Rozstrzygnięcie konkursu – podziel się radością ewangeliczną

Przez ostatni tydzień przesyłaliście do naszej redakcji wiele osobistych i pięknych przemyśleń na temat lektury Pisma Świętego i fragmentów, które bezpośrednio miały wpływ na Wasze życie. Serdecznie dziękujemy za wszystkie nadesłane e-maile.

Jak zawsze zadanie nie było łatwe i spośród wszystkich odpowiedzi, wybraliśmy 5 osób, do których powędrują najnowsze książki Ojca Leona Knabita OSB „Radość ewangeliczna” 🙂  Poniżej prezentujemy zwycięzców:

 

Dla mnie najradośniejszy jest fragment Ewangelii wg Mateusza – Wezwanie do utrudzonych – „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Kilka tygodni temu w mojej parafii odbył się Wieczór Chwały. Uczestniczyłam w nim z wieloma różnymi uczuciami i bieganiną myśli. Kiedy prosiłam Boga, aby pewne sprawy w moim życiu stały się piękniejsze, lepsze, łatwiejsze, Duch Św. przyszedł do mojego serca z ogromną radością. Chciałam śpiewać i chwalić Pana, z mojej twarzy nie schodził uśmiech. Kilka dni później zobaczyłam zdjęcie z tego wieczoru, na którym miałam wielkiego „banana”. Postanowiłam je udostępnić na facebooku z jakimś cytatem z Pisma Świętego i właśnie wtedy trafiłam na fragment Mt 11, 28-30. Pomyślałam i poczułam, że w pełni oddaje to, co wtedy się wydarzyło.

Jagna

 

Na chwilę obecną w moim życiu najradośniejszy jest ten oto fragment Listu do Filipian:

„Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”

W życiu niemalże każdego dnia spotykamy się z tym, czego chcielibyśmy uniknąć. Mamy to we krwi, aby aranżować świat w taki sposób, aby było w nim minimum cierpienia i maksimum komfortu. Kto jednak pożył już chwilę i miał odwagę na to, aby wnikliwie spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość wie, że od trudności dnia codziennego nie można uciec. Czekają nas każdego dnia gorsze i lepsze chwile, drobne dyskomforty w pracy, w szkole, w rodzinie. Będą się również zdarzać sytuacje bez wyjścia, trudne a niekiedy nawet dramatyczne, w których nic nie możemy zrobić. Są to słowa, których nie chcemy słyszeć. Modlimy się, aby Bóg nas zachował od tych chwila a gdy przyjdą aby je od nas zabrał. Nie ma w tym nic złego jednak miejmy na uwadze, że Bóg często chce nas przez to umocnić. Bóg działa jak lekarstwo a nie jak środek przeciwbólowy. Bóg nie jest od tego, aby uczynić nasze życie przyjemnym i komfortowym, ale od tego, aby całkowicie wyzwolić nas od naszego cierpienia, wypełnić po brzegi miłością i ostatecznie zbawić. Dlatego też jest to najradośniejsza nowina, jaką możemy usłyszeć. Nasz codzienny trud oraz wszystko czego w życiu chcemy uniknąć jest nam niejako potrzebne do tego aby wzrastać. W tym świetle każda drobna niedogodność jest naszym sprzymierzeńcem jeśli potrafimy ją ofiarować Bogu we właściwy sposób. Nie można nas już zniszczyć ani zastraszyć, nie ma dla nas już chwil gorszych ani lepszych ponieważ bierzemy wszystko w pakiecie, całe życie takim jakie jest. Oznacza to koniec z dyskryminacją poranków, gdy jesteśmy zaspani, korków w drodze do pracy, szefa którego nie lubimy. Od tej pory każda chwila jest naszą przepustką do nieba. Od tej pory potrafimy cierpieć i umiemy obfitować, kończymy z nawykowym uciekaniem od życia, bo zrozumieliśmy jakie są tego konsekwencje. Tego Wam życzę.

Michał Mikołaj

 

 
Moment, w którym w Wj 2, 14 Bóg przedstawia się Mojżeszowi: „JESTEM” i uzupełnienie ich przez Jezusa w Mt 28, 20: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. Dlatego, że dają pewność, że cokolwiek by się nie działo, cokolwiek bym nie zrobił, Bóg jest – i to ze mną. Więc jest się z czego cieszyć.

Janek

 

Absolutnie fenomenalnym cytatem z Pisma Św. jest fragment Ewangelii św. Łukasza (Łk 24, 5 – 7):
„Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: „Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie”».” Dla mnie jest to po prostu fenomen! I jak tu się nie cieszyć kiedy po pierwsze: Jezus zmartwychwstaje! Po drugie: tym samym daje nam świadectwo ale i obietnicę, że my również zmartwychwstaniemy! Stąd fragment ten daje mi nadzieję ale przede wszystkim ogromną radość, gdyż nie muszę bać się śmierci. Wiem, że Jezus na mnie czeka w Niebie. Chwała Panu za to!

Sandra

 

Dla mnie jest to cytat:

„Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa
pochłaniałem je, a Twoje słowo
stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego.”(Jer 15,16)

Jako lektor, często czytam Słowo Boże podczas mszy świętej. Lecz z czasem ta czynność staje się przykrą, codzienną rutyną. Dlatego ten fragment motywuje mnie nie tylko, abym coraz bardziej zagłębiał się w rozważania Pisma Świętego i żył nim na co dzień. Ale przede wszystkim do tego, abym czerpał radość płynącą ze spotkania i służby przy Ołtarzu Pańskim oraz dzielił się nią z innymi. Aby Słowo Boże, które wypowiadam, dotarło do jak największego grona słuchaczy i aby przemieniło ich serca, zgodnie z wolą Pana.

Jakub

napisz komentarz
  • Witam! Wiem że już po konkursie, ale chciałam podzielić się jeszcze jedną uwagą. Może komuś przyniesie radość, a opóźnienie stąd, że przeżywaliśmy w rodzinie wczoraj I komunię mojej córki, w związku z czym wiedziałam o konkursie, ale miniony tydzień był bardzo intensywny i nie zdążyłam się podzielić „swoim” radosnym cytatem. Więc…na początek zastanawiałam się czy on tu pasuje tematycznie, bo zawsze kiedy go słyszę wywołuje on uśmiech, a to przecież nie to samo co RADOŚĆ. Ale… Chodzi o fragment z Ewangelii św. Łukasza : „…Maryja wybrała się i poszła z pospiechem w góry…”. Uśmiecham się, gdy go słyszę, bo zawsze nachodzi mnie myśl jak z konkursu dotyczącego znajomości Biblii lub jakiegoś dowcipu: Z kim Maryja poszła w góry do św. Elżbiety ? Odp. : z pośpiechem. Z tym, że ani to imię, ani nazwisko i dopiero jak głębiej zastanowić się nad tym „zabawnym” fragmentem, to faktycznie rozważanie go może przynieść RADOŚĆ EWANGELICZNĄ. Dlaczego? Ano dlatego, że uświadamiamy sobie, że Maryja jest KIMŚ, kto przybliża nam Jezusa najszybciej.Jej droga odbywa się w pospiechu, więc jest szybsza niż nasza zwykła droga dochodzenia do Jezusa. Jest Naszą pośredniczką, pomocą i szybciej nas może przed Niego zaprowadzić. A to daje radość. I być może i nam przyniesie w pospiechu, szybko odmianę naszego życia tak jak św. Elżbiecie, która poczuła się podczas odwiedzin Maryi napełniona Duchem Świętym. Tak więc Maryja daje nam szansę szybszego spotkania z Jezusem i w kontekście nadchodzącego Dnia Matki warto o Niej pamiętać i dziękować za to, że i w góry szła z pośpiechem…:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl