“Pokaż mi jak sprawujesz liturgię, a powiem ci, w co wierzysz”. Słowo wstępne do książki „Kryzys i odrodzenie”

Święty Benedykt w swojej Regule wykłada, że niczego nie powinno się przedkładać ponad Dzieło Boże: „nihil operi Dei praeponatur” (RB 43), to znaczy, że dla mnicha nic nie powinno mieć większej wagi niż liturgia. Pokutuje jednak szeroko rozpowszechnione przekonanie, że stanowi ona przedmiot zainteresowania wyłącznie specjalistów, którzy zajmują się sprawami oderwanymi od rzeczywistości i pozbawionymi znaczenia dla chrześcijańskiego życia na poziomie parafialnej codzienności. Być może położenie tak dużego nacisku na służbę Bożą sprawdza się w przypadku mnichów, którzy uważani są za wolnych wewnętrznie i niezainteresowanych niepokojami i troskami naszych czasów, lecz na pewno nie ma zastosowania w życiu zwykłych chrześcijan XXI wieku. Ktoś może jeszcze by przyznał, że spotkania parafialnego komitetu liturgicznego mają nieco większe znaczenie niż tego, który zajmuje się układaniem ozdób z kwiatów, jednak przekonanie, od którego wyszliśmy – że niczego nie powinno uważać się za coś ważniejszego od liturgii – wydaje się być jedynie przestarzałym reliktem martwej przeszłości. Martwej przeszłości, która zazwyczaj jest podejrzewana o położenie nadmiernego nacisku na estetykę.

Doktor Peter Kwasniewski, publikując w przystępnej formie książki serię swoich artykułów poświęconych liturgii, wyświadczył nam wielką przysługę. Wielką wartością jego pracy są argumenty wykazujące, że nauka św. Benedykta mówiąca, iż nie ma niczego ważniejszego od liturgii (nie tylko dla mnichów, lecz dla wszystkich z nas), jest prawdziwa. Autor ten stawia tezę, że po II soborze watykańskim Kościół rzymskokatolicki „doświadcza bezprecedensowego kryzysu na poziomie własnej tożsamości, dotykającego nawet dotychczas niewzruszoną doktrynę i duchowość oraz działalność apostolską i misyjną”. Głównym źródłem tego kryzysu, jak twierdzi, jest zepsucie świętej liturgii. Zły stan kultu liturgicznego współczesnego Kościoła niesie konsekwencje dla wszystkich dziedzin życia tego ostatniego. Jeśli rzeczywiście tak jest, liturgia powinna stać się centrum zainteresowania każdego, kto troszczy się o to, by katolicy autentycznie przeżywali w naszych czasach swoją wiarę.

Wiele rozważań zawartych w tej książce stanowi potwierdzenie tego, co wielu z nas myśli albo o czym już pisaliśmy. Wskaźnikiem ambicji i zakresu podjętych zagadnień niech będą tematy kształtujące centralne ramy książki. Otwierający rozdział poświęcony „charakterowi uroczystemu” podejmuje temat, który często pomija się w publikacjach liturgicznych. Chodzi o skutki, jakie wywiera na dzieciach sposób odprawiania Mszy. Autor słusznie zauważa, że przez całe dekady liturgiści propagowali osobne Msze dla dzieci, a ponieważ ludzie chętnie idą za głosem ekspertów, wiele parafii wprowadziło takie „nagie” Msze. Następnie dowodzi, że nowy ryt nie może tak skutecznie karmić dziecięcych dusz jak stary. „Proszę sobie wyobrazić różnicę między dzieckiem uczestniczącym w Mszy uroczystej w starym rycie a dzieckiem uczestniczącym w typowej niedzielnej Mszy parafialnej. Każdy, kto posiada rzetelną wiedzę na temat psychologii dziecka, będzie w stanie dostrzec, która z tych dwóch form liturgicznych, połączona z katechezą, będzie miała większy i głębszy wpływ, jeśli chodzi o długofalowe efekty”:

Najdoskonalszą Mszą dla dzieci – i mam tu na myśli każde dziecko, od małego brzdąca po staruszka pragnącego żyć zgodnie z wezwaniem do duchowego dziecięctwa, a nie tego, który zatrzymał się (albo chciałby, żeby inni się zatrzymali) na infantylnym stadium rozwoju – jest Msza trydencka z jej uniwersalną wzniosłością, uderzającą ortodoksyjnością i milczącym misterium dostępnym dla wszystkich obecnych bez wyjątku. Jeśli chcecie kościołów wypełnionych katolikami znającymi swoją wiarę, kochającymi ją i praktykującymi, dajcie im liturgię wymagającą, głęboką i surową.

Myślę, że podkreślenie wpływu, jaki liturgia wywiera na dzieci (prawdziwe, a nie te będące projekcją „pobożnych życzeń” liturgisty!) stanowi bardzo ważny wkład dr. Kwasniewskiego do debaty liturgicznej. Co więcej, usiłuje on dotrzeć do dziecka drzemiącego w każdym z nas. Pisze bowiem, moim zdaniem prawdziwie, że „psychika człowieka potrzebuje pewnego mroku, nieprzebranej głębi, źródła oporu i trudności, nieznanej wielkości, które stoją w ostrym kontraście z dobrze znaną codzienną płycizną życia”.

Projekt dr. Kwasniewskiego wznosi się od tematu kształtowania wiary dzieci, poruszonego w pierwszym rozdziale, by naszkicować pełny obraz omawianego problemu w ostatnim, zatytułowanym Potrójna amnezja: liturgia, nauczanie społeczne i święty Tomasz. Tutaj autor z naciskiem zaznacza, że dla dobra Kościoła najbardziej teraz są potrzebne: „liturgia w całej pełni jej świętości, społeczne nauczanie Kościoła w całej jego rozciągłości i śmiałości, i wreszcie nauczanie Doktora Anielskiego w całej jego rozległości i głębi”. To niełatwe zadanie. Obecnie bowiem opisane przez dr. Kwasniewskiego podejścia do kultu, prawa i doktryny trwają jedynie, jak się zdaje, jako disjecta membra. Autor wskazuje kierunek reintegracji chrześcijaństwa i z pewnością nie jest to jego ostatnie słowo.

kryzys_i_odrodzenie

Aby być sprawiedliwym, należy zauważyć również, że o ile czytając dr. Kwasniewskiego, nie ma się najmniejszych wątpliwości co do tego, że jego serce i umysł są całkowicie oddane pięknu Tradycji, o tyle w jego tekście można również znaleźć odniesienia do nurtu pragmatycznego konserwatyzmu. Rzeczą jasną jest, że autor postrzega usus antiquior jako najlepsze lekarstwo na dolegliwości Kościoła, jednak w swojej książce patrzy szerzej i z całą cierpliwością akceptuje stopniową zmianę, gdy nakłania, aby nie „wykluczać w całości współczesnego rytu rzymskiego, o ile celebruje się go w sposób uroczysty, godny, piękny i pełen czci”. Dzięki temu zrozumiałe stają się aprobujące odniesienia, obecne w całej książce, do tego, co można by określić jako opcja oratoriańska albo reforma reformy ars celebrandi: „po łacinie, ad orientem, ze śpiewem gregoriańskim, kadzidłem i odpowiednimi szatami”. Jak zauważa dr Kwasniewski, opcję oratoriańską znaleźć można nie tylko w oratoriach w Wiedniu, Londynie, Oxfordzie, Birmingham czy Toronto, lecz również, by wymienić przykłady innych tętniących życiem miejsc, w Stift Heiligenkreuz oraz podczas Sacred Music Colloquium Amerykańskiego Stowarzyszenia Muzyki Kościelnej. Msza Novus Ordo, nawet odprawiana w języku narodowym, nie powinna stanowić nieprzezwyciężalnej przeszkody dla właściwych aktów liturgicznych. Takie przynajmniej jest doświadczenie oratorian. Duch tych celebracji jest tradycyjny, mimo że forma pozostaje w części nowa.

Niezależnie jednak od różnic w podejściu i stawianych akcentach, wszyscy katolicy, którzy szczerze kochają świętą liturgię i pragną, aby Dziełu Bożemu przypisano należne pierwszeństwo, mogą być wdzięczni dr. Kwasniewskiemu za ten mocny i pełen entuzjazmu tekst mający charakter pisemnej pomocy dla ruchu dążącego ku odnowie rozumienia ducha liturgii będącego prawdziwym dziedzictwem Kościoła.


Wstęp Jonathana Robinsona COr do książki „Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła”

Inne książki z „Biblioteki Christianitas”:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl