Najpiękniejsze fragmenty z „Filokalii” [cz.3] – sentencje duchowe Niketasa Stetatosa (ok. 1005 – ok. 1090)

Nic tak nie umacnia więzi człowieka z Bogiem, jak czysta i duchowa modlitwa. Ona właśnie potrafi jednoczyć ze Słowem tego, kto nieprzerwanie się modli wspomagany przez Ducha Świętego i jego dusza zostaje obmyta łzami żalu, przepojona słodyczą skruchy oraz oświecona światłem Ducha.


Długie trwanie na śpiewie psalmów jest także bardzo ważne, jeśli kierują nim wytrwałość i skupienie. Tym jednak, co ożywia duszę i zapewnia pożytek, jest jakość tej modlitwy. Chodzi o to, by modlić się duchem i umysłem.

Ktoś modli się umysłem, jeśli podczas modlitwy psalmami dokładnie zważa na sens zawarty w Piśmie Świętym i z niego czerpie wzniosłe myśli dla swego serca. Przez te myśli dusza zostaje porwana ku przestrzeniom światła. Staje się coraz bardziej oświecona i oczyszczona, cała wznosi się ku niebu i kontempluje piękno dóbr, jakie przygotowane są dla świętych. Żarliwie ich pragnie i skutki modlitwy natychmiast widać w jego oczach: pod działaniem Ducha, który jest źródłem światła, wylewa łzy skruchy. Ich smak jest tak słodki, że ci, którzy mają dar łez, zapominają nawet o pożywieniu ciała. Takie jest oddziaływanie modlitwy, jakiego dostępują dusze, które prawdziwie modlą się psalmami.


Gdzie widoczne są owoce działania Ducha Świętego, tam można mówić o jakości modlitwy. A gdzie jest jakość modlitwy przy śpiewie psalmów, tam jej długie trwanie staje się bardzo pożyteczne. Jeśli jednak nie pojawiają się owoce, to marna jest jej jakość, a jeśli marna jakość to długotrwały śpiew staje się wówczas zbędny. Mimo trudu ciała, większości nie przyniesie on pożytku.


Gdy się modlisz lub śpiewasz Panu psalmy, zważaj na przebiegłość szatana. Podstępnie chce on bowiem odwieść duszę od treści modlitw… Szatan sugeruje także, że pora jest późna, a modlitwa długa. Chce przez to wprowadzić pośpiech i zniechęcenie, i pozbawić nas skutków modlitwy. Przeciwstaw się jednak temu odważnie. Wtedy tym wolniej recytuj psalmy, aby przez rozważanie kolejnych wersetów dostąpić łaski płynącej z modlitwy i wzbogacić się światłem Ducha Świętego, jakie rodzi się w duszach tych, którzy prawdziwie się modlą.


Jeśli zdarzy ci się coś podobnego, gdy z uwagą śpiewasz psalmy, nie dopuść, byś okazał się niedbałym i uległ zniechęceniu. Nie przedkładaj też odpoczynku ciała nad pożytek duszy, myśląc, że odmawianie psalmów trwa długo i że pora jest późna. Zatrzymaj się w tym miejscu, w którym umysł został zniewolony. Jeśli zdarzy się to na końcu psalmu, znów zacznij go ochoczo od początku. A gdy i wówczas dałeś się zaskoczyć, natychmiast powtórz go jeszcze raz, nawet gdyby w czasie godziny wielokrotnie zdarzyło się ulec rozproszeniu. Jeżeli będziesz postępować w ten sposób, demony nie zniosą, że jesteś tak cierpliwy i wytrwały, i że masz taką siłę pragnienia, i odejdą okryci hańbą.


Wiedz na pewno, że nieprzerwana modlitwa to ta, która nigdy nie ustaje w duszy, przez cały dzień i noc. Nie musi wyrażać się na zewnątrz wzniesieniem rąk, nieruchomością ciała czy też dźwiękiem głosu. Ci, którzy potrafią to pojąć, wiedzą, że polega ona na duchowym działaniu: na czynności umysłu i pamięci o Bogu, połączonych z wytrwałą skruchą.


Ktoś może oddawać się zawsze modlitwie, gdy w wielkim spokoju i pobożności skupia swoje myśli poddając je rozumowi, gdy wnika w głębokości Boga, starając się tam dostąpić słodyczy kontemplacji. Kiedy jednak zabraknie duchowego wyciszenia, staje się to niemożliwe. By osiągnąć ciągłą modlitwę, siły duchowe muszą osiągnąć pokój, jaki nastaje dzięki poznaniu.


Jeśli śpiewasz pieśń modlitwy dla Boga i przybywa brat, pukając do drzwi twojej celi, nie przedkładaj dzieła modlitwy nad miłość i nie zaniedbuj brata, który puka. Nie byłoby to miłe Bogu, który pragnie życzliwej miłości, a nie ofiary modlitwy. Pozostaw więc swój modlitewny dar, przyjmij z miłością brata, zatroszcz się o niego. I dopiero wówczas przyjdź ofiarować Ojcu dar modlitwy, ze łzami i sercem skruszonym, a duch prawy zostanie odnowiony w twoim wnętrzu.


Tajemnica modlitwy nie dopełnia się w określonym czasie i miejscu. Jeśli ustalasz dla niej godziny, chwile lub miejsca, wówczas próżny staje się pozostały czas, poświęcony innym zajęciom. Modlitwę określa się jako nieustanny ruch umysłu ku Bogu. Jej dziełem jest skierowanie duszy ku sprawom Bożym. Cel zaś – to przylgnięcie myśli do Boga, by stać się z Nim jednym duchem, jak określa to i mówi Apostoł.


Zgodnie z porządkiem i stopniami życia oddanego mądrości, na wszelki sposób musimy podążać naprzód i wznosić się gorliwie ku temu, co wyższe. Wciąż bowiem znajdujemy się w drodze do Boga i nigdy nie zatrzymujemy się w postępie ku dobru. Dlatego też należy wznosić się od ascezy czynnej do naturalnej kontemplacji stworzenia, od niej zaś ku mistycznej teologii Słowa, by w niej odpocząć od wszelkich form ascezy cielesnej. Wówczas bowiem jesteśmy wyżej, niż poniżenie ciała, otrzymujemy też jasne poznanie, jakie pochodzi z prawdziwego rozeznania. Jeśli jednak nie dostąpiliśmy jeszcze tego poznania i dlatego nie potrafimy iść ku temu, co przed nami, ani dążyć do stanu bardziej doskonałego, pozostajemy gorsi od tych, którzy żyją według świata. Oni bowiem nie znają warunków postępu, który przynosi nagrodę, ani duchowych stopni, by mogli wznieść się ku temu, co przekracza inne godności i znaleźć tam odpoczynek, będąc wolnym od dążenia, które do tego wiedzie.


Gdy dusza jest całkowicie oczyszczona poprzez żarliwe podejmowanie nieustannych trudów ascezy, zostaje oświecona Bożym światłem. Powoli zaczyna też, w sposób naturalny, widzieć piękno, jakie Bóg jej dał od początku i wzrasta w miłości do swego Stwórcy. Im bardziej – poprzez oczyszczenie – przyjmuje jaśniejące promienie słońca sprawiedliwości, które odsłaniają i objawiają jej naturalne piękno, tym więcej też dokłada ona trudów ascezy, aby dojść do większego oczyszczenia. W ten sposób, będąc czystą, pragnie poznać chwałę otrzymanego daru, na nowo przyjąć dawną szlachetność i odzyskać obraz Stworzyciela – czysty i niezmieszany. Podejmuje też dalsze trudy, aż zostanie oczyszczona od wszelkiej plamy i zmazy, i będzie godna kontemplować Boga i z Nim rozmawiać.


Uchyl zasłony sprzed oczu moich, a będę rozważać cuda Twego prawa – tak woła do Boga ten, kto zakryty jest jeszcze mgłą trosk doczesnych. Ziemski umysł napełnia niewiedza, która staje się głęboką i nieprzejrzystą mgłą, zakrywającą widzenie duszy. Okrywa ona ciemnościami i mrokiem jej zdolność pojmowania rzeczy Bożych i ludzkich. Przeszkadza też wytężać wzrok ku promieniom Boskiego światła, albo cieszyć się dobrami, których ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć. Kiedy jednak poprzez nawrócenie i skruchę, oczy duszy zostaną odsłonięte, widzi ona w sposób czysty, słyszy dzięki poznawaniu i pojmuje rozumem. W swym sercu ustanowił stopnie, po których wznoszą się myśli. Wtedy zaczyna doświadczać ich słodyczy i osiąga coraz jaśniejsze poznanie. Przez słowo Bożej mądrości opowiada też każdemu o wielkich dobrach, jakie Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują. Zachęca wszystkich, aby poprzez wiele walk i łez, doszli do uczestnictwa w tych darach.


fragment z książki „Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl