Poznaj osiem duchów zła według Ewagriusza z Pontu [cz.6] – ACEDIA

Gabriel Bunge, znany autor pism duchowych i pustelnik, mówił o acedii jako o „duchowej depresji” – i w takim ujęciu zajmowaliśmy się już tym tematem. Jednak tak jak wskazuje na to samo określenie „duchowej depresji”, jaką jest acedia, jest to problem sięgający poza sferę ludzkiej psychiki, więc w jego rozwiązaniu trzeba odwołać się do szerszego kontekstu wiedzy o człowieku.

Akēdĭa to dosłownie ‘obojętność’ czy wręcz ‘brak troski’. Przejawy takiej postawy obserwujemy wśród przedstawicieli dzisiejszych społeczności, a być może mamy odwagę dostrzec je także w nas samych. Chodzi o zobojętnienie będące skutkiem niezadowolenia z życia, poczucia porażki życiowej, dławiącego nas pragnienia zmiany obranej ścieżki, braku odczucia sensu… – przykłady można mnożyć.


O acedii

Acedia jest osłabieniem duszy,
a osłabienie duszy nie ma w sobie nic zgodnego z naturą
ani ze swej istoty nie staje przeciwko pokusom.

Czym bowiem jest pokarm dla zdrowego ciała,
tym jest pokusa dla dzielnej duszy.

Wiatr północny uodparnia latorośle,
a pokusy wzmacniają wytrzymałość duszy.

Obłok bezwodny jest przez wiatr pędzony,
a umysł, który nie ma wytrwałości – przez ducha acedii.

Wiosenna rosa zwiększa plon ziemi,
a słowo duchowe wywyższa stan duszy.

Duch acedii wypędza mnicha z jego celi,
kto zaś posiadł wytrwałość, zawsze przebywa w spokoju.

Opanowany przez acedię wymawia się odwiedzinami chorych,
w istocie jednak uskutecznia własny cel.

Mnich opanowany przez acedię jest skory do posługi,
lecz korzyść własną uważa za przykazanie.

Delikatną roślinę zgiął lekki podmuch,
a pomysł odejścia [z celi] pochwycił ogarniętego przez acedię.

Drzewem mocno stojącym nie zachwiała siła wiatrów,
a niezachwianej duszy nie ugięła acedia.

Mnich włóczęga [jest] pustynnym krzakiem,
trochę pobył w spokoju i znów go niesie mimo woli.

Przesadzona roślina nie przynosi owocu,
a włóczący się mnich nie wyda owocu cnoty.

Chory nie zadowoli się jednym pokarmem,
a mnich poddany acedii – jednym dziełem.

Lubieżnemu [mężowi] nie wystarczy jedna kobieta,
a mnichowi opanowanemu przez acedię nie wystarczy jedna cela.

Wzrok uległego acedii tkwi ciągle w oknie,
a jego umysł wyobraża sobie odwiedzających.

Zaskrzypiały drzwi – ów wyskoczył,
usłyszał głos – wychylił się przez okno
i nie odejdzie stąd, aż siedząc, zdrętwieje.

Opanowany przez acedię przy czytaniu wciąż ziewa
i łatwo wpada w senność.
Pociera oczy i przeciąga się,
to znów odwracając oczy od księgi, spogląda na ścianę,
znowu obraca się i czyta nieco,
i kartkując – bada dokładnie końcówki wypowiedzi.
Liczy kartki i ustala liczbę rozdziałów,
gani pismo i zdobienie.
Wreszcie zamyka księgę, kładzie pod głowę
i wpada w sen niezbyt głęboki,
ponieważ głód w końcu budzi jego duszę
i ulega ona swoim własnym troskom.

Opanowany przez acedię mnich jest nieskory do modlitwy
i nie wypowie nigdy jej słów.

Jak bowiem chory nie dźwiga wielkich ciężarów,
tak i uległy acedii nie będzie spełniał gorliwie Bożego dzieła.

Pierwszy bowiem utracił siłę fizyczną,
drugi zaś jest pozbawiony mocy duszy.

Acedię leczy wytrwałość
i czynienie wszystkiego z wielkim staraniem i bojaźnią Bożą.

Wyznacz sobie miarę w każdym dziele
i wcześniej nie odstępuj, póki jej nie wypełnisz.

I módl się uważnie i żarliwie,
a duch acedii ucieknie od ciebie.


acedia3


Możesz również skorzystać:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl