„Kryzys małżeństwa?”, „Karol van Oost OSB”, nowe książki ojca Augustyna Jankowskiego OSB. Zapowiedzi wydawnicze

Pod koniec marca 2018 r. planujemy premiery kilku publikacji. W zapowiedziach znalazły się kolejne tytuły książek ojca Augustyna Jankowskiego, ponadto ukaże się nowa książka ojca Włodzimierza Zatorskiego OSB Kryzys małżeństwa? oraz wznowienie biografii pt. Karol van Oost OSB napisanej przez ojca Pawła Sczanieckiego OSB.

 

kryzys-malzenstwaKryzys małżeństwa?

Ojciec Piotr Rostworowski, wpierw benedyktyn z Tyńca, a potem kameduła, swoisty wzór starca, mądrego mnicha, powiedział kiedyś o małżeństwie: „to najsurowszy z zakonów!”. I tak w pewnej perspektywie to wygląda. Kiedy ludzie patrzą na zakonnika, to pojawia się w nich współczucie – chyba raczej współczucie niż podziw – że musi on wyrzec się wszystkiego i żyć w posłuszeństwie przełożonym. Otóż jestem w klasztorze trzydzieści lat i przeżyłem jak dotąd pięciu opatów! A w małżeństwie macie jednego opata dozgonnie i do tego codziennie jesteście z nim w bardzo bliskiej relacji, widzi on dokładnie, co i jak robicie, zna was na wylot, zna słabości i upodobania…, nieustannie macie go „na karku”! Taka perspektywa wydaje się właśnie przerażająca!

Do tego dodajmy zasadniczą prawdę odnoszącą się do życia człowieka, że najcenniejszym darem, jaki posiadamy, to nasza wolność, którą Bóg absolutnie szanuje. Kiedy sobie zdałem sprawę, do jakiego stopnia Bóg szanuje moją wolność, to się przeraziłem! Nie ma cenniejszego daru nad wolność. Natomiast w małżeństwie jest ona bardzo mocno związana z wolą drugiego człowieka, co powoduje, że przerażenie stałego, dozgonnego powiązania z drugim staje się wręcz nie do zniesienia! Wiemy przecież, że w każdym małżeństwie, jak w każdej relacji osobowej, pojawiają się spory, napięcia, rozbieżności w pragnieniach i dążeniach…, co w konsekwencji prowadzi do kryzysów. Są one nie do uniknięcia, szczególnie gdy uwzględnimy to, że każdy człowiek ma swoje upodobania, pragnienia, a w tej materii pomiędzy kobietą i mężczyzną istnieją bardzo duże rozbieżności, a nawet znaczna różnica w sposobie myślenia i wartościowania.

Natomiast ta sytuacja inności wzajemnej, rozbieżności w upodobaniach i pragnieniach staje się paradoksalnie wielką szansą dla rozwoju obojga. Księga Rodzaju, mówiąc o stworzeniu człowieka, mówi od razu o stworzeniu dwojga. W pierwszym opisie czytamy, że Bóg stworzył ich mężczyzną i niewiastą. Nie chodzi przy tym o zwykłe stwierdzenie faktu, że istnieją mężczyźni i kobiety, ale o to, że takie partnerstwo jest konieczne dla tego, by człowiek mógł stać się sobą. Brutalnie mówiąc, indywidualny człowiek jest „niedorobiony”. Dobrze oddaje to drugi opis stworzenia, w którym Pan Bóg ulepił Adama z prochu ziemi i umieścił go w raju, wspaniałym ogrodzie, gdzie miał wszystko, czego mógł zapragnąć, mnóstwo owoców do jedzenia, panowanie nad zwierzętami, mógł robić, co zechce, poza zrywaniem owocu z jednego drzewa. Wydawałoby się, że nic lepszego jak żyć i nie umierać! Ale Adam był smutny, wiecznie smutny, co oznacza, że nie żył w pełni, nie był sobą. Dopiero gdy Bóg stworzył mu Ewę z jego boku, czyli mającą tę samą naturę, ale wyraźnie odrębną i inną niż on sam, pojawiła się u niego radość i chęć do życia! Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! (Rdz 2,23) (Włodzimierz Zatorski OSB)

 


 

karol-van-oost-osbKarol van Oost OSB

Zwiedzający Tyniec, o. Karol ostatecznie dał początek odno­wie benedyktynów. On to staje się przedmiotem zaintereso­wania – bohaterem książki. Skąd pochodził, gdzie, kto go wychowywał, co go sprowadziło do Polski, kiedy i jak długo tu przebywał, czego dokonał , kiedy i dlaczego wyjechał On, Odnowiciel opactwa?

Płyną potoki pytań, ponieważ dotyczą człowieka -rzeki. Pamięta­my jego charakterystyczną twarz obcokrajowca – budowę jego głowy – czaszkę! Pamiętamy jego smukłą sylwetkę na miejscu przeora w kościele, jego głos w rozmowach albo w śpiewie prefacji mszalnej. Umiał oczyma pochwalić albo zganić. Energicz­nym krokiem, otoczony swoją gromadką, wychodził na zewnątrz opactwa, pozdrawiał napotkanych mieszkańców Tyńca, którzy darzyli go podziwem i przyjaźnią. Spowiadał i głosił kazania swą wątpliwą polszczyzną. W klasztorze uczył nas śpiewu, historii mniszej, a jako pierwszy przeor wchodził w szczegóły wy­konywanych przez nas obowiązków.

Ojca Karola van Oosta nazwaliśmy już odnowicielem opactwa tynieckiego, bo jemu przypisujemy tę zasługę. Znano go także poza Tyńcem. Gdy w 1928 r. przyjechał po raz pierwszy do Polski, zatrzymał się w Lubiniu Wielkopolskim, o ile było to zatrzymanie. Przeciwnie, jeździł więcej aniżeli ktokolwiek, oglą­dał miejsca na przyszłą fundację już to na Polesiu, już to w Małopolsce. Łowił powołania męskie i żeńskie, które wywoził do Belgii. Kapelanował u zakonnic i pisywał artykuły na tematy liturgiczne. Był urodzonym wychowawcą – ulubieńcem wychowanków. Umiał znaleźć się w salonach arystokracji czy w pała­cach arcybiskupich albo w seminariach duchownych. Ojciec Karol opuścił Polskę w końcu roku 1951 i wrócił do Belgii, gdzie zmarł w r. 1986, ale żyje w ludzkiej pamięci. Będzie to jedno z wielu źródeł informacji, które skrupulatnie zbieramy.

Za przykładem Ojca świętego zastosowaliśmy podobieństwo rzeki do dziejów Tyńca. Przyszło także porównanie – pełne po­dziwu – działalności człowieka do rzeki. Czy przesadzimy sta­wiając dalszy krok, określając rzeką jego pamiętniki.To brzmi szumnie, gdyż o. Karol uchylał się w Polsce, jako Belg, od życia publicznego. Trudno mówić o jego talencie literackim. Obcy, pol­ski język, opanowany w dorosłych latach, utrudniał mu kazno­dziejstwo, za to trzeba go było słyszeć przemawiającego po fran­cusku! To samo spostrzeżenie przenosimy na pisarstwo. Łaski nie znalazł u „Tygodnika Powszechnego”, chociaż przyjaźnił się z Jerzym Turowiczem. Nie zasłynął także jako literat w swej Ojczyźnie! (Paweł Sczaniecki OSB)

 


 

biblijna-teologia-czasuBiblijna teologia czasu

Myśl starożytnych Hebrajczyków, jako na wskroś praktyczna, tzn. zainteresowana przede wszystkim celowym działaniem w życiu, była daleka od wszelkiej metafizyki, choć ze strony uczonych nie brakło prób doszukiwania się przynajmniej jej podtekstów w pismach proroków. Trzeba więc szukać w Piśmie Świętym biblijnej koncepcji czasu na innej drodze niż dociekania teoretyczne typowe dla myśli greckiej. Tą właściwą drogą jest wzięcie pod uwagę pewnej szczególnej cechy naszego zbioru ksiąg składających się na Biblię. Choć zawiera ona nie tylko księgi historyczne, całkiem słusznie nosi niekiedy synonimiczną nazwę historii świętej, która ma jeden temat zasadniczy, a jest nim zbawienie.

Stąd dzieje zbawienia z punktu widzenia czasu nie są równoznaczne z wciągnięciem poszczególnych zbawczych czynów Boga do gotowej już przestrzeni czasu, lecz raczej szereg czynów Bożej łaski tworzy (…) następstwo czasów jako produkt uboczny.

Prawidłową kategorią biblijną jest użyty tutaj bardzo już dziś spopularyzowany zwrot „dzieje zbawienia”, którego synonimem jest „zbawczy plan Boga”. Jest to zarazem główna treść Pisma Świętego jako dzieła Bożego. Czas więc w Piśmie Świętym ma wymiar wyłącznie sakralny.

U Greków czas nie miał takiego wymiaru, choć ich religia znała kalendarz świąt, powiązany z życiem społecznym, a ich filozofowie (Platon, Arystoteles, stoicy) zastanawiali się także nad relacją czasu do wieczności Boga, którego różnie pojmowali. Obok dociekań filozofów trzeba u Greków wziąć pod uwagę jeszcze ich mitologię nie ze względu na ewentualne powiązania z biblijną koncepcją czasu, lecz dla uwydatnienia kontrastu, jaki między nimi występuje. Mitologia grecka, przejęta także przez Rzymian, opierała się na cyklicznej koncepcji czasu. Poetycką formę tej koncepcji nadał epik Hezjod z Askry (VII wiek przed Chr.). Od niego wzięły początek ustalone potem cztery wieki ludzkości: złoty, srebrny, brązowy i żelazny, po którym miał nastąpić da capo wiek złoty – i tak bez końca… Rzymianie ten cykl czterech wieków przypisywali Sybilli z Cumae. Dlatego też w naszej pamięci utrwalił się ten mit w jego rzymskiej recepcji, znanej ze szkolnej ławy, o ile uczyliśmy się łaciny. Jeśli tak, to pamiętamy Metamorfozy Owidiusza zaczynające się od słów: Aurea prima sata est aetas…, oraz z Wergiliusza IV Eklogę, która nawiązując do Sybilli z Cumae wieściła po wieku żelaznym nowy wspaniały początek niezmiennego cyklu: Ultima Cumaei venit iam carminis aetas: magnus ab integro saeclorum nascitur ordo (Ecl. IV,5).

Otóż w przeciwieństwie do greckiej koncepcji cyklicznej Hebrajczycy – mimo że postrzegali ustalone przez Boga zjawiska: tak w przyrodzie cykl pór roku, jak w życiu ludzkim występujące parami kontrastowe sytuacje – trzymali się zawsze linearnej koncepcji czasu właśnie dlatego, że ich święta historia zmierzała do kresu, jaki Bóg jej zakreślił.

 


 

biblijna-teologia-przymierzaBiblijna teologia przymierza

Książka ta – mimo że jest ponownym opracowaniem akademic­kich wykładów na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie – nie roztrząsa jeszcze jednego „akademickiego zagadnienia”. Raczej chce służyć pomocą dostarczoną przez teologię biblijną szeroko pojętemu duszpasterstwu i pogłębionej lekturze całego Pisma Świętego.

Dzisiejsza lectio continua Pisma Świętego obu Testamentów w cyklu liturgicznych czytań mszalnych stawia przed kapłanem, głoszącym homilię czy choćby krótkie wprowadzenie do orędzia Słowa Bożego, nowe zadanie. Wymaga mianowicie tego, by wska­zał wzajemne powiązanie myśli objawionej w Starym i Nowym Przymierzu, by pokazał ich głęboką harmonię. Jednym ze sposo­bów ułatwiających to zadanie jest uwzględnianie wielkich tema­tów biblijnych, które rozwijają się przez całą historię świętą, a przy tym pogłębiają się stopniowo już na kartach ksiąg później­szych drogą refleksji autorów natchnionych nad tym, co pisali ich poprzednicy. Wśród takich wielkich tematów biblijnych szczególne miejsce zajmuje idea przymierza, zwłaszcza wzajemny stosunek – schematycznie ujmując – dwóch przymierzy Boga z ludzkością: Starego i Nowego.

Wprawdzie nie wszystko, co zawiera się w tej książce, da się w całości powtórzyć w homilii czy katechezie, ale katechecie czy czytelnikowi Pisma ukaże jeszcze jedną wielką syntezę myśli Bożej. Pogłębi się obraz jednej z podstawowych struktur objawienia uj­mowanego całościowo. Takich syntez nie dawało duchowieństwu seminaryjne wykształcenie do czasu wprowadzenia wykładów z teologii biblijnej czy dziejów zbawienia. Temu właśnie brakowi chce przynajmniej częściowo zaradzić niniejsza książka. Zaadresowana ona jest również do tych wszystkich, którzy nieustannie czytają Pismo Święte.

Na pytanie: ile było przymierzy Boga z ludźmi? – każdy z nas samorzutnie odpowie: dwa. Tego nas naucza Kościół już na po­ziomie nauki katechizmu. Ten dwudział: Stare (dziś często zastę­powane nazwą „Pierwsze”) i Nowe Przymierze prawidłowo dzieli dzieje zbawienia na zasadnicze części, jakimi są Obietnica i Dopeł­nienie, mając uzasadnienie także w słownictwie biblijnym. To słownictwo jest już wynikiem pewnej refleksji teologicznej widocz­nej w Nowym Testamencie. Dzięki niej „przymierze” nie jest już tylko faktem jednorazowym, lecz charakterystyką jakiejś epoki. Jednakże rozpatrując analitycznie poszczególne etapy powolnego rozwoju dziejów zbawienia, znajdziemy na kartach Pisma Świętego więcej przymierzy w znaczeniu faktów. Kolejno je omówimy w rozdziale następnym, bynajmniej przez to nie zacierając zasad­niczego dwudziału Stare – Nowe, doniosłego pod względem teolo­gicznym (Augustyn Jankowski OSB)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl