Maryja nie tylko walczy, ale również ochrania, stawiając zaporę złu oraz odgradzając wiernych od wichrów tego świata

Poeci i mistycy raz widzieli w Niej lilię i konwalię, symbole czystości oraz piękna, innym zaś razem miasto warowne albo mur obronny. Wiadomo, że Maryja walczy u boku swoich dzieci; przychodzi im z pomocą jako druga Jael (zob. Sdz 4–5), bądź Judyta, groźna jak zbrojne oddziały (Pnp 6,4), aby zdławić szatana. Jej waleczność posiada jednak zarówno wymiar ofensywny, jak i defensywny. Maryja – wzywana w tradycji modlitewnej Kościoła jako Miasto ucieczki (por. Lb 35,6) – nie tylko walczy, ale również ochrania, stawiając zaporę złu oraz odgradzając wiernych od wichrów tego świata. Stąd niezliczone objawienia prywatne, w których Najświętsza Panna otula płaszczem cały Kościół. Wskazuje na to również mistycyzująca interpretacja wersetu Pieśni nad pieśniami, potwierdzona zresztą wieloma tekstami duchowości katolickiej: Twoja szyja jak wieża Dawida, zbudowana solidnie nad całą warownią. Zawieszone na niej tysiące tarcz i cała broń wszystkich wojowników (Pnp 4,4). Sama Maryja miałaby o sobie mówić: Otóż ja jestem murem, a piersi me są basztami. Dlatego w jego oczach znalazłam upodobanie (Pnp 8,10). W czasach, gdy alegoryczne odczytanie Pisma Świętego nie budziło podejrzeń ani teologicznych zastrzeżeń, dostrzegano w tych wzniosłych wersetach skromną Nazaretankę, która znalazła łaskę u Boga (zob. Łk 1,30).

Być może skojarzenie łona Maryi z Bramą niebios jest dla współczesnej wrażliwości znacznie bardziej zdumiewające aniżeli militarna metaforyka maryjna. Dawni autorzy duchowi – dla których dość bezpośrednie pisanie o sprawach ducha za pomocą języka ciała nie było wcale złamaniem religijnego dekorum – rozumieli jednak, że to samo łono, w którym na dziewięć miesięcy zamieszkał Zbawiciel, stało się w mistycznym sensie wrotami, przez które następnie przeszedł Bóg. Wybrał On tę drogę, aby znaleźć się wśród ludzi, tym samym nadając jej pewien mistyczny rys. Dziewictwo Maryi częstokroć obrazowano bowiem jako zamknięte drzwi do ogrodu, natomiast porodzenie Jezusa – jako uroczyste otworzenie bram świątyni. Jedno z proroctw Starego Testamentu zapowiedziało Boskie Macierzyństwo w takich oto słowach: Raduj się głośno, Córo Syjonu, wesel się Córko Jerozolimy! Patrz, oto Król twój zbliża się do ciebie (Za 9,9). Można ten werset odczytać na dwa sposoby. W historii myśli katolickiej zestawiano go najczęściej ze sceną, w której Maryja wyśpiewuje swój pełen radości i uwielbienia hymn Magnificat; była już wtedy napełniona Duchem Świętym, nosiła w swoim łonie Syna Bożego, a więc w wyjątkowy sposób zjednoczyła się z Ojcem. Oto zostało zawarte duchowe małżeństwo Boga i Maryi, a za Jej pośrednictwem – Boga i ludzkości. Z drugiej jednak strony można sądzić, że Król przysposobił sobie dom, Świątynię na Syjonie, w której znalazł schronienie, a więc zbliżył się do Jerozolimy przez jej Przedstawicielkę. Otwórz mi, siostro moja, umiłowana moja, gołębico moja, ty najwspanialsza moja! (Pnp 5,2) – mówi Pieśń nad pieśniami, jak gdyby konkretyzując proroctwo Zachariasza.

Wspomniana przez proroka Córa Syjonu jest nie tylko oblubienicą, którą natchniony pieśniarz widział jako królową całą w złocie z Ofiru, stojącą po prawicy [Króla] (Ps 45[44],10), ale również świętym miastem założonym na szczycie góry.. W Księdze Psalmów można przeczytać: Pan jest wielki i wysławiany przez wszystkich w mieście naszego Boga, na Jego świętej górze. Dlaczego patrzycie z zawiścią, wy, góry wysokie, na górę, która stała się mieszkaniem Boga, na której Bóg będzie mieszkał na wieki (Ps 48,2; 68,17). W świetle Ewangelii prawda ta posiada jednak dwie strony. Wszystkie starotestamentowe figury przybytku Pańskiego – twierdzili Ojcowie Kościoła – znalazły swoje wypełnienie w Świątyni niezbudowanej ludzkimi rękoma (por. Dz 17,24), utkanej przez samego Stwórcę w łonie matki (por. Ps 139[138],13), a mianowicie – w Niepokalanej. Tym sposobem interpretacja radości Córy Syjonu odsyła nabożnego czytelnika do Najświętszej Panny śpiewającej: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu (Łk 1,46–47). Jeden z wielkich scholastyków i Doktor Kościoła, św. Albert Wielki, twierdził na przykład, że to właśnie Maryja jest owym żywym miastem, które założył sobie Bóg, aby niegdyś w nim zamieszkać i dzięki temu zbliżyć się do swojego ludu. Zostało ono zbudowane na szczycie góry Syjon, co oznaczać może wzniosłość Oblubienicy, a ściślej – Jej niepokalane poczęcie oraz wniebowzięcie. W tym miejscu tajemnica Maryi, dziewczyny zaślubionej Bogu, spotyka się zresztą z eschatologiczną wizją nowego Jeruzalem. Chodź, pokażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka. I uniósł mnie w duchu na wielką i wysoką górę, i pokazał mi Święte Miasto Jerozolimę, które zstępowało z nieba od Boga, całe w chwale Bożej (Ap 21,9–11). W sensie mistycznym Córa Syjonu, podobnie jak mesjańskie czy niebiańskie Jeruzalem, stała się zarówno matką swojego Boga, Jego mieszkaniem na świętej górze, jak i Jego Małżonką.

Księga Apokalipsy opisuje, że zstępujące z nieba miasto miało wielki i wysoki mur z dwunastu bramami i dwunastu aniołami w bramach (Ap 21,12). Jak widać, natchniony autor zobrazował chwałę Bożą, która przenika Jego przybytek, za pomocą wyliczenia drogocennych kruszców, z jakich zostały wybudowane fundamenty. W całkiem podobnym tonie mówi o Sulamitce, bohaterce Pieśni nad pieśniami, chór jej braci i sióstr: Gdyby była murem obronnym, wznieślibyśmy na nim baszty ze srebra. Gdyby była bramą, zaryglowalibyśmy ją cedrowymi deskami (Pnp 8,9). Sulamitka odpowiada natomiast: Otóż ja jestem murem, a piersi me są basztami (Pnp 8,10). Metafora ta oznacza, że miłość młodej dziewczyny jest czymś pilnie strzeżonym przed każdym, kto nie jest jej poślubiony. Obce jest jej również uczucie do któregokolwiek z zalotników, oprócz jedynego oblubieńca. Umiłowanie czystości strzeże jej serca niczym potężna fortyfikacja. Zarazem jednak – mówi dwunastowieczna Litania dominikańska – Maryja jest bramą zamkniętą przez każdym, kto w nieprawy sposób próbuje wedrzeć się do tajemnic Pańskich. Jedynie dla nas, wybranych, pozostaje otwartą, abyśmy przez nią wchodzili do Pana (Porta clausa et patens). W Nowym Przymierzu miejsce chóru strzegącego oblubienicy zajęło dwunastu Apostołów, symbolizujących dwanaście pokoleń Izraela: Od wschodu były trzy bramy, trzy od północy, trzy od południa i trzy od zachodu. Mur całego Miasta jest podtrzymywany przez dwanaście [warstw] fundamentu, na których widnieją imiona dwunastu apostołów Baranka (Ap 21,13–14). Opis ten wiąże się z dwunastoma gwiazdami otaczającymi głowę Niewiasty (zob. Ap 12,1); jego akcent pada jednak na duchową potęgę, jaka ochrania Córę Syjonu.

Maryja od wieków wzywana była jako Ostoja wszystkich wiernych. Skoro Bóg zamieszkał w Jej wnętrzu, jednocząc w akcie Wcielenia czas z wiecznością, to równocześnie uwiecznił Jej tożsamość jako wybranego Miasta Pańskiego. Ponieważ ochrania Ją mur cnót i łask, katolicy chronią się w Niej, biorąc do ręki różaniec, bądź wołając: „Pod Twoją obronę uciekamy się”. Dlatego też św. German z Konstantynopola nazwał Maryję „podporą”, bądź „siłą w słabości”. Dodaje pewien starożytny hymn na cześć Najświętszej Dziewicy: „Ona mą siłą przeciw nieprzyjacielowi, tarczą moją w każdej walce”. W innych modlitwach katolicy wołają do Niewiasty: „Bastionie niezdobyty, Twierdzo zbawienia”. Kościół upatruje w Niej bowiem wyjątkową obronę przed pokusami, herezją czy napaściami szatana.

Arko wiary i pokoju,
Panienko, Tyś źródłem zdroju,
Niesiesz nam zbawienie.
Arko, Moście nasz niebiański,
Tyś jest dla nas mostem łaski,
Tyś naszą przystanią.

Skoro w łonie Maryi Dziewicy na dziewięć miesięcy schował się sam Bóg Wcielony, aby w zupełności zdać się na Jej opiekę (jako dziecko na matkę), to w sensie mistycznym podobne schronienie mogą znaleźć u Niej duchowe dzieci, co dzień karmione i rodzone do życia łaski. Powołania i dary Boże są nieodwołalne (zob. Rz 11,29). Dlatego rola Piastunki samego Chrystusa na zawsze już stanowi część tożsamości Maryi Panny, czego przykładem jest pochodząca z III w. modlitwa Pod Twoją obronę. W Starym Testamencie Bóg zapewniał Izraela o swojej macierzyńskiej czułości: chronił go, dawał mu oparcie, nosił na rękach i uczył chodzić (zob. Oz 11,3; Iz 60,16). Wielcy ludzie Kościoła dostrzegli z czasem, że ten szczególny odcień miłości Najwyższego konkretyzuje się w posłannictwie Jego Oblubienicy. Ona jest Miastem warownym, w którym wiara, nadzieja i miłość chronione są szczególną łaską. Dlatego św. Alfons Maria de Liguori w chwilach próby i pokusy modlił się tak, jakby w Maryi odnalazł jedyny ratunek:

O, ileż to napaści doznaję ciągle od mych nieprzyjaciół, którzy chcą mnie pozbawić łaski Bożej i Twojej opieki, o Pani moja najmilsza. Ale Ty jesteś moją osłoną (…). Święty Efrem nazywa Cię słusznie „Obroną ufających Tobie”. Broń mnie zatem i walcz za mnie, bo przecież w Tobie pokładam całą moją nadzieję. Maryjo, Twoje imię jest moim orężem.


Michał Gołębiowski „Niewiasta z perłą”

Skorzystaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl