Osiem duchów zła i sposoby walki z nimi. Obżarstwo pokusą łatwej drogi w ascezie

Jeśli demonowi obżarstwa nie udało się zniechęcić mnicha do życia na pustyni, starał się w kolejnych atakach pozbawić sensu sam pobyt na niej. Usiłował więc doprowadzić go różnymi sposobami do złagodzenia surowych praktyk postu, łudząc możliwością osiągnięcia stanu apathei bez tych wyrzeczeń, do użalania się nad sobą lub też rozdwojenia jego woli. Celem takiego jego działania była oczywiście chęć odciągnięcie mnicha od praktyki ascetycznej a narzędziem do tego stawała się najczęściej wyobraźnia pobudzona przez pamięć, gdyż na pustyni trudno było o pokusę dla zmysłów w postaci rzeczywistych wyszukanych potraw. Większość swojej refleksji na ten temat przedstawił Ewagriusz w traktacie O sporze z myślami, gdzie zebrał fragmenty tekstów biblijnych, użytecznych do skierowania przeciw temu demonowi podczas duchowej.

Tak więc myśli namiętne rozbudzały naturalną potrzebę przyjemności płynącej ze spożywania wyszukanych pokarmów, przekonując jednocześnie mnicha o bezsensowności praktykowania postu czy rezygnacji z darów Bożych albo kusząc go możliwością połączenia sytości ze stylem życia anachoreckiego. Demon obżarstwa podpowiadał mu: „Nie sprawiaj sobie cierpień duszy z powodu licznych postów, które na nic ci się nie zdadzą, ani nie oczyszczą twego umysłu”. Jak widzimy, ta seria ataków myśli o obżarstwie na duszę mnicha wcale nie zachęca go do przejadania się ani też do surowych postów, ale podważa absolutną konieczność postu i wstrzemięźliwości jako środków do oczyszczenia umysłu. Myśl namiętna powoli „rozmiękcza” duszę mnicha, podsuwając mu przekonanie, że tak naprawdę nic złego dla duszy nie wyniknie z obfitego jedzenia i picia, przykazanie zaś postu jest trudne, a przecież można „kroczyć drogą świętych, przy zachowaniu obfitości chleba i wody”, zaś przysięga postu i wyrzeczeń jest tak naprawdę zupełnie obca monastycznemu sposobowi życia. Demon obżarstwa osłabia czujność anachorety, pocieszając go: „nie żyj w takich ciężkich warunkach i nie dręcz swego ciała, osłabłego od głodu i ciągłych trudów”, albo „nie dręcz się tak, nie mając domu i uniżając swoją duszę w czuwaniach”, daj „trochę wytchnienia słabemu i wycieńczonemu ciału”. Taktyka walki myśli namiętnej jest tutaj wyraźnie ukierunkowana na to, aby mnich zaczął użalać się nad trudami własnego życia i odstąpił od wcześniej przyjętych postanowień. Jeśli przez tę szczelinę uda się jej zasiać w jego duszy wątpliwości, wtedy szybko atakuje go poczuciem winy z powodu upadku i niewypełnienia podjętych zobowiązań.

Jeśli anachoreta nie dał się uwieść demonowi obżarstwa, który kwestionował sens wszelkich wyrzeczeń w jedzeniu i piciu, ten atakował go rozbudzaniem pamięci i przywoływaniem wspomnień z przeszłości, zwłaszcza dawnych uczt. Przypomina mu „dawne przyjemności i słodycz wina, i kielichy, które trzymaliśmy, gdy leżeliśmy, pijąc”, popychając do „pragnienia takiego stylu życia”, by przedkładać: „radości stołu pełnego wszelkiego dobra […] nad cnoty monastyczne” lub też ukazać ostry kontrast pomiędzy przeszłymi przyjemnościami, a obecnymi lub przyszłymi trudnościami i cierpieniami. W ten sposób zachęca mnicha, aby powrócił do dawnego stylu życia wypełnionego obfitymi i różnorodnymi pokarmami, porzucił zaś post i życie pustelnicze. Utrzymujące się dłużej w duszy obrazy były w stanie, jeśli nie zniechęcić mnicha całkowicie do ascezy, to przynajmniej zasiać w nim wątpliwości i osłabić gorliwość w wypełnianiu praktyk. Ewagriusz uchwycił tutaj niewątpliwie pewien powszechny mechanizm działania ludzkiej wyobraźni i pamięci, gdyż nawet jeśli w tych wspomnieniach z przeszłości niektóre elementy, jak np. picie wina czy ucztowanie w pozycji leżącej, z oczywistych względów naznaczone są stygmatem epoki i określonego regionu geograficznego, to i tak schemat wspomnień jest dla wszystkich ludzi taki sam, a zmienna kulturowo będzie jedynie ich treść. Walka mnicha z demonem obżarstwa w tym aspekcie skupia się na ciągłym oczyszczaniu pamięci z przeszłych obrazów i zajęcie jej medytacją nad tajemnicami Bożymi.

Gdy namiętnej myśli o obżarstwie nie udało się ostatecznie odwieść mnicha całkowicie od anchoreckiego stylu życia, podejmuje z nim walkę w obrębie już konkretnych praktyk postu i wstrzemięźliwości. Myśl taka będzie zachęcać, by nawet jeśli mnich pozostaje nadal na pustyni „poprzez pokarm i napój troszczył się trochę o ciało”, „bez zważania na szkodę wynikającą z przejedzenia” czy też zajął się zdobywaniem koniecznego pokarmu i napoju. Ponieważ anachoreci nie tylko ograniczali się do spożywania głównie suchego chleba i picia zwykłej wody, ale czynili to najczęściej tylko raz dziennie, demon obżarstwa wykorzystywał również ten element do walki z nimi. Gdy dusza „poddaje się zwątpieniu i cierpi z powodu wstrzemięźliwości od chleba i wody” lub skłania do użalania się „na pospolitą żywność i suchy chleb”, wtedy myśl namiętna zachęca mnicha do napełnienia brzucha chlebem i wodą do sytości albo przynajmniej do spożywania większej ich ilości, by ulżyć cierpieniom i wyczerpaniu duszy. Wzbudza dalej niezadowolenie z jedzenia chleba i picia wody sprawiając, by mnich szukał warzyw, mięsa i wina pod pozorem, że są to dary Boże stworzone dla ludzi lub innych pokarmów w porze zbierania owoców.

48

Pokusa pragnienia innego pokarmu niż suchy chleb i woda nasilała się zdecydowanie bardziej w czasie dni świątecznych lub przy okazji pobytu anachorety w mieście, by np. sprzedać swoje wyroby i zdobyć niezbędne środki do życia. Myśl namiętna nakłaniała wówczas „byśmy w dni świąteczne mieli trochę litości dla naszego ciała, dając mu nieco wygody” lub też w sposób bardziej subtelny podsuwała pragnienie „by w dzień świąteczny, raz na długi czas, skosztować mięsa i wina”. Często myśl o obżarstwie posługując się poczuciem wstydu przed najbliższą rodziną lub krewnymi, zachęcała mnicha do rezygnacji z postu i spożycia w dniu świątecznym nieco warzyw albo kazała wyobrażać sobie „jak to w dzień świąteczny leżymy przy wykwintnych stołach, cieszymy się i radujemy” czy też „pocieszać się niewielkim kęsem warzyw”. W klimacie śródziemnomorskim, w którym wino jest codziennym napojem podawanym do posiłków, demon obżarstwa wykorzystywał je jako kolejny element do walki z ascetami. Anachoreci używali wina tylko w przypadku bólu żołądka lub ciężkiej choroby, szybko jednak pojawiała się pokusa, by pić je również poza tymi sytuacjami lub wręcz marzyć o obfitości wina w dzień świąteczny.

Inną wreszcie przestrzenią, poprzez którą z łatwością myśl namiętna o obżarstwie mogła uwieść mnicha, była pozorna troska o potrzebujących braci. Straszyła ona mnicha, że „nie wystarczy zapasów dla nas i dla braci, którzy do nas przychodzą” lub przywodziła na myśl konieczność „gromadzenia chleba ponad potrzebę, gdy nie ma głodu, pod pretekstem gościnności”. Myśl namiętna wzbudzała lęk o siebie, prowadząc mnicha do troski o jego dostatek i nie pozwalała oddawać swojego chleba potrzebującym, tłumacząc, że ów potrzebujący może pójść do kogoś innego, natomiast anachorecie nie wypadało pukać do obcych drzwi. Ten lęk często był, powiedzielibyśmy dzisiejszym językiem, racjonalizowany, by nie dzielić się własnym pożywieniem i odzieżą z żebrakami, bo tak naprawdę może ich zabraknąć i dla mnicha, i dla żebraka, a może jest ktoś inny bardziej potrzebujący tych rzeczy i dla niego należy je zatrzymać. Mnich kuszony był również, jak każdy człowiek, rozdwojeniem intencji: z jednej strony zdjęty litością wspierał żebraków i potrzebujących, z drugiej natomiast odczuwał żal i poczucie straty z powodu tego, co ofiarował. Pokusa obżarstwa nakłaniała często ascetę „do troszczenia się o pokarm i odzienie pod pretekstem miłości bliźniego oraz chorób i wielkich cierpień ciała”.

Jeśli demon obżarstwa nie zdołał przekonać anachorety do bezsensowności postu, starał się pobudzić go do użalania się w ciszy nad swoim losem lub też pozbawić czystości intencji w praktykowaniu postu, tak aby co innego myślał, a co innego pokazywał ludziom. Kapitalnie opisał to Ewagriusz w jednym z listów:

Demon obżarstwa obserwuje tego, kto pości, czy w swym przygnębieniu nie uskarża się na niedostatek albo czy w jego słowach nie da się czegoś takiego rozpoznać, albo czy przypadkiem jego wola postu nie uległa rozdwojeniu, tak że co innego myśli on wewnątrz, a co innego pokazuje ludziom na zewnątrz, i czy nie wyczekuje, aby usłyszeć parę słów o tym, jak bladą ma twarz i delikatną skórę.

Demon obżarstwa obserwuje postawę i wygląd zewnętrzny poszczącego mnicha: czy przyjmuje pozę przygnębionego, by pokazać innym ludziom swoje trudy, czy też praktykuje post z radością. Wsłuchuje się też w słowa mnicha – czy ten użala się przed innymi na brak lub niedostatek pokarmu i napojów. Ewagriusz bowiem wielokrotnie podkreślał, że pokorny mnich powinien raczej ujawniać swoje grzechy, a nie trudy i zwycięstwa. Jeśli czyni odwrotnie, ukrywając swoje upadki i rozpowiadając wszystkim dookoła o poniesionych trudach, oznacza to, że szuka ludzkiego uznania i daleki jest od doskonałości. Gdy na twarzy mnicha nie widać żadnych oznak przygnębienia ani nie słychać uskarżania się nad sobą, wtedy demon obżarstwa sprytnie kusi go przyjęciem postawy faryzejskiej, by co innego myślał, a co innego pokazywał na zewnątrz. To rozdwojenie myśli i działania może iść w dwóch kierunkach: gdy mnich jest sam w celi przyjmuje postawę przygnębionego i narzeka na niedostatek, natomiast na zewnątrz, wobec innych, udaje radosnego i słowami stara się potwierdzać swoje zadowolenie z anachoreckiego stylu życia lub odwrotnie – w samotności doświadcza duchowej radości z podjętych praktyk, zaś na zewnątrz udaje przygnębionego i narzeka. Ewagriusz ma na myśli raczej ten drugi przypadek, gdy mnich na zewnątrz przyjmuje postawę przygnębionego i skarży się innym, szukając z ich strony pocieszenia i czekając na radę, że powinien złagodzić swój post, gdyż „bladą ma twarz i delikatną skórę”. Demon obżarstwa, doprowadzając mnicha do rozdwojenia woli, osiąga zamierzony cel, odbiera mu w ten sposób czystość intencji w praktykowaniu postu tylko dla Boga i w celu oczyszczenia własnej duszy oraz czyni go jednocześnie zakładnikiem ludzkich względów.

Walka mnicha z takimi pokusami demona obżarstwa sprowadza się do wytrwania za wszelką cenę w przyjętych postanowieniach praktyki postu i wstrzemięźliwości: „Dziwię się bowiem, że ktoś sycąc się chlebem i wodą, będzie mógł otrzymać wieniec beznamiętności”. Doświadczony mistrz duchowy szybko rozpoznawał prawdziwy charakter tych pokus, potwierdzając, jak Ewagriusz z własnego doświadczenia, że nie można oczyścić duszy ani osiągnąć stanu beznamiętności ulegając obżarstwu. Najbardziej skutecznym narzędziem do walki z nim jest post i czuwanie: „Głód i pragnienie gaszą złe pożądliwości, dobre czuwanie oczyszcza umysł”. Owo oczyszczenie jest w ogóle niemożliwe lub znacznie się wydłuża w czasie w przypadku łagodnego lub czasowego postu. Ważnym elementem walki z myślą namiętną o obżarstwie było odkrywanie przed mistrzem duchowym swoich prawdziwych intencji działania, często skrywanych pod udawaną troską o bliźnich. Korzeniem pragnienia gromadzenia pożywienia pod pozorem miłości bliźniego był najczęściej lęk o brak środków do życia. Dobrym remedium na lęk jest złożenie ufności w Bogu, modlitwa osobista i medytacja nad Słowem Bożym, zwłaszcza Księgą Psalmów. Ewagriusz sam zebrał w traktacie O sporze z myślami odpowiednie cytaty biblijne pomocne do walki z tą pokusą na zasadzie metody antyretycznej.


Ks. Leszek Misiarczyk „Osiem duchów zła i sposoby walki z nimi według Ewagriusza z Pontu”

Przeczytaj:

komentarz

napisz komentarz
  • Obżarstwo – proponuję spojrzeć na większość naszych purpuratów a wniosek sam się nasuwa .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl