Na ile on sam żyje według tego, co głosi, i czy to przynosi dobry owoc w jego życiu. Jak odróżnić prawdziwą naukę mądrości Bożej od fałszywej?

Jak to jest możliwe, skoro Bóg nie przemawia do nas bezpośrednio, lecz przez ludzi, którzy także są naznaczeni tajemnicą nieprawości, mogą chcieć nam przekazywać swoją mądrość pod płaszczykiem „mądrości Bożej” lub będą nas od siebie uzależniać, podając się za głosicieli „prawdy Bożej”? Niestety tak się nierzadko zdarza. Przed „fałszywymi prorokami” ostrzega nas sam Pan Jezus:

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach (Mt 7,15–20).

Powstaje zatem pytanie: A jak odróżnić prawdziwą naukę mądrości Bożej od fałszywej? Tutaj działa podobna zasada jak w przypadku Prawa Bożego – nie sama wzniosłość słów i ich piękno wskazują na prawdziwego nauczyciela. Ponieważ mądrość odnosi się do życia, a nie jedynie do teoretycznej wiedzy lub naszych zdolności i sprawności. Jednym z kryteriów jest prawda odnosząca się do jego własnego życia: na ile on sam żyje według tego, co głosi, i czy to przynosi dobry owoc w jego życiu. Życie i jego jakość poznaje się po jego owocach, a nie po innych, zewnętrznych kryteriach. Przy czym musimy sobie dobrze uzmysłowić, że życie nie sprowadza się do biologii i samej sprawności organizmu, ani do splendoru życia ludzi bogatych, ale właściwą przestrzenią życia jest wspólnota życia z innymi. Życie jest zawsze wymianą, współżyciem z innymi i dlatego też niezmiernie ważne są dla nas relacje z innymi ludźmi.

W każdej wspólnocie istnieje określona hierarchia wartości, która stanowi jednocześnie kryterium oceny samego życia, jak i naszych relacji z innymi, naszego miejsca w układzie społecznym. Z tej racji niezmiernie ważne dla ludzi jest porównywanie się z innymi, dzięki któremu odnajdują oni swoje miejsce w społeczeństwie. Ponadto jesteśmy bardzo mocno wyczuleni na to, jak nas inni oceniają, na ile jesteśmy lepsi lub gorsi od nich. Ten czynnik ambicji jest dla nas niezmiernie ważny. On często powoduje, że człowiek nie reaguje zgodnie z własnym przekonaniem, a stara się reagować tak, jak uważa, że należy zareagować. Jednak jest to wynikiem układu w danym społeczeństwie. W innym ten sam człowiek może zachować się zupełnie inaczej i tak rzeczywiście bywa, gdy zmienia środowisko. Wystarczy wyjść z określonego środowiska i wszystkie ważne kryteria przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Tak np. jest z chodzeniem do kościoła, które jest naturalne i oczywiste w rodzinnej miejscowości, jednak po wyjeździe zagranicę przestaje być oczywiste.

Jeżeli mówimy o prawdzie i mądrości Bożej, to taka zmienność nie może mieć miejsca, a jeżeli się pojawia inność zachowania, to jest wynikiem zewnętrznych warunków i jest wymuszona, np. w przypadku chodzenia do kościoła, przez jego brak w miejscu, gdzie przebywamy. Tak jest, gdyż spotkanie z Bogiem jest aktualne zawsze, a w chwili śmierci wszystkie kryteria światowe przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, pozostaje jedynie samo spotkanie z Bogiem i w Nim z innymi osobami.

Ta krótka refleksja pozwala zobaczyć, że myślenie i ocenianie oparte na kryteriach światowych nie dają nam możliwości odkrycia pełnej prawdy, a tym samym osiągnięcia mądrości prawdziwej. Niestety w myśleniu ludzi widzimy bardzo mocne uzależnienie od aktualnych kryteriów funkcjonujących w społeczeństwie. Mało tego, są one nam narzucane przez wychowanie. W ten sposób powstaje cała struktura określonej mentalności, schematy myślenia i oceniania, a przez to pojawia się jakieś ogólne zakłamanie, w którym poszczególnym jednostkom trudno odnaleźć prawdziwą drogę. Wystarczy pomyśleć o naszym wychowaniu w religii chrześcijańskiej i wynikającymi stąd konsekwencjami. Gdybyśmy się urodzili w innej kulturze i religii, nasza świadomość byłaby inna. Czy jednak oznacza to, że nie mielibyśmy możliwości dojścia do Bożej mądrości?! Jeżeli ją utożsamimy z przyjęciem chrześcijaństwa takiego, jakie my znamy, to można przypuszczać, że byłoby to wręcz niemożliwe! Z tego jednak wynika, że mądrość ukryta nie utożsamia się z samą doktryną i praktyką religijną naszego chrześcijaństwa!

Pod koniec lipca 2018 roku podczas konferencji „Zarządzanie, przywództwo, duchowość” ks. Abp Edmund Piszcz wygłosił referat pt.: „Duchowość duchowego przywódcy”, w której oparł się na przykładzie życia dwóch przywódców: Mahatmie Gandhim i Dagu Hammerskjöldzie. Jeden był hindusem, a drugi luteraninem. Oni byli dla Arcybiskupa wzorami duchowych przywódców, którzy w istocie kierowali się w swoim życiu Ewangelią, czyli ową mądrością Bożą! Taką także myśl widzimy w Liście św. Pawła do Rzymian:

Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. [Okaże się to] w dniu, w którym Bóg przez Jezusa Chrystusa sądzić będzie ukryte czyny ludzkie, według mojej Ewangelii (Rz 2,13–16).

Podobnie bardzo zdecydowanie widzi prawdziwie mądrych mądrością Bożą św. Jakub, brat Pański, który w swoim liście pisał:

Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami spełnianymi z łagodnością właściwą mądrości! Ale jeśli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś [zstępująca] z góry jest przede wszystkim czysta, dalej – skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój (Jk 3,13–18 ).

Mądrość Boża pochodzi od Boga i nie można do niej dojść, używając jedynie samego ludzkiego rozumu, gdyż przewyższa naszą wyobraźnię i doświadczenie. Możemy ją otrzymać jedynie przez Ducha Świętego, który „przenika głębokości Boga samego” (zob. 1 Kor 2,10). On jednak daje ją tylko tym, którzy jej pragną: Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając, a na pewno ją otrzyma (Jk 1,5).

wlodzimierz_zatorski_cytat

Oczywiście nie wszystko to, co spotykamy w społeczeństwie, w którym żyjemy, musi być zakłamane. Zazwyczaj spotykamy mieszankę zdrowej tradycji z zafałszowanymi strukturami, mniemaniami i przyjętymi zwyczajami. Tak było za czasów Pana Jezusa w Izraelu, co On im ostro wypomina:

Dlaczego i wy przekraczacie przykazanie Boże z powodu waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. Wy zaś mówicie: „Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ani matki”. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (Mt 15,3–9).

Nie dziwią nas w tym kontekście pełne jednoznacznej oceny słowa Pana Jezusa skierowane głównie do faryzeuszy i uczonych w Piśmie, w których Jezus zarzuca im przewrotność serca, obłudę, kłamstwo. Te ciężkie słowa padają właśnie dlatego, że przez swoją postawę i naukę tworzą taką obłudną strukturę, blokując innym dojście do prawdy Bożego przesłania zawartego w Biblii. W Ewangelii według św. Mateusza mamy duży fragment, w którym Jezus wygłasza wielkie ostrzeżenie:

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo przemierzacie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.

Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, nic to nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepcy! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać. Ślepi przewodnicy, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych oraz mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?
Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w waszych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was cała krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie (Mt 23,13–36).

Ta wypowiedź Pana Jezusa wyrasta z Jego osobistego doświadczenia w spotkaniach z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Doświadczył z ich strony przewrotności przez podstępne pytania zadawane po to, by Go pochwycić na słowie, przez co można by Go oskarżyć i potępić, przez uparte trzymanie się schematów wynikających z przyjętej tradycji, która często jest sprzeczna z Bożą wolą. Przy czym Pan Jezus wychodzi z przekonania, że prawda przekazywana przez Boga nie jest czymś zagmatwanym, że można ją w prosty sposób zrozumieć, o ile tylko człowiek autentycznie na nią się otworzy i wsłucha się w nią. Stąd wynika, że jedynie przez zatwardziałość serca, przewrotność myśli można Bożą prawdę wypaczać. Taki zarzut stawia Pan Jezus w innej wypowiedzi:

Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie (J 8,42–45).


Fragment książki Mądrość ukryta. O sztuce życia w pełni


Włodzimierz Zatorski OSB (ur. 1953) benedyktyn, fizyk, teolog, filozof. Ukończył studia z fizyki teoretycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim (1980 r.) Od 1980 w Opactwie Benedyktynów w Tyńcu, (śluby wieczyste złożył w 1984 r.). Założycieli wieloletni dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów „Tyniec”. Od 2005 do 2009 przeor w Tyńcu, 2010-2013 mistrz nowicjatu. Od 2015 szafarz (ekonom) klasztoru. Od 2002 roku prefekt (opiekun) oblatów świeckich przy Opactwie w Tyńcu. Autor ponad 40 tytułów książkowych w tym 3 tytuły z zakresu duchowości lidera: Podstawy duchowości lidera (2011), Duchowość lidera. Wybrane zagadnienia (2014), Duchowe dylematy lidera (2017).


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl