O medaliku św. Benedykta i modlitwie Jezusowej – zapowiedzi wydawnicze lipiec/sierpień 2016

W najbliższym czasie czeka nas premiera najnowszej książki ojca Leona pt. „Młodość to nie tylko wiek. Młodość to stan ducha”, czyli tzw. motywatory ojca Leona 🙂 Z kolei dla fanów medalika św. Benedykta i praktyki modlitwy Jezusowej przygotujemy coś specjalnego.

Za parę tygodni światło dzienne ujrzą dwie pozycje książkowe. Pierwsza, autorstwa ojca Pawła Sczanieckiego, dotyczy historii i symboliki medalika św. Benedykta; druga stanowi krótki przewodnik po praktyce modlitwy Jezusowej, a jej autorem jest o. Szymon Hiżycki. prowadzący w opactwie tynieckim cieszące się dużą popularnością rekolekcje „Oddychać Imieniem”.

 

Historia i symbolika medalika św. Benedykta

Historia i symbolika medalika św. Benedykta

Chrystus Pan, czegokolwiek dotknął, poświęcał. Dlatego krzyż jest świętością, czczoną powszechnie. Stąd znak krzyża nakreślony pierwszy raz przy chrzcie towarzyszy człowiekowi przez całe życie, przy pacierzu, na wyjezdnym, przy sakramentach, w kościele, w domu, wszędzie. Krzyż wiesza się na ścianie, stawia na rozdrożach, nosi na szyi, w kieszeni przy koronce, do rąk bierze przy śmierci. Święcenie krzyżów sięga chrystuso­wego dotknięcia. Rozwija się nabożeństwo, przynosi swój owoc, a miano­wicie krzyże i krzyżyki ze złota, srebra, miedzi, drewna. Temat interesuje przede wszystkim osoby pobożne, jak i – wśród nich – archeologów, etnografów, historyków a zwłaszcza „medalografów”, kolekcjonerów.

 


 

Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie

Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie

Jeden ze współczesnych psychiatrów we wstępie do swojej książki o śmierci ojcostwa, pyta: „Czy można uczyć dzieci modlić się, skoro Bóg jest martwy?” I zaraz dodaje: „Ale jeśli nie będziemy uczyć ich modlitwy, przekażemy im świat z pustym niebem. Czy w takim świecie jeszcze można żyć?” Intuicja, które przenika te słowa, pokazuje jak na dłoni ważność i powagę modlitwy, nawet jeśli ów psychiatra podchodzi do problemu w sposób nie do końca właściwy: kwestia istnienia bądź nieistnienia Boga staje się sprawą czysto praktyczną, nie obiektywną prawdą. Modlitwa, posługując się określeniem Ewagriusza z Pontu (zm. 399 r.), to „obcowanie umysłu z Bogiem” (przez umysł należy rozumieć całą ludzką istotę). To, co polski tłumacz oddał jako „obcowanie”, należałoby tłumaczyć bardziej opisowo: pełne ufności przebywanie z kimś, wynikające z ufności otwarcie się przed kimś. Jak zatem widzimy chodzi o głęboką więź z Nim i wprowadzenie Go w najbardziej tajne dzieje naszej duszy. W jaki sposób osiągnąć taką zażyłość z Bogiem tym bardziej, że nasze codzienne modlitwy mogą przypominać trochę „klepanie” martwych formułek? W jaki sposób sprawić, aby stare drzewo na nowo zakwitło?
 


Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl