Smutek niesie spustoszenie w życiu, nie tylko naszym, ale i innych ludzi…

Ewagriusz tak pisze na temat smutku:

bierze się czasem z niespełnionych pragnień, czasem zaś jest następstwem gniewu. Co do niespełnionych pragnień to dzieje się tak: pewne myśli zbliżają się i przywodzą na pamięć duszy dom, rodziców i dawne życie, a gdy spostrzegą, że ona się nie opiera, lecz pozostaje i rozpływa się w tych przyjemnościach, które istnieją tylko w wyobraźni, wówczas pochwyciwszy ją pogrąża ją w smutku, gdyż poprzednie rzeczy już nie istnieją i nie mogą nawet istnieć ze względu na obecny sposób życia. A im łatwiej nieszczęsna dusza poddała się pierwszym myślom, tym bardziej zostaje przytłoczona i pogrążona przez drugie.

W tym fragmencie warto zwrócić uwagę na dwa korzenie, z których ten demon smutku wyrasta, dwie twarze, które on posiada. Mianowicie z jednej strony jest jakby dzieckiem gniewu, a z drugiej strony jest dzieckiem naszych dawnych, mniej lub bardziej określonych, niespełnionych pragnień i na tle wyrastającej z tej kondycji frustracji. Mówiliśmy ostatnio, że gniew bazuje na części popędliwej duszy człowieka i bierze swój początek z tego, że człowiek zaczyna nagle odkrywać, iż wszystkie pragnienia jego serca nie zostaną spełnione, ludzie mu się nie poddadzą, świat nie będzie taki, jak on by chciał. I właśnie w tym momencie zaczyna wzbierać myślą gniewu, która ostatecznie wybucha. Ostatecznie jednak człowiek dostrzega, że ten impet jego pięści, ta siła jego gniewu, jego sprzeciwu, ta złość na innych ludzi, którzy zawiedli jego oczekiwania, wcześniej czy później się kończy. Wypala się to paliwo, ta energia, którą człowiek miał, gdy eksplodował gniewem na kogoś – i to przeradza się w smutek, czyli powoli narastającą, pogłębiającą się frustrację, rezygnację. Jak to opisuje Ewagriusz, każdy demon pokazuje coś przyjemnego, dostarcza jakiejś przyjemności, a jedynym demonem, który przyjemności i radości nie daje, jest właśnie demon smutku, który pokazuje świat jako pewnego rodzaju beznadzieję, jako rzecz, która przynosi generalnie tylko zawód, ludzi, którzy nie dają radości, raczej tylko wykorzystują, i zachęca do tego, aby człowiek absolutnie się wycofał, poddał, opuścił głowę i przestał walczyć, dlatego że świat jest pełen nikczemności i nie ma już żadnej nadziei.

64

Z drugiej strony Ewagriusz zauważa:

Kto pokonał pożądanie, pokonał namiętności;
nie będzie opanowany przez smutek.
Wstrzemięźliwy nie zasmuci się z powodu braku
pokarmu,
ani powściągliwy, jeśli nie osiągnie zbytecznej
przyjemności,
ani łagodny, jeśli wymknęła się sposobność do
zemsty,
ani pokorny, pozbawiony ludzkiej czci,
ani niechciwy pieniędzy, gdy poniósł straty.
Ci bowiem odwrócili się zdecydowanie
od pożądania tych rzeczy.
Jak bowiem opancerzonego nie dosięga pocisk,
tak beznamiętnego nie rani smutek.

Czy w ogóle myśleliśmy o tym, że smutek również może być przyczyną winy moralnej, że smutek również może nieść spustoszenie w życiu, nie tylko naszym, ale i innych ludzi?


Szymon Hiżycki OSB „Pomiędzy grzechem a myślą”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl