„Umiał oczyma pochwalić albo zganić…” Kim był o. Karol van Oost, odnowiciel życia monastycznego w Polsce?

Kilkanaście lat po Żeromskim Tyniec odwiedził o. Karol van Oost, benedyktyn z Belgii. Ruiny, zwane przez ludność „pustka­mi”, stały na swym miejscu; Wisła płynęła. Genius loci mówił o przeszłości. Ruiny skłaniały do zadumy, Wisła zapraszała… do swoich źródeł. Istotnie, dzieje przypominają rzekę zbierającą po drodze swe dopływy jak Wisłę, Sołę, Skawę, Rabę – dopływy niosą wodę z nazwanych albo nie nazwanych rzeczek i strumie­ni – jak historia.

Skąd to przychodzi? Źródła są poza zasięgiem wzroku, można jednak ich dosięgnąć. Olśniły one historyków, którzy wprowa­dzili je do swego języka. Słychać o źródłach pisanych albo nie­pisanych, o potrzebie powrotu do źródeł. Ile źródeł oddaje swą wodę do Wisły? Nasze losy także płyną z wielu źródeł: opactwo tynieckie stoi blisko tysiąc lat, ale to nie zadawala w naszym trudnym wracaniu do źródeł. Opactwo – tak określamy tyniec­ki klasztor – urządzili przybysze dobrze świadomi swych ce­lów i wychowani w opactwach od pradawna. Ci ludzie cieka­wią nas oczywiście, nawet im wypadnie poświęcić uwagę, lecz oni jeszcze nie sięgali źródeł, ani święty Benedykt ile stuleci temu. Wisła ma bowiem określone źródła,podczas gdy życie benedykty­nów ostatecznie źródeł odnaleźć nie potrafi: Takich rzeczy nikt nie wymyślił ani z dnia na dzień reguły nie napisał.

Kup w księgarni internetowej  |  Przeczytaj fragment

Po lewej: Teodor Nève de Mevergnies OSB, po prawej: Karol van Oost OSB

Po lewej: Teodor Nève de Mevergnies OSB, po prawej: Karol van Oost OSB

 
Ojciec Karol van Oost interesował się historią. Sam uczył o mnichach tyle, ile dawniej o nich wiedziano. Dziś oceniamy, że było to powierzchowne, nawet omylne. W ówczesnych przeko­naniach święty Benedykt uchodził za pierwszego zakonodawcę w Zachodnim Kościele, chociaż istniały starsze reguły. Zaczynała się dopiero rewizja tych poglądów. Ojciec Karol o niej słyszał i cier­piał, ale w praktyce poprzestawał na wiadomościach ogólnych. O Tyńcu, przyjeżdżając tu po raz pierwszy, słyszał niejedno. Możemy to jakoś odtworzyć: o Tyńcu pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat temu, wiedziano bardzo mało. Powtarzano za Żeromskim legendę, którą wyjaśnił ongi Stanisław Smolka. Dalszą legendą miała być kluniacka kariera Kazimierza Odnowiciela. Potem opo­wiadający dzieje Tyńca wspominali Konfederację Barską (1771), kasatę benedyktynów (1816) i pożar (1831), aby wyjaśnić przy­czynę ruiny (Paweł Sczaniecki OSB)

Przeczytaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2014. Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC | redakcja@tyniec.com.pl // blog wspierany przez jzelek.pl