Medytacja przenosi nas do serca tajemnicy chrześcijaństwa. Czytając Nowy Testement z o. Johnem Mainem OSB

Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: „Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Łk 22,45–46).

Ta ewangeliczna scena pokazuje nam Jezusa jako wielkiego mistrza modlitwy. Nawołuje apostołów i nas do pełnej czujności. Zasypianie to nieprzemijająca pokusa dotykająca człowieka modlitwy. Już Kasjan napominał przed głównymi niebezpieczeństwami podczas wchodzenia w prawdziwą modlitwę. Mówił o „zgubnym pokoju” i „śmiertelnym letargu” – jak ktoś się w nich znajdzie, to nie jest łatwo przywrócić go do życia i oświecenia. Jezus trzykrotnie wracał do swych uczniów i trzykrotnie zastał ich śpiących (Community of Love, rozdz. Monastic Prayer Today)


Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia (J 5,24).

Przesłanie Ewangelii ogłasza, że jesteśmy zaproszeni do pełni życia. W Dobrej Nowinie chodzi więc o życie. Nie w 50% czy 60%, ale w 100%. Świadectwo Ewangelii mówi, że jest to możliwe tylko wtedy, kiedy pozostajemy w kontakcie ze Źródłem życia, które jest praprzyczyną każdej formy życia – z Bożą energią. Jezus uczył: „każdego, kto słów moich słucha”. Trzeba więc nauczyć się Go słuchać, wsłuchać się głęboko w Jego zaproszenie do życia naszym życiem w całej jego pełni i napełnienia się Jego mocą. Mamy słuchać całym naszym jestestwem, głęboko, z totalnym zaangażowaniem. To dlatego tak ważna w medytacji jest cisza. Każdy z nas doświadcza, w miarę jak kontynuujemy jej praktykę, że jest ona ważna także w życiu codziennym. Sprawia, że możemy nawzajem dzielić się tajemniczą siłą życia, która jest w nas i wokół nas (The Way of Unknowing, rozdz. Returning to Innocence)

Medytacja przenosi nas do serca tajemnicy chrześcijaństwa. Może ona być zrozumiana jedynie przez wejście w doświadczenie śmierci i zmartwychwstania. To, co robimy w codziennej i podejmowanej do ostatniego dnia życia praktyce medytacji, to ogniskowanie naszej uwagi na jedynym centralnym punkcie, którym jest Chrystus. On jest naszą drogą, celem i przewodnikiem. Ale jest celem w tym sensie, że kiedy się z Nim w pełni jednoczymy, odnajdujemy się natychmiast w ramionach Ojca (Moment of Christ, rozdz. Infinite Expansion of Love)


Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą (Rz 8,30).

Medytacja jest procesem, w którym ofiarujemy czas, by uświadomić sobie nasz nieskończony potencjał w świetle wydarzenia historycznego, jakim było wcielenie Chrystusa. W medytacji otwieramy się na Jego chwałę. Inaczej mówiąc, odkrywamy, kim jesteśmy i dlaczego żyjemy. Nie jest to ucieczka od samego siebie, to odnajdywanie siebie. To nie odrzucenie, tylko potwierdzenie. Święty Augustyn ujął to bardzo zwięźle: „Najpierw człowiek ma powrócić do siebie samego, ażeby uczyniwszy sobie w ten sposób niejako stopień, wznieść się i unieść do Boga” (Word into Silence, rozdz. Being Restored to Ourselves)


John Main OSB „Pałające serca”

Materiały dodatkowe:

 

komentarz

napisz komentarz
  • Reakcja-kontreakcja i to tak wieloaspektowo… Panie Boże jesteś niesamowity i zaskakująco błyskawiczny w odpowiedziach, których chcesz udzielić… dziś to nadzwyczaj wielki urodzaj kwiatostanu Twoich podpowiedzi… Jak to się dzieje? W egzystencjalnych kwestiach – mur i mur i nic, w wybitnie Twoim obszarze – tylko pomyślę, nawet o nazwisku, przywołam czułymi myślami osobę – trzask, prask, jest… -:)

    Ech, życie, życie… takie skomplikowane a takie proste zarazem… wystarczy bardzo chcieć a pękają mury niemożliwości i już, gdzieś tam, jeszcze bardzo daleko… ale jednak… jest wielka szczelina Światłości… od tak dawna ku niej pełzam… mam taką pewność, że dobrnę, mimo…

    „Trwanie w nieustannej formule pozwoli nam znacznie więcej słuchać niż mówić. Taka modlitwa zwraca uwagę nie na nas, ale na Tego, do Którego się zwracamy”.

    „Mój” Kościół jest piękny. Jest wszędzie , jest zawsze. Jest tak rozmaity, wielopłaszczyznowy… ale dlatego twórczy bo zostawiający margines na skonkludowanie wg własnego odczuwania współodczuwającego z naszym Panem Jezusem Chrystusem a wtedy nie dziwi nic… -;

    Przytulam sercem+
    (dzieje się tyle dobra, gdzie nie spojrzę – wszędzie Chrystus)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl