Najpiękniejsze fragmenty z „Filokalii” [cz.5] – sentencje duchowe Diadocha z Fotyki (ok. 400 – ok. 485)

Kiedy nasz umysł świadomie zaczyna doznawać pociechy Ducha Świętego, wówczas szatan także pociesza duszę jakimś odczuciem fałszywej słodyczy. Jeżeli umysł, poprzez głęboką pamięć, mocno trzyma się świętego Imie­nia Pana Jezusa oraz użyje tego świętego i chwalebnego Imienia jako broni przeciw złudzeniom, wówczas uwodziciel wycofuje swe przebiegłe zamiary, ale natychmiast atakuje duszę w otwartej walce. Umysł jednak, który dokładnie poznał oszustwa demona, czyni odtąd większe postępy w doświadcze­niu rozeznawania.


Wzrok, smak i inne zmysły, jeśli posługujemy się nimi ponad miarę, rozpraszają pamięć serca. Pierwsza uczy nas tego Ewa. Dopóki bowiem nie patrzyła z roz­koszą na drzewo noszące zakazany owoc, starannie zachowywała pamięć o Bożym poleceniu. Dlatego pozostawała jakby osłonięta skrzy­dłami Bożej miłości i była nieświadoma nawet swej nagości. Kiedy jednak z rozkoszą spojrzała na drzewo, gdy dotknęła je z wielkim pożądaniem, następnie zaś z upodobaniem spróbowała jego owocu, natychmiast pociągnęły ją więzy cielesne i ze względu na swą nagość, oddała się namiętności. Całe swe pragnienie skierowała ku przyjemnościom rzeczy doczesnych. Przez to, że owoc sprawiał wrażenie słodkiego, wciągnęła do swego upadku także Adama.

Odtąd umysł ludzki z trudem może zachować pamięć o Bogu i Jego przykazaniach. Zawsze zatem kierujmy spojrzenie w głąb swego serca, zachowując nieustanną pamięć o Bogu. Przez życie ziemskie, lubiące pozory, przechodźmy jakby niewidomi. Prawdziwa mądrość duchowa wiedzie bowiem do tego, że przestaje mieć znaczenie przywiązanie do rzeczy widzialnych. I tego właśnie uczy nas także, w swym wielkim doświadczeniu, Hiob, kiedy mówi: Niech za mymi oczyma nie idzie moje serce. Tego rodzaju słowa świadczą o naj­wyższej powściągliwości.


Ten, kto wciąż przebywa w swym sercu, wyzbywa się wszelkich uciech i rozkoszy ziemskiego życia. Gdy bowiem postępuje według ducha, nie może spełnić pożądań ciała. Odtąd taki człowiek przechadza się w twierdzy cnót, które są strażnikami u bram miasta czystości. Dlatego daremne pozostają wówczas knowania demonów wobec niego, nawet jeśli strzały pospolitej miłości dosięgają aż bram jego natury.


Z chwilą, kiedy nasza dusza przestaje już pragnąć uroków ziemskich, wówczas często ogarnia ją duch zobojętnienia. Nie pozwala on duszy ochoczo oddawać się posłudze słowa i nie pozostawia jej wyraźnego pragnienia dóbr przyszłych. Pomniejsza także wartość życia doczesnego, jakby nie dawało ono okazji do żadnego uczynku godnego cnoty. Wreszcie, lekceważy znaczenie wiedzy, tłumacząc, że jest ona dostępna wielu innym lub uważając, że nie prowadzi do doskonałości.


Unikniemy poczucia letniości i duchowego rozleniwienia, gdy będziemy trzymać umysł w bardzo wąskich granicach i skierujemy go wyłącznie na pamięć o Bogu. Jedynie wtedy umysł szybko powróci do swego zapału i będzie w stanie wyjść z nie­dorzecznego rozproszenia.


Kiedy przez pamięć o Bogu zamkniemy wszystkie drogi rozpraszania się rozumu, wymaga on od nas koniecznie jakiegoś czynu, który zadowoliłby potrzebę jego działania. Dla całkowitego wypełnienia tego celu należy mu dać (słowa): „Panie Jezu” jako jedyne zajęcie. Powiedziano bowiem: Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: Panem jest Jezus. Niech w głębi swego wnętrza zawsze rozważa wyłącznie to słowo, aby nie zwrócić się ku wyobrażeniom. Ci bowiem, którzy w swym sercu nieustannie rozważają owo święte i chwalebne Imię, mogą kiedyś ujrzeć także światło rozumu.


Kiedy myśl całą swą troskę skupia na tym Imieniu, ono wypala wszelki brud pokrywający duszę, co przejawia się też w mocnym odczuciu. Powiedziano bowiem: Bóg nasz jest ogniem trawiącym zło. Dlatego Pan wzbudza w duszy wielką miłość do Jego chwały.


Gdy owo chwalebne i bardzo upragnio­ne Imię, poprzez żarliwość serca, nieustannie pozostaje w naszej pamięci, tworzy w nas zdolność miłowania Jego dobroci do tego stopnia, że nic nie jest już w stanie temu przeszkodzić. To jest właśnie owa bezcenna perła, którą można nabyć za sprzedaną całą swoją majętność i cieszyć się niewypowiedzianą radością, gdy się ją znalazło.


Umysł nie jest w stanie, ­nawet gdyby go zmuszać, wciąż trzymać się pamięci o Panu Jezusie, jeśli dusza poruszana jest gniewem, podniecana pijaństwem albo nękana ciężkim przygnębieniem.

Gdy bowiem umysł zaciemniony jest gwałtownymi namiętnościami, traci właściwą sobie wrażliwość. Dlatego pragnienie nie ma gdzie wycisnąć swojej pieczęci, aby umysł mógł nieść niezatarty znak medytacji. Nasza pamięć ulega stwardnieniu pod wpływem gwałtownych namiętności.


Jeżeli natomiast umysł wolny jest od tych namiętności, to nawet jeśli wskutek zapomnienia zostaje mu na krótki czas odjęty upragniony przedmiot, natychmiast powraca do właściwego mu działania i żarliwie odnajduje to bardzo upragnione i zbawcze zajęcie. Dusza posiada wówczas tę łaskę, która pomaga jej rozważać i wołać: „Panie Jezu Chryste”. Zachowuje się jak matka, która uczy własne dziecko imienia „ojciec” i powtarza je z nim dotąd, aż zamiast jakiegoś dziecięcego szczebiotu, będzie w stanie wyraźnie wymawiać, nawet we śnie, „ojcze”. Apostoł mówi więc: Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.


W odniesieniu do doskonałości cnoty modlitwy pozostajemy wciąż jak dzieci, dlatego we wszystkim potrzebujemy pomocy Ducha po to, by wszelkie nasze myśli zostały przeniknięte i napełnione Jego niewysłowioną słodyczą, i byśmy całym naszym uczuciem mogli dojść do pamięci i miłości naszego Boga Ojca. Toteż w Nim wołamy, jak mówi święty Paweł i On też przynagla nas, by nieustannie wzywać Boga Ojca: Abba, Ojcze.


Gdy drzwi łaźni są ciągle otwarte, szybko ucieka z niej ciepło na zewnątrz. Po­dobnie i dusza, gdy chce wiele mówić, nawet jeśli wypowiada tylko dobre rzeczy, rozprasza swą pamięć, ulatującą przez te drzwi, z których wydostaje się tyle słów. Dlatego zostaje odtąd pozbawiona stosownych pojęć i wystawia bez ładu, dla kogo bądź, natłok swych myśli. Nie ma bowiem Ducha Świętego, który mógłby zachować ją od złudnych wyobrażeń.


Dobro bowiem zawsze unika gadatliwości i jest dalekie od wszelkich zamętów i złudzeń. Cisza zatem, zachowywana we właściwym czasie, stanowi piękną cnotę: nie jest niczym innym, jak matką bardzo mądrych myśli.


fragment z książki „Filokalia. Teksty o modlitwie serca”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl