„Sprzedał także wszystkie ruchomości, a pieniądze, które uzyskał, rozdał biednym, zachowując nieco dla siostry.” Żywot św. Antoniego Wielkiego. Zapowiedź wydawnicza

Nie sposób rozpocząć zgłębianie historii monastycyzmu bez sięgnięcia do biografii św. Antoniego Wielkiego, pióra św. Atanazego Aleksandryjskiego. W styczniu 2018 r. planujemy wydać w osobnej publikacji tekst Żywota, który do tej pory był zawarty w 35. tomie Źródeł monastycznych.

zywot_sw_antoniego_wielkiego

Żyjąc w ten sposób, Antoni był kochany przez wszystkich. Sam zaś zawsze był posłuszny ascetom, do których przychodził, i dokładnie rozważał, w czym każdy z nich przewyższał innych w gorliwości i ascezie. U jednego widział grzeczne usposobienie, u drugiego oddanie modlitwie, u innego cierpliwość, u jeszcze innego miłość do ludzi. Obserwował czuwanie jednego, zamiłowanie do nauki innego, tego podziwiał za jego wytrwałość, tego za posty i spanie na gołej ziemi. U jednego podglądał łagodność, u drugiego wielkoduszność. U wszystkich zaś razem widział cześć dla Chrystusa i wzajemną miłość.

To poznawszy, wrócił do swego własnego miejsca ascezy, gdzie zebrał wszystko, co od każdego otrzymał, i starał się sam w tym wyćwiczyć. Wobec swoich rówieśników nie był o nic zazdrosny, jak tylko o to, by w tym, co dobre, nikt się od niego lepszy nie okazał. Postępował tak, by nikogo nie zasmucać, ale żeby dla wszystkich być pociechą. Wszyscy mieszkańcy wioski i dobrzy ludzie, z którymi się spotykał, widząc go takim, nazywali go Teofilem – Kochającym Boga i jedni traktowali jak syna, drudzy zaś jak brata.

Diabeł zaś, zazdrosny nieprzyjaciel dobra, nie mógł znieść, widząc w młodym człowieku takie usposobienie, lecz to, co zwykł robić, starał się wykorzystać także przeciw niemu. Po pierwsze, starał się go odciągnąć od ascezy, podsuwając wspomnienia majątku, troskę o siostrę, związki pokrewieństwa, żądzę pieniędzy, żądzę sławy, przyjemność z różnorodnego jedzenia i inne rozkosze życia, w końcu trudy cnoty i to, jak wiele wysiłku ona wymaga. Pokazywał, jak słabe jest ciało i jak długie życie. W ogóle spowodował w jego myślach wielki zamęt, chcąc go odciągnąć od słusznego postanowienia. Jednak kiedy spostrzegł nieprzyjaciel, że jest słabszy niż wola Antoniego i raczej pokonany przez jego niezłomność, pognębiony przez wiarę i odparty przez ciągłe modlitwy, wtedy ufając broni, która jest przy pępku brzucha, i tym się chełpiąc (taka jest bowiem pierwsza pułapka, jaką zastawia na młodzieńców), przystąpił do młodego człowieka, by go nocą niepokoić, za dnia zaś tak się naprzykrzać, że ci, którzy się przyglądali, mogli widzieć ich walkę. Podsuwał mu myśli nieczyste, ten zaś modlitwami je odganiał. Łechtał, ten zaś, płonąc rumieńcem, obwarowywał ciało wiarą i postami. Pozostało więc biednemu diabłu przemienić się nocą w kobietę i starać się wszelkimi sposobami zwieść Antoniego. On zaś, mając w sercu Chrystusa i rozmyślając, jak szlachetna i rozumna jest za Jego przyczyną dusza, gasił węgiel zwodzenia tamtego. Znów nieprzyjaciel podsuwał przyjemności rozkoszy, on zaś, słusznie rozgniewany i zasmucony, groźbę ognia i męki robaka w sercu rozważał i w ten sposób się przeciwstawiwszy, wyszedł z tego bez szkody. To wszystko było wstydem dla nieprzyjaciela. On bowiem, który uważał, że jest równy Bogu, był zabawką młodzieńca. Ten, który ciałem i krwią gardził, pokonany został przez cielesnego człowieka. Jemu bowiem pomagał w tym Pan, który ze względu na nas ciało nosił i ciału dał nad diabłem zwycięstwo, by każdy z tych, którzy w ten sposób doświadczani byli, mówił: Nie ja, lecz łaska Pana ze mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl