Rozmyślanie a modlitwa według Katechizmu Kościoła Katolickiego

Rozmyślanie polega przede wszystkim na poszukiwaniu. Duch szuka zrozumienia pytań „dlaczego” i „jak” życia chrześcijańskiego, aby przylgnąć do tego, o co Bóg prosi, i udzielić na to odpowiedzi. Potrzebna jest do tego trudna do osiągnięcia uwaga. Zazwyczaj pomagają w tym księgi, które chrześcijanie mają do dyspozycji: Pismo Święte, zwłaszcza Ewangelia, święte obrazy, teksty liturgiczne z dnia i danego okresu liturgicznego, pisma mistrzów duchowych, dzieła z zakresu duchowości, wielka księga stworzenia oraz księga historii, karta Bożego „dzisiaj” (KKK 2705).

Pisałem już wcześniej o tym, że rozmyślania nie można nazywać modlitwą ze względu na zupełnie inną relację, w jakiej jesteśmy wobec Boga. Podczas modlitwy nasza relacja do Boga jest relacją osobowej więzi ja – Ty. Natomiast w rozmyślaniu chodzi o poszukiwanie odpowiedzi na pytania: „dlaczego” i „jak” życia chrześcijańskiego. Celem tych poszukiwań jest „przylgnięcie do tego, o co Bóg prosi, i udzielenie na to odpowiedzi”. Poszukujemy zrozumienia, czyli poszukujemy czegoś, a nie samej żywej więzi z Bogiem. Mamy zatem do czynienia z relacją ja – to, choć owo „to” może oznaczać najbardziej wzniosłe tajemnice Boże.

Modlitwą nie jest rozmyślanie o Bogu, tylko jest „rozmowa z Bogiem”, żywa więź z Nim. Relacja „ja – to” w sposób zasadniczy różni się od relacji „ja – Ty”, wchodzimy w niej w zupełnie inną relację metafizyczną. „Ja” w relacji ja – to jest zupełnie inne niż w relacji ja – Ty! I stąd rozmyślania nie możemy nazwać modlitwą, ale niewątpliwie jest ono niezbędnym przygotowaniem do modlitwy pogłębionej. Jeżeli mamy prawdziwie rozmawiać z Bogiem, to musimy wiedzieć z kim rozmawiamy. Klasycznym przypadkiem braku zrozumienia Bożego wezwania w Biblii jest pierwsze powołanie Samuela.

2 Pewnego dnia Heli spał w zwykłym miejscu. Oczy jego zaczęły już słabnąć i nie mógł widzieć. 3 A światło Boże jeszcze nie zagasło. Samuel zaś spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. 4 Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: «Oto jestem». 5 Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Heli odrzekł: «Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać». Położył się zatem spać. 6 Lecz Pan powtórzył wołanie: «Samuelu!» Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Odrzekł mu: «Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać». 7 Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. 8 I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: «Samuelu!» Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: «Oto jestem: przecież mię wołałeś». Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. 9 Rzekł więc Heli do Samuela: «Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha». Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. 10 Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: «Samuelu, Samuelu!» Samuel odpowiedział: «Mów, bo sługa Twój słucha» (1 Sm 3,2–10).

Samuel musiał nauczyć się rozpoznawać głos Boga. W przeciwieństwie do sytuacji z Samuelem często ludzie zupełnie coś innego przyjmują za głos Boga lub znak od Niego. Ma to fatalne konsekwencje w życiu. Tak było właściwie zawsze, gdy następowało rozbicie jedności w Kościele przy powstawaniu jakiejś sekty, ale też w życiu zwykłych ludzi, gdy np. w imię „świętych zasad” rozbija się jedność rodziny i małżeństwa.

Z rozmyślaniem w kontekście modlitwy istnieje jeszcze jeden problem: ponieważ rozmyślanie jest utożsamiane z modlitwą, istnieje ucieczka od modlitwy w rozmyślanie, gdyż ono jest po prostu łatwiejsze, ma bowiem charakter dyskursywny, a przez to konkretny, natomiast spotkanie z Bogiem nie jest tak łatwo uchwytne, gdyż wymaga od nas prawdziwej autentyczności, co wiąże się też z koniecznością uznania swoich grzechów. A trzeba pamiętać, że szatan z całą mocą walczy właśnie z autentycznym spotkaniem z Bogiem, bo w takim spotkaniu następuje prawdziwe rodzenie się do nowego życia. Można się dobrze poczuć w rozmyślaniu, w modlitwie myślnej, hodując w sobie dobre mniemanie o sobie jako o człowieku wierzącym.

Ponadto jeżeli modlitwa jest odpowiedzią na Boże wezwanie, to rodzi się ona ze słuchania. Natomiast w rozmyślaniu inicjatywa należy do nas – to my szukamy odpowiedzi zadając pytania. Oczywiście w ten sposób rozmyślanie przygotowuje nas do odpowiedzi i jest potrzebne, niemniej jest przygotowaniem, a nie modlitwą. Utożsamienie rozmyślania z modlitwą wypada szczególnie fatalnie wówczas, gdy przejdziemy do praktyki, w której pomagamy sobie jakimś tekstem. W praktyce sprowadza się to do czytania czyichś refleksji na tematy wiary i to w przekonaniu, że trwamy w modlitwie. Pomijając wartość merytoryczną tych rozważań, zwracam uwagę, że jest to w istocie budowanie swoich wyobrażeń i emocji związanych z Bogiem. Natomiast Ojcowie Pustyni bardzo mocno podkreślali, że nasze wyobrażenia i oczekiwania są największą przeszkodą na drodze spotkania z Bogiem.

Podkreślam: rozmyślanie jest bardzo ważne, ale nie jest modlitwą! Jak pies nie jest kotem, a kot nie jest psem. Nie znaczy to, że pies jest gorszy od kota albo kot jest gorszy od psa. Nie! To jedynie oznacza, że pies jest psem, a kot kotem. Pomieszanie pojęć prowadzi do fatalnych skutków, które obserwujemy między innymi wówczas, gdy podczas wspólnej adoracji brak milczenia, bo trzeba to milczenie zapchać jakąś nieustannie podawaną treścią. Bóg przemawia w milczeniu i jeżeli nie zamilkniemy, nie usłyszymy Go. Dajmy mu szansę do nas przemówić!

Rozmyślanie nad tym, co się czyta, prowadzi do przyswojenia sobie treści przez odniesienie jej do siebie samego. Tu otwiera się inna księga: księga życia. Przechodzi się od myślenia do rzeczywistości. W zależności od stopnia pokory i wiary odkrywamy dążenia, które działają w sercu, i możemy je rozeznawać. Chodzi o czynienie prawdy, by dojść do Światła: „Panie, co chcesz, abym czynił?” (KKK 2706).

Refleksja jest potrzebna! Nie ma wiary bez refleksji, nie ma odkrycia relacji z Bogiem bez refleksji! Bóg się nie objawia wprost naocznie, namacalnie, tak jak np. ktoś, kto przychodzi do nas i mówi: jestem Janek Kowalski i podaje nam rękę. Bóg jest w naszym życiu misterium, które nas przenika głębiej niż sami jesteśmy w stanie sięgnąć. Św. Augustyn mówił, że „Bóg jest bliżej nas niż my samych siebie”. Aby Go zobaczyć, trzeba wnikliwej refleksji i o tym mówi Katechizm w tym akapicie. Na przykładzie innych, szczególnie postaci z Biblii, uczymy się rozpoznawać Boga w naszym życiu: „Przechodzi się od myślenia do rzeczywistości” – od przeczytanego tekstu, który przedstawia pewną historię, do własnego doświadczenia i rozpoznania w nim żywej obecności Boga. Nasze spojrzenie na Boga wymaga refleksji.

Nie istnieje prawdziwa wiara bez refleksji! Trzeba patrzeć refleksyjnie i tylko w takim patrzeniu można zobaczyć Boga. Nie ma możliwości zobaczenia Boga ot tak jak czegokolwiek na zewnątrz nas: drzewa, domu, drugiego człowieka…, tylko przez wnioskowanie, przez refleksję możemy odkryć serce Boga. W teologii mówi się o Bogu, że się „ukrywa”. My odkrywamy Boga i Jego serce, a nie jest ono nam dane w namacalny, wizualny sposób.

I dopiero z głębi tego odkrycia dochodzi do nas głos wzywający do życia, do udziału w odkrytym cudzie życia. Stąd pojawia się pytanie: „Panie, co chcesz, abym czynił?”.

Metody rozmyślania są tak zróżnicowane jak mistrzowie życia duchowego. Chrześcijanin powinien dążyć do rozmyślania w sposób regularny; w przeciwnym razie będzie podobny do trzech pierwszych rodzajów gleby z przypowieści o siewcy. Jednak metoda jest tylko przewodnikiem; ważne jest, by iść naprzód z Duchem Świętym jedyną drogą modlitwy, którą jest Jezus Chrystus (KKK 2707).

To jest bardzo ważna prawda: rozmyślanie pozwala nam zakorzenić się w wierze. Bez refleksji nie ma zakorzenienia, ale „ważne jest, by iść naprzód z Duchem Świętym jedyną drogą modlitwy, którą jest Jezus Chrystus”. Drogą modlitwy jest Osoba, a nie coś, nawet odkrycie najistotniejszej wiedzy o Niej. Modlitwą jest żywa więź, relacją osobową, z Kimś, a nie czymś.

Rozmyślanie pobudza myśl, wyobraźnię, uczucie, pragnienie. Takie uaktywnienie jest konieczne do pogłębienia pewności wiary, pobudzenia nawrócenia serca i umocnienia woli, by iść za Chrystusem. Modlitwa chrześcijańska chętnie podejmuje rozmyślanie o „misteriach Chrystusa”, na przykład w lectio divina lub w różańcu. Ta forma refleksji modlitewnej ma ogromną wartość, jednak modlitwa chrześcijańska powinna zdążać jeszcze dalej: do poznania miłości Pana Jezusa, do zjednoczenia z Nim (KKK 2708).

Rozmyślanie pobudza myśl, wyobraźnię, uczucie, pragnienie, które w samej modlitwie są przeszkodą! To tak, jak w małżeństwie wyobrażenia i wyrosłe z nich oczekiwania są największą przeszkodą w budowaniu żywej więzi. Aby ją budować, trzeba przede wszystkim otwartości na spotkanie. I tak samo jest w modlitwie. Rozmyślanie rozbudza po to, żebyśmy zrozumieli. O jakie rozumienie chodzi: przede wszystkim odnosi się ono do tego, że Bóg jest większy niż sobie z tego zdawaliśmy sprawę. Prawdziwe rozumienie Boga nigdy nie może nas zamknąć w jakimś wyobrażeniu. Prawdziwe zrozumienie jakiejś prawdy o Bogu wpierw i przede wszystkim ukazuje nam naszą nieudolność w pojmowaniu i rozumieniu, ukazuje coś, co nas całkowicie przerasta. Inaczej byłaby to tylko ideologia. Zrozumienie powala na kolana w geście adoracji i postawie skruchy. Jeżeli tak nie jest, to znaczy, że nasze zrozumienie nie odnosi się do Boga, tylko do idei na Jego temat.

Refleksja nad „misteriami Chrystusa” nas powala. My ich w istocie nie rozumiemy, bo nie dorasta do nich nasza miłość. Jednak z naszego podobieństwa do Boga, dzięki oku, jakie Bóg umieścił w naszym sercu (zob. Syr 17,8), rozpoznajemy pokorę Jego miłości, która powala na kolana nie tylko nas, ale także istoty niebieskie i podziemne (zob. Flp 2,10). Właśnie taka refleksja nas pociąga dalej do żywej więzi z Tym, który Jest taki jaki Jest. W Katechizmie czytamy: „Ta forma refleksji modlitewnej ma ogromną wartość, jednak modlitwa chrześcijańska powinna dążyć jeszcze dalej, do poznania miłości Jezusa, do zjednoczenia z Nim”, czyli do modlitwy w ścisłym tego słowa znaczeniu.


Włodzimierz Zatorski OSB „Modlitwa chrześcijańska”

Inne publikacje Ojca Włodzimierza:

komentarz

napisz komentarz
  • Bardzo brakowało takiej książki na rynku księgarskim.
    Jeśli „rozmyślanie jest bardzo ważne, ale nie jest modlitwą”, to jak rozumieć
    część czwartą, dział pierwszy, rozdział trzeci, artykuł 1: Formy modlitwy Katechizmu czytany jako całość? Inaczej pisząc, jak rozumieć paragrafy od 2700 do 2724?
    Czy na pewno rozmyślanie nie jest jedną z „form życia modlitwy”? Paragraf 2721: „Tradycja chrześcijańska obejmuje trzy główne formy życia modlitwy: modlitwę ustną, rozmyślanie i kontemplację. Skupienie serca jest ich wspólną cechą”.

    I jeszcze o modlitwie. Dlaczego zaprzestano sprzedaży Monastycznej Liturgii Godzin? Do modlitwy przy jej pomocy zachęca… Katechizm w paragrafie 1175, w którym cytowana jest konstytucja Sacrosanctum Concilium Soboru Watykańskiego II. Faktem jest, że w tym paragrafie i konstytucji soboru mowa jest o „Liturgii Godzin”, a nie „Monastycznej Liturgii Godzin”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl