Pan Bóg jest większy od twojego grzechu. Tym niemniej grzech grzechem pozostanie

Kiedyś młodzi ludzie, pierwsze dziecko, chyba zaraz po studiach, przyszli do mnie: Proszę ojca, nie jest dobrze. Z badań lekarskich wynikło, że ich dziecko urodzi się bezczaszkowcem. Dziewczyna to bardzo przeżyła, młoda dziewczyna. Lekarze zalecili usunięcie ciąży. My jesteśmy wierzący i do końca nie wiemy, jak to ostatecznie będzie? Nie decydujemy się na przerwanie ciąży. Prosimy ojca o modlitwę. Lekarze są przeciwko, jedna pani doktor powiedziała, że pomoże przy porodzie, a potem zobaczymy… Ja się modliłem, młodzi się modlili. Paradoksalnie przy porodzie uczestniczył lekarz, który był najbardziej przeciwny temu dziecku. Faktycznie dziecko urodziło się z tą śmiertelną wadą, rodzice go od razu ochrzcili i pochowali. Spotkałem ich po latach i zobaczyłem u nich wielki spokój, mówili wtedy: Nigdy byśmy sobie nie darowali, gdybyśmy wtedy podjęli decyzję o usunięciu ciąży. Oczywiście musiał upłynąć czas bólu tak wielkiej straty. Sumienie jednak czyste, wszystko w porządku wobec Boga. Ty, Boże, zesłałeś na nas ten krzyż i my go niesiemy i dalej idziemy za Tobą.

Pewnego dnia, w Krakowie, odbyła się głośna dyskusja w studenckim środowisku na temat przerywania ciąży. Jedna studentka: Jestem wierząca, ale czasami trzeba przerwać ciążę, pójdę do spowiedzi, dostanę rozgrzeszenie i po sprawie… Na te słowa wstała pani: Ja tylko chciałam swoje powiedzieć. Słucham pilnie tej dyskusji i dzielę się swoim doświadczeniem: miałam 19 lat, nie wytrzymałam presji, przerwałam ciążę i zapewniam was, że nie ma dnia, żebym o tym nie pamiętała. Koniec dyskusji. Matka Teresa powiedziała: Ktoś, kto przerwie ciążę, zdolny jest do każdej zbrodni. Oczywiście jesteśmy dalecy od potępienia konkretnego człowieka. Wiadomo, presja, lęk, obawa, brak świadomości… Zawsze jest możliwość przebaczenia, ale kiedy jest żal, chęć poprawy. Pan Bóg jest większy od twojego grzechu. Tym niemniej grzech grzechem pozostanie.

7

I jeszcze jedna rzecz, jeżeli jedno dziecko rodzi się z in vitro, drugie z gwałtu, trzecie przypadkiem itd., to pamiętajmy o tym, że – wbrew temu, co niektórzy próbują wmawiać, że Kościół potępia takie dzieci (choć trzeba pamiętać, że dawniej w Kościele panował taki dziwny zwyczaj, że dziecko „źle poczęte” było piętnowane, nie dopuszczano go do pewnych funkcji w Kościele, nie mogło zostać duchownym) – takie dziecko jest niewinne i ma prawo do życia normalnego, do szacunku. W czasopismach katolickich spotykamy wypowiedzi dzieci, które poczęły się z gwałtu, mówiące: Jestem szczęśliwa i wdzięczna mojej mamie, że mnie nie usunęła. Jestem szczęśliwa, że żyję. Dar życia wykorzystuję dla pomocy innym potrzebującym.

Wydaje mi się, że najgorszym przypadkiem jest sytuacja, kiedy dziecko rodzi się bez miłości rodziców. Albo sytuacja, kiedy matka mówi synowi: Tyś nie powinien się urodzić. Ciebie nikt nie chciał. Ja cię tylko znoszę, że jesteś. Młody człowiek napisał do mnie: Jestem nikim. Nikt mnie nie chciał, nikt mnie nie chce. Nikt mnie nie kocha. Nie widzę sensu życia. Życie i miłość to są fundamenty, bez których wszystko się wali w tej naszej doczesności. Apeluję o to, aby wszelkie akcje walczące o życie, aby takie manifestacje popierać, żeby tego nie lekceważyć, żeby się wypowiadać zawsze pozytywnie. Życie jest jedno i się nie skończy nigdy. Każdy dzień powinien być tak ważny, aby ta najważniejsza chwila była piękna, dobra i bez końca. Matka Najświętsza, Matka Życia niech nam pomaga w znajdowaniu właściwej drogi.

Teraz coś pogodnego. Przedszkole u sióstr we Wrocławiu. Siostra opowiadała dzieciom o Zwiastowaniu. W tamtych czasach używano takich wielkich tablic do zobrazowania opowieści biblijnych. Siostra opowiedziała, jak to było, dzieci słuchały. Na następny dzień przyszedł czas na sprawdzenie wiedzy. Co tu widzisz? Kto to jest? Dziecko odpowiedziało: Maryja. Kolejne pytanie: A to kto? Odpowiedź: Anioł. Siostra: Doskonale. A co Anioł powiedział do Maryi? Maluch powiedział, sepleniąc: Ze będzie miała dzidziusia. Katechetka zadowolona dalej pytała: A co Maryja odpowiedziała Aniołowi? Chwila zastanowienia: A Maryja powiedziała, że Ona nie wie, jak to będzie, bo Ona nie ma męża. Zachwyt siostry i jeszcze jedno pytanie: A co Anioł odpowiedział Maryi? Usłyszała odpowiedź: Nie bój się, Maryjo, to ja się z Tobą ożenię. Zdarzenie autentyczne. Poza powagą trzeba rozjaśnić naszą rzeczywistość czymś miłym i przyjemnym.


Leon Knabit OSB „Jesteś powołany i stworzony do szczęścia”

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl