Sztuka kierowania ludźmi. Jak zapobiegać kryzysom i łagodzić konflikty w firmie [cz.1]

Tak jak we wszystkich wielkich przedsiębiorstwach, również u nas jest kilka centrów władzy i między nimi wypalają się bardzo obiecujący ludzie. Kiedy więc centrum władzy A proteguje określoną osobę, wówczas centrum władzy B podejmuje wszelkie wysiłki, aby tę osobę zdezawuować. Żaden z ośrodków władzy nie zada pytania: »Czy ten mężczyzna lub czy ta kobieta jest odpowiedni do tej pracy?«. Ostatecznie chodzi bowiem o to, do którego kręgu należysz, do czyich batalionów. Chodzi jedynie o to, który batalion jest silniejszy. Wynik jest sprawą drugorzędną.

W taki sposób przedstawił mi ktoś z zarządu średniego szczebla rywalizację między ośrodkami władzy w swojej firmie. Sytuacja wygląda podobnie, kiedy jest mowa o napięciach za kulisami jakiegoś koncernu, jak to na przykład opisał w swoich wspomnieniach były szef Daimlera-Benza Edzard Reuter, jak wiele energii w tym przedsiębiorstwie zostało zmarnotrawionej przez walkę o władzę i starcia pozycyjne. To nie kwestia przypadku, że menedżerowie posługują się słownictwem, które jest zapożyczone z języka wojskowego. Tutaj się strzela i odstrzeliwuje, przy czym terminologia martyrologiczna jedynie przysłania fakt, że widownia takiej rzezi jest targowiskiem próżności, dzięki której wielu ludzi zajmujących pozycje kierownicze zmienia swoje przedsiębiorstwa. „Dlatego nie mówimy już więcej o osobowościach przywódczych – dodał mężczyzna, od którego pochodzi cytat rozpoczynający ten rozdział – lecz o siłach kierowniczych. Liczy się siła, osobowość – nie”. Być może w wielu miejscach sprawy nie mają się aż tak dramatycznie, jednak bezsprzeczny jest fakt: gdzie chodzi o pieniądze, prestiż i wpływy, tam panuje gospodarka uznaniowa, tam rozgrywają się intrygi, tam doświadcza się zawiści i podłości, i dlatego moja pierwsza rada brzmi:

Pogodzić się z tym, że nie każdy kolega lub współpracownik bezinteresownie zmierza do celu.

Wielu ludziom, a szczególnie młodym, ciężko pogodzić się z taką rzeczywistością. Pełna harmonii wizja świata tych, którzy nie potrafią nigdzie rozpoznać złośliwości, to jedna z najbardziej dopieszczonych iluzji naszego czasu. Drugą stroną tego wyidealizowanego obrazu jest to, że wichrzyciele muszą być demonizowani jako przeciwnicy ideologiczni oraz wrogowie ludzkości. Dlatego kolejna zasada mądrego kierowania ludźmi brzmi:

Należy wytrzymywać napięcia oraz znosić konflikty, dzięki czemu problemy nie prowadzą do załamania lub upadku. Inaczej mówiąc: należy unikać walk o władzę albo należy je wytrzymać. Kto tego unika, traci autorytet.

Wszyscy, którzy mają dobre wyczucie, od razu zauważą, czy ktoś wycofuje się przed konfrontacją, i być może będą go postrzegać jako ofiarę. Dlatego:

Jeżeli staniemy w obliczu walk o władzę, nie kapitulujmy łatwo, ale również nigdy nie zniżajmy się do poziomu ludzi, którzy rozgrywają takie konflikty z ukrycia!

Można również postępować inaczej. Mam dobre doświadczenie w tym, jak zapobiegać walkom o wpływy i jak przekreślić grę kontrahenta poprzez rozbrajającą otwartość.

Intryganci rezygnują najczęściej wówczas, kiedy zauważą, że ich sztuczki zostały przejrzane. I powinno się ich o tym poinformować w otwartej rozmowie w cztery oczy. Kiedy więc ktoś próbuje wyprowadzić was w pole, porozmawiajcie z taką osobą, uświadomcie jej, że nic nie będzie z korzyści, którą ma nadzieję odnieść. Powiedzcie: „Tak razem nigdzie nie dojdziemy, w taki sposób szkodzisz nie tylko mnie, ale również i sobie”. Uczciwy trwa najdłużej, również w takich przypadkach – o tym jestem przekonany. Trzeba dodać, że rozmowa z kimś podstępnym często staje się nieprzyjemna. Jednak w takiej sytuacji rozgrywa się sprawę z punktu widzenia tego, który nie potrzebuje żadnych brudnych metod, i z tego względu znajduje się na silniejszej pozycji. A poza tym w ten sposób podkreśla się własną wiarygodność, która w sytuacjach konfliktowych jest niezwykle cennym kapitałem.

Zasadniczo każda walka o władzę stanowi zdradę celów przedsiębiorstwa. Dlatego powinno się możliwie szybko zakończyć tego typu konflikty przy pomocy oferty współpracy. Jednak kiedy w szczególnie gorących chwilach nie można zaoferować nic więcej poza własną szczerością, znajdzie się jeszcze inne wyjście z zagmatwanej sytuacji. Ja w każdym razie uciekałem się do otwartości nawet w najbardziej trudnych momentach i ostatecznie odnosiłem sukcesy.

Pierwszy przykład z wielu: wciąż zdarza się, że opat poróżni się ze swoim konwentem. Myślę w tej chwili o bardzo zdolnym opacie, który popełniał jeden błąd – wszystkich innych uważał za niezdolnych. Przez swoje indywidualistyczne postępowanie utracił wsparcie współbraci i w pewnym momencie został przeciwko niemu podniesiony zarzut nieprawidłowości finansowych. Zbadałem te zarzuty, ale nic nie znalazłem; zrozumiałem jednak niezadowolenie jego mnichów: temu człowiekowi brakowało mądrości. Był zbyt pewny siebie, wyznawał zasadę „opactwo to ja”. Wówczas udałem się do niego, porozmawiałem z nim w cztery oczy, doradziłem mu ustąpienie z urzędu i powiedziałem: „Być może masz rację. Być może niektóre zarzuty faktycznie nie dotyczą ciebie. Jednak sprawa jest tak zagmatwana, że pytanie, kto ma rację, nie odgrywa już teraz decydującej roli. I bez tego nie ma tu już co naprawiać. W tej sytuacji nie ma żadnego powrotu…”. To był trudny obowiązek. Kiedy jest się z kimś zaprzyjaźnionym, wówczas niezwykle ciężko powiedzieć bliskiej osobie nieprzyjemną prawdę prosto w oczy, zresztą kiedy ma się do niej odpowiedni dystans – również, a my się bardzo dobrze znaliśmy. Ostatecznie po długich rozmowach jednak ustąpił, z ciężkim sercem, ale być może mądrzejszy o to lub inne doświadczenie.


Notker Wolf OSB „Sztuka kierowania ludźmi”

Materiały dodatkowe:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl