Przecież młodość to nie tylko wiek, młodość to postawa ducha. MOTYWATORY Ojca Leona Knabita [cz.2]

Chodzi o to, żeby zawsze troszkę przekraczać siebie, żeby starać się dawać nie tylko tak z łaski to, co muszę, ale dawać ponad to, co muszę, i jeszcze odrobinę więcej.

Tak „hasłowo” można by powiedzieć, że życie błogosławieństwami jest to spontaniczność reakcji zrodzonej w głębi oczyszczonego serca.

Miłość pojęta najgłębiej to chęć czynienia komuś dobrze, realna chęć poparta czynem, poparta wiernością, poparta ofiarnością i to jest właściwie jedyny sens życia.

Pewien człowiek, poszkodowany przez powódź, usłyszał od znajomych: „Straciłeś wszystko”. Popatrzył ze zdumieniem: „Jak to? Ja żyję, żona i dzieci żyją, jesteśmy zdrowi”.

Święty Benedykt apeluje do wewnętrznej młodości człowieka, żeby człowiek nie tracił nadziei w miłosierdzie Boże.

Podczas nabożeństw w kościele wielu ludzi starszych swobodniej stoi bez oparcia i naturalnie klęka, a młodzi jakże często muszą się podpierać, a klękają na jedno kolano.

Brak pewności co do swoich życiowych wyborów rodzi frustrację i ciągłe pytanie, czy się dobrze wybrało.

Jesteśmy świadkami wielu tragedii powstających wtedy, gdy ktoś nieodpowiedzialny lekkomyślnie zostaje ojcem dziecka.

Wiele mamy dowodów na to, że dzięki posłudze człowieka Bóg działa w duszach w sposób przewyższający jego własne możliwości i umiejętności.

Bez Ojca ludzie są jak pryzma kamieni przy drodze, jak kurczęta ze sztucznej wylęgarni.

Radością wielką jest odkrywanie w pracy wartości duchowych i wprzęgnięcie ich w realizację swego nadprzyrodzonego powołania.

O ile używanie dobra przynosi zawsze radość, czasem trudną radość, to kosztowanie zła wcześniej czy później daje się bardzo we znaki.

Łatwo jest patrzeć na drugiego człowieka jako na kogoś, czyja wartość mieści się tylko w relacjach użytkowych: co on może mi dać, do czego on może mi się przydać.

W szczerości serca popatrzmy, czym nas chce napełnić duch tego świata.

Jeśli nawet Kmicic mówił, że Matka Boża od szwedzkich kolubryn mocniejsza, to nam wiadomo, że Bóg mocniejszy jest od szatana.

Życie duchowe jest paradoksalnie radością niespełnienia i radością ciągłego spełniania się, dążenia do Pełni.

Życzę wszystkim, żeby poradzili sobie i ze źdźbłem, i z belką i żeby ani źdźbło ani belka nie zakłóciły im radości i pogody dnia dzisiejszego.

W każdej nawet najtrudniejszej sytuacji, jeśli ma się w sercu pokłady pogody, radości, to wtedy można wyjść właśnie poprzez żart w porę, bo żart nie w porę boli, rani.

Ktoś, kto ma jakieś zadanie do spełnienia w społeczeństwie, jest właśnie jakby zaczynem lepszej rzeczywistości.

Ludzie działający z wyłączonym rozumem podejmują takie działania, które nie za bardzo pomagają drugiemu, a często szkodzą także temu z wyłączonym rozumem.

Człowiek rzeczywiście wtedy wypowiada się całkowicie, jeżeli może drugiemu pomóc.

Każdy jest jakiś, każdy jest ktoś, każdy ma swoją wielką, jedyną, niezaprzeczalną godność. Pamiętajmy o tym, myśląc o sobie i o wszystkich, których dziś spotkamy.

Nie ma drugiego słowa, które byłoby w tak rozmaity sposób rozumiane, jak słowo miłość.

Tyle ludzi cierpi przez ostrego człowieka, który mówi: „Niech nie kochają, byle słuchali”.

Cudownie układają się relacje, między mężem a żoną, dziećmi a rodzicami, w pracy, a przypomnijmy sobie jak często lękaliśmy się, jak to się ułoży.

Nikt nie jest byle jaki i niech to zobowiązuje mnie do tego, żeby wszystko, cokolwiek czynię, też było jakieś.

Przypatrzmy się ludziom, sami wzbudzajmy zaufanie i pomóżmy innym, żeby i oni budzili zaufanie, żeby oni mogli też nam ufać.

Ten, kto nie wierzy w Boga, skłonny jest uważać się za kogoś najważniejszego i wszystkich i wszystko podporządkowywać sobie.

Zainteresowanie historią powinno być nie po to, żeby oderwać się od rzeczywistości, ale żeby czerpiąc z dobrych wzorów, dobrych doświadczeń, budować lepszą przyszłość.

O tym dzisiaj się nie mówi, że grzech to jest po prostu oszustwo.

I nawet jeśli woda będzie w miejskich rurach, to może wyschnąć źródło w górach.

Ostatnio szatan „nie wytrzymuje” i wyszedłszy z konspiracji zyskuje sobie wyznawców, którzy publicznie oddają mu cześć, wyznając ideologię niszczenia i śmierci.

Człowiek dzisiejszy niekiedy wątpi w skuteczność modlitwy. Na to odpowiada mu już święty apostoł Jakub: „Nie otrzymujecie, bo się źle modlicie” (Jk 4,3).

Na pewno każdy dobry czyn, nawet najmniejszy, niesie z sobą zbawienne skutki. Nie zawsze jednak muszą być one od razu dla ludzi widoczne.

Trzeba mieć wielką odporność wewnętrzną, by nie dać zmącić swego sumienia, poddawanego sugestywnym manipulacjom.

W blaskach promieni słonecznych nawet nieciekawy krajobraz staje się ładniejszy, a podczas szarugi i niepogody najpiękniejsze okolice wydawać się mogą niewarte zainteresowania.

Warto widzieć dobro. Bóg zdecydowany był ocalić biblijną Sodomę, gdyby znalazło się w niej choćby dziesięciu sprawiedliwych.

Trzeba wiele modlitwy i ofiary z naszych chorób i słabości, za wzorem Ojca św. Jana Pawła II, by wyjednać u Boga nasze przebudzenie i nawrócenie.

Skoro dzisiaj wbrew pozorom zakres wolności dla wielu jest bardzo ograniczony, potrzeba czytelnego świadectwa, że gwarantem wolności jest Bóg.

Chrystus cierpi i umiera mistycznie, w eucharystycznych znakach, ale też cierpi i umiera w swoich wyznawcach żyjących na tej ziemi i odchodzących z tego świata.

Te dwa elementy – wiarę rodziców i wiarę, której Bóg udziela w sakramencie chrztu – otrzymuje człowiek, zanim jeszcze zdaje sobie z tego sprawę.

Trzeba znać i pogłębiać wciąż naukę Bożą zawartą w Piśmie Świętym i w tak licznych dzisiaj książkach i czasopismach katolickich.

Wiara nie ostygnie, jeśli cierpliwie będę szedł tą drogą, wiedząc, że nie ma dla mnie ważniejszej sprawy nad zapewnienie sobie wiecznego szczęścia po śmierci.

Bóg nie opuszcza tych, którzy Go szukają, a razem z trudnościami, które są dla nas wielką próbą, zawsze daje łaskę do ich pokonania i pozwala cieszyć się radością zwycięstwa.

Nasze cierpienia mają sens jedynie w przestrzeni wiary. Niech one będą naszym sposobem na okazywanie miłości Bogu, ludziom i światu.

Pismo Święte nawołuje nas do przebaczania, do czynienia dobra — nawet naszym przeciwnikom, nieprzyjaciołom, wrogom.

Czym jest dar wiary? Uzdolnieniem do tego, żeby wierzyć, nawet gdy jest to bardzo trudne.

Ten, kto ma silną wiarę, poradzi sobie z każdą trudnością. Ale żeby mieć silną wiarę, trzeba się o nią troszczyć, trzeba ją w sobie pielęgnować.

Zabraknie miłości, gdy zabraknie wiary, gdy zapomni się o przebaczeniu. Złe czyny należy zawsze potępić, ale nie człowieka, który je popełnił.

Miłość dwojga ludzi nie jest tylko ich prywatną sprawą. Bo miłość nigdy nie jest egoistyczna, zawsze wylewa się na zewnątrz.

Uważne zgłębianie Pisma Świętego prowadzi do odkrycia prawd, które potwierdzają słuszność wiary w Boga.

Nikt z nas nie ma gwarancji, że nigdy nie upadnie, ale każdemu z nas Bóg gwarantuje, że pomoże mu podnieść się z każdego upadku.

Oby każdy pojął i przyjął tę oczywistą prawdę, że dla człowieka nie ma sprawy ważniejszej niż sprawa zbawienia duszy.

Kto zlekceważy istnienie szatana, nie poradzi sobie ze sobą, gdyż walczył będzie nie z prawdziwym wrogiem, ale z drugorzędnymi przyczynami zła.

Doskonałe zachowywanie przykazań Bożych jest z pewnością drogą do świętości, ale błogosławieństwa to już świętość oczywista.

Im dłużej żyję, tym bardziej nasza religia układa mi się w harmonijną całość.


banner-promocja


Zerknij tutaj:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl