„Przez swój sposób życia w pewnym stopniu odłączają się od pozostałych…” Jean Leclercq OSB o początkach monastycyzmu

Teksty odnoszące się do św. Benedykta sytuują czas jego życia na początku VI wieku. Otóż monastycyzm miał już wtedy za sobą kilka wieków istnienia. Jak długo już istniał? Gdzie się rozpoczął? Czy w ogóle miał jakiś początek? Oto pytania, na które w obecnej chwili trudno jest udzielić precyzyjnej odpowiedzi. Aby móc je postawić, należy przynajmniej ogólnie zarysować znaczenie pojęcia „monastycyzm”. Możemy odwołać się tutaj do słowa, które jako takie służy do jego określenia – do greckiego monachos. Dało ono w IV wieku początek łacińskiemu monachus, od jakiego wywodzi się słowo mnich, w którym to zawarte jest greckie monos, co znaczy „jeden, sam”. Mnich bowiem to chrześcijanin, który jest w pewnej mierze oddzielony od wszystkich innych – odłącza się on mniej lub bardziej od wspólnoty i w tym sensie jest samotnikiem.

I dziś, tak jak i dawniej, w wielu religiach spotykamy, które odeszły od zwykłego społeczeństwa, i w tym sensie są one mnichami. Pojawiły się już w tradycji religijnej Starego Testamentu. Biblia wspomina o uczniach, którzy gromadzili się wokół Proroków, z dala lub w pobliżu ludzkiej społeczności, w każdym razie zawsze poza jej obrębem, aby móc w większym stopniu oddać się szukaniu i pragnieniu Boga. Dokumenty znalezione kilka lat temu nad Morzem Martwym ujawniły istnienie w Qumran jakiejś wspólnoty religijnej. Jest pytanie, czy nie stanowi ona przygotowania do tego, co stanie się w przyszłości chrześcijańskim monastycyzmem. Na razie nie można dać definitywnej odpowiedzi na to pytanie, lecz można przewidywać, że będzie negatywna. Tym niemniej pozostaje faktem, że wspólnota Przymierza posiada wiele historycznie potwierdzonych podobieństw do grup pierwszych chrześcijańskich cenobitów: i tu, i tam jest przełożony oraz jego rada, reguła i posłuszeństwo, wymóg modlitwy oraz ascezy, nastawienie na wspólnotę dóbr i celibat.

Gdzie i kiedy pojawił się po raz pierwszy monastycyzm chrześcijański? Wydaje się, że stało się to bardzo wcześnie i w rozmaitych miejscach w tym samym czasie. Pierwsze pisane dokumenty potwierdzające istnienie mnichów sięgają III wieku i pochodzą ze Wschodu. Ale by te teksty mogły w ogóle powstać, ci, o których one mówią, musieli pojawić się wcześniej. Otóż słusznie wydaje się, że w każdym miejscu, gdzie zaistnieje Kościół, i gdy tylko przyjmie się chrześcijaństwo, zjawiają się chrześcijańscy asceci – mężczyźni i kobiety posłuszni wezwaniu Naszego Pana Jezusa Chrystusa, które On kieruje do niektórych: Jeśli chcesz być doskonały, idź sprzedaj, co posiadasz […]. Potem przyjdź i chodź za Mną (Mt 19,21). Podejmują oni pewne zobowiązania, nie na wszystkich nałożone, które dotyczą życia w celibacie, ubóstwie, surowości i modlitwie, a przez to samo odróżniają się od ogółu wiernych. Przez swój sposób życia w pewnym stopniu odłączają się od pozostałych, nawet jeśli nadal mieszkają we własnym domu pośród członków swojej rodziny i grupy społecznej. Następnie, krok po kroku, jakby mocą jakiegoś wewnętrznego nakazu, oddzielają się w praktyce także i fizycznie. Możemy powiedzieć, że monastycyzm pojawia się z chwilą, gdy chrześcijanie oddalają się od świata. Odchodzą na „pustynię”, która niekoniecznie oznacza – jak chętnie sobie wyobrażamy – jakąś niezmierzoną przestrzeń z dala od cywilizacji. Może chodzić o przedmieście, wieś, głąb lądu, w tym sensie jak Port-Royal stanowił „pustynię” Paryża i Wersalu. Niezależnie od tego, czy ci chrześcijanie odchodzą, aby żyć w samotności czy w grupie, zawsze są oddzieleni. Tworzą rozległy anonimowy ruch i nie sposób wskazać, kto mógł być jego inicjatorem, a tym bardziej jego założycielem i prawodawcą. Był to raczej spontaniczny przejaw życia Kościoła i owoc Ewangelii, a sama jego powszechność prowadzi do wniosku, iż był to przejaw niezbędny dla sił chrześcijaństwa. Tam, gdzie ludzie zaczynają żyć Ewangelią, pojawiają się asceci, mnisi, którzy chcą to czynić w pełni i konsekwentnie do tego stopnia, że dobrowolnie rezygnują z pewnych form ludzkiego działania, których Ewangelia wcale nie odrzuca, a uświęca, lecz które mogą stanowić przeszkodę, aby prowadzić nieprzerwanie wyższy rodzaj życia, w szczególności życia modlitwy.

I to ostatnie słowo stanowi sekret tego, czym jest cały monastycyzm: jest on ukierunkowany na przylgnięcie do Boga i całkowicie podporządkowany modlitwie, którą nazywa „czystą” – to znaczy pozbawioną rozproszeń, na ile tylko pozwala ludzka słabość – i bezinteresowną, a więc nakierowaną bardziej na Boga niż na ludzkie potrzeby. Tę modlitwę tworzy ciągłe spoglądanie w stronę Boga, którego co prawda nie sposób zobaczyć, ponieważ chrześcijanin żyje wiarą, ale którego można niewyraźnie ujrzeć w tych chwilach, gdy łaska podnosi człowieka ponad jego zwykłą egzystencję. Jest to, krótko mówiąc, modlitwa „kontemplacyjna” – już bardzo wcześnie będzie się tak o niej mówić – i stąd od samego początku życie monastyczne ma w istocie charakter kontemplacyjny.

Tylko Ewangelia i łaska Jezusa Chrystusa dostatecznie wyjaśniają i takie dążenie, i wywodzący się z niego sposób życia. Nikt ich nie mógł ani wymyślić, ani później w sposób racjonalny i całkowicie klarowny wytłumaczyć, bo należą one do dziedziny misterium – są przejawem chrześcijańskiego misterium, a zatem jak i ono są uniwersalne i wieczne. Poza tym, podobnie jak ono, są w stanie współistnieć z bardzo różnymi formami ludzkiego życia i kultury. Nie miejsce tutaj na prezentację, choćby nawet w zarysie, „historii” form, które przybierał monastycyzm w okresie do VI wieku. Wystarczy stwierdzić, że w czasach, w których żył św. Benedykt – o czym mówią teksty – monastycyzm zapuścił korzenie już wszędzie w Kościele i społeczeństwie. Był on już dobrze zorganizowany, różnorodny a jednocześnie wierny pierwotnemu natchnieniu. Mnisi żyją w Egipcie, Palestynie, Syrii, na całym Wschodzie; są też w Irlandii, Galii, Italii, Hiszpanii, Afryce i jeszcze innych miejscach. Spotykamy ich na bezludnych wyspach i na terenach wiejskich, bardzo wcześnie widzimy ich w pobliżu sanktuariów męczenników, nieopodal miast, a nawet w samych miastach, zwłaszcza od czasu najazdów, które zmusiły ich do szukania ratunku wewnątrz murów miejskich. Niektórzy z nich są eremitami żyjącymi w pojedynkę lub z jednym bądź kilkoma towarzyszami, a są i tacy, których nazywamy „cenobitami”, ponieważ żyją we wspólnocie. I jedni, i drudzy, lecz głównie ci pierwsi, oddają się bardzo różnym formom ascezy, czasami dziwacznej. Pojawiają się już pewne nadużycia i błędne formy życia mniszego. Jednym słowem, monastycyzm rozlewa się szerokim i nader żywotnym nurtem, mając swój udział w zmieniających się warunkach życia Kościoła, które w jakiejś części odzwierciedla.

Właśnie wtedy pojawia się w historii imię św. Benedykta.


Fragment publikacji U źródeł duchowości Zachodu.
Zdjęcie pochodzi z albumu Tyniec 1939-2019


Jean Leclercq OSB (1911–1993) – benedyktyn z opactwa Clervaux w Luksemburgu. Wybitny badacz historii, tradycji i duchowości monastycyzmu średniowiecznego. Wydawca dzieł św. Bernarda z Clairvaux; autor około 1000 artykułów i książek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl