Łagodność poradzi sobie z najtrudniejszymi sytuacjami… #DobregoDnia

Rozpychaj się łokciami, zrugaj kogoś, zwymyślaj, postaw sprawę twardo, wtedy utrzymasz się na powierzchni, bo gdy będziesz łagodny, spokojny to zawsze przegrasz. Dziś będzie o ŁAGODNOŚCI. O Panu Jezusie mówimy, że jest cichy i pokornego serca.


Jeśli łagodność połączy się z mocą wewnętrzną, to wtedy „je się to łyżką”, jak to się mówi.


Człowiek mocny a ordynarny, ostry, czasem łatwiej osiągnie to czy tamto, ale jeśli osiąga cele przy pomocy niszczenia czy ranienia wielu ludzi, to zwycięstwo osiągnięte za taką cenę każe się zastanowić czy warto aż tak walczyć. Tyle ludzi cierpi przez ostrego człowieka, który mówi: „niech nie kochają, byle słuchali”. Zdarza się taka postawa u dostojników świeckich, a czasem i duchownych, a św. Benedykt mówił, żeby opat raczej starał się, by go kochano, niżby się go miano bać. Naprawdę mocnego człowieka stać na to, żeby być łagodnym. Nie każdy pies może jest taki, ale jak się patrzy na wielkie psy, one jakoś nie muszą okazywać swojej mocy: popatrzy i wystarczy. Jak go mały psiak ruszy, no to czasem warknie. Natomiast małe ratlerki podskakują, szczekają, awanturują się, łapią za nogawki, muszą dać się zauważyć, u nich łagodności się nie znajdzie, natomiast kundelki podszczekują.

Obyśmy mieli taką moc wewnętrzną, jaką wierzący człowiek wypracowuje w swojej relacji z Panem Bogiem, aby stać się łagodnym. Ja nie muszę na chama wszystkiego przeprowadzić. Nie muszę koniecznie obrugać, potrafię czasem swoją stanowczą łagodnością poradzić sobie nawet z bardzo brutalnym człowiekiem. Gdy za stanowczą łagodnością stoi wyraźna moc, to sobie daję radę nawet z najtrudniejszymi sytuacjami.

Spróbujmy popatrzeć na to, co nas spotyka w ten sposób. Może nie będzie dzisiaj okazji po temu, bo nie natrafimy na kogoś, kto się nam będzie bardzo sprzeciwiał, ewentualnie wszyscy ludzie będą właśnie łagodni, może będą słabi. A jeśli spotkamy mocnych, to tym bardziej ta stanowcza łagodność będzie potrzebna. Może właśnie dzisiaj przyjdzie sprawdzian i będziemy mogli pokazać, co jest warta nasza moc zakorzeniona w wartościach, także i w Bogu. Może będziemy mogli zobaczyć, czy potrafimy ją tak wykorzystać, żeby w łagodny sposób przekonać kogoś do tego, co jest potrzebne, przeprowadzić swoje plany. Może nawet zrobimy coś reformatorskiego i oryginalnego jednocześnie przy możliwie najmniejszych stratach własnych, jak najmniejszym urażeniu drugiego człowieka, który może właśnie potrzebuje łagodności, dobroci, wyrozumiałości. Pomyślmy.


fragment przedpremierowy z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”, trwają zapisy do newslettera Ojca Leona – kliknij tutaj lub w bannerek poniżej :)

ojca-leona-mysli-na-dobry-dzien


 

napisz komentarz
  • Dziękuję, Ojcze! Na dziś jak znalazł… Boć to I piątek. A łagodność i pokora to skarby, których nie tylko ze świeczką, ale z najmocniejszymi reflektorami szukać…. Mea culpa!
    Mam propozycję – może by tak politykom (wszelkim) te newslettery na ich skrzynki jako myśl na każdy dzień i zadanie domowe…?
    Wszystkim życzę dużo DOBRA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl