmierć?! Ale właśnie takiego wyboru kiedyś człowiek dokonał i do dzisiaj żyjemy w cieniu tego wyboru. Jest to paradoks, który jednak polega na zasadniczym nieporozumieniu odnoszącym się życia. Każdy z nas chce przecież żyć. Co jednak przez życie rozumie? Czym jest życie?

Chyba największe oszustwo Szatana polega na tym, że zakłamał w nas samo pojęcie życia. Na fałszywym rozumieniu życia opiera się funkcjonowanie świata, ludzkie ambicje, dążenia, pragnienia, a nawet ideały! Wzmacnia się je i pobudza do ich zdobywania. W sposób bardzo prymitywny widać to w reklamach, które obiecują lepsze, piękniejsze życie dzięki… Ale odnosi się to także do bardziej szlachetnych ideałów: walka o wolność, równość, ochrona przyrody… Są to niewątpliwie słuszne ideały, ale jeżeli u ich podstaw istnieje złe pojęcie życia, stają się karykaturami lub wręcz zaprzeczeniem prawdziwej wartości, jaką głoszą. Jeżeli w imieniu wolności kobiety walczy się o prawo do aborcji, to walczy się nie o życie, ale o prawo do zabijania. Jeżeli walcząc o równość, zabija się bogatych, jak to było podczas rewolucji, to samemu staje się na miejscu Boga, czyli ponad innymi.

 


 

rozwazania-liturgiczne-t2b-okres-wielkanocny

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 2b

Aby zyskać wszystko, trzeba wszystko oddać. Taka jest prawda o życiu. To nam pokazał Pan Jezus swoim życiem i śmiercią. Życie, jakie nam objawił, jest zupełnie nowe, inne niż życie dotychczasowe. Stąd wielka trudność rozpoznania Jezusa zmartwychwstałego i zrozumienia tego, co się wydarzyło. Mogą to zrozumieć jedynie ci, którzy Go umiłowali i Jemu zawierzyli. Jezus nie objawia się ani swoim wrogom, ani ludziom obojętnym, ale jedynie przyjaciołom, „wybranym świadkom”, którzy potem poniosą tę prawdę innym i przez wiarę przekażą im doświadczenie nowości życia w Duchu.

Od głoszenia tego zmartwychwstania zaczyna się także orędzie chrześcijańskiej wiary. Dzisiejsze drugie czytanie zawiera w sobie główny motyw życia chrześcijańskiego:

Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu (Kol 3,1–3).

 


 

rozwazania-liturgiczne-t3-okres-zwykly-1-11-tydzie

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 3

Nasze życie chrześcijańskie rozpoczyna się od chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Zostaje nad nami wypowiedziana i wezwana cała Trójca Święta. Jesteśmy jej oddani i jednocześnie wprowadzeni w jej życie. Warto sobie uświadomić, co znaczy owo „w imię”. Imię w języku Biblii nie sprowadza się do nazwania kogoś dla odróżnienia go od kogoś innego (…) zawiera w sobie jakieś przesłanie osoby, która to imię nosiła, odsłaniało w jakiś sposób jego istotę.

Ewangelia według św. Marka rozpoczyna się sceną chrztu Jezusa w Jordanie, po którym Pan Jezus poszedł na pustynię, gdzie doświadczył kuszenia:

Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś usługiwali Mu (Mk 1,12n).

 


 

rozwazania-liturgiczne-t4-okres-zwykly-12-23-tydz

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 4

Na Taborze nastąpiło szczególne spotkanie z Bogiem. Scena posiada niezmiernie bogatą symbolikę. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe (Łk 9,29). Jezus jest doskonałą ikoną Ojca. W tradycji prawosławia mówi się o „światłach Taboru”, promieniującym świetle przebóstwienia człowieka w zjednoczeniu z Bogiem. Pamiętamy, że gdy Mojżesz schodził z Góry Synaj, skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem (Wj 34,29). Tabor wyraźnie wskazuje na Synaj. Jezus jest drugim Mojżeszem…

Wezwanie do wolności od lęku przed ludźmi jest związane z przypomnieniem potrzeby Bożej bojaźni. Może się to wydać paradoksalne, ale nie ma prawdziwej wolności od lęku przed ludźmi i tym, co nas może spotkać na świecie, bez bojaźni Bożej. Właśnie bojaźń Boża daje nam wolność od lęków na świecie.

Trzeba tu wyjaśnić, że bojaźń Boża nie jest tym samym co lęk, a nawet wręcz jest jego przeciwieństwem. Lęk powoduje, że człowiek ucieka, niejako kurczy się w sobie, zamyka albo przeciwnie, stara się atakować i sam być groźny, natomiast bojaźń Boża daje świadomość, że nasze losy są w ręku Boga, że od Niego wszystko zależy, dlatego mamy przede wszystkim zwracać uwagę na Jego wolę. Przy czym, tak jak mówi w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus, dla Boga jesteśmy bardzo ważni i cenni, zależy Mu na nas. Dlatego Pan Jezus nie wzywa do lęku przed Bogiem, który by nas paraliżował, ale do bojaźni, która daje zrozumienie tego, co jest naprawdę w życiu najważniejsze. Bojaźń to przede wszystkim takie zrozumienie zasadniczej prawdy o naszym życiu, które pomaga podejmować właściwe wybory. Bojaźń nie zamyka jak lęk, ale otwiera.

 


 

rozwazania-liturgiczne-t5-okres-zwykly-24-34-tydz

Rozważania liturgiczne na każdy dzień, tom 5

Nasza miłość musi przyjąć bardzo konkretny wymiar miłosierdzia w odniesieniu do innych ludzi. Inaczej może być ona li tylko teoretyczna, może być ideą bez zakorzenienia w życiu. Nasze miłosierdzie jest jednocześnie dla nas znakiem rozpoznawczym prawdziwej miłości w naszym sercu. Jeżeli brak w naszym postępowaniu miłosierdzia, to znaczy, że nie ma w nas autentycznej miłości. Oszukujemy samych siebie.

Przebaczając, „wypuszczamy z ręki” wszystkie swoje racje, pretensje, nie chowamy niczego dla siebie. Dzięki temu właśnie możemy żyć dla Chrystusa. To, co jest tylko metafizyczną zasadą życia, staje się naszą osobistą prawdą. Wprowadza nas w logikę miłości: Chrystus przyjmuje nasz gest powierzenia się Mu i sam staje się darem dla nas, darem życia w Jego zmartwychwstaniu. Taki jest sens Eucharystii.

Jednocześnie nie jest łatwo przebaczyć, o czym każdy z nas wie. Najwięcej trudności zazwyczaj sprawia nasza emocjonalność. Może i w sferze myśli moglibyśmy przebaczyć, rozumiejąc sens i korzyść, jakie z przebaczenia dla nas wynikają. Ale nasze serce nie potrafi zapomnieć i nie potrafi uleczyć zranienia. Pan Jezus domaga się jednak „przebaczenia z serca”.

 


 

komentarz-do-ewangelii-sw-jana

Komentarz do Ewangelii według św. Jana

Kolejny tom pism ojca Piotra Rostworowskiego zawiera wydawany po raz pierwszy komentarz do Ewangelii wg św. Jana. Edycja została przygotowana w oparciu o maszynopis przechowywany w archiwum opactwa tynieckiego (nr PWR–LXVIII–2). Zasadniczo unikaliśmy ingerencji w tekst komentarza; uwspółcześniliśmy jedynie ortografię i interpunkcję. Aby ułatwić lekturę, dodaliśmy teksty Ewangelii kolejno komentowane przez Ojca Piotra. W tym wypadku tekst jest zaczerpnięty z 5. wydania Biblii Tysiąclecia. Nie ingerowaliśmy natomiast w cytaty biblijne przytaczane przez samego Autora. Jeśli podajemy w nawiasie sigla z Ewangelii Jana, opuszczamy skrót J.

Niniejszy tom składa się z dwóch części. W pierwszej możemy zapoznać się z komentarzem ojca Piotra do kolejnych fragmentów Ewangelii (od 1,1 do 12,36); w aneksie umieściliśmy luźne notatki, które autor sporządził do różnych fragmentów czwartej Ewangelii. Koncentrują się one głównie na pozostałych fragmentach tekstu św. Jana. Nie jest zatem wykluczone, że mamy do czynienia z materiałem, który miał posłużyć za podstawę do dokończenia komentarza. Tak się jednak nie stało. Trudno dziś powiedzieć, dlaczego? Spuścizna rękopiśmienna ojca Piotra ciągle czeka na swojego badacza.

 


 

dwadziescia-dialogow-jezusa

Dwadzieścia dialogów Jezusa

Poznawać mamy Jezusa Chrystusa jak najbardziej osobiście. Na ostatnim słowie należy położyć nacisk, gdyż dzisiejszym „znakiem czasu” i zarazem wymogiem życia duchowego jest personalizm. Po linii tego trendu tutaj pójdziemy.

Na wiele sposobów można poznawać Jezusa Chrystusa z kart Pisma Świętego, zwłaszcza z Nowego Testamentu, który odsłania niezgłębione bogactwo Chrystusa (Ef 3,8). Personalizm zaś podsuwa nam jako temat szczególnie wart rozważenia – spotkania Jezusa w Ewangeliach z poszczególnymi osobami.

Spośród dialogów nowotestamentowych wybieramy dwadzieścia. Można by ich doliczyć się więcej, biorąc pod uwagę mowy polemiczne Czwartej Ewangelii. Ale wybrane tutaj są charakterystyczne i niepowtarzalne. Omówimy więc w kolejności przypuszczalnie chronologicznej spotkania Jezusa z różnymi ludźmi: uczniami, osobami bliskimi, ale też z duchowo zabłąkanymi. Trzeba dodać ostrożne słowo „przypuszczalnie”, ponieważ nie zawsze można ustalić z całą pewnością kolejność wydarzeń opisanych w Ewangeliach. Pójdziemy tu za takim następstwem faktów, jakie odtwarzają synopsy ewangeliczne. Oprócz uczniów, powołanych potem na Apostołów, weźmiemy pod uwagę także kilka bliskich Mu niewiast, poczynając od Jego Matki. Spośród innych kobiet szczególnie tutaj uwzględnimy te dwie, dla których właśnie dialogi z Jezusem stały się początkiem ich swoistego apostolstwa – Samarytankę i Marię Magdalenę, oraz „Kananejkę” jako pochwalony przez Pana przykład ufnej i pokornej modlitwy, która potrafi dopiąć celu.

 


 

radosc-ewangeliczna

Radość ewangeliczna

Był raj. Ludziom współczesnym trudno jest wyobrazić sobie człowieka w stanie pierwotnej szczęśliwości. Jasny umysł, ogarniający całą rzeczywistość, wola skłonna tylko do dobrego. Zło w ogóle nie wchodzi w rachubę. Bóg jako Przyjaciel przechadza się po pięknym ogrodzie, a przebywanie w Jego obecności obdarza człowieka niewypowiedzianym szczęściem. I oto = grzech pierworodny. Chyba dopiero po śmierci dowiemy się dokładnie, jak właściwie doszło do katastrofalnego poniżenia człowieka, do tak wielkiego osłabienia zdolności rozumu i siły woli. Bóg jest natychmiast gotów do naprawienia zaistniałej sytuacji. Zapowiada przyjście na świat swego Syna Jezusa, Który jest Światłem oświecającym każdego człowieka, a także Drogą, Prawdą i Życiem. Jednocześnie stawia konkretne zadanie rozumowi, który tak łatwo dał się oszukać. Księgi Objawienia, które w Starym Przymierzu zapowiadają ratunek, a w Nowym – realizację tegoż w Jezusie, nie są katechizmowym jasnym przedstawieniem drogi powrotu do pierwotnego szczęścia. Jak gdyby Pan Bóg mówił: „no to teraz rozumie, potrudź się trochę. Ja ci daję historię i bajki, pouczenia moralne i przypowieści, poezję i prozę, a ty sam znajdź na podstawie tego, co ci objawiłem, osobistą drogę do naprawy, nawrócenia i w ostateczności powrotu do wiecznego szczęścia”. No więc szukamy. Najlepiej w oparciu o powagę Kościoła nauczającego odkrywamy prawdziwy sens Objawienia w stosunku do naszej osoby i dzielimy się owocem naszych poszukiwań z siostrami i braćmi.

 


 

krolestwo-boze-w-przypowiesciach

Królestwo Boże w przypowieściach

Tematem głównym przypowieści ewangelijnych jest Królestwo Boże. Ten właśnie temat, niezrównany, wyróżnia je głębią i doniosłością od wszystkich innych przypowieści, znanych z literatury klasycznego antyku czy rabinizmu.

Wszystko, co powiedziało się dotąd, objaśniając gatunek literacki przypowieści ewangelijnych, daje nam do ręki pierwszy klucz. Są to – używając języka fachowców – zasady hermeneutyki, czyli poprawnej ich interpretacji.

I tak, skoro przypowieść jest rozbudowanym porównaniem, najpierw należy odnaleźć w tekście dwa człony tego porównania. Dwa i tylko dwa. One zestawione razem dopiero stanowią całość przypowieści, tzn.: człon oznaczający i człon oznaczany. Pierwszemu trzeba przyjrzeć się dokładnie, wzywając na pomoc wszelkie środki egzegezy naukowej. Tu może ktoś słusznie zapytać: Dlaczego naukowej? Odpowiedź jest prosta: to, co było całkiem zrozumiałe dla słuchaczy Jezusowych, nie zawsze takim jest dla nas, gdyż nie znamy wielu szczegółów ówczesnego życia palestyńskiego, tworzących po raz pierwszy człon przypowieści. Stąd nam potrzebne są dane szczegółowe zaczerpnięte z historii, geografii, archeologii, botaniki… Słowem, musimy uwzględnić wszystko to, co uwydatnia myśl Parabolisty, jeśli nie chcemy uronić niczego z Jego nauki. Do francuskiego oryginału Dziejów Chrystusa Daniel-Ropsa wydano swego czasu album z widokami Ziemi Świętej oraz z fotografiami eksponatów w muzeach. Odtąd mnożą się podobne publikacje, zwłaszcza atlasy biblijne, ilustrowane fotografiami krajobrazów czy znalezisk archeologicznych. Tego typu publikacje mają unaocznić czytelnikowi Ewangelii to, czego sam ich tekst dać nie może, np.: dlaczego purpurowe anemony są wspanialej odziane niż Salomon; jak orał rolnik glebę Palestyny, otoczony chmarą ptaków, które ani sieją ani orzą; jak pasterz wyprowadzał owce, jakie to lampy stawiano na świeczniku, a nie pod korcem, i tyle innych znamiennych szczegółów. Do tych szczegółów również ma zastosowanie nakaz Pański: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło (J 6,12).

 


 

aby-zrozumiec-pismo-swiete

Aby zrozumieć Pismo Święte

Jej Autorka, tyniecka oblatka, związana z naszym domem przez śp. O. Augustyna Jankowskiego, bywała częstym gościem w tynieckim opactwie. Zawsze cicha i skromna, niezwracająca na siebie uwagi, gotowa do pomocy, a zwłaszcza do rozmowy o Biblii, która była jej pasją i miłością. Inni nasi goście, którzy stykali się z nią w klasztornej rozmównicy podczas posiłków, byli pod wrażeniem jej osoby. Długoletnie obcowanie z dziedzictwem kultury hellenistycznej i tekstem biblijnym odcisnęło na niej swoje urzekające piękno.

Z jej wiedzy i dobroci korzystaliśmy wszyscy: mnisi, ludzie świeccy, oblaci tynieccy. Dla tych ostatnich wygłosiła kiedyś rekolekcje, które zawierają syntezę jej przemyśleń na temat Reguły praktykowanej w świecie. W istocie bowiem była benedyktynką w głębi serca, żyła, jak tylu mnichów i mniszek przed nią, Pismem Świętym.

Aby zrozumieć Pismo Święte jest zbiorem tekstów, który chce wprowadzić w zasadnicze problemy Biblii. Kilka szczegółowych kwestii, jak choćby ta o potopie, ma za zadanie uwrażliwić Czytelnika na to, po jak trudnym temacie się porusza. Do tekstów szczególnie Pani Profesor drogich należał esej Bóg Trójjedyny w życiu człowieka. Stanowi on naturalne zwieńczenie całości rozważań.

 


 

aby-rozwazac-pismo-swiete

Aby rozważać Pismo Święte

„Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa” – przypomina słowa św. Hieronima Konstytucja o Objawieniu Bożym II Soboru Watykańskiego (zob. KO 25). Czytanie Biblii, obok liturgii, stało się fundamentem odnowy posoborowej. Jest to właściwie powrót do najstarszej tradycji i praktyki duchowej. Na stałym kontakcie z Pis-mem Świętym opierała się duchowość Izraela – narodu wybranego Starego Testamentu.

W takim klimacie wyrósł sam Pan Jezus. Nie był wykształconym rabinem, a doskonale znał Słowo Boże. W ewangeliach spotykamy się z podziwem dla Jego znajomości tekstów Pisma Świętego, czyli Starego Testamentu, jak go dzisiaj określamy (zob. Mt 13,54; Łk 2,47; J 7,15). Podziw ten przede wszystkim odnosił się do niespodziewanej głębi rozumienia słów Pisma. Sama znajomość tekstów należała bowiem do podstawowego wykształcenia każdego Izraelity za czasów Chrystusa Pana. Czytanie Biblii i jej komentowanie stanowiło podstawę rytu cotygodniowej liturgii w synagodze. I tak będąc w Nazarecie Pan Jezus w dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza (Łk 4,16n). W swoim nauczaniu cytuje lub nawiązuje do wielu tekstów Starego Testamentu. Podobnie zresztą postępują Apostołowie i w ogóle pierwsi chrześcijanie, jak na przykład św. Szczepan, który w swojej mowie obronnej streścił całą historię zbawienia. I choć nie dziwi nas znajomość tekstów biblijnych św. Pawła, to jednak św. Piotr – prosty rybak – zaskakuje nas swoją pierwszą mową wygłoszoną jako głowa Kościoła. Przywołuje w niej liczne teksty ze Starego Testamentu, co świadczy o ich dobrej znajomości. Wskazanie na wypełnienie się proroctw w Osobie Jezusa było wówczas jedynym przemawiającym argumentem dla Żydów.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl