„Modlitwa kontemplacyjna”, „O świętym Bernardzie” Thomasa Mertona. Nowa książka ojca Leona „Powołanie – i co dalej?”

Po wielu latach postanowiliśmy wznowić dwie publikacje Thomasa Mertona„Modlitwa kontemplacyjna” i „O świętym Bernardzie”. Przy okazji naszych zapowiedzi za parę tygodni ukaże się nowa książka ojca Leona Knabita OSB i Doroty Mazur „Powołanie – i co dalej?”.

 

modlitwa_kontemplacyjna

Modlitwa kontemplacyjna

Książka, którą oddajemy w ręce Czytelników, jest ostatnią pozycją napisaną przez Tomasza Mertona – w całości przez niego zaplanowaną i zredagowaną. Krótko po wyda­niu Modlitwy kontemplacyjnej Merton udał się w swoją ostatnią podróż na Daleki Wschód, gdzie zginął tragicznie w czasie pierwszego międzynarodowego spotkania przedstawicieli religii chrześci­jań­skiej i religii wschodnich. Książka o modlitwie stała się w ten sposób jego swoistym testa­men­tem.

Wśród pisarzy XX wieku Merton wyróżniał się wielką szczerością w ujawnianiu swoich duchowych doświadczeń, obejmujących nie tylko wzloty, ale także rozmaite meandry jego życia. Wszystkie te doświadczenia, które potrafił jedno­cześnie konfrontować z Bogiem podczas modlitwy, z której uczynił wyraźny fundament swego życia wewnętrznego. Z niezwykłą wnikliwością analizował zafałszowania i pozory ujawniające się w nas w cza­sie modlitwy, która przecież powinna być najbardziej szczerym i otwartym odniesieniem do Boga. Wynikają one z naszego kurczowego trzymania się własnego fałszywego „ja”. Aby dojść do prawdziwego spotkania z Bogiem, trzeba przejść przez doświadczenie trwogi.

 


 

o_swietym_bernardzie

O świętym Bernardzie

Publikacja, którą oddajemy Czytelnikom do rąk, ukazuje Mertona w odsłonie najmniej może znanej spośród tych, z którymi mógł się on spotkać dotychczas na polskim gruncie. Jest to Merton studiujący źródła duchowości, na której wyrósł jako cysters – trapista i która – jak można się przekonać w trakcie lektury – w istotnym stopniu pomogła mu ukształtować jego własną duchowość, tak żywo przemawiającą do współczesnego człowieka. Trzy rozprawy, opublikowane w latach 1953–1954, poświęcone są teologii św. Bernarda z Clairvaux i Ojców cysterskich.

Pierwszy z nich podejmuje jedno z najważniejszych zagadnień w duchowości – kwestię relacji między tzw. aktywnością zewnętrzną a wewnętrznym życiem modlitwy i kontemplacji. Temat ten, jak nietrudno zauważyć śledząc biografię Mertona, musiał go żywo interesować. Jako klauzurowy mnich nawiązał bowiem dialog ze światem zewnętrznym. Często przekraczał granice klauzury, odbywał nawet bardzo dalekie podróże. Szukając odpowiedzi na interesujące go pytania, sięgnął do źródeł cysterskich. Spostrzegł, że temat relacji miedzy działaniem i kontemplacją jest w nich znakomicie opracowany, zwłaszcza przez św. Bernarda. Nie komu innemu, ale właśnie Bernardowi przyszło wszak łączyć ukryte życie mnicha z ogromnym, czynnym zaangażowaniem w bieżące sprawy zakonu i Kościoła – od zakładania nowych klasztorów przez czynne duszpasterstwo, udział w synodach, polemiki z najwybitniejszymi umysłami swoich czasów po zwoływanie wyprawy krzyżowej. Bernard pozostawił w swych pismach głęboką i precyzyjną naukę o wzajemnej relacji actio i contemplatio. Nie napisał wprawdzie osobnego dzieła, wielokrotnie poruszał jednak ten temat przy różnych okazjach. Merton wydobywa tę naukę z pism mistycznych „doktora miodopłynnego”, zwłaszcza z jego cyklu mów na temat Pieśni nad pieśniami. Czyni to z właściwą sobie przejrzystością, ilustrując swój wykład obfitymi cytatami ze źródeł. Pod jego piórem znika zupełnie tak wyraźna w wielu teoretycznych ujęciach sztuczność porównywania „powołań Marii i Marty”. Merton, idąc za Bernardem, pozwala przyjrzeć się przede wszystkim konkretnemu działaniu łaski, która inspiruje do czynu, rozwija miłość kontemplacji, by ostatecznie doprowadzić do harmonijnej łączności obu tych wymiarów życia duchowego – na wzór Chrystusa.

 


 

powolanie-i-co-dalej

Powołanie – i co dalej?

Czasami w życiu człowieka, w jego sercu, pojawia się pewnego rodzaju przynaglenie kierujące osobę ku czemuś. Ku spełnieniu tego, a nie innego powołania. Człowiek zaczyna szukać wówczas odpowiedzi na pojawiające się i co jakiś czas powracające jak bumerang z coraz to większą mocą pytania: Co mam robić? Gdzie mnie, Boże, potrzebujesz? Czy to na pewno moja droga?

Powołanie jest tajemnicą – znaną tylko nam i Bogu. Drogi mogą być różne, ale jeśli szczerze chcemy wypełnić to, do czego jesteśmy stworzeni, to Pan nie pozwoli nam się pomylić. Chyba że zaczynamy iść swoją drogą, nie zważając na drgnienia serca, na sumienie, na ten wewnętrzny Głos. Być może czasem miniemy się z powołaniem, ale dlaczego tak się dzieje?

Warto często rozmawiać o swojej drodze życia z Bogiem: „Panie, do czego mnie stworzyłeś? Jak najlepiej mogę Ci służyć? Na której drodze moje serce dozna spełnienia, tak że już nic innego pragnąć nie będę?” Trzeba też modlić się o pokój serca i radość, bo to są dwa wyznaczniki „bycia na swoim miejscu”.

O tym wszystkim rozmawiam z Ojcem Leonem Knabitem w niniejszej książce. Podejmujemy różne kwestie związane z powołaniem: powołanie jako bycie mężem, żoną, zakonnicą, lekarzem, profesorem… Wspólnie poszukujemy przyczyn braku odnalezienia powołania lub porzucenia go… Warto przeczytać tę książkę, by dostrzec, że do każdego z nas Bóg mówi: „Nie lękaj się!” A Słowo Boże jest skuteczne i kiedy Bóg obiecuje, dotrzymuje słowa, bo On – i tylko On jeden – zna najlepszy czas. Nie lękaj się, lecz ufaj Mu, a nie zawiedziesz się!

Dowodem na to, że Bóg nigdy nie zwodzi, są świadectwa zamieszczone w drugiej części książki. O swoich drogach powołania małżeńskiego piszą dwie pary, ukazując przy tym, jaką rolę w ich miłości odgrywa Bóg. O radości życia zakonnego opowiadają siostry zakonne z dwóch różnych zgromadzeń. Z kolei o reżyserii Boga w swoim życiu pisze też pani Maria, dziewica konsekrowana. O byciu lekarzem pisze Ania. Ela zaś opowiada o swoim powołaniu do prowadzenia ośrodka rehabilitacyjnego nad morzem – o tym, jak Bóg poprowadził ścieżki jej samej i jej współpracowników do stworzenia tego dzieła i odkrywania w ramach zawodowej wspólnoty swoich talentów do czynienia „tego i tamtego”. Biskup Antoni Długosz dzieli się radości połączenia duszpasterskich działań jako kapłana i biskupa z duszą artysty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl