Rządzą nami bękarty Dantego, czyli perypetie władzy duchowej [cz.2]

Zwykle dla historycznego wyjaśnienia obecnej kondycji władzy politycznej odwołujemy się do takich wydarzeń jak ustawa laicyzacyjna we Francji z początku XX wieku lub – jeszcze wcześniej – rewolucja francuska. Nie wyczerpuje to jednak kwestii. Także odwoływanie się do korzenia nowożytności, który stanowi myśl Machiavellego, nie jest zadowalające – nawet jeśli słusznie widzi się w nim prekursora jawnego rozdziału moralności i polityki.

Najpowszechniejsze schematy w znacznej mierze są słuszne, uważam jednak, że korzenie nowożytnej kondycji władzy duchowej i władzy politycznej sięgają jeszcze głębiej. Dla ich zrozumienia konieczny jest powrót do wieków średnich i odwołanie się do procesów, które na całą sprawę rzucają światło z nieco innej perspektywy. Chodzi mianowicie o pewne fragmenty Monarchii Dantego, które trzeba uznać za zwrotne nie tylko w dziejach zmian intelektualnych, lecz również w praktyce politycznej.

Pozostaje kwestią sporną, czy tekst Dantego był bezpośrednią polemiką z bullą Papieża Bonifacego VIII Unam sanctam, interpretowaną jako dokument uzasadniający teokratyczne roszczenia papiestwa, czy jedynie przeciwstawiał się powszechnie znanym koncepcjom politycznym znajdującym swoje uzasadnienie w pismach Rogera Bacona czy ucznia św. Tomasza z Akwinu – Idziego Rzymianina. Temu ostatniemu przypisuje się zresztą bezpośredni wpływ na powstanie bulli Papieża Bonifacego. Oczywiste jest natomiast to, że Dante w gorącym sporze, angażującym wiele wybitnych i mniej wybitnych umysłów, zajął stanowisko zwolenników cesarskich twierdzących, że władza świecka pochodzi bezpośrednio od Boga i nie potrzebuje zapośredniczenia kościelnego. Stronnicy Papieża wysuwali oczywiście twierdzenia przeciwne, które dobrze podsumowują słowa Bacona skierowane do Papieża Klemensa IV: „Masz w ręku władzę nad Kościołem, winieneś więc rządzić całym światem”.

W tym względzie poglądy Dantego nie odbiegają od głównych linii średniowiecznych sporów. Znaczna grupa zwolenników tzw. poglądu dualistycznego, odrzucającego określanie cesarza jako „namiestnika Papieża”, istniała już od wieku XII. „Dualiści” jednak nigdy nie zanegowali tego, że cesarz jest zależny od Papieża w sprawach religijnych, sakramentalnych, a w konsekwencji także w wielu sprawach świeckich, co i dziś odpowiada, jak sądzę, konsekwentnej, katolickiej postawie. Ernst Kantorowicz pisał: „Akceptując ogólne nauczanie dualistów, [Dante] doprowadził tę doktrynę do konsekwencji, o których ich autorom nawet się nie śniło”.


Tomasz Rowiński, Bękarty Dantego, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl