KONKURS na koniec roku 2014 – wygraj książkę „Pieśni dla Pana”

Już za parę godzin będziemy żegnać stary rok 2014 i hucznie witać rok 2015. Postanowiliśmy przygotować dla naszych czytelników KONKURS noworoczny, w którym będzie można wygrać najnowszą książkę ojca Włodzimierza Zatorskiego OSB „Pieśni dla Pana”, czyli praktyczny komentarz biblijny do hymnów i pieśni, które możecie znaleźć w Piśmie Świętym.


Do rozdania mamy 3 egzemplarze książki „Pieśni dla Pana”. Jakie jest Wasze zadanie? Prosimy Was o napisanie w komentarzu kilku zdań w odpowiedzi na pytanie: „Jak czytać Pismo Święte?”. Nie chodzi o podręcznikowe zasady lectio divina; zależy nam na szczerym i otwartym dzieleniu się Waszym osobistym doświadczeniem lektury Biblii.


Na odpowiedzi czekamy do 7 stycznia 2015 r., na następny dzień ogłosimy wyniki konkursu i roześlemy prezenty do szczęśliwych zwycięzców.

napisz komentarz
  • Pismo Święta jest tą księgą, która powinna towarzyszyć nam w każdej sytuacji. Powinniśmy ją otwierać gdy jesteśmy w zwątpieniu, gdy jesteśmy szczęśliwi, powinniśmy opierać na niej swoją wiarę. Nie powinniśmy oczywiście zapominać o Piśmie Św, w każdą Niedzielę, święto, oraz najważniejsza sprawa dzielić się Słowem zawsze i wszędzie by cały naród i każde pokolenie poznało i wiedziało, że Ty jesteś Bogiem, Bogiem wszelkiej potęgi i mocy, i że nie ma nikogo innego prócz Ciebie, kto by bronił ludu izraelskiego (Jdt 9,14)

  • Jak czytać Pismo Święte ? SERCEM i ŻYCIEM. Trzeba czytać je tym, co mamy najcenniejszego, gdzie chowamy wszelkie uczucia związane z wiarą. Wiara to dowód na to, czego nie widać. Możemy nią żyć tylko sercem, które czuje Boga i w którym On mieszka. Biblię studiujmy naszym życiem. Trafiając bowiem z pomocą Ducha Świętego na specjalne słowo Boga do nas, możemy znaleźć drogowskazy i właściwą ścieżkę. Nie starajmy się rozumieć Pisma Świętego rozumem. Od tego mamy serce, które przecież ona tak bardzo porusza. Nasze życie tylko potwierdzi nam to, że właściwie w serduszku czujemy to, co Pan chce nam powiedzieć 🙂

    • Nie zgadzam się z apelem o wyłączenie rozumu na czas lektury Pisma Św. Nie zapominajmy, że nikt inny, ale właśnie Pan Bóg wyposażył nas w zdolności poznawcze, właśnie rozumowe, które mają pomóc nam zrozumieć Jego oczekiwania względem nad. Nie sprowadzajmy lektury Pisma do poruszeń emocjonalnych.

  • Pismo Święte lubię czytać uszami.
    Polecam „eM jak miłość Słowem pisana – Ewangelia dnia z komentarzem” w Radio eM 107,6 FM. Codziennie: 5:50, 6:50, 12:08, 23:10

  • „Jak czytać Pismo Święte?” Dobre pytanie. Odpowiem tak, jak podpowiada mi sumienie. Kiedyś, podczas niedzielnej mszy, pewien ksiądz, który mówił, dobre kazania, nakłaniał do słuchania, swojego wewnętrznego głosu. Czytanie Słowa Bożego uwrażliwia, daje dobre wskazówki – tylko trzeba umieć je odnajdywać. Ale najważniejsze, dla mnie były takie słowa:

    „… Nigdy nie trać nadziei.
    Nigdy nie wolno ci zwątpić.
    Nigdy nie wolno ci upaść.
    Nigdy nie wolno ci rozpaczać.
    Nic nie szkodzi, że nie ma.
    Że odszedł.
    Wszystko od początku.
    Od zera.
    Wszystko na nowo.
    Sursum corda.
    W górę serca…
    Bóg jest z tobą…” Sądzę, że te słowa w pełni odzwierciedlają czytanie Pisma Świętego. W trudnych chwilach życia, trzeba je otworzyć, na właściwej stronie. Bo przecież ta nadzieja, jest najważniejsza.

  • Pismo św. towarzyszy mi właściwie od młodości, kiedy to jako młody człowiek należałam do Ruchu Światło- Życie. To tam po raz pierwszy zasmakowałam słowa Bożego poprzez metodę Rewizji Życia i Kręgu Biblijnego. Na poszczególnych etapach mojego życia w czasie studiów teologicznych i w dorosłym życiu Pan Bóg coraz głębiej pokazywał mi jak ważne jest życie słowem Bożym w codziennym życiu. Razem z mężem i naszymi dziećmi co tydzień kupujemy Gościa Niedzielnego, który pozwala nam lepiej przygotować się do niedzielnej liturgii słowa i tak jest od 30 lat. Dziś nasze dzieci są już dorosłe, ale dalej kupują Gościa już dla siebie. Od kilku lat zostaliśmy zaproszeni w naszej parafii do prowadzenia Kręgu Biblijnego. Spotykamy się więc raz w tygodniu w piątek aby pochylić się nad liturgią słowa nadchodzącej niedzieli. Zastanawiałam się dlaczego mimo aktywnej duszpastersko parafii tak stosunkowo mało ludzi przychodzi na nasze spotkania. Jedną z odpowiedzi na to pytanie może być fakt, że kontakt ze słowem Bożym zawsze wymaga jakiejś odpowiedzi z naszej strony, czasami zmiany postawy, czy myślenia. Mówi o tym mówi Bóg do Izajasza, kiedy zapewnia go, że podobnie jak deszcz i śnieg, który spada na ziemię, nie powraca do nieba, dopóki nie nawodni ziemi i nie zapewni urodzaju, tak również Bóg tak długo będzie rozsiewał swoje Słowo, dopóki nie przyniesie ono owocu, czyli mojego zbawienia.

  • Mnie czytać Pisma święte każdego dnia nauczył mój kierownik duchowy , by nim się karmić i szukać odpowiedzi na pytania życia codziennego. Czytam wieczorem Ewangelię i rano też by lepiej o niej pamiętać w ciągu dnia, bo potem te Słowa z serca przychodzą do głowy i dodają sił w różnych sytuacjach, są szczególną pomocą w tych trudnych chwilach jakie przychodzą. Szczególnie lubię wracać do tych , które mówią jak bardzo jestem ważna dla Boga i kochana. Jego miłość sprawia że łatwiej znosić różne doświadczenia ucząc się patrząc na Jezusa .

  • Siedzi Heniek na kamieniu
    Co tak siedzisz głupi Heniu?
    Czas marnujesz i mędrkujesz
    a mądrości nie zyskujesz.
    Henio wreszcie rad usłuchał
    bo mądrości w życiu szukał.
    Szukał, szukał… w prasie… i telewizorze
    W domu… w pracy… i na dworze.
    Z męczył się niesnadnie
    Usiadł bo za raz upadnie.
    Znowu siedzi na kamieniu
    Ach niemądry głupi Heniu.
    Wreszcie strasznie załamany
    W Imię Ojca Syna Ducha
    Może Bóg mnie dziś wysłucha…
    Nie minęła chwilka:
    Wstań bo dostaniesz wilka,
    gdzieś z obłoków Bóg doń woła
    w Biblii jest mądrości szkoła.
    Czytaj Ją byle nie bez wiary
    A mądrość zdobędziesz nim będziesz stary.
    Siedzi Heniu na kamieniu,
    Biblię czyta cały dzień i noc
    Mądrość zdobył i podłożył sobie koc.

  • Wciąż łapię się na tym, że Biblię powinienem czytać:
    1.W skupieniu – by nie umknął żaden detal słowa Bożego – niejednokrotnie Pan mówił do mnie przez to co najmniejsze w tekście.
    2.Z wiarą – trudno przyjąć do serca coś w co się nie wierzy, dlatego muszę uwierzyć w prawdę jaką zwiastuje mi Pan w słowie Bożym.
    3.W odniesieniu do życia – odkrytą i przyjętą prawdę muszę odnieść do swojego życia, by móc ją przemienić w czyny.
    Obecnie medytuję Księgę Amosa – tam rzeczywiście detale mają wielkie znaczenie, a słowa tej księgi są dosłownie ostre jak miecz obosieczny – nie ma żartów, wezwanie do nawrócenia to nie błaha sprawa. 🙂

  • Pismo św. można czytać po to, żeby poznawać Pana Boga na sposób teologiczny, a także po to, aby modlić się Słowem Bożym i szukać Jego woli względem codziennych ludzkich dylematów. Niezależnie jednak od celu towarzyszącego lekturze należy pamiętać, że obcuje się ze Słowem Bożym. Tylko taka perspektywa pozwala na docieranie do głębi tekstu. Lekturze Pisma i rozmyślaniu powinna towarzyszyć modlitwa do Ducha Św. Ja jednocześnie proszę także o pomoc mojego Anioła Stróża, aby pomógł mi w unikaniu niepotrzebnych rozproszeń. Warto też z góry założyć czas przeznaczony na lekturę i rozmyślanie, tak aby nie poddawać się już po chwili, kiedy tylko pojawią się pierwsze trudności.

  • Każde słowo, zdanie i opowiadanie w Piśmie Świętym należy czytać w kluczu Miłości. Bóg Jest Miłoscią i wszystko od Stworzenia świata „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemie „do ostatniego „Marana tha” należy czytać w kluczu miłości. Nawet krwawe bitwy i kontrowersyjne fragmenty. Krwawe jatki czy sielankowe wizje psalmu „Pan jest moim Pasterzem” Bóg Miłość Jest Prawdą Dobrem i Pięknem . I to jest w każdym Jego słowie skierowanym do mnie. Chwała Panu

  • „Jak czytać Pismo Święte?”
    Tak jak dziecko, które czyta swoją ulubioną, najlepszą, najcenniejszą książkę. Z wypiekami na twarzy. W dzień, w nocy. W szkole, w domu, pod kołdrą oświetlając kolejne kartki latarką 😉 Przeżywając losy głównego bohatera. Utożsamiając się z nim, starać się być tak jak On. Parafrazując Jana Raka – chłopskiego poety z Husowa pod Łańcutem. Pismo Święte to twój najlepszy przyjaciel. Nie wyśmieje, nie zdradzi, a nauczy wiele.

  • Czytanie Pisma Świętego powinno byc poprzedzone modlitwą. A idealnie by było gdyby to była:
    – modlitwa,
    – post,
    – pokuta.

    Z serdecznymi pozdrowieniami na Nowy Rok 2015.
    (w.m.)

  • Jak czytać pismo – nie wiem. Czytam je w bardzo różny sposób. Najczęściej szukam wskazówek, zrozumienia tego co dzieje się w danej chwili, więc na wyrywki, tak jak mi się otworzy. Innym razem szukam pewnego rodzaju ciągłości, od słów w starym testamencie, poprzez psalmy do ewangelii czy dziejów apostolskich i … czasem znajduję. Czasem czytam tylko psalmy, gdy dręczą mnie wątpliwości i zmagam się z problemami. Innym razem w dziejach apostolskich szukam wsparcia dla mojego apostolstwa na ziemi. Nie wszystko rozumiem ale bardzo się staram. Nie wiem więc jak czytać pismo święte, Czytać.

  • Czytanie Biblii jest spotkaniem z Bogiem i jak w przypadku każdego spotkania trzeba się przede wszystkim otworzyć na to co Bóg ma nam do przekazania. Uważnie wysłuchać , niespiesznie przemyśleć ,pozwolić by prawda której doświadczamy czytając Pismo Święte powoli w nas wykiełkowała i wydała owoce.Czytając Biblię nie poganiajmy swoich myśli, dajmy sobie niezbędny czas.

  • Pismo Święte powinno się czytać według natchnienia serca. Czyli czasem wystarczy jeden werset a nawet 1 słowo innym razem może to być cały rozdział. Można dać sobie postanowienie przeczytania Pisma Świętego i powinno sięgać się po Słowo w Nim zawarte codziennie, al nigdy nie powinno się zmuszać do czytania PŚ ani czytać go jak książki czyli strona po stronie od pierwszej do ostatniej.Ja sięgam po Pismo Święte zawsze gdy mam pragnienie spotkania się z Bogiem i Spotykam się z Nim z Bogiem, bo wiem że zostało napisane pod natchnieniami samego Boga.Dla mnie jest Ono niezwykłym i cudownym przewodnikiem mojego życia Słowem-które na początku było Bogiem.

  • Jak czytać? Pismo Święte jest cały czas bestsellerem chrześcijanina,zawsze pod ręką i zawsze żywe.To nie książka,którą się otwiera od początku i czyta czekając na ciekawe wydarzenia.Gdy poproszę Ducha św,by pomógł mi zrozumieć wybrany fragment Pisma wtedy przychodzi pokój i chęć poznania słów skierowanych do mnie.Tak więc Biblię czytam fragmentami bowiem każdego dnia Bóg przemawia do mnie przez konkretne słowo z Pisma św.Czytam powoli a zapamiętany tekst w ciszy kontempluje i staram się rozumieć do konkretnej sytuacji życiowej…Biblia jest pokarmem dla każdego dnia człowieka uwikłanego w sytuację grzechu pierwotnego.

  • Jak czytać Pismo Święte? W dzisiejszym świecie – ważne by w ogóle czytać. Może bardziej aktualne pytanie to „Jak zacząć czytać Pismo Święte?”. A jak? A tak od niechcenia, przypadkiem, ukradkiem. Bez nadęcia, bez zadęcia, bez patosu. A tak, jakby to była codzienna gazeta, a w niej coś ciekawego o nas, o naszej okolicy, o ludziach, o ich decyzjach, o błędach, o poświęceniach i o zdradach. A tak, jak czytamy newsy o celebrytach. A czemu nie? Ileż to fascynujących postaci i ich historii możemy spotkać w Piśmie Świętym. Niechaj oni staną się naszymi bohaterami codziennych newsów, naszymi celebrytami. Niech ta księga leży pośród gazet, ulotek, niech stanie się bliska, nie mistyczna i niedostępna. A wtedy jej mądrości i wartości w niej przekazywane niepostrzeżenie staną się częscią naszego życia. Nasiąknijmy nimi jak poranną herbatą a staniemy się lepszymi ludźmi. Tak po cichu, codziennie, z Pismem Świętym w ręku, pod poduszką, obok łóżka, na kuchennym blacie, z pozaginanymi rogami.

  • Pismo Święte czyta się kolejno lub wyrywkowo. Poznawcze nastawienie do minionych wydarzeń. Można poszukiwać ale tu przydają się objaśnienia. Czytanie może też być modlitwą, ale nie koniecznie. To opis jak nauczał Pan, jak żyć i odniesienie do realnego życia jest najważniejsze.

  • Czytać stale nie zaleznie od tego czy się rozumie czy nie. Słowa skierowane do mnie będą zrozumiałe.
    Zgadzam się ze wszystkimi wpisami. Każda metoda przynoszaca pojmowanie Słowa Bozego jest dobr dla stosującego ją, Jak nie przynosi efektu to szukać dalej ale nie ustawać.

  • Jak czytać Pismo Święte?

    Z otwartym sercem, z ogromną pokorą i cierpliwością. To niezwykle ważne. Powinniśmy zdobyć się niejako na więcej, niż wynikałoby z naszego usposobienia. To właśnie wtedy naprawdę zapraszamy Słowo Pana do naszych dusz. Należy być na to zawsze gotowym i rozmyślać o Piśmie Świętym, gdy nie mamy go przed oczami. Bóg żyje w tych słowach, a my czytając je i rozmyślając nad nimi, z pokorą i modlitwą, mamy szansę stawać się codziennie lepsi. Stwarzać się wciąż na nowo wpatrzeni w Jego mądrość.

  • Pismo Święte czytać w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego.
    Z zapałem i bez zapału.
    Wtedy kiedy się chce i kiedy się nie chce, a może wtedy właśnie przede wszystkim i o dwa zdania więcej.
    Gdy daje pocieszenie i kiedy daje strapienie.
    Kiedy czasu pod dostatkiem i kiedy go brakuje.
    Kiedy skupienie i gdy niebieskie migdały w myślach.
    Gdy mądrości wystarcza i kiedy jej za mało.
    Gdy serce Je przyjmuje i gdy przyjąć trudno.
    O to Cię proszę, Duchu Święty.
    Amen.

  • Dobry wieczór,

    Po pierwsze – CHCIEĆ znaleźć czas na lekturę Pisma Św., a nawet modlić się o to.
    Po drugie – ustalić swój sposób tego czytania, np. systematyczna lektura którejś Księgi, Ewangelii itp., albo lektura jakiegoś ustępu „na chybił trafił”, albo lektura tego, co mówi Pismo Św. na określony temat (w rożnych miejscach) itp.; sposoby te mogą się zmieniać w czasie, jednak nie za często.
    Po trzecie – czytać tak, jak gdyby to, co czytam, było specjalnie skierowane do mnie, właśnie tu i teraz.

    W moim przypadku wywołuje to refleksje, które mogą dotyczyć nagłego i bardzo jasnego zrozumienia, a raczej – odczucia całym sobą – jakiejś prawdy wiary, albo ujrzenia w nowym świetle („zrozumienia”) bieżących wydarzeń. Czasami są to nasuwające się rozwiązania, wskazówki dotyczące własnego życia, decyzje…

    W 1982 roku, późną wiosną, przybyłem do Tyńca z listem polecającym od znajomego księdza, z prośbą o możliwość kilkudniowego pobytu. W klasztornej atmosferze, uczestnicząc i w codziennej pracy fizycznej, i we wspólnotowej modlitwie, mając czas na własne przemyślenia w celi i podczas spacerów w klasztornych ogrodach, a także – poprzez głębokie rozmowy szczególnie z jednym z Ojców – chciałem zrozumieć, jakie mam powołanie (kapłaństwo – małżeństwo). Czas płynął, a ja miałem coraz większy mętlik w głowie i w sercu; (nie ośmielę się nazwać tego stanu nocą zmysłów, ale miał on dużo wspólnego z nocą). Wyjeżdżałem bez rozstrzygnięcia, na które tak liczyłem i o które tak się modliłem. Wychodząc z celi, z torbą w ręku, otworzyłem jeszcze Pismo Św., by przeczytać jakiś fragment na drogę; (stosowałem wówczas metodę na chybił trafił, ostatni akapit na nieparzystej stronie). Tytuł akapitu brzmiał: MAŁŻEŃSTWO. Ślub odbył się we wrześniu tego samego roku. Jesteśmy już ponad 32 lata szczęśliwym małżeństwem.

    Życzę wszystkim wielu łask w Nowym Roku, a zwłaszcza światła z Góry przy podejmowaniu decyzji.
    kw

  • Czytać trzeba często i po kilka razy dany tekst, gdyż za każdym czytaniem na inne wartości zwraca się uwagę. Czytać, kiedy chce się znaleźć odpowiedź na problem dnia, problem z drugim człowiekiem, problem ze sobą samym. Bo Pan Bóg mówi tylko, że nasze słuchanie słowa zależy od tego jak bardzo tego w danym momencie potrzebujemy.

  • Aby lektura Pisma Świętego była skuteczna , wpływała na naszego ducha z tendencją wzrostu trzeba je czytać co najmniej raz dziennie po 2 strony. Niekoniecznie ważne jest rozważanie w ciągu dnia, ważne żeby z uwagą przeczytać te 2 strony, a Słowo już – nawet jeśli wszystkich treści nie zapamiętamy- będzie w nas działać. Takie mam doświadczenie. Chrześcijanin może się skupić na lekturze Nowego Testamentu, bez którego przecież mogłoby nie być takiej rzeczywistości Kościoła jaką mamy.

  • czyli odpowiedzi dodawać tu a nie na fb? zatem wklejam tutaj też odpwiedz:

    Jak czytać Pismo Święte,
    przez nas tak często niepojęte?
    Najpierw Ducha Świętego zaprosić
    i łaski przez niego wyprosić,
    aby czas oddany Bogu
    był pełen dialogu.
    Bo Bóg sam do nas przemawia
    więc ważna jest nasza postawa.
    Nie warto się śpieszyć
    ale Słowem Bożym się cieszyć.
    Serce szeroko otworzyć
    i klimat modlitwy stworzyć.
    Teraz lekcja najważniejsza,
    a zarazem najefektowniejsza:
    starać się czytać z potrzeby serca,
    niech Słowo Boga nasze lęki uśmierca.
    Czytajmy tak jak każdy umie,
    a z łaską Boga każdy coś zrozumie.

  • Dzięki Bogu, Żywe i Święte Słowo Pana czytam ósmy rok – co dzień 🙂 Mój ulubiony sposób, otwarcie Biblii na „chybił-trafił” (raczej wieczorem). Wcześniej proszę Ducha Świętego o Światło poznania i przyjęcia Słowa Pana jako drogowskaz, abym we fragmencie, który Pan mi przeznaczył mogła przejrzeć się jak w lustrze. Za rok, jak Bóg da, ukończę „Wielką Nowennę”, kś. A. Michałka – Słowo Boże na każdy dzień z wyjaśnieniem, przemyśleniem i modlitwą. Codzienne czytanie Ksiąg Starego i Nowego Testamentu to dla mnie wytchnienie, wskazówka na daną chwilę, dzień, to relacja i dialog z Mistrzem, Królem i Przyjacielem, Który jest zawsze przy mnie, Który jest łaskawy, miłosierny i bardzo Wierny…a Miłość Jego niepojęta – Światłem na moich codziennych dróżkach <3 Są oczywiście w Biblii księgi np. Przysłów, Mądrości, Apokalipsa, Ewangelie…do których wracam jak bumerang….. 🙂
    Jezu, Ufam Tobie, Jezu kocham Cię, Jezu, wielbię Cię. Panie, Ty pozostań z nami, teraz i na wieki wieków. Amen <3

  • Odczytywać Obecność Słowa na nowo tak jak się wita Nowy Rok w takiej dziecięcej ufności, ciekawości…To jak spotkanie na tu i teraz z Panem:)

  • Najlepiej z dziećmi, małe dzieci, z którymi pracuję, mają zaskakujące pomysły, jak zinterpretować Pismo Święte i często ja katechetka, jest zaskoczona i onieśmielona ich pomysłami i tym, jak dusza dziecka otwiera się na Słowo Boże. Nieprawdą jest, że dzieci są za małe na Biblię, one chłoną i przez nie Bóg mówi. 🙂

    • O tak, zgadzam się na sto procent! Czytać jak dziecko… Podobno taka jest medytacja karmeliańska, której opis wpadł mi kiedyś w ręce, a potem w uszy. I teraz ja też czytam codziennie, najczęściej ok pół godziny, zatrzymując się nad różnymi słowami czy gestami i pytając „A czemu tak?” „A kto?” „A komu?” itp. Jak dziecko, wścibskie ale trochę niepewne, więc bez ceregieli pytające – czyżby pokorne?
      Czasem zaglądam też do różnych przekładów Pisma Świętego – to bardzo nieraz pomaga, bo czasem współczesny język potoczny zaciemnia znaczenia słów, tzn. zmienia lub zbyt upraszcza albo po prostu już nie używa – a dzieci lubią wiedzieć o co chodzi. A jeśli taki dzieciak czytelnik Słowa zna trochę grekę lub łacinę, to naprawdę nie ma bardziej pasjonującej lektury. Choć wtedy też zdarzają się spotkania pozornie jałowe i bez smaku czy emocji , no ale lektura Pisma Swiętego to naprawdę spotkanie z Kimś Żywym, Kto ma prawo chcieć pomilczeć, tylko popatrzeć. Może to o to chodzi, żeby czytać wiernie, systematycznie, z prostotą i pokorą, tak, żeby się nauczyć pozwalać Panu Bogu być w naszym życiu sobą, czyli Bogiem, Kimś Większym od nas…a jednak bliskim, kochającym Ojcem.

  • Moja przygoda z czytaniem Pisma Św. zaczęła się kilka lat temu, gdy ktoś zachęcił mnie do tego, bym czytała czytania na Mszy Św.Z początku było trudno, nie rozumiałam tego, co czytałam, a jak poprosiłam o pomoc Księdza, to Ksiądz powiedział znamienne słowa: POMODLIć SIĘ DO DUCHA ŚW. by ten sam Duch, który natchnął Pisma, poruszał serca czytających bosko-ludzkie słowa.Od tego tak naprawdę zaczęła się moja największa przygoda z pismem Św. które jest Słowem Żywym i obosiecznym…Obecnie razem z Ks.Węgrzyniakiem czytam Biblię codziennie dzięki akcji na FB,za którą Bogu stokrotnie dziękuje. Wierzę, że „Pisma nie można odrzucić” (J 10,35) i że „Wszelkie Pismo od Boga jest natchnione” (2 Tm 3,16).
    Chcę czytać, gdyż „wiara rodzi się ze słuchania” (Rz 10,17) a Pismo święte jest pożyteczne do wielu rzeczy (por. 2 Tm 3,16-17).
    Sposób na czytanie Pism natchnionych u każdego może być inny i to cudowne, że i tu Pan Bóg okazuje Swą Łaskę człowiekowi.Jeżeli często sięgasz po Pismo Św. – oddychasz Bogiem,tak samo, gdy się modlisz – żyjesz Bogiem.Jestem przekonana, że Biblia staje się tym piękniejsza, im lepiej się Ją rozumie i ze jest wspaniałą budowlą, którą należy nie tylko czuć, ale w której trzeba mieszkać…
    Nie chcę umrzeć, nie przeczytawszy Biblii….

  • Jak czytam …. Robię dobrą kawę, zasiadam w ulubionym fotelu i czytam ….. Czytam tak jakbym spotykał się z najlepszym przyjacielem ….

  • Hierarchowie kościelni podobno twierdzą, że „Chrystus jest najwyższym mistrzem jakiego po nim nie było”.
    Osobiście uważam co następuje: Żeby zrozumieć słowa Chrystusa trzeba samemu stać się Chrystusem.
    A do tego czasu wypada poddać się kierownictwu kogoś takiego jak Chrystus. Niestety w Tradycji kościelnej nie zachowała się linia bezpośredniego przekazu z Mistrza na ucznia (przynajmniej oficjalnie) jak ma to miejsce np.: w buddyzmie i hinduizmie. Ja osobiście korzystam z nauk takich Mistrzów jak Paramhansa Jogananda, Mahariszi, czy współcześnie żyjący Mooji.
    Tacy Mistrzowie są żywym Słowem Bożym (Biblią). Polecam przeczytać „Istotę Samourzeczywistnienia” Paramhansy Joganandy. Nauki tych Mistrzów jeszcze bardziej przybliżyły mnie do chrześcijaństwa.
    A jakie wyniosłem nauki od Joganandy? Oto one:
    Należy czytać biblię ale myśleć, że to sam Bóg ją czyta poprzez nasze oczy. Wciąż powtarzać „niech tylko Twoja wola się dzieje”. I „Maranatha” oczywiście. Wszystko co robimy to sam Pan działa przez nasze ręce. Chrystus to świadomość, nieosiągalna przez żadne z naszych ego. Duch Święty przemawia przez nas na tyle na ile my na to pozwolimy.
    Niestety jak twierdzą buddyści „intelekt jest szóstym ze zmysłów” , dlatego uważam że myślenie logiczne jest przydatne do sprawdzania nauk głoszonych przez religie. Jeśli w tych naukach są jakieś nielogiczne lub sprzeczne ze sobą treści to znaczy , że gdzieś jakiś „niechrystus” popełnił błąd nieumyślnie lub też umyślnie. Takim logicznym myśleniem odkryłem medytację WCCM , bo skoro inne religie medytują to nasza musi też mieś takie praktyki.
    Podziwiam Benedyktynów za to , że „najodważniej szukają Chrystusa w innych religiach”, Św. Hildengardę z Bingen i wszystkich tych chrześcijan, którzy rozumieją że „zbawienie przez Chrystusa” polega na znalezieniu Chrystusa w samym sobie, a nie na „ochszczeniu” wszystkich po chrzescijańsku.
    No ale to może ja sie mylę.
    Pozdrawiam
    filozof

  • Codziennie. Od początku do końca i znowu od początku. W różnych przekładach. Modlić się słowami Pisma Świętego i poznawać przez Pismo naturę człowieka i Boże działanie w historii. Nie gorszyć się trudnymi miejscami Pisma. Przyjmować z pokorą rzeczy niezrozumiałe. Omodlić przeczytane.

  • Jak czytać? Wciąż. Na drodze życia te same frazy mienią się za każdym razem inną barwą Prawdy jak liść nim spadnie zeschły.

  • „Jak czytać Pismo Święte?”
    Kiedyś myślałem sobie, że Pismo Święte należy czytać od początku do końca (tak jak powieść) i w momencie gdy zatrzymałem się na dłuższy czas na jakimś fragmencie i nie kontynuowałem czytania z różnych względów, powodów, to wtedy znów od początku powinienem zacząć je czytać. I w ten sposób nigdy bym nie przeczytał Biblii całej chociaż raz. Uświadomiłem sobie jednak, że po zatrzymaniu się na jakiś fragmencie i nie zaglądaniu do niej przez dłużysz okres czasu będę czytał ją dalej, bo przecież gdybym nawet przeczytał ją w całości milion razy to i tak nie jestem w stanie po ludzku jej do końca zrozumieć. Tak więc teraz czytam ją wyrywkowo, a to znaczy, że np. mam ochotę na Księgę Przysłów to czytam Księgę Przysłów, a innym razem Ewangelie Mateusza to wtedy biorę się za ową Księgę. Chociaż bardzo dobrym zwyczajem jest otworzenie Pisma Świętego na zupełnie przypadkowym fragmencie i po prostu czytanie tego co zostało otworzone.

  • Lektura Pisma Świętego ma być osobistym spotkaniem z żywą Osobą Boga mówiącą w słowie. Może być traktowana jako kontynuacja przebywania z Panem jako Przyjacielem, które zaczyna się w słowie liturgii i Sakramencie Eucharystii. Spotkanie z Przyjacielem, który mówi w ciszy serca i któremu należałoby odpowiedzieć tylko poprzez otwarte i pokorne słuchanie. Przebywanie przepojone miłością i pragnieniem odkrywania Jego Osoby we wszystkich wydarzeniach opisanych na kartach Biblii ma być podstawą kształtowania i odkrywania siebie w Jego Osobie. Lektura taka ma być zatem nie tyle zgłębianiem sensu czytanego słowa, lecz także odkrywaniem sposobu wprowadzania słowa w czyn w życiu codziennym na wzór opisywanych w Biblii wydarzeniach i postawach. Czytam, słucham, a odpowiadam całym życiem. Z takiego słuchania rodzi się prawdziwa postawa wiary, która poprzez dosłowny i ukryty sens słowa Bożego odkrywa Jego wolę i staje się podstawą żywej relacji z Bogiem jako Przyjacielem, a także „pieśnią” uwielbienia Pana w prawdzie i pięknie, która dodaje siły i pokrzepia w trudach życia.

  • Biblię można czytać prawie zawsze i prawie wszędzie. Pamiętać trzeba przy tym, że jest to Słowo samego Boga, biorąc więc Biblię do ręki trzeba mieć w sobie respekt i szacunek.

  • Pismo Święte to list Pana Boga do człowieka (zawsze mi się ta definicja podobała). Tak też je należy czytać.
    Po pierwsze jak list Kogoś, kto mnie bardzo kocha i pisze, by mi coś powiedzieć. Czytam więc i rozmyślam, co to słowo znaczy konkretnie dla mnie.
    Poza tym czytam jak list, by zasięgnąć informacji o czasach, o ludziach, o działaniu Pana Boga. Próbuję wiele z tego się nauczyć, zapamiętać.
    Jednak przede wszystkim staram się otworzyć serce, słuchać, które fragmenty szczególnie w danym momencie je poruszają. Wiem wtedy, że to słowo jest konkretnie dla mnie. Muszę je wtedy szczególnie rozważyć, by móc nim żyć.
    Czytam Pismo Święte po kolei albo konkretne fragmenty. Zawsze jednak wiem, które słowo jest do mnie konkretnie w danej sytuacji. Nie martwię się, kiedy czegoś nie rozumiem, kiedy czytam bez uniesień. Wiem, że na wszystko przyjdzie właściwy czas.
    Zawsze pamiętam, Kto do mnie pisze i zawsze staram się odnaleźć słowa miłości.

  • Jak czytać Pismo św? Jak list,który jest zaadresowany do konkretnej osoby(do mnie)-to znaczy,że Ten który go napisał zna adresata i dlatego mogę z Nim szczerze rozmawiać o swoich pragnieniach,tęsknotach,trudnościach, niepokojach. Ten list odsłania mi również Nadawcę,stąd poznając Go poprzez czytanie,mogę Go pokochać i zawierzyć Mu.

  • Jak czytać Pismo Święte? Kontemplacyjnie, to znaczy widzieć oczyma duszy to, o czym się czyta, wyciszyć się na tyle, aby móc wejść w tę sytuację, o której czytamy. To pozwala odczuć Bożą obecność, poczuć Jego miłość, Jego moc, posłuchać jak On do nas mówi i co do nas mówi, poczuć prawdziwy pokój serca…

  • Pismo Swięte oczywiście należy czytac z należytym szacunkiem, ale czy nie szanujemy też najlepszego, zaufanego przyjaciela? Tak właśnie sobie myśle,że spotkanie z Biblia to jak spotkanie z takim Przyjacielem-pełne otwartości, ufności i iejsca na dialog. Czasem usłyszymy słowa pociechy, czasem pochwały, zapewnienia obecności i miłości a czasem będziemy napomnieni, obnażeni, postawieni do pionu. A wszystko to abyśmy byli bliżej siebie i Niego.

  • Moim osobistym dążeniem jest, by czytać Pismo WYTRWALE – nie zawsze wszystko jest zrozumiałe, nie zawsze znajduje w Piśmie Świętym ukojenie i drogowskaz (czasem wręcz odwrotnie) – ale najważniejsze, by trwać przy Słowie Bożym, by mogło w nas wzrastać zgodnie z Bożym zamiarem.

  • Może to nieskromnie zabrzmi, ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że Biblia została napisana z myślą o mnie. A to dlatego, że za każdym razem kiedy Ją czytam, nawet tylko jedno zdanie, odnosi się ono do mojego życia. To nie wszystko. Życie płynie, wiele rzeczy i wydarzeń ulega ciągłym zmianom, pojawiają się nowe sytuacje, a mimo to Biblia jest cały czas w swoim przekazie aktualna i na czasie i nawiązuje do tego, co aktualnie w moim życiu się dzieje, ewentualnie do jakichś wydarzeń wcześniejszych. Wtedy sobie myślę, to niesamowite, zupełnie jakby ktoś znał moje życie na wylot. Jak czytam Biblię? Czytam Biblię na dwa sposoby, albo nawet trzy. Pierwszy sposób który najbardziej mi odpowiada to sposób na chybił trafił czyli otwieram Biblię w dowolnym miejscu i czytam albo jakiś fragment albo jedno zdanie, w ten oto sposób robię sobie taką „niespodziankę” bo nigdy nie wiem co mi się trafi. Niespodzianka jak to z niespodziankami bywa , nie zawsze bywa tylko miła, raz jest surowa innym razem jak zimny prysznic ale są też niespodzianki jak miód. Drugi sposób to czytam Ewangelię na dany dzień najchętniej z komentarzem liturgicznym. A trzeci sposób łączy te dwa sposoby czyli codzienne życie w którym staram się odnaleźć wszystko to co w Biblii przeczytałam a więc ludzie , których spotykam, sytuacje i wszystko co mnie otacza, bo poprzez tych ludzi, zdarzenia Bóg też do mnie przemawia. A Biblia im częściej się Ją czyta pozwala lepiej to wszystko zrozumieć.

    Joanna B.

  • To Pan mówi do serca i przemienia umysł Słowami słów Pisma. Samo Pismo niczego nie zmieni. Z czytaniem Słów jest jak z randką, kiedy chcemy kogoś poznać, kimś się ubogacić. Pan chce, byśmy dali się uwieść. Trzeba przyjść w określonym czasie, w określone miejsce, odpowiednio ubranym. Trzeba przynieść całego siebie – swoje ciało, umysł, emocje, poczucie humoru, doświadczenie życiowe, troski i radości. Za sobą zostawić jedynie swoje stereotypy i uprzedzenia – dobrze jest dać się zaskoczyć. A później jak w dobrej rozmowie mów dwa razy mnie niż słuchasz. Warto tylko dodać, że najlepiej, gdyby były to randki z żoną – wtedy można spotykać się regularnie i zgodnie z 6 przykazaniem 😀

  • Pismo Sw czytam sercem.Oddaje jednoczesnie pod ocene swoje zycie duchowe,ktore przechodzi przez rozne drogi uzdrowienia.Nie rozstaje sie z Pismem bo jest dla mni Osoba z ktora nawiazuje wiez kazdego dnia.

  • Biblia oznacza dla mnie osobiście jedną z najważniejszych przestrzeni spotykania się z moim Bogiem, który jest moim Ojcem, co bardzo mocno czuję. Świadomość tego wzbudza we mnie nieustanną radość, a nawet zachwyt. Pismo Św. czytam regularnie mniej więcej od trzech lat. Bóg w swej dobroci pozwolił na to, abym tak zwyczajnie zakochała się w Jego Słowie. Miłość Słowa Boga pozwala mi między innymi wzrastać w wierze oraz kształtować siebie. Ponadto jest mi realną pociechą i lekiem na różne dolegliwości. Jest bezpośrednim komunikatorem pomiędzy mną, a dobrym Bogiem.

    Chcę powiedzieć w przysłowiowych dwóch słowach jak wyglądało moje życie bez żywej wiary, czyli również bez kontaktu z Biblią. Jestem zapalonym bibliofilem od dziecka. Książki czytałam zawsze i wszędzie. W domu mam zgromadzonych około 2000 tytułów. W ciągu wielu lat przygody z książkami zachwycałam się zarówno różnymi autorami jak i książkami. Jednak nigdy nie była to Biblia. Owszem, stała na półce. Owszem, czasem brałam ją do ręki, ale niestety nie przemawiała do mnie. Kontakt z nią przez te wszystkie lata był enigmatyczny i drewniany. Czułam wyraźną rezerwę, kiedy brałam ją do ręki.
    Czasem na portalu bibliofilskim spotykałam się z klasycznym pytaniem wśród tzw. moli książkowych zatytułowanym: „Która z książek jest dla ciebie najważniejsza?”. Moje odpowiedzi były różne, bo też miałam przyjemność przeczytania wielu wspaniałych książek. Kiedy tak po wielokroć odpowiadałam na to pytanie w moim sercu gdzieś majaczył świadomy smutek, że nie mogę powiedzieć, że najważniejsza i najpiękniejsza jest dla mnie Biblia. Przebudzenie do czytania Pisma Św. przyszło wtedy, kiedy poprosiłam dobrego Boga o to, aby pozwolił mi zbliżyć się do siebie. Razem z wieloma zmianami w moim życiu rozbudziła się miłość i głęboki szacunek do Biblii. Obecnie nie mogę przeżyć dnia bez Słowa Bożego. Obok Mszy Św. jest to najcudowniejszy i najważniejszy fragment mojego zwyczajnego dnia, który dzięki Słowu Bożemu przestaje być w pewnym sensie zwyczajny. Z Biblią zaczynam dzień, a więc rano, kiedy rodzina jeszcze śpi wymykam się do zacisznego kąta. Przed każdym otwarciem Biblii uświadamiam sobie, że Bóg jest bardzo blisko mnie, bo jak mówi mój ulubiony apostoł św. Paweł, Bóg jest niedaleko od każdego z nas. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 27-28). Zwracam się do Ducha Św. o łaskę Jego światła, abym mogła rozumieć i czuć jak najlepiej potrafię to, co mój niebieski Tatuś powie za chwilkę do mnie. Codziennie medytuję czytania z danego dnia. Każdy fragment czytam półgłosem z maksymalnym skupieniem i otwartym sercem, żeby to, co czytam jak najlepiej utrwaliło się we mnie i abym mogła Słowo przeżywać w ciągu całego dnia. Po każdym przeczytanym fragmencie milknę, bowiem Bóg przemawia w ciszy. Na zakończenie wielbię Boga i dziękuję Mu za spotkanie z Nim.

    Z radością mogę powiedzieć, że praktycznie z Biblią nie rozstaję się. Stała się ona źródłem mojego życia, wiernym towarzyszem. W ciągu dnia, kiedy tylko jest to możliwe czytam Słowo, zachwycam się nim, analizuję. Nawet przysłowiowym jednym zdaniem. Przy Biblii, kiedyś tak drewnianej, teraz prawdziwie ożywam, czasem śmieję się, a czasem płaczę.
    Na koniec wspomnę o jednej z wielu konkretnych sytuacji, kiedy mój niebieski Tata podtrzymał mnie na duchu z pomocą Biblii, tak, że mogłam sprostać trudnemu wyzwaniu. Niedawno miałam wyjątkowo trudny dzień, niezwykle stresującą wizytę z mężem u lekarza w sprawie naszej córki. Z niepokoju dygotałam w środku, a mój głos zauważalnie drżał. Nie wiedziałam jak poradzę sobie z wykonywaniem obowiązków w takim stanie. Tego dnia przed otwarciem Biblii poprosiłam Boga, aby wyciszył mojego trzęsącego się ducha i oto, co przeczytałam natychmiast po tym jak moje oczy odszukały odpowiednie czytanie z danego dnia:
    Ja, Pan, twój Bóg, ująłem cię za prawicę mówiąc ci: Nie lękaj
    się, przychodzę ci z pomocą. Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku
    Izraelu! Ja cię wspomagam – wyrocznia Pana – odkupicielem twoim – Święty
    Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym
    rzędzie zębów: ty zmłócisz i wykruszysz góry, zmienisz pagórki w
    drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna
    rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w
    Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, i nie ma! Ich język
    wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja,
    Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i
    źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię na pojezierze, a
    wyschniętą ziemię na wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje,
    mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok
    siebie. Ażeby widzieli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka
    Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał.
    (Iz 41,13-20)

    Oto jak Pan odpowiedział na moją cichą prośbę. Dzięki Jego Słowu byłam w stanie podołać wyzwaniu dnia.
    Boże, Mój Ojcze, wielbię Cię w Twoim Słowie, które mnie przenika, podtrzymuje i pociesza, sprawia, że staję się taka, jaką Ty chcesz mnie widzieć.

    Kiedyś obejrzałam film zatytułowany „Biblio ojczyzno moja” i z dumą oraz pałającym miłością sercem mogę ogłaszać przy różnych okazjach, że Biblia stała się i dla mnie ojczyzną.

    Pozdrawiam:-):-):-)
    Anna

  • Jestem starym człowiekiem. Nie chwaląc się mam już za sobą przeczytane całe Pismo Święte. Pamiętam, że najtrudniej było mi przebrnąć przez Księgę Liczb (statystyki, wymiary świętego namiotu itp.). Skoro jednak Pan Bóg posłał do mnie tak obszerny List, to uważałem za konieczne przeczytać go w całości. Niemniej Pismo Święte towarzyszy mi przez całe moje życie.
    Kiedyś, lata temu, jeden z księży wikarych naszej parafii poddał podczas kazania taką myśl, by niedzielny wspólny obiad zaczynać czytaniem Pisma Świętego. Zastosowałem się do tej rady. Odtąd każdy z członków mojej rodziny (my z żoną i dwójka dzieci) czytaliśmy przed obiadem naprzemiennie urywek z Nowego Testamentu. Jesteśmy obecnie na etapie końcówki Apokalipsy. Dzieci pytają mnie co będziemy czytać po skończeniu Nowego Testamentu. Sam się zastanawiam. Myślę, że będziemy czytać wybrane księgi Starego Testamentu jak np. Księgi Mądrościowe, Księgi Królewskie, Księgi Kronik itp. Myślę, że wystarczy tego do kończ mego życia. A potem dalej wybierać będą poszczególne urywki Pisma Świętego moje dzieci w swoich rodzinach. Najważniejsze, że ten wspaniały zwyczaj został w nich zaszczepiony.
    Serdecznie pozdrawiam OO Benedyktynów, których Biblia Tysiąclecia towarzyszy mi od pierwszego jej wydania.
    Szczęść Boże!

  • Kiedy przypadkowo znalazłam w prasie ogłoszenie o katolickim kursie biblijnym, prowadzonym przez jezuitów, nie wahałam się ani chwili, wysłałam zgłoszenie. I choć długo to trwało, skończyłam kurs, zapoznałam się dokładnie z każdym zeszytem, napisałam wszystkie prace kontrolne, wysłałam każdy kwestionariusz (po przeczytaniu zeszytu należało odpowiedzieć na kilka pytań, dotyczących jego treści i wysłać odpowiedzi, lub nie, do prowadzącego kurs). Korzystanie z kwestionariuszy czy prac pisemnych zależało od kursanta, nie było obowiązkowe. Jak już wspomniałam, z samodzielnej lektury znałam tekst Nowego Testamentu. Właśnie, tekst, a nie ducha… Przygoda ze Starym Testamentem zaowocowała nie tylko znajomością Księgi Hioba, ale też Ksiąg: Psalmów, Pieśni nad pieśniami, Mądrości, Przysłów, Koheleta, Mądrości Syracha, a więc tych łatwiejszych do przyswojenia. Był to jednak jakiś kapitał, bo samo oczytanie się w języku biblijnym, specyficznym, później procentuje. Jestem zdania, że tłumaczenia Biblii nie powinny być zbyt nowoczesne, gdyż tylko język nawet nieco archaiczny (wiadomo, nie możemy tracić kontaktu z tekstem), może nam uświadomić wielowiekową tradycję obcowania z Pismem św. Bardzo się to przydaje w momencie, kiedy trzeba przyswoić fragmenty trudne znaczeniowo oraz interpretacyjnie. Największy pożytek z uczestnictwa w kursie był taki, że… wówczas regularnie czytałam Biblię. Następna korzyść to ogólna wiedza, która pomaga zrozumieć natchnione teksty, a więc kontekst historyczny, kulturowy, obyczajowy, językowy. Ważna jest też wiedza o tym, w jaki sposób powstawały księgi, kim byli ich autorzy. Nie jest to przecież współczesna metoda; jeden autor, ten sam czas. I świadomość, że Biblii nie można objaśniać dosłownie. Powróciłam do Nowego Testamentu i przeczytałam po raz pierwszy najważniejsze księgi Starego Przymierza. Zachwyciłam się Księgą Izajasza, choć może mentalnie i życiowo był mi bliższy Jeremiasz… Z Nowego Testamentu lubię czytać Ewangelię św. Jana, taką skromną, a tak duchowo bogatą. Wracam do listów św. Pawła, miejscami bardzo praktycznych, miejscami tak rozmodlonych. Myślę, że gdyby nie kurs, nie sięgnęłabym może, ze strachu, do obszernych, poważnych ksiąg Starego Przymierza, czytałam fragmenty i wcale nie były one łatwe w odbiorze. Jakoś nie doszłam do wniosku, że może należałoby się dokształcić… Nie poznałabym również ksiąg tzw. proroków mniejszych, a to byłaby wielka strata, bo do dziś mam ulubione teksty Ozeasza, Habakuka, Micheasza. Nie sposób wymienić wszystkich pożytecznych zmian, które towarzyszyły kursowi i które po nim zostały. Spuścizną jest tu zapewne modlitwa pełną Liturgią Godzin, którą praktykuję od osiemnastu lat. Znajomość rzeczy ośmiela, pomaga podejmować następne wyzwania.

  • Pismo Święte odkrywam po raz trzeci i odnajduję coraz więcej treści. Wiem że nie jest to moje ostatnie odkrywanie Jego głębi i czuję jak jestem ograniczony w pojmowaniu i naśladowaniu drogi, którą Ona ukazuje. Mam głęboką nadzieję i JEZU UFAM TOBIE.
    Z pozdrowieniem Leszek

  • Jak czytać Pismo Święte?

    Odp: Czynię to, stając w Prawdzie, że nie wezmę zaraz do

    ręki zwykłej książki, albo czasopisma, tylko Księgę Życia Wiecznego,

    która jest Bogiem. Wyrzęknę się, myśli, że nudna jest ta księga, i nie

    wzbudza we mnie emocji gorejących, jak przy czytaniu bestsellerów.

    Następnie, ucałuję mego Pana i Zbawiciela, i zgodnie z tym, jak Bóg

    Ojciec mnie, natchnie, czytać będę co mi poleci.
    Choćby mnie mdliło, z pracy nad uświadamianiem sobie, że

    Biblia jest cenniejsza niżeli wszystkie inne ksiązki razem wzięte na

    świecie, będę wczytywał się w stronice, zadane mi w Duchu Świętym, a

    potem postaram się, ile sił w mojej duszy, aby wkroczyć w ten świat,

    przedstawiony przez natchnionych autorów, i ponownie zdumieję się, że

    myliłem się co do nudy, i zwyczajności, bądź -nawet- pospolitości

    Pisma Świętego, i już czytając to, o Dawidzie i walce z Goliatem, albo

    Samsonie, i jego położeniu trupem dziesiątek Filistynów szczęką osła,

    albo o samym Panu Jezusie Chrystusie, który wyganiał precz, tylko

    słowem demony, bądź wskrzeszał, już to umarłych i cuchnących

    przyjaciół ponownie do życia -skruszę się-, że odważyłem się być

    ociężały i leniwy sercem, do zgłębiania się w tajniki Słowa Bożego.
    Wiem też jedno. Już tęsknię za choćby kwadransem

    spędzonym z tekstami Pisma Świętego. Dlaczego? Bo znajduję tam;

    Jego, który błaga, abym Go poznał.

  • Pismo Święte czytam często jak jest mi w życiu smutno i źle
    i co ciekawe
    zawsze otwieram na stronie ,którą sam Duch Święty mi otwiera
    i jest mi lżej na duszy po przeczytaniu danego fragmentu
    . Bardzo lubię czytać Księgę Psalmów praktycznie całą czytam
    a jeszcze jedno
    często w niedzielę otwieram Pismo Święte i kładę na stole
    tak dla uczczenia dnia pańskiego
    Pozdrawiam

  • Powiedziano tak wiele pięknych natchnionych słów.
    Ja pragnę podziękować, od chwili, gdy Pismo Święte zaistniało w moim życiu,
    poznałam Miłość Bożą. Bóg jest Miłością.
    Bez Pana Boga moje życie byłoby niepełne, właściwie żadne.
    W codziennej Ewangelii odkrywam Miłość.
    Miłość do Pana Naszego i Bliźnich.
    Każda z Ksiąg Starego Testamentu to dla mnie jakby wstęp, a jednocześnie nauka pokory, nie zawsze wszystko rozumie.
    Jeremiasz zmierzał do Niniwy i ja czytając pismo, pragnę do niej dotrzeć.
    To wyczekiwanie na przyjście tego co najważniejsze.
    Każda Księga, Ewangelia ma inny wymiar inne przesłanie.
    Św. Jan w Apokalipsie przedstawia nam wizję końca świata, paruzję, ponowne przyjście Pana Naszego Jezusa Chrystusa.
    Jaki sens miało by moje życie gdyby nie najważniejsza z Ksiąg – Biblia.
    Alicja

  • Jak czytać Pismo Święte – nigdy mocno się nad tym nie zastanawiałam – po prostu czytam je otwartą duszą i sercem, bo jeśli one będą zamknięte – niestety z tekstu Pisma Świętego nie będziemy w stanie wyciągnąć żadnych wniosków, a czytanie dla samego czytania nie ma większego sensu.

    Otwórzmy swoją duszę i wtedy czytajmy 🙂

  • Czytać Pismo Święte tak jak dziecko słucha najczulszego Ojca, jak dziecko patrzy na najdroższego Ojca, pragnąc Mu służyć, bezwzględnie do Niego należąc, nie mając żadnych innych praw. Czytać zapominając o sobie, szukać ochrony przed grzechem, znajdując ją przez miłość większą niż bojaźń.

  • Tak wielu z nas zastanawia się gdzie szukać odpowiedzi na wydarzenia nas dotykające w codziennym dniu.Jedyną ,zgodna z wolą Boża odpowiedz na te pytania znajdziemy w Piśmie Świetym. Pan przychodzi w ciszy,dlatego przed przeczytaniem warto wyciszyc sie ,wsłuchac w nia,otworzyc oczy duszy na to co przeczytamy.Pomocna bedzie tutaj modlitwa do Ducha Świetego, badz spontaniczna modlitwa plynaca z serca.Przeczytane Slowa niech pracuja w nas,trzeba dac im czas dojrzewania.Ziarno zostalo zasiane teraz potrzeba dostarczac im potrzebnych skladnikow do wzrostu,to co zostanie przeczytane niech stanie sie nasza modlitwa .

  • Pismo Święte jest bardzo trudną księgą. Od dziecka czytałam Biblie w obrazkach, fascynowało mnie stworzenie świata i życie Jezusa. Czytając krótkie teksty przypatrywałam się obrazkom zafascynowana co właśnie teraz czytałam.
    Teraz kiedy już jestem dorosła, ze zrozumieniem bywa u mnie różnie, ale nawet kiedy mi trudno się skupić lub nie rozumiem słów, które czytam i które chce mi przekazać Bóg. Po jakimś czasie owe słowa odbijają się echem w moim życiu.

    Bóg przez swoje Słowo przemawia do mnie różnie, chciałabym od razu rozumieć, czasem bywa, że właśnie tak jest jednak nie zawsze. Dlatego też wtedy liczę na światło Ducha Świętego.
    I choć teraz w moim życiu jest trudny czas, to staram się jak najczęściej otwierać Pismo Święte lub polemizuje z innowiercami to także mi pomaga w przypomnieniu słów które do mnie kieruje Bóg.

    Dzięki pytaniom, które nie raz mnie gnębiły odnalazłam odpowiedzi w Piśmie Świętym.

  • Pismo Święte [ST] to historia zmagań Narodu Wybranego z Bogiem. Należy czytać z maksymalnym zrozumieniem. Aby tak było należy poznać kontekst historyczny, trzeba wiedzieć przynajmniej że Ezechiel to okres niewoli itp. Ponadto trzeba czytać wszelkie wyjaśnienia, przypisy itp Można tez wspomóc się współczesnymi pisarzami Brandstaetter, ks Jelonek, itp. Wtedy to dopiero jest uczta dla ducha i wcale nie trzeba na kolanach ale wręcz stojąc na wysokiej górze z głową uniesioną, prawie w chmurach, to i jakiegoś proroka się zobaczy, nieprawdaż ? 🙂

    jan

  • Codziennie.
    Sięgać po nie jak po telefon do ukochanej osoby, której ufa się najbardziej na świecie, która zna nas najlepiej i dokładnie wie jak dopełnić i pomnożyć Radość i Dobro których doświadczamy lub łagodnie wesprzeć i towarzyszyć w beznadziei i zwątpieniu.
    Biec do niego,by w Słowie odnaleźć Pokój, Nadzieję,Miłość, by móc dostrzec je w swoim życiu i pomóc dostrzegać je innym.
    By uzdalniało do Miłości.

  • Pismo Święte należy czytać przede wszystkim w spokoju i to zarówno w spokoju otoczenia jak i w spokoju naszej duszy. Należy znaleźć w naszym otoczeniu takie miejsce w którym nie ma hałasu, szumu tego świata. No i powinniśmy wyciszyć nasz umysł. Nie powinniśmy rozmyślać o naszych problemach, troskach w tym czasie. Bo tylko w ciszy można dobrze odczytać Słowo Boże.
    Ważne jest też aby czytać codziennie Pismo Święte. Ja przyjąłem zasadę iż w tym roku będę czytał co najmniej jeden rozdział z Pisma Świętego. Regularne czytanie i rozważanie Słowa Bożego pozwala na lepsze otwarcie na Boga a tym samym na drugiego człowieka.
    No i na koniec przede wszystkim tak trzeba czytać Pismo Święte aby rozumieć Słowo Boże, które poprzez karty Pisma Świętego Bóg do nas kieruje i wprowadzać je w czyn w naszym codziennym życiu.

  • Kiedyś wydawało mi się, że Pismo Święte trzeba umieć czytać, że aby to robić trzeba być w jakimś uduchowionym, mistycznym stanie, który można osiągnąć tylko poprzez wyrzeczenia i ciągłą pracę nad sobą. Dziś wiem, że to droga donikąd. Czytanie Pisma nie może być katorgą, czymś co my Katolicy musimy odbębnić, tylko prawdziwą przygodą, w której zawarte historie odzwierciedlają także nasze życia. Tak naprawdę sensem PŚ jest to, że zawarte w nim prawdy są uniwersalne, ich zrozumienie nie wymaga specjalnego przygotowania, bo w zależności od tego w jakim jesteśmy nastroju, na jakim zakręcie życiowym te same wersety mogą brzmieć zupełnie inaczej i inna nuta w nich zawarta może nas poruszać. Dlatego już nie spinam się w sobie, nie postanawiam, że będę je czytać „od deski do deski”, tylko biorąc Biblię do ręki wierzę, że stronice na które trafię przyniosą mi słowa otuchy. A jeśli odpowiedź mnie nie zadowala, nic nie stoi na przeszkodzie aby otworzyć je wielokrotnie 🙂

  • Dla mnie czytanie fragmentów Pisma Świętego było trudne. Gdy raz się usłyszy fajną myśl to spoko, ale gdy słyszy się te same słowa „na każdym kroku” to chcielibyśmy wiedzieć więcej. Nasz mózg próbuje połączyć w całość już poznane wcześniej fragmenty, ale z reguły nie idzie. Dlatego ja, aby mieć spójną całość podeszłam do Pisma Świętego po części tak, jak do książki historycznej. Zaczęłam od samego początku i starając się codziennie czytać co najmniej 15 minut, bo nie powiem, Biblia nie jest łatwą lekturą, udało mi się dojść aż do słów „Łaska Pana Jezusa ze wszystkimi!” (Ap 22, 21). Wielką radość sprawiało mi, gdy wśród dotychczas nieznanych historii pojawiały się te ww. dobrze znane fragmenty.
    PS.
    Poza tym, każda metoda czytania Pisma Świętego jest dobra, bo najważniejsze, to po prostu mieć kontakt ze Słowem Bożym 😉

  • Pismo Święte powinno się czytać ze zrozumieniem, w skupieniu z nastawieniem na to, co Pan Bóg chce mi powiedzieć. To bardzo ciekawa Lektura. Samo życie. Głos Boga do nas.
    Krzysztof

  • Nie chcę powtarzać myśli już zawartych, więc podzielę się swoją refleksją nad kwestiami nietypowymi:
    – uważam, że Pismo Święte powinno się czytać z… Pisma Świętego. Od czasu, kiedy czytania przychodzą do mnie na mail, wszystko nabrało internetowej powierzchowności. Owszem, mam dostęp do perykop w pracy, w domu i gdzie chcę, ale czytanie z ekranu mi osobiście nie przeszkadza.
    – warto, choć z oczywistych względów nie zawsze i nie wszędzie, czytać Pismo Święte na głos – powoli i z odpowiednią intonacją. Usłyszeć Słowo, to coś więcej, niż je przeczytać!

  • Może pogłębmy pytanie – jak czytać a jak zgłębiać Pismo Święte.
    Jak czytać? Na pewno nie jak kryminał lub romans ale jak zbiór myśli i wskazówek Boga przekazywany przez ludzi. Szukać i zaznaczać te fragmenty, które poprowadzą czytelnika poprzez ścieżkę życia tak, aby na jej końcu nie żałować, że … Pamiętajmy, czytać to nie połykac kolejne wersy, rozdziały i księgi i nie jest konieczne bezwzględne zachowanie kolejności – czytajmy księgi tak jak nam to Bóg doradza.
    Jak zgłębiać? Biblia to tekst nie zawsze w pełni zrozumiały. Jest piękne trzytomowe wydanie biblii. Wydanie, w którym na niektórych stronach komentarz zawiera się na 80% strony a sam tekst na 20%. Tak warto przeczytać jakiś fragment i próbować poszykać różnych komentarzy – zderzyć swoje odczucie z myślami innych. I jeszcze jedna rada. Jeżeli uważamy, że dobry chrześcijanin powinien przeczytać całe Pismo Święte to nie zabierajmy się do tego zbyt późno!

  • Z ciekawością co Pan Jezus chce mi powiedzieć o mnie samym i o sposobie na życie. I z nadzieją, że zrozumiem…

  • Pismo Święte należy czytać w skupieniu… Tere-fere. Skup się tu człowieku jak przed minutą dopiero dziecko zasnęło, myślisz, co przygotować na jutro do pracy (co mnie tam znowu czeka…), pamiętać żeby nastawić budzik na 4:50…
    No to siadam i czytam. Od deski do deski już przeczytałem (i niewiele z tego zrozumiałem), ale za to teraz mogę sobie otworzyć na dowolnej księdze, a kontekstu już mam (HA!). Na stoliku druga książka z krótkim komentarzem i szybciutko czytam rozdział lub dwa, zanim zejdą się powieki.
    Jak czytać Biblię? Jak najwcześniej zacząć. Żeby zdążyć!

  • Jak list miłosny od kogoś, w kim od dawna jesteśmy zakochani. Tak, jakbyśmy czytali ten list po raz pierwszy w życiu. Chłonąc każde słowo, każdy przecinek i kropkę.

  • Dla mnie ważne jest, by nie rozstawać się z Pismem Świętym. By mieć je ze sobą zawsze i czytać nie tylko we wcześniej zaplanowanym czasie, ale w każdej wolnej chwili: w drodze na uczelnię, na spacerze… Nie należy przyjmować się tym, że czasem nas coś rozprasza, to także może być ćwiczeniem uczącym akceptowania otaczających nas ludzi, dźwięków i znajdowania w tym wszystkim Boga.
    Czytanie Pisma Świętego w miejscach publicznych stanowi przy okazji świadectwo naszej wiary.
    Ucieszmy się tym, że ktoś zagląda nam przez ramię i czyta wraz z nami Pismo Święte. Niech i tej osobie Słowo Boże towarzyszy w podróży.

  • …..Nieustannie i z pokorą. Ale z radością i niecierpliwością.
    Nie zapominać, że to rozmowa z Bogiem.
    On chce nam coś zawsze powiedziec.

  • Pismo Święte najlepiej czyta mi się we własnym pokoju. Ze ściany patrzy na mnie z miłością Jezus na krzyżu. Czasem wybieram czytanie z danego dnia, czasem proszę o słowo i otwieram Biblię. Zatrzymuję się nad jakimś fragmentem, bo np. dany tekst odkrywam na nowo, powtarzam go na głos kilka razy. Pismo się nie zmienia, ja tak, dochodzą życiowe doświadczenia, coś innego w tym samym wersie mnie porusza. Innym razem nie zatrzymuję się na niczym, ale nie przestaję czytać kolejnego dnia. Słowo karmi mnie codziennie.

  • Biblia – Słowo Boże. Słowo.
    – „Powiedz tylko Słowo a będzie uzdrowiona Dusza moja”.

    Bóg mówi.
    Do mnie, do Ciebie.
    Warto pamiętać o sile słowa.
    Otworzyć Biblię, czasem mimo zmęczenia, zniechęcenia, niezrozumienia zawsze mieć tą świadomość, że wystarczy tylko Słowo..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl