Post jako walka z namiętnościami i wadami [cz.1] podejmij wyzwanie…

Z ujęciem postu jako walki z wadami spotykamy się przede wszystkim w dawnym mo­nasty­cyzmie. Post bywa stosowany przez mni­chów jako sprawdzony środek w zmaganiach o czy­stość serca, co stanowi ich szczególny cel. Chcą oni być otwarci na Boga, chcą ustawicznie trwać w Bożej obecności, a przez swo­je myśli i uczucia stale być z Bogiem i w Bogu. Czystość serca w ich rozumieniu oznacza osiągnięcie pokoju we własnym sercu przez całkowite skie­rowanie go ku Bogu i wypełnienie bez reszty Jego Duchem. Mnisi stosują w tym celu prze­różne środki: modlitwę zewnętrzną, modlitwę wewnętrzną, milczenie, pracę fizyczną, miłość braterską, a także post. Wszystkie te środki stanowią jedność i dlatego, mówiąc o poście, trzeba stale mieć przed oczyma więź, jaka zachodzi między modlitwą, pracą ręczną i miło­ścią braterską.

Postem mnich rozpoczyna walkę z nałogami, z wrogami duszy, którzy chcą go odwieść od całkowitego otwarcia się na Boga. Jan Kolobos tak mówi w jednym z apoftegmatów:

Kiedy król chce zdobyć nieprzyjacielskie mias­to, przede wszystkim odcina mu wodę i dostawy żywności: a wtedy nieprzyjaciele poddają mu się, bo giną z głodu. Tak jest i z namiętnościami ciała: jeżeli człowiek żyje w poście i głodzie, słabną nieprzyjaciele jego duszy.

Walka, którą mnisi rozpoczynają przez post, zaczyna się konfrontacją z wrogiem. Dopiero poszcząc odkrywam, kto na serio jest moim wrogiem. Dobrze jedząc i pijąc, moż­na wiele spraw zaprzepaścić. Własna gnuś­ność i pustka, osadzone tak bardzo głęboko w sercu, nie zdo­łają się przebić. W poście spotkam się ze sobą, spotkam się z wrogami mej duszy, z tym, co trzyma mnie w potrzasku. Pewien współbrat z naszego konwentu podczas jednej z dyskusji na temat postu przytoczył czyjś pogląd, że chy­ba lepiej byłoby nie pościć i być w dobrym nastroju, niż poszcząc być dla innych kulą u no­gi. Wtedy przecież ustawicznie towarzyszą czło­wiekowi jakieś kaprysy. Jeżeli przez złe humory schodzimy z naszej drogi po to, by dobrze zjeść i wypić, to nigdy nie poznamy samych siebie. Czy tylko wtedy mogę się dobrze czuć, gdy jem i piję? Co jest zatem u mnie podłożem wewnę­trznego pokoju? Co właściwie utrzymuje mnie w dobrym samopoczuciu? Czy tylko wtedy, gdy mam zaspokojone swe potrzeby, mogę być zadowolony z siebie i z Boga? Rzecz jasna, nie jest dobrze, gdy odmawiamy sobie każdej przyjemności i przez to jesteśmy nieznośni dla innych. To się bynajmniej z postem nie zgadza. Chodzi raczej o to, żeby odkryć w sobie samym, co właściwie mnie „trzyma”, czym naprawdę żyję. Po prostu, gdy poszcząc świadomie odrzu­cam wiele pozornych zadowoleń, niekiedy dość mocno zaślepiających mnie czy otępiających, poznaję o sobie najgłębszą prawdę. Poszcząc odrzucam maskę leżącą na moich skotłowa­nych uczuciach i myślach. W ten sposób może się wyzwalać wszystko, co we mnie tkwi, moje niespełnione marzenia, tęsknoty, moje namię­tności, myśli krążące wokół mnie samego, mego powodzenia, mienia, zdrowia, stabilizacji życio­wej, uczuć, goryczy i smutków. W poście dają o so­bie znać wewnętrzne rany, które człowiek ukrywał z trudem za pomocą zewnętrznego aktywizmu albo przez częste szukanie zadowo­lenia w jedzeniu i piciu. Post daje odpowiedź na pytanie, kim jestem. Ukazuje mi osobiste zagro­żenia i jakby palcem wskazuje, gdzie, na jakim odcinku mam walczyć.

Nowy Testament w opisie kuszenia Jezusa na pustyni potwierdza tę praktykę dawnych mnich­ów. Gdy Jezus przepościł czterdzieści dni, przystąpił do Niego szatan, i misja Jezusa, Jego człowieczeństwo zostały postawione wobec mo­żliwości zniweczenia, sprzeniewierzenia się Bo­gu. Kuszenie Jezusa ukazuje nasze ciągłe za­grożenie. A walka Jezusa stanowi radę, jak mamy się zachować w podobnej próbie, na którą zostaniemy wystawieni na pustyni lub w czasie postu. Na pustyni Pan Bóg wystawia nas na próbę, byśmy się przekonali, jakie naprawdę zamiary kryją się w na­szym sercu: Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowa­dził Pan, Bóg twój, przez te czterdzieści lat na pustyni, aby cię utrapić, wypróbować i poznać, co jest w twoim sercu, czy strzeżesz Jego praw i nakazów, czy też nie (Pwt 8,2). Jezus miał pokonać trzy pokusy. W pierwszej miał wykorzy­stać swe Boże Synostwo dla zaspokojenia gło­du. Jezus pokonał tę pokusę; dla Niego Słowo Boże ważniejsze jest niż jedzenie i picie. Druga pokusa dotyczyła chęci znaczenia i uznania. Jezus miał – używając mocy Bożej – postawić się w centrum zainteresowania i dać się podzi­wiać ludziom. Pan sprzeciwił się i tej pokusie. Opowiedział się za Bożym zleceniem, a nie za wykorzystaniem Boga dla siebie. Trzecia poku­sa dotyczyła władzy i chęci posiadania. Szatan w za­mian za hołd proponował Jezusowi wszy­stkie skarby ziemi. Jezus odrzucił pokusę, by za swego bożka uznać władzę i pieniądze i jako swego Pana uznał Boga. Góra Kuszenia przero­dziła się w końcu w górę raju. Aniołowie przy­stąpili i usługiwali Mu (Mt 4,11).

 

Podejmij POST i oczyść się... Zerknij do naszej księgarni on-line

 

Historia kuszenia Jezusa ukazuje, w jaki sposób można rozminąć się z własnym człowieczeń­stwem. Właśnie post jest tym środkiem, który stawia nam przed oczy to zagrożenie. Jezus pościł na pustyni. Post i pustynia są pojęciami nierozłącznymi. Jedno i drugie konfrontuje nas z całą i nagą prawdą o nas samych. Jedno i dru­gie zdejmuje, bezlitośnie zdziera z nas maski, za którymi kryją się nasze życzenia lub myśli. Na pustyni nie ma żadnego schronu, miejsca, gdzie można się ukryć. A post czyni nas w tej bezsilności ludźmi jeszcze bardziej podatnymi na zranienie. Już nie mamy niczego, czym moglibyśmy wypełnić naszą pogłębiającą się pustkę oraz zastopować pragnące dojść do gło­su żądania i potrzeby. Musimy skonfrontować się bez miłosierdzia z tymi złymi mocami, które w nas walczą o władzę, o panowanie nad nami. W koń­cu idzie o to, czy oddamy wszystko, co w nas jest, we władanie Bogu, czy szatanowi.

Potrójne kuszenie Jezusa na pustyni zosta­ło ujęte przez dawnych mnichów w ramy doktryny o ośmiu wadach. Poszcząc walczą oni przede wszystkim z trzema pierwszymi: z nieumiarko­waniem w jedzeniu i piciu, z nie­czystością i z chciwością. W człowieku są tak­że trzy instynkty, które przez post powin­ny zostać należycie ukie­runkowane. Obżarstwo i pijaństwo szkodzą nie tylko ciału, atakują także ducha. Nadmiar pokar­mu odbiera nam elastyczność, prężność, a tak­że czyni nas sytymi i ociężałymi duchowo. Kasjan pro­ponuje zwalczać ten rodzaj nieumiar­kowania nie tylko postem, ale też świętym czytaniem i modlitwą, by duch zwrócił się ku sprawom Bożym i bardziej w nich smakował niż w jedzeniu i piciu. Człowiek wszak nie żyje samym chlebem, ale i Słowem Bożym.

przeczytaj drugi odcinek


Anselm Grün OSB | Post – modlitwą ciała i duszy – kup w księgarni on-line

napisz komentarz
  • No, a tutaj, pięknie Benedyktyni piszecie 🙂 Wreszcie! 🙂

    Gdyby jeszcze nie ta nieszczęsna promocja Anselma Gruena, który nawiązuje do jungizmu i Wasze nawiązania w różnych postach do buddyzmu…

  • POST podejmowalam wielokrotnie i wiem, ze dla mnie jest to najlepsza droga zblizenia sie do Boga.
    wielokrotnie, kiedy mam trudne sprawy, kiedy modle sie za innych, podejmuje post.
    Jedyny mam tylko z tym problem. Za kazdym razem potrzebuje zgody swojego spowiednika.
    Moge teraz zaswiadczyc, ze modlitwą i postem wyprosiłam u Boga wiele łask i wiele zyskałam ja we wzroście mojej wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl