Praktyczne zalecenia i rozważania o różnych teoriach modlitwy [cz.2]

Liturgia daje nam te olbrzymie, niepojęte dary. Jednocześnie nakreśla nam program naszego życia duchowego. Życie modlitwy powinno karmić się Pismem świętym. Wszystko w Kościele ma kształt tajemnicy Wcielenia, również nasza modlitwa. Świat nie mógł sam dźwignąć się ku Ojcu. Trzeba było, aby przyszedł Pan z Nieba i został niejako wsiany w tę ziemię, aby z niej się narodzić i podnieść i pociągnąć ją w swój własny nurt ku Ojcu, w swoją pieśń chwały. Aby wznosić się z ziemi, modlitwa musiała najpierw zejść na nią. Tajemnica Wcielenia odnawia się w każdym z nas, gdy się modlimy. Przez lekturę Pisma świętego słowo Pana zostaje wsiane w rolę duszy człowieczej, by następnie wyrastać z gleby naszej duszy, bujnymi kłosami modlitwy i chwały. Gdy zabraknie tego wsiania to trudno, żeby się modlitwa podnosiła. Jeżeli rozumie się, czym jest Biblia, wierzy w jej moc przemieniającą, gdy rozumie się, że modlitwa z tego zasianego słowa kiełkuje ku górze, to nie będzie się lekceważyć Pisma świętego.

Niektórzy mówią, że ponieważ najwyższą wartością w chrześcijaństwie jest miłość znajdująca swój wyraz nie tylko w modlitwie, ale i w dziełach miłości bliźniego, można wysnuć wniosek, że modlitwę można zastąpić dziełami miłosierdzia. Prawdą jest, że modlitwa stanowi wyraz miłości ku Bogu i że stawia ją na równi z dziełami miłości bliźniego, do których zresztą sama należy, ale w modlitwie jest coś więcej. Jest ona bowiem nie tylko aktem naszej miłości do Boga, ale też stanowi poddanie się tej miłości, jej zbawczemu działaniu. W tej perspektywie najlepiej można zrozumieć działanie Bożego słowa. Nie chodzi o to, byśmy wszyscy stali się biblistami, bo objawienia Bożego nie otrzymaliśmy do celów naukowych i nawet nie o to chodzi, byśmy samą Biblię doskonale znali. Pismo święte jest przede wszystkim miejscem spotkania Boga, umożliwia Jego poznanie oraz otrzymanie i napełnienie się Bożym Duchem. To jest główny cel naszego studium słowa Bożego. Oczywiście jeśli będziemy to robić poważnie i sumiennie, to znajomość Pisma świętego sama z tego wyniknie.

Modlitwa ma nierozerwalny związek z wyrzeczeniem. W swej istocie nie jest wzniesieniem tylko myśli do Boga, ale całej duszy. Gdyby chodziło wyłącznie o myśli, nie byłoby szczególnego związku między modlitwą a wyrzeczeniami. Bez wyrzeczeń można rozmyślać o różnych teologicznych prawdach, nawet dotyczących samego Boga i tajemnicy Trójcy Świętej, jeżeli jednak cały duch ludzki ma się wznieść do Boga, wzbić ponad ziemię, ponad samego siebie, to nie jest to możliwe bez pozostawienia za sobą świata i siebie. Podobnie jak samolot odrzutowy wznosi się tym szybciej i wyżej, im energiczniej odrzuca za siebie swoją własną substancję, tak i duch ludzki wznosi się do Boga w miarę jak zostawia za sobą samego siebie. Wyrzeczenie jest więc ściśle związane z modlitwą i dlatego dobra modlitwa zawsze stawia żądanie wyrzeczenia się siebie. Praktykowana zaś przez dłuższy czas będzie stopniowo sprowadzać człowieka coraz bliżej Chrystusowego stanu ogołocenia. To wyrzeczenie oczyszcza i wzmacnia modlitwę, przemieniając ją w wołanie całego człowieka. Modlitwa czysta angażuje całe życie i wszystkie siły. Jest wyrazem stanu kenozy, dlatego nie może dobrze się modlić ten, kto z braku wyrzeczenia nie jest gotów na wszelką wolę Bożą. Przeszkodę w modlitwie stanowi mentalność posiadacza, gdyż posiadanie uśmierca owo sanctum desiderium — święte pragnienie, które zdaniem św. Grzegorza jest duszą modlitwy i matką nadziei. Modlitwa wymaga przygotowania, w którym rozróżnić możemy dwie płaszczyzny: na głębszej znajdują się dyspozycje duchowe, postawy wewnętrzne, a na bardziej zewnętrznej, peryferyjnej są rozmaite metody techniczne wprowadzające człowieka w stan modlitwy.

Starożytni asceci, a wśród nich także św. Benedykt, zwracali uwagę głównie na głębszą płaszczyznę dyspozycji i postaw duchowych. Nasz Zakonodawca nie mówi o metodach, sposobach czy technikach, ale o dyspozycjach. To jest głębsza i najważniejsza płaszczyzna tych duchowych postaw. Wśród zasadniczych dyspozycji duchowych otwierających drogę do modlitwy i stwarzających klimat, z którego ona wytryska, znajdują się czystość serca i sumienia, skrucha serca, pokora adoracyjna i miłość powszechna, a przy tym pewne wyciszenie i samotność, jak mówi Pan Jezus: clauso ostio – zamknąwszy drzwi módl się (por. Mt 6,6). Brak wspomnianych dyspozycji wewnętrznych czyni modlitwę niemożliwą. Istnieją bowiem przeszkody, które uniemożliwiają modlitwę, i takie, które ją utrudniają. Zwykle koncentruje się uwagę na przeszkodach utrudniających modlitwę, takich jak rozproszenie przez mnogość zajęć czy zmęczenie, a nie zwraca się uwagi na przeszkody uniemożliwiające modlitwę, które są poważniejsze. Stawiają one zdecydowany opór łasce Bożej, na przykład świadome sprzeciwianie się Jego woli, stałe niezadowolenie z tego, co jest, właściwie to nawet z Pana Boga, odmawianie pojednania, przebaczenia komuś, przywiązanie do rzeczy lub sytuacji prowadzącej do grzechu itp. Trwanie w takim nastawieniu woli czyni modlitwę niemożliwą. Przeszkody utrudniające, ale nie uniemożliwiające modlitwę, to na przykład zmęczenie, choroba, nadmiar zajęć, rozproszenia, oschłość. Na oba rodzaje przeszkód należy zwrócić uwagę. Błędem jest jednak skoncentrowanie się na przeszkodach utrudniających modlitwę, absorbowanie się przezwyciężaniem tych przeszkód różnymi metodami, podczas gdy przeszkody czyniące modlitwę niemożliwą wciąż stoją nam na drodze. Przeszkoda utrudniająca może też stać się uniemożliwiającą.

Niewątpliwie mistrzowie duchowni z pewnym zastrzeżeniem traktowaliby sprawę telewizji, bo jedną z zasad rozwoju życia wewnętrznego jest umartwienie imaginacji, wyobraźni przeszkadzającej nam w życiu wewnętrznym. To przeszkoda utrudniająca, ale gdyby ktoś zdał sobie sprawę, że jest to dla niego wielką trudnością w życiu wewnętrznym, a nie wyciągnął z tego żadnych wniosków, może to stać się przeszkodą uniemożliwiającą jako opór stawiany pewnym Bożym wskazaniom. Modlitwa bowiem nie jest tylko sprawą łaski Bożej, ale też sprawą działania człowieka, dlatego trzeba się do niej wdrożyć przez pewne działania wprowadzające.


fragment z książki „Wytrwale kochaj Boga”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl