Rządzą nami bękarty Dantego, czyli perypetie władzy duchowej [cz.3]

Zapowiedź tego, co najistotniejsze dla naszych rozważań, daje nam sam Dante już w pierwszych punktach Monarchii, gdy pisze: „Wszystkim ludziom, którym Wyższa Natura wszczepiła umiłowanie prawdy, winno zależeć najbardziej na tym, żeby pozostawić po sobie coś potomnym, by tak jak oni czerpali z dorobku poprzednich i potomni mogli się kiedyś dzięki nim ubogacić”.

Dalej czytamy: „Bo i cóż za owoc przynosi ten, kto znane już twierdzenie Euklidesa ponownie udowadnia, lub ten, kto teorię szczęścia wyjaśnioną przez Arystotelesa na nowo stara się wyłożyć, albo ten, kto streszcza obronę starości spisaną przez Cycerona i znowu podejmuje się tej obrony? Żadnego zgoła. Takie powtarzanie budzi raczej niesmak i odrazę”.

Chociaż początek pierwszego z fragmentów jest nawiązaniem do sformułowań otwierających Metafizykę Arystotelesa, to jednak cały akapit jest już zwiastunem nowych zupełnie czasów, krokiem poza myślenie kształtowane przez żywą ciągle spuściznę antyczną, ale także poza etos intelektualny średniowiecza. Szczególnie zwraca uwagę owa chęć, by zostawić „coś potomnym”. Umiłowanie prawdy staje się faktycznie umiłowaniem chwały osobistej. Medytacja pierwszego zdania, jakie zapisuje Dante, pokazuje nam jego paradoksalność – miłowanie prawdy to pragnienie chwały. Pragnienie pozostawienia czegoś potomnym jest tęsknotą za tą nieśmiertelnością, która nie jest jednak życiem wiecznym. Chrześcijańscy pisarze, którzy tęsknili za życiem wiecznym, zwykli rozpoczynać swoje dzieła od przywołania imienia Bożego, a nie od wyrażenia nadziei, że zostaną zapamiętani przez przyszłe pokolenia. Dante jest rzeczywiście zwiastunem nowej epoki, choć dzieli go od niej jeszcze dwieście lat.

Przesunięcie standardów w filozofii politycznej zwykle przypisuje się wspomnianemu już Machiavellemu, który odszedł, mówiąc krótko, od ambicji zrealizowania „prawdy w polityce” ku skuteczności władzy. Sprowadzając politykę (ale i filozofię) na ziemię, uznał on, że jedyne, co świadczy o człowieku, to chwała, jaką otrzymuje od wspólnoty politycznej, w której żyje. „Prawda w polityce” nie oznaczała jednak dla myślicieli starożytnych realizacji takiego czy innego programu ideologicznego, ale przede wszystkim szukanie tożsamości pomiędzy dobrym człowiekiem i dobrym obywatelem. Dobry człowiek zaś to ktoś, kto służy cnocie, a do tej można dotrzeć poprzez poszukiwanie prawdy. Prawda jest więc konieczna, by stać się dobrym człowiekiem, a zatem i dobrym obywatelem. Tylko tą drogą może realizować się „prawda w polityce”.

Czemu służą te rozważania? Pierwsze słowa dzieł filozoficznych często mają charakter „genetyczny” dla ich dalszej treści. Tak jest i w przypadku Monarchii. Dante na nowo definiuje prawdę, nadając jej fałszywe brzmienie. Zachwiany zostaje realizm oparty na klasycznej definicji prawdy. Możemy to wyrazić zdaniem: „Jeśli pisze się nie dla prawdy, ale dla chwały, rzeczywistość musi na tym ucierpieć”. To zachwianie stało się fundamentem nowożytnej myśli politycznej, ale także źródłem jej problemów. Nie ma jeszcze u Dantego konsekwentnego rozdzielenia klasycznie rozumianej filozofii i polityki. U zarania XIV stulecia w innych miejscach niż w nadchodzącej nowożytności znajdują się zasadnicze akcenty rozumowe. Równocześnie zdumiewa, jak bardzo słowa Dantego wprowadzające czytelnika w tekst znajdują związek z tymi fragmentami dzieła, które należy uznać za najistotniejsze z punktu widzenia późniejszych dziejów myśli politycznej i filozoficznej.

Pragnienie chwały wiąże się u Dantego z dążeniem do nowości, o którym czytamy w drugim z przytoczonych fragmentów. Dante trafnie opisuje związek tych dwóch kwestii: „Bo i cóż za owoc przynosi ten […], kto teorię szczęścia wyjaśnioną przez Arystotelesa na nowo stara się wyłożyć”. Jeśli owocem ma być chwała, czyli pamięć przychodzących po nas pokoleń, a jest ona przecież – zdaniem Dantego – tęsknotą wszystkich, „którym Wyższa Natura wszczepiła umiłowanie prawdy”, to pożytek z nowego odczytania starych, choćby prawdziwych, twierdzeń jest niewielki.

Właśnie nadzieje Dantego na powiedzenie czegoś nowego naraziły poetę na największe niezrozumienie u współczesnych: „Otóż pośród wielu prawd niewyjaśnionych dotąd, a pożytecznych, pojęcie monarchii doczesnej jest jednym z najbardziej godnych uwagi i zarazem niezwykle trudnym do rozwikłania. Nikt nie podejmował dotąd tego tematu, nie dopatrując się w nim żadnej doraźnej korzyści. Tym problemem chcę się właśnie zająć i wydobyć z mroków ciemności, żeby przysłużyć się ludzkości, a zarazem pozyskać chwalebną palmę pierwszeństwa w tym szlachetnym zmaganiu”.

Władysław Seńko relacjonuje reakcję współczesnego Dantemu dominikanina o. Guida Vernaniego (autora De reprobatione Monarchiae), który nazwał ambicje Dantego aroganckimi, a twierdzenia błędnymi i heretyckimi: „Czy można było mówić – pytano – że nikt nie zajmował się dotąd tym problemem, skoro istniało Państwo Boże św. Augustyna i rozliczne doń komentarze tylu myślicieli chrześcijańskich? Czyż nie ustaliły one w sposób zadowalający miejsce i rolę cesarza i władzy doczesnej na tym świecie? Czy nie ma wreszcie znaczenia autorytatywna wypowiedź papieża Bonifacego VIII w bulli Unam Sanctam rozstrzygająca definitywnie sprawy, które Dante zamierzał dopiero podjąć?”.

Komentarz ten dobrze pokazuje, że między poetą a mnichem zachodzi już nie tylko różnica zdań, ale różnica mentalna. Dla Vernaniego Monarchia jest tylko zbiorem fałszywych dowodzeń, które ostatecznie nie mają znaczenia, Dante zaś doskonale zdaje sobie sprawę, że porzuca dotychczasowe ścieżki rozumowania i przekracza intelektualny Rubikon. Niestety w praktyce wydaje się, że porzuca prawdę o rzeczywistości dla chwały i staje się jednym z ojców ideologicznej skazy prześladującej nowożytność. Dante dziwiłby się prawdopodobnie temu oskarżeniu, jednak analizując wybrane fragmenty jego dzieła i mając przed oczami stulecia intelektualnych wysiłków nowożytności, uważam je za uprawnione. Tym bardziej znajdzie ono swoje uzasadnienie, jeśli przyjrzymy się zasadniczym dla naszego wywodu tezom myśliciela z Italii.


Tomasz Rowiński, Bękarty Dantego, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl