Nie myśl o przeszłości, bo ona się już nie zmieni, po prostu wrzuć ją w otchłań Bożej litości; i nie myśl bez koniecznej potrzeby o przyszłości, bo ona jest w ręku Boga; trwaj w teraźniejszości, w pokoju, przed Bogiem

Jeśli naszym powołaniem jest oddanie Bogu siebie, to Jemu trzeba pozostawić możliwość mówienia, a my musimy zamilknąć. Inaczej zagłuszymy Boga.

Żeby zamilknąć, trzeba wyłączyć w sobie nauczyciela, który ma obowiązek wszystkich o wszystkim pouczać.

Nie myśl o przeszłości, bo ona się już nie zmieni, po prostu wrzuć ją w otchłań Bożej litości; i nie myśl bez koniecznej potrzeby o przyszłości, bo ona jest w ręku Boga; trwaj w teraźniejszości, w pokoju, przed Bogiem.

Boimy się więc, żeby Bóg nie przemówił, bo mógłby powiedzieć nie to, co chcemy usłyszeć.

Modlitwa to nie tylko czynność, zabierająca jakiś określony czas, i koniec. Modlitwa to przede wszystkim relacja międzyosobowa. Relacja trwała.

Człowiek wiecznie się boi, że Bóg mu zburzy porządek, do którego już przywykł i w którym się zagnieździł; i słusznie, bo nieraz rzeczywiście burzy.

Wartości modlitwy nie mierzy się przeżyciem. Trzeba je podjąć po prostu z wdzięczności za to, że On sam pierwszy nas umiłował i wszedł w nasze życie i w naszą codzienność.

Niekwestionowana wiara we własną rację, połączona z rozdrażnieniem. Rozdrażnienie płynie z wysiłku uciszania swojego sumienia, które gdzieś tam w głębi jednak cichutko protestuje.

Zajmowanie się cudzymi winami prowadzi do zrzucania swoich własnych win na bliźnich i zaciemnia spojrzenie duszy.

Jedyną trwałą metodą modlitwy jest intencja modlitwy.

Chrystus przyniósł nam inny punkt widzenia: to my jesteśmy przeznaczeni do tego, by zająć przeznaczoną dla nas orbitę krążenia, której ośrodkiem jest Bóg sam. I jakże niespokojne jest nasze serce, dopóki się na tę orbitę nie dostało!

Nie pogardzać codziennością. Nie jest szara: jest cała prześwietlona obecnością Boga. Nasza wina, jeśli tego nie potrafimy zauważyć, i nasza strata.

Nasz Pan zmartwychwstał nie dla doczesnych zwycięstw, tylko dla nas i dla naszego zbawienia. I dlatego koncentruje się nie na krzyczących efektach, tylko na przemianie naszych serc.

Miłość, którą Chrystus sam żyje i którą na nas rozlewa, to nie jest tylko jakieś uczucie, przeżycie, postawa, intencja; to Miłość osobowa, Duch Święty.

Jeśli się zakochamy w Panu naszym, to wszystko, co go dotyczy, będzie nas serdecznie obchodzić.


Publikujemy ten materiał z okazji zbliżających się 80. urodzin s. Małgorzaty Borkowskiej, które wypadają 10 listopada 2019. Przygotowaliśmy specjalny materiał wideo, na którym zobaczycie kilka osób, świeckich i duchownych, którzy dzielą się swoimi przemyśleniami po lekturze Oślicy Balaama.


Siostra Małgorzata Borkowska OSB urodziła się w 1939 r. Studiowała polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1964 jest benedyktynką w Żarnowcu. Autorka wielu prac historycznych, m.in. Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII i XVIII wiekuCzarna owcaSześć prawd wiary oraz ich skutki, Ryk OślicyTwarze Ojców Pustynitłumaczka m.in. ojców monastycznych, felietonistka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl