Śmiech może ułatwić nam życie :) #DobregoDnia życzy Ojciec Leon

Na dzień dobry perlisty ŚMIECH. Jak to jest ładnie, kiedy narzeczony słyszy perlisty śmiech swojej narzeczonej, chłopak swojej dziewczyny. Jest też śmiech złośliwy, śmiech, który pokrywa zakłopotanie. Śmiech może ułatwić nam życie. Są ludzie, którzy są bardzo ponurzy, którzy nie potrafią się roześmiać. Uważają oni, że narusza się ich poważne, ponure wnętrze, ich twierdzę wewnętrzną, jeśli próbuje się roześmiać, zażartować nawet, jeśli nie z nich, a tylko w ogóle z sytuacji. Każdą sytuację widzą w czarnych barwach. Próba tłumaczenia, że nie jest tak źle, spotyka się z pogardliwym niekiedy spojrzeniem: „ty się na niczym nie znasz”. Ludzi zawsze widzą w czarnych barwach, jedni są źli, drudzy są obcy, jedni są z prawa, drudzy są z lewa, inni są w centrum. Nie lubią ani z prawa, ani z lewa, a jeszcze innych w ogóle nie lubią. Są wciąż skwaszeni, jak biedny Kłapouchy z Kubusia Puchatka, który wciąż szuka własnego ogona, który siedzi w cichym, wilgotnym kąciku, który mówi: „A jak będzie padał deszcz, to tylko nie miejcie do mnie pretensji”. Musimy z taką postawą walczyć. Dobry, zdrowy śmiech jest naprawdę reakcją najbardziej prawidłową, jeśli dzieje się cokolwiek trudnego. Jeśli coś łatwego i dobrego i towarzystwo pełne pogody ducha i właśnie śmiechu, radości to wtedy włączamy się w nie bardzo łatwo, życząc, żeby było wiele takich okazji. Natomiast czasem wymaga wielkiej siły ducha uznanie, że śmiech to nie jest słabość albo wymigiwanie się. Jest w nas coś mocnego, jeśli potrafimy się zaśmiać z siebie w trudnych sytuacjach.

Kiedyś jechałem w pociągu, a zawsze jeżdżę w habicie i nigdy z tego powodu absolutnie nie mam żadnych przykrości, wręcz przeciwnie budzę zaufanie, ludzie pytają, rozmawiają. Kiedyś wpadli do przedziału chłopcy, jechali do jakiegoś centrum hard rock, byli trochę podpici, atakowali mnie i byli dosyć agresywni. Na szczęście nic mi się ostatecznie nie stało. Brewiarz wyrzucili przez okno, ale brewiarz potem i tak się znalazł. Na wyrzucenie mnie czasu nie starczyło. I tak patrzyłem na to z pewnym rozbawieniem, niezależnie od tego, co by się miało stać. Siedziałem w przedziale i delikatnie, łagodnie się uśmiechałem. Jak kandydat na świętego męczennika, który w obliczu niebezpieczeństwa ma pogodną twarz. No i tego już nie wytrzymali. „Jeszcze się śmieje taki syn”. Sam się śmieję i życzę, abyście się śmiali w każdej, nawet trudnej sytuacji i dzięki temu ocaleli. Ocalenia przez śmiech dzisiejszego dnia wszystkim serdecznie życzę.


fragment przedpremierowy z książki „Ojca Leona myśli na dobry dzień”, trwają zapisy do newslettera Ojca Leona – kliknij tutaj lub w bannerek poniżej 🙂

ojca-leona-mysli-na-dobry-dzien


napisz komentarz
  • Ech, Ojcze Leonie ! Dzięki!
    Nie wiem, czyje to było, ale święta prawda, że kto umie się śmiać z siebie, ten dopiero ma codzień wiele powodów do radości
    A swoją drogą modlitwa o dar pogody ducha powinna być obowiązkowym składnikiem pacierza… A może by ją zadawać za pokutę wszystkim ponurakom?
    😉

  • Kochany Ojcze Leonie, dzięki za przypomnienie, od razu robi się lżej na duszy,gdy człowiek się śmieje i nie traktuje wszystkiego z taką absolutną powagą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl